RAPORT

Wojna na Ukrainie

Skąd się wzięli Brytyjczycy, czyli historia napisana przez sekwencjonowanie genomów

Stonehenge (fot. F.Webster/Getty Images)
Stonehenge (fot. F.Webster/Getty Images)

Trzy tysiące lat temu, gdy epoka brązu była już w fazie owocowania, na teren Wysp Brytyjskich nastąpiła nieznana dotąd historykom gigantyczna migracja z kontynentu. Tak twierdzą na łamach najnowszego „Nature” najwięksi specjaliści od archeogenetyki, pochodzący z Harvardu David Reich i Nick Patterson. Geny opowiadają historię pojawiania się na wyspach nowych języków i obyczajów dietetycznych, takich jak jedzenie nabiału.

Białko szkodliwe, a nawet pomocne, czyli tajemnice Alzheimera

To samo białko, zależnie od ilości w naszym organizmie, może wpływać silnie negatywnie lub nieco pozytywnie na powstawanie i rozwój choroby...

zobacz więcej

Zanim rzymskie legiony pokonały kanał zwany dziś La Manche, ciężko się opowiada historię starożytną Wysp Brytyjskich. To autentyczna prehistoria. Archeolodzy próbują wyciągnąć z ziemi opowieść i oddzielić historię od legendy. Coraz częściej się okazuje, że jak w innych przypadkach, bez genetyki się nie da.

Wieloskalowa genomika – gdzie całe hale przemysłowe wypełnione są sekwenatorami najnowszych generacji, które w sposób niemal w pełni zautomatyzowany analizują DNA wydobyte tak z wirusów czy bakterii, roślin, zwierząt, jak i z archaicznych kości naszych przodków (byle nie starszych niż kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy lat), to źródło wielkich naukowych odkryć ostatnich dwóch dekad.

Dziś Michael Isakov, student z Harvardu, ustalił dzięki nim istnienie migracji na wyspy zwane dziś brytyjskimi – a w zasadzie na terytorium historycznej Walii i Anglii, nie zaś Szkocji czy Irlandii z epoki środkowego brązu. Najpierw, już dwa lata temu, odkrył nieciągłość w danych genetycznych, a czas pandemii spędził wypełniając tę lukę we współpracy z dziesiątkami innych uczonych.

Oczywiście sama genetyka nie wystarczy – to archeologowie wyciągają spod zwałów ziemi zakopane mniej lub bardziej pieczołowicie ludzkie szczątki, z których pobiera się DNA. To oni opisują takie znaleziska, datują je, przyporządkowują do wyróżnionych przez siebie kultur i tradycji językowych.

Dla czasów lub ziem, które nie znały pisma, takie łączenie potęgi „Archeo i Genetix”, jak to był ujął Juliusz Machulski w swej „Seksmisji”, jest jedyną drogą, do poznania prawdziwej, nie mitycznej historii. Do takich analiz potrzeba genetyków, archeologów, językoznawców, chemików, fizyków i statystyków czy szerzej danologów. Nauka, która mówi, jak naprawdę kiedyś było, zwana powszechnie historią, zrobiła się ostatnio bardzo interdyscyplinarna.

Pod osiemdziesiątkę, a pamięć ma jak dwudziestolatek!

Starość nie radość, młodość nie wieczność – powiada przysłowie. I tak na ogół jest, ale co to byłby za świat bez wyjątków. Pierwszy w kolejce po...

zobacz więcej

W jednej z dwóch zaprezentowanych właśnie na łamach „Nature” prac tego prominentnego amerykańskiego zespołu, naukowcy przeanalizowali 793 nigdy dotąd nie badanych ludzkich genomów, w tym starożytnych. Badanie ujawniło wielką migrację, prawdopodobnie z terenów dzisiejszej Francji, na tereny dziś zwane Anglią i Walią. Przybysze, zwani wczesnymi europejskimi rolnikami ostatecznie stanowili w późnej epoce brązu (od 1200 do 800 pne) około połowy (sic!) wszystkich mieszkańców Wysp. Ujmując rzecz prosto – wyparli mieszkańców dotychczasowych wraz z ich DNA.

Badanie tym samym potwierdza świeżej daty teorię, że wczesne języki celtyckie przybyły do ​​Wielkiej Brytanii z Francji w późnej epoce brązu. Kwestionując tym samym dwie starsze teorie: że języki pojawiły się setki lat później, w epoce żelaza (w czasach Imperium Rzymskiego), lub 1500 lat wcześniej, na początku epoki brązu (gdy ludy stepu ruszyły na zachód ze swojego pontyjskiego matecznika).

Ludzie migrując przynoszą swój język i kulturę oraz oczywiście geny. Oczywiście implementacja nowego języka czasem się udaje, a czasem nie, jak to miało miejsce np. podczas przybycia stepowych indoeuropejczyków na tereny Italii, na ziemie zamieszkałe przez późniejszych Etrusków. Ich kompozycja genetyczna uwzględniła „domieszkę ze stepu”, zaś język nie uległ „indoeuropeizacji”. Dlatego przez całą starożytność i podczas lekcji historii w szkole uważano ich za coś bardzo odrębną grupę, gdy tymczasem okazali się ostatnio dość podobni genetycznie do pozostałych „Italczyków”, a mniej np. do starożytnych Anatolijczyków. To historia, którą konkurujący z prof. Reichem archeogenetycy niemieccy opowiedzieli nam ostatnio na łamach „Science Advances”. Aczkolwiek na podstawie mniej niż 10 genomów, zatem… ta historia jeszcze nie jest zakończona.

Człowiek – istota społeczna. A neandertalczyk?

Uczeni z laboratorium badań nad neandertalczykiem, pod kierunkiem „guru” Svante Pääbo, zanalizowali genomy 14 neandertalczyków, którzy jakieś 50...

zobacz więcej

Jak podsumowuje dzisiejsze odkrycia na łamach portalu phys.org prof. Reich: „Znane języki celtyckie są zbyt podobne pod względem słownictwa, aby w wiarygodny sposób wywodzić się od wspólnego przodka 4500 lat temu, czyli w czasie wcześniejszego pulsu migracji na dużą skalę, a w epoce żelaza miała miejsce migracja bardzo niewielka. Dane genetyczne skłaniają zatem poważnych uczonych do przyjęcia scenariusza pojawienia się języków celtyckich na Wyspach Brytyjskich w późnej epoce brązu”.

W ramach analizy genetycznej naukowcy odkryli, że zdolność trawienia mleka krowiego (a dokładnie jego cukru – laktozy) dramatycznie wzrosła w Wielkiej Brytanii od 1200 do 200 lat p.n.e. (czyli o około tysiąc lat wcześniej niż np. w Europie Środkowej). Oznacza to, że ówcześnie Brytyjczycy byli w stanie spożywać surowe mleko.

Zwiększona tolerancja na mleko byłaby dużą zaletą w przypadku wyższych wskaźników przeżywalności wśród dzieci osób noszących tę adaptację genetyczną. Zdolność do trawienia laktozy to więcej zdrowego potomstwa, wydającego własne potomstwo – gwarantuje sukces ewolucyjny przy mniejszej dostępności mięsa czy pokarmu roślinnego.

Transgeniczne komary już latają nad USA, czyli o genetycznych kamikadze

Zamiast masowego stosowania insektycydów, można do środowiska wypuścić genetycznie zmienione komary, które niosą w sobie gen zabójczy dla...

zobacz więcej

Drugi artykuł z zespołu Reicha na łamach niedawnego „Nature” dotyczył wspólnego drzewa genealogicznego 35 osób, które żyły około 5700 lat temu, czyli w okresie wczesnego neolitu na terenie Anglii, i zostały pochowane w rozległym komorowym grobowcu ziemnym w Hazleton North w Gloucestershire. Naukowcy odkryli 27-osobową rodzinę – największą do dziś udokumentowaną rodzinę starożytności – której relacje pokrewieństwa można było precyzyjnie określić, analizując DNA pochowanych szczątków ludzkich.

Zespół stworzył drzewo genealogiczne obejmujące pięć pokoleń. Uczeni znaleźli ponadto przykłady poligynii (wielożeństwa), poliandrii (wielomęstwa – jedna kobieta ma jednocześnie wielu mężów), adopcji i kluczowej roli zarówno dla pochodzenia patrylinearnego, jak i matrylinearnego.

Reich, profesor na Wydziale Biologii Ewolucyjnej Człowieka i profesor genetyki na Harvard Medical School, podsumował obie prace następująco: „Badania są ważne nie tylko dla Wielkiej Brytanii, gdzie mamy teraz znacznie więcej starożytnych danych DNA niż w jakimkolwiek innym regionie, ale także ze względu na to, co obiecują w kwestii podobnych badań w innych częściach świata”. Osobiście jak najserdeczniej zapraszam do zajęcia się problemami archeogenetycznymi naszego regionu. Nadal biała plama na mapie świata w sumie by byłagdyby nie poszukiwania przodków Ariów, którym zespół prof. Reicha oddał się kilka lat temu. Jego bystre naukowe oko zwróciło się wtedy w sposób nieunikniony ku naszej części Europy. Ośmielam się prosić o więcej.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej