RAPORT

Wojna na Ukrainie

Kradł paliwo na stacjach benzynowych; używał pożyczonych aut

Zatrzymanemu 30-latkowi grozi do pięciu lat więzienia (fot. Policja)
Zatrzymanemu 30-latkowi grozi do pięciu lat więzienia (fot. Policja)

Ponad 30 kradzieży paliwa ma na koncie zatrzymany przez gliwickich policjantów 30-latek. Na stacje benzynowe zamaskowany kierowca podjeżdżał pożyczanymi samochodami i po zatankowaniu, także do zbiorników w bagażniku, odjeżdżał bez płacenia. Skradzione paliwo sprzedawał po 2-3 zł za litr.

Kradł auta, do nich kradł paliwo. Gdy mu się znudziły, porzucał je – i kradł następne

19-latek z pow. sulęcińskiego (Lubuskie) wpadł na nietypowy pomysł na spędzanie wolnego czasu. Kradł samochody, następnie tankował nie płacąc za...

zobacz więcej

Według policjantów mężczyzna zaczął kraść i handlować trefnym towarem, bo „zainspirowały go wysokie ceny paliwa”. Funkcjonariusze szukając sprawcy prześledzili zapisy monitoringów.

Wtedy okazało się, że na nagraniach pojawiały się samochody różnych marek, typów i kolorów – dwie skody, dwie dacie i fiat. Za każdym razem sprawca mocował inne kradzione tablice rejestracyjne.
B – Żmudne przeglądanie zapisów z kamer monitoringów oraz praca analityczna w bazach danych pozwoliła wytypować podmiot mający w swoich zasobach pojazdy dokładnie w tych markach i kolorach, jakie przewijały się w kradzieżach. Funkcjonariuszom udało się w końcu potwierdzić auto, które wjechało do Gliwic na opolskich numerach rejestracyjnych. Wszystko wskazywało, że posłużyło ono do kradzieży – opisywali policjanci.

Punkt zwrotny


I to ustalenie stało się punktem zwrotnym w śledztwie. Potem policjanci docierali do osób zarządzających flotą samochodową w jednej z firm z woj. opolskiego, a następnie jej filii w Zabrzu. Tak udało się ustalić nieformalny proceder pożyczania samochodów służbowych. Wymieniali je między sobą nie tylko pracownicy firmy, także ich znajomi spoza przedsiębiorstwa. W ten sposób pojazdy wypożyczał także wytypowany przez śledczych mężczyzna.

„Wypompowali” z baków ponad 1400 litrów paliwa. Mogą spędzić lata w więzieniu

Trzech mężczyzn z powiatu chodzieskiego w Wielkopolsce specjalizowało się we włamaniach do baków ciężarówek czy koparek i kradzieży paliwa....

zobacz więcej

Policjanci ustalili miejsce, w którym mógł on przebywać. Trafili do złodziejskiej dziupli – w jednym z garaży znaleźli kanistry i pojemniki z paliwem. Odkryli też wiele różnych tablic rejestracyjnych.

Wytypowanego mężczyzny nie było w mieszkaniu, więc kryminalni rozpoczęli obserwację. W czasie przeczesywania okolicy policjanci rozpoznali podejrzanego, mimo że miał na twarzy maseczkę. Wystarczył im charakterystyczny sposób chodzenia, uwieczniony na zapisach z monitoringu.

W efekcie zatrzymali 30-letniego mieszkańca Gliwic, w przeszłości notowanego już za przestępstwa przeciwko mieniu. Zaskoczony 30-latek opisał, gdzie i kiedy dokonywał kradzieży oraz komu, ile i za jaką cenę sprzedawał paliwo.

Okazało się, że kradzieży było więcej, niż pierwotnie zakładali kryminalni – naliczono ich ponad 30. Sprawca działał m.in. w Gliwicach, Knurowie, Pyskowicach, Tarnowskich Górach, Bytomiu i Rybniku. Jeździł wieloma autami, pożyczanymi od znajomych. Proceder trwał od października.

Kłopoty będą mieli także klienci złodzieja


Największą jednorazową kradzieżą, jakiej dopuścił się gliwiczanin, było 1200 litrów oleju napędowego, zatankowanego do zbiornika typu mauser. Trwa ustalanie ilości skradzionego paliwa - śledczy spodziewają się, że będzie to nie mniej niż 4 tys. litrów, o wartości ponad 20 tys. zł.

Zatrzymanemu 30-latkowi grozi do pięciu lat więzienia. Kłopoty będą mieli także znajomi złodzieja, którzy kupowali od niego kradzione paliwo po 2-3 zł za litr. Odpowiedzą za paserstwo.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej