RAPORT

Wojna na Ukrainie

TSUE zmiażdży niemieckie sądownictwo? Prof. Gontarski: Obawiam się, że ukryją temat

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (fot. EPA/JULIEN WARNAND, PAP/EPA)
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (fot. EPA/JULIEN WARNAND, PAP/EPA)

Niemieccy sędziowie uważają, że ws. afery dieslowej i nie tylko są pod presją polityków. Niezależnością wymiaru sprawiedliwości w Niemczech ma się więc zająć TSUE. Jak ocenia w rozmowie z portalem tvp.info prof. Waldemar Gontarski, sędziowie w Luksemburgu zajmą stanowisko tylko w kontekście emisji CO2, a zasadniczą kwestię „pominą”. – To jest upadek Unii – mówi były pełnomocnik RP przy TSUE i wyjaśnia, dlaczego funkcjonowanie Trybunału miało ogromny sens 60 lat temu, a dziś jest już nieracjonalne.

TSUE zakwestionuje system sądowy w Niemczech? „Złapaliśmy ich w sidła”

Niemieckich sędzia alarmuje, że jest naciskany na to, w jaki sposób ma orzekać co do skarg dotyczących tzw. afery dieslowej. Skierował zapytanie...

zobacz więcej

Niezależnością sędziów w Niemczech ma zająć się unijny Trybunał Sprawiedliwości. Pytanie do TSUE skierował w tej sprawie niemiecki sędzia, który twierdzi, że wywierane są na niego naciski dotyczące tego, jak powinien orzekać w tzw. aferze dieslowej. Coraz głośniej jest o tym, że w Niemczech sędziowie są mianowani i awansowani przez ministrów sprawiedliwości i to ci urzędnicy weryfikują, czy polecenia polityków są właściwie realizowane w sądach.

– Jeżeli TSUE nie połączy tej niemieckiej sprawy z jakąś sprawą polską, dotyczącą niezawisłości sędziowskiej, nie zorientuje się, czym różni się polska niezawisłość od niemieckiej. Przecież w Niemczech minister powołuje sędziego na czas określony, a później taki sędzia rozstrzyga spór między obywatelem i państwem reprezentowanym przez wspomnianego ministra. I to od tego ministra zależy, czy później kadencja sędziego zostanie przedłużona – podkreśla prof. nauk prawnych Waldemar Gontarski.

Zobacz także:   KE wezwała Polskę do zapłaty kar dotyczących Turowa. Informuje, że nie dostała pieniędzy

Rektor Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji wyjaśnia, że u nas z kolei sędziego powołuje nie „jakiś minister”, tylko prezydent wybrany w wyborach powszechnych i mający w związku z tym potężny mandat społeczny.

– Co więcej, głowa państwa powołuje sędziego na czas nieoznaczony, czyli do końca życia. Gdy jako pełnomocnik RP mówiłem w TSUE, że to my jesteśmy ostoją niezawisłości sędziowskiej, patrzono na mnie, jakbym przyjechał z zaświatów. A teraz przy sprawie koncernu Volkswagen znów widać jak na dłoni, że to ci sędziowie w Luksemburgu są z zaświatów niesprawiedliwości – ocenia.

Unia straszy zabraniem funduszy. Kuźmiuk: Przyszły tydzień kluczowy

Komisja Europejska zagroziła, że jeśli nie otrzyma od Polski pieniędzy wynikających z kary ws. Turowa, potrąci nam środki z budżetu UE. – Wszystko...

zobacz więcej

„Nie będzie ani słowa”


Gontarski obawia się, że „TSUE jakoś ukryje temat Volkswagena”. – Tak było z Wiesbaden, gdzie sędzia miał rozstrzygać w zakresie ochrony danych osobowych. Pytał Trybunał o tę ochronę i swoją niezawisłość, jako że jest powoływany tylko na czas oznaczony przez ministra. TSUE odpowiedział mu więc ws. ochrony danych osobowych, a to drugie pytanie dotyczące sprawy ustrojowej i zasadniczej praktycznie pominął – przypomina.

Jak uważa ekspert, teraz w sprawie Niemiec TSUE też zapewne zajmie się więc ekologią i emisją CO2, a pominie kwestię zasadniczą, niezawisłości sędziowskiej, „to znaczy ustrojowego braku niezawisłości sędziowskiej w Niemczech”.

Zobacz także:   Trybunał nie pomoże Giertychowi. „Wyrok TSUE to dla niego porażka”

– Wyjdzie więc tak, jak ma wyjść, czyli że RFN to państwo zielone, ekologiczne i warto je naśladować. O braku niezawisłości sędziów niemieckich nie będzie pewnie ani słowa – mówi.

  – To jest upadek Unii. Trybunał jest obdarzony niemal kultem nieomylności, bo od jego wyroków nie można się nawet odwołać – w przeciwieństwie na przykład do wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. To, co stworzono w latach 50. dla sześciu państw ówczesnej Wspólnoty, w wydaniu 27 państw nie zdaje egzaminu – uważa Waldemar Gontarski.

TSUE uderza w trybunały, ale Niemcom wolno więcej. Profesor prawa: To niespotykane

TSUE ocenił, że sędziowie w UE mogą kwestionować wyroki trybunałów konstytucyjnych. – A wiemy, że trybunały konstytucyjne są „sądami ostatniego...

zobacz więcej

Błędy w tłumaczeniach TSUE


W rozmowie z portalem tvp.info Gontarski przypomina, że tych kilkadziesiąt lat temu każdy sędzia znał wszystkie języki urzędowe. Orzeczenia były spójne i jasne.

– Obecnie znajomość wszystkich języków jest niemożliwa intelektualnie. Mamy też skrajnie różne systemy ustrojowe krajów członkowskich. Ja próbowałem kiedyś jako pełnomocnik pracować we wszystkich językach urzędowych. Część rzeczy robiłem sam, a pozostałe przez tłumaczy. A gdy chciałem Trybunałowi w Luksemburgu przedstawić tłumaczenia z maltańskiego i estońskiego, to okazało się, że w Polsce nie ma tłumaczy przysięgłych tych języków. Musiałem więc zamawiać w Berlinie tłumaczenia na język niemiecki i później przekładać to z niemieckiego na polski – mówi.

Zobacz także:   Ziobro: Polska powinna blokować decyzje UE

Przekonuje, że „taka swoista Wieża Babel powoduje liczne rozbieżności, a nawet błędy w urzędowych tłumaczeniach wyroków TSUE”. Co najciekawsze, te błędy są zazwyczaj tak interpretowane przez TSUE, na przykład w sprawach polskich dotyczących niezawisłości sędziowskiej, że zawsze było to na niekorzyść naszego kraju.

– To podobnie jak w sprawie dyrektywy o klauzulach niedozwolonych. Tam każdy błąd w polskiej urzędowej wersji językowej był na niekorzyść konsumenta, a na korzyść banku – mówi Gontarski.

Polak porwany u wybrzeży Nigerii. Jest komunikat MSZ

Uprowadzony w grudniu polski marynarz został uwolniony – poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Do porwania doszło w Zatoce Gwinejskiej.

zobacz więcej

Czy lepiej się poddać?


Jako adwokat Gontarski uważa jednak, że warto składać do TSUE wnioski, apelować i próbować nakłonić tamtejszych sędziów do sprawiedliwego rozpatrywania kwestii poszczególnych państw.

– Im więcej robi się im pracy, tym większe prawdopodobieństwo, że do czegoś się ich przekona. Jednak chociaż składałem formalne wnioski o połączenie sprawy polskiej z niemiecką w odniesieniu do niezawisłości sędziowskiej, nie udało mi się Trybunału do tego przekonać – uważa.

Zobacz także:   Zaskakujący wywiad w tygodniku Lisa. Internauci nie dowierzają

Zapewnia, że jest to jednak jedyna droga, aby nakłonić sędziów w Luksemburgu do stosowania elementarnej sprawiedliwości.

– Tylko wtedy mogą oni poznać okoliczności natury ustrojowej. Jeśli nie będziemy im pokazywać, jak rzeczywiście niezawisłość u nas wygląda, sprawę Polski będą znać tylko z perspektywy części sędziów i polityków, którzy jeżdżą do Luksemburga i Brukseli skarżyć się na swój kraj – podsumowuje.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej