RAPORT

Wojna na Ukrainie

Hotel szpiegów

W hotelu urzędował między innymi Ian Fleming, który stworzył postać Jamesa Bonda (fot. Wiki 3.0/Tim Fordham-Moss)
W hotelu urzędował między innymi Ian Fleming, który stworzył postać Jamesa Bonda (fot. Wiki 3.0/Tim Fordham-Moss)

Filmy z Jamesem Bondem mogą sugerować, że szpiegów w okresie zimnej wojny otaczał wyłącznie luksus. Drogie restauracje, kasyna, piękne kobiety, do tego jakiś sprytnie schowany pistolecik. Ten romantyczny obraz tylko częściowo jest prawdziwy. Niesławna Piątka z Cambridge unikała takich miejsc i materiały dotyczące między innymi brytyjskiego programu atomowego przekazywała choćby w odludnych miejscach, przy stacji benzynowej, jakiejś budce telefonicznej na przedmieściach. Ale praca agentów odbywała się i w luksusach. W historii zapisał się choćby londyński St. Ermin's Hotel, gdzie działała śmietanka szpiegowskiego fachu.

„Wściekły Jack”. Komandos z pałaszem i kobzą

Każdy oficer udający się w bój bez miecza jest nieodpowiednio ubrany – mawiał brytyjski podpułkownik Jack Churchill. Sam świecił przykładem....

zobacz więcej

Zwykle agent 007 spotykał się z M głównie w siedzibie wywiadu MI6 przy 54 Brodway, a później 12 Millbank w City of Westminster i wreszcie przy 85 Albert Embankment w dzielnicy Vauxhall, w centrum Londynu bądź jego okolicach. Żeby iść tropem prawdziwych szpiegów, wystarczy udać sie do hotelu St. Ermin's tuż przy stacji metra St. James, rzut beretem od Pałacu Buckingham i Westminster Abbey.

Budynek powstał w latach 1887-89 według projektów Edwina T. Halla (1851-1923) i pierwotnie był apartamentowcem, dość charakterystycznym dla ówczesnych czasów, bo mieszkania nie miały kuchni, potrzeby kulinarne lokatorów zaspokajała bowiem służba. Do tego dochodziły wspólne jadalnie, czytelnie, palarnie, gdzie śmietanka mogła się oddawać stosownym aktywnościom.

Szybko, bo już po siedmiu latach od oddania, budynek został wykupiony z zamiarem przekształcenia go w hotel według projektu architekta teatralnego Johna Priestleya Briggsa. Remont i konwersję ukończono w roku 1899. Tego typu zabiegi też nie były niczym nadzwyczajnym w stolicy „Imperium, nad którym nigdy nie zachodzi słońce”. Hotel kapał bogactwem, którym można zachwycać się jeszcze dziś.

Interesująca historia


Oczywiście nie architektura czy bibeloty świadczą o wyjątkowości tego miejsca, a niezwykle interesująca historia. Już w latach 30. ubiegłego wieku hotel i budynek obok były użytkowane przez funkcjonariuszy Tajnej Służby Wywiadowczej (SIS, później MI6), choć na ogół urzędowali w innym wiktoriańskim budynku przy 54 Broadway.

Wiadomo, że od wiosny 1938 roku w hotelu zbierali się szpiedzy z sekcji D odpowiedzialnej za sabotaż. W pierwszym roku II wojny światowej działali oni już w 20 krajach, będąc pionierami w dziedzinie czarnej propagandy i wszelkiej działalności wymierzonej w III Rzeszę. Także oni odpowiadali za przygotowanie partyzantów w Wielkiej Brytanii w przypadku niemieckiej inwazji.

Operacja Mincemeat. Jak trup wywiódł Hitlera w pole

Morze wyrzuca na brzeg zwłoki brytyjskiego oficera, który ma przy sobie ściśle tajne dokumenty zdradzające plany alianckiej inwazji. W Abwehrze...

zobacz więcej

Sekcja D była uważana przez poważny establishment, także wywiadowczy, za czarną owcę. Stosowała metody, które szacownym lordom we frakach nie przeszłyby przez myśl, jak działania typu „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, które polegały między innymi na sprzymierzaniu się z ugrupowaniami socjalistycznymi, byle walczyły one z nazistami.

Wywrotowych pomysłów było znacznie więcej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało się jednak nie ingerować, z trudem kryjąc oburzenie, gdy szef D Laurence Grand wyjaśnił, że zamierza wykorzystywać metodologię grup terrorystycznych, zwłaszcza IRA, którą brytyjski rząd kategorycznie potępił jako bezprawną. Obozy koncentracyjne i eksterminacja Burów były konwencjonalnym prowadzeniem działań wojennych, ale już zamachy terrorystyczne 40 lat później – nie.

Krecia robota


Agenci Sekcji D działali głównie za pośrednictwem zagranicznych grup podziemnych z siedzibą w krajach neutralnych, z których część nie wiedziała nawet, że ​​są finansowane przez brytyjski wywiad. Sytuacja była tak zagmatwana, że niektórzy brytyjscy dyplomaci akredytowani przy zagranicznych poselstwach grozili denuncjowaniem funkcjonariuszy Sekcji D miejscowej policji.

W 1940 roku sir Winston Churchill, racząc się szampanem w hotelu, zaprosił do niego grupę ważnych osób, by „podpalić Europę”, prowadząc na niespotykaną dotąd skalę działania sabotażowe, wywrotowe i szpiegowskie. Tak właśnie powstał Special Operations Executive (SOE; Zarząd Operacji Specjalnych), który miał niestandardowymi metodami walczyć z państwami Osi. Szampan i rozmowy o nietypowym prowadzeniu wojny mogą brzmieć śmiesznie, ale sprawa była poważna. Tak poważna, że dokument, na podstawie którego powołano Zarząd (Karta SOE), uchwalony przez brytyjski Gabinet Wojenny 22 lipca 1940 roku jest tak tajny, że do dziś go nie odtajniono.

Seks, kłamstwa i szpiegowanie dla komunistów. Pasjonująca historia kuzynki Churchilla

– Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiesz: albo się uśmiechają, albo chcą cię pożreć – powiedział kiedyś sir Winston...

zobacz więcej

Agenci SOE szybko zagnieździli się w hotelu. Żeby jeszcze bardziej utajnić tę jednostkę, nazwano ją „Departamentem Badań Statystycznych”. Przy biurkach na różnych piętrach zasiadał między innymi niesławny Kim Philby, ale też Ian Fleming, późniejszy autor cyklu powieści o przygodach Jamesa Bonda. Czy już tam kreślił w głowie plany powołania do życia agenta 007?

Z pewnością hotel miał zadatki, by być miejscem owianym tajemnicą. Otoczony był bowiem przez inne budynki, w których działały oficjalne, półoficjalne i nieoficjalne instytucje. Należały do nich między innymi Government Communications Headquarters (GCHQ; Centrala Łączności Rządowej – służba specjalna zajmująca się zbieraniem i oceną informacji pochodzących z rozpoznania promieniowania elektromagnetycznego wykorzystywanego w telekomunikacji, czyli po prostu szyframi).

Nocny jastrząb


Dalej, w pokoju 424 hotelu Metropole mieściła się siedziba MI9, czyli Sekcja 9 Brytyjskiego Wywiadu Wojskowego, odpowiedzialna za wspieranie ruchu oporu na okupowanych przez III Rzeszę terytoriach. Do jej zadań należało też odzyskiwanie alianckich żołnierzy, którzy znaleźli się za liniami wroga, między innymi zestrzelonych pilotów. W serialu „Allo Allo” właśnie z tą komórką kontaktował się „Nocny jastrząb”.

Do tego przy 21 Queen Anne’s Gate znajdowało się biuro szefa SIS, Tajna Służba Wywiadowcza miała też biura w Artillery Mansions na Victoria Street, zaś na dachu Urzędu Paszportowego przy ulicy Petty France znajdowało się stanowisko nasłuchowe MI8. Wyprawa do tych miejsc może stanowić ciekawy sposób na zwiedzanie Londynu z nietypowym cofaniem się w czasie. St. Ermin's to też nie tylko biura z maszynami do pisania i skoroszytami. W hotelowym barze Caxton oficerowie SIS, MI5 oraz Brytyjskiego Departamentu Wywiadu Marynarki Wojennej spotykali się ze swoimi agentami. Tu Marjorie Maxse prowadziła rozmowy z kandydatami na funkcjonariuszy wywiadu. Madoc Roberts potwierdził, że odbywał tam spotkania. Podobnie Kim Philby, jeden z członków Piątki z Cambridge, szef sekcji IX kontrwywiadu, który miał tropić sowieckich szpiegów, czyli między innymi... samego siebie.
Klaus Fuchs także pracował w hotelu St. Ermin's (fot. Wiki 3.0/Tim Fordham-Moss/The National Archives UK)
Klaus Fuchs także pracował w hotelu St. Ermin's (fot. Wiki 3.0/Tim Fordham-Moss/The National Archives UK)

Fałszerski oręż. Polacy zapomnianymi bohaterami II wojny światowej

Będziemy walczyć na plażach, na polach, na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy! – grzmiał podczas przemówienia w Izbie...

zobacz więcej

Wiadomo, że na początku wojny w St. Ermin's odbywały się także zajęcia z prowadzenia działalności partyzanckiej. W ramach MI6 szkolenia prowadził między innymi dramaturg, kompozytor, reżyser, aktor i piosenkarz Noël Coward, później nominowany do Oscara oraz Anthony Blunt, inny członek Piątki z Cambridge.

Churchill i szpiedzy


Warto jeszcze zatrzymać się przy Churchillu, który lubił w hotelu przechylić szklaneczkę, być może siedząc nawet – niczego nieświadomy – obok sowieckich szpiegów. Niektóre ważniejsze konferencje prasowe premier organizował w sąsiednim Caxton Hall, ale lubił przyjść do St. Ermin's, żeby się zrelaksować po publicznych wystąpieniach.

Koniec II wojny światowej nie przerwał szpiegowskiej „kariery” hotelu. W latach 50. i 60., gdy zimna wojna rozgorzała z całą siłą, St. Ermin's ponownie stał się centrum tajnych operacji. Tym razem karty rozdawała w nim Moskwa. W hotelowym barze, gdzie kilkanaście lat wcześniej zagorzały antykomunista Churchill wychylał kolejne szklaneczki whisky, Guy Burgess, jeszcze jeden z Piątki z Cambridge, przekazywał tajne dokumentu swoim rosyjskim opiekunom, zanim w 1951 roku uciekł do ZSRR.

Atutem hotelu była bliska odległość od siedziby premiera i rządu przy 10 Downing Street, Whitehall, gdzie mieszczą się najważniejsze resorty, w tym obrony oraz budynku Parlamentu. Podobno w Londynie funkcjonuje sieć tuneli i przejść podziemnych zwana Q-Whitehall. Niektóre odnogi miały być zbudowane w tajemnicy podczas II wojny światowej oraz zimnej wojny. Niewykluczone, że do sieci włączony jest także St. Ermin's Hotel.

Agentka Y-59. „Czy mam żałować, że niemiecki kat nie obciął mi głowy?”

Senator darzona zaufaniem Piłsudskiego, agent głębokiego wywiadu Armii Krajowej, kobieta szpieg, która dostarczyła aliantom namiary na fabrykę bomb...

zobacz więcej

Ślady wyjątkowej historii hotelu można obserwować także dziś. W lobby znajduje się wystawa prowadzona przez London Clandestine Warfare Collection z przedmiotami używanymi przez szpiegów podczas II wojny światowej. Wiele z artefaktów zostało z pewnością zaprojektowanych w przepastnych murach budynku. Czy szczotka do włosów z ukrytym sztyletem została użyta w akcji? Tego się zapewne nigdy nie dowiemy.

Dzwon wzywa na głosowania


W hotelu znajduje się także Division Bell, dzwon używany w przeszłości, by informować posłów przebywających w budynku o zbliżających się głosowaniach w budynku Parlamentu. Czas potrzebny, by pokonać pieszo odległość dzielącą oba miejsca to 8 minut, choć można podejrzewać, że parlamentarzystom, którzy dłużej sprawdzali zalety baru, mogło to zabrać znacznie więcej czasu.

Gdzie teraz swoje interesy załatwiają następcy Iana Fleminga albo nie daj Boże Kima Philby'ego i jemu podobnych degeneratów? Z pewnością część aktywności przeniosła się do sieci. Znane są jednak konkretne adresy w Europie, gdzie działają szpiedzy. Nie jest tajemnicą, że agenci budujący wpływy polityczne, ale również ekonomiczne działają przede wszystkim w Brukseli. W 2019 roku Europejska Służba Działań Zewnętrznych (EEAS) raportowała, że w stolicy Belgii i głównym mieście Unii Europejskiej działa około 250 chińskich szpiegów oraz około 200 rosyjskich.

Przy Rue Stevin 124 funkcjonuje restauracja Meet Meat, gdzie można spotkać chińskich agentów czyhających na unijnych urzędników. Mikrofonów kierunkowych pod stołami nie ma, prędzej poprzyklejane gumy do żucia, tym niemniej urzędnicy są ostrzegani przed tym miejscem. Miejscem, do którego chadzał między innymi Donald Tusk, gdy był przewodniczącym Komisji Europejskiej i na stałe urzędował w Brukseli.

Z protezą nogi wodziła Gestapo za nos

Gestapo uważało ją za „najgroźniejszego alianckiego szpiega ze wszystkich” i bezskutecznie polowało na nią latami. Choć miała drewnianą protezę...

zobacz więcej

Chińscy szpiedzy mają naturalnie więcej metod niż dość oczywiste nagabywanie dyplomatów w restauracji. Niezwykle interesującym adresem na mapie Brukseli jest więc choćby Rue Archimede 25, budynek mieszczący się również nieopodal Ronda Schumana, stanowiącego centralny punkt tak zwanej dzielnicy europejskiej. Mieści się tam ambasada Malty.

Remont


Kilkanaście lat temu w budynku zostały przeprowadzone prace remontowe. Francuski dziennik „Le Monde” ujawnił, że przedsiębiorstwo CIT Blaton, które je przeprowadziło, ma powiązania z chińskim rządem i do pracy zaangażowało między innymi chińskich robotników, a oprócz tego ChRL pokryła część kosztów. Brytyjski wywiad ostrzegał swego czasu wywiad belgijski, że podczas prac zainstalowano aparaturę szpiegowską.

Władze Malty zapewniły wówczas, że siedziba ambasady została sprawdzona pod względem kontrwywiadowczym po zakończeniu remontu. Sprawdzono dokładnie nawet warte 300 tysięcy euro meble. Co ciekawe, meble również były prezentem dla przedstawicielstwa od pełnych troski o odpowiednie stosunki bilateralne władz Chin. Trwa śledztwo w sprawie remontu, ale poszlaki wskazują, że coś może być na rzeczy. Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Malta, która może być nieświadoma uczestniczenia w szpiegowskiej grze Chin, od dawna blisko współpracuje z tym krajem. Pożyczki brała już w latach 70. ubiegłego wieku, ChRL jest też trzecim największym inwestorem na wyspie. Chińczycy inwestują między innymi w energetykę, a więc zawsze branżę o znaczeniu strategicznym.

Jeżeli potwierdzą się doniesienia o wykorzystaniu ambasady Malty w celach szpiegowskich, będzie można wysnuć wniosek, że władze w La Valetcie zostały po prostu brzydko wmanewrowane i pozwoliły Pekinowi przyłożyć ucho do najważniejszych instytucji Unii Europejskiej. Czasy się zmieniają, metody się zmieniają, ale działalność szpiegowska ewoluuje i trwa w najlepsze.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej