RAPORT

Wojna na Ukrainie

Sprawa pytań niemieckiego sędziego do TSUE. Kaleta: Domagamy się, by nie była zamieciona pod dywan

Niemiecki sąd w Erfurcie, w Turyngii zastosował do systemu sądownictwa RFN standardy wskazane przez TSUE w wyroku przeciw Polsce. Stwierdził, że z tego punktu widzenia o wiele dalej idące braki dotyczą właśnie sądownictwa niemieckiego – że nie spełnia ono unijnych wymagań. I skierował do TSUE pytanie, czy zdaniem unijnego Trybunału określone przezeń wymogi są w Niemczech spełnione i czy RFN powinna zmienić swoją konstytucję oraz sposób powoływania sędziów. TSUE od blisko dwóch lat nawet nie wyznaczył terminu rozprawy, a Komisja Europejska stwierdziła, że pytania niemieckich sędziów do TSUE są „niedopuszczalne”.

TSUE zmiażdży niemieckie sądownictwo? Prof. Gontarski: Obawiam się, że ukryją temat

Niemieccy sędziowie uważają, że ws. afery dieslowej i nie tylko są pod presją polityków. Niezależnością wymiaru sprawiedliwości w Niemczech ma się...

zobacz więcej

Kierując do TSUE pytanie prejudycjalne sędziowie sądu w Erfurcie wskazali, że to politycy, a nie sędziowie mają decydujący głos w procesie powoływania sędziów szczebla federalnego i landowego, ich awansu, a także w kwestiach dotyczących wewnętrznych spraw sądów – powiedział podczas konferencji prasowej zwołanej w tej sprawie wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Polska jest oskarżana, są Polsce wstrzymywane fundusze, nakładane kary, próbuje się wpływać na to, jak w Polsce uksztaltowane jest sądownictwo, ale wobec Niemiec nic się nie dzieje. Sprawa została zgłoszona do TSUE w czerwcu 2020 r. i po uzyskaniu pisemnych stanowisk, co miało miejsce jesienią 2020 r. zapadła cisza. Nie ma terminu rozprawy, nie ma opinii rzecznika – mówił wiceszef resortu sprawiedliwości, który ocenił, że TSUE „boi się sprawy”, choć mógłby „skorzystać z pięknej okazji, by pokazać równość standardów UE”.

– Przypominam, że to Niemcy są państwem, które są prowodyrem ataku na Polskę w tej sprawie. To niemieccy politycy tworzyli mechanizm warunkowości, to za czasów niemieckiej prezydencji został on przyjęty przez organy unijne, to również niemieccy politycy najgłośniej mówią o tak zwanym zagłodzeniu Polski – przypomniał Kaleta.

Choć Trybunał nawet nie wyznaczył terminu rozprawy w sprawie niemieckich pytań prejudycjalnych, to stanowisko zajęła Komisja Europejska. Jej zdaniem, jak mówił wiceminister, „TSUE nie ma prawa odpowiadać na pytanie o niezawisłość niemieckich sądów”. – Stwierdziła, że pytania w tym obszarze są niedopuszczalne, że to nie jest kompetencja TSUE, by sprawdzać niemieckie sądy – powiedział wiceszef polskiego resortu sprawiedliwości.

– To jest dowód na to, że cała operacja przeciwko Polsce nie ma oparcia w jakimkolwiek prawie – ocenił. – To jest operacja mająca na celu dopuszczenie do sytuacji, w której są państwa, które muszą słuchać w każdym aspekcie KE i TSUE, i są państwa, którym wolno więcej. Tym państwem są Niemcy. Nikomu do tego, że w Niemczech sędziów powołują bezpośrednio politycy. Nikomu do tego, że w Niemczech o awansie sędziów decydują politycy. Nikomu do tego, że w spółkach, w których państwo niemieckie albo landy niemieckie mają udziały, a prezesi sądów rozsyłają pisma, by nie rozpoznawać tych spraw, bo to jest niemiecki interes, są niemieckie. Nikomu do tego, jak w Niemczech wygląda presja na sędziów. Nikomu do tego, jak w Niemczech po prostu jest zorganizowane sądownictwo. To mówi Trybunałowi rząd Republiki Federalnej Niemiec, to mówi Trybunałowi Komisja Europejska – przekonywał wiceminister sprawiedliwości i poinformował, że Polska w tej sprawie złożyła wniosek o rozprawę. – Domagamy się stanowczo, żeby nie była zamieciona pod dywan – dodał .

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Więcej o aferze dieselgate, w związku z którą sąd w Erfurcie zadał TSUE pytania prejudycjalne, oraz o roli niemieckich władz w tej aferze przeczytasz tutaj.

Sebastian Kaleta przypomniał, że w przypadku Polski – w sprawie Turowa – „w kilka miesięcy jednoosobowo zdecydowano w UE, żeby wyłączyć prąd i ciepło milionom Polaków prawdopodobnie po to, żeby kupować energię z Niemiec”. – Straszy się Polaków karami, jeśli nie będą się stosowali do tych kuriozalnych orzeczeń – mówił.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej