RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Złudne nadzieje zysków z „Pegasusgate”. Wszystko „tajne” przez „poufne”

Opozycja złapała się jak pijany płotu kolejnego pretekstu do ataku na obecny rząd (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Opozycja złapała się jak pijany płotu kolejnego pretekstu do ataku na obecny rząd (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Najnowsze

Popularne

W samej końcówce roku opozycja złapała się jak pijany płotu kolejnego pretekstu do ataku na obecny rząd. Jest nim podejrzenie o nielegalne wykorzystanie przeciwko kilku osobom szpiegowskiego systemu elektronicznej inwigilacji - „Pegasus”. Wśród nich jest jedna bardzo znana postać, jedna średnio rozpoznawalna i trzecia o mocno ograniczonym znaczeniu i zasięgu wiedzy o jej istnieniu. W tym trzecim przypadku aż trudno uwierzyć, że mogła dostąpić zaszczytu zainteresowania swoją osobą i swoją działalnością przez tak wyrafinowane urządzenie jakim jest „Pegasus”.

Tomasz Grodzki i jego poplecznik Bogdan Borusewicz prześladowani przez PiS

Z każdy miesiącem coraz bardziej przykry do strawienia staje się powtarzający ten sam obrazek. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki systematycznie, co...

zobacz więcej

Co innego dwie inne postaci. To zupełnie inna para kaloszy. Pierwsza z nich to były poseł Platformy Obywatelskiej, a w obecnej kadencji parlamentu, senator ciągle tej samej partii – Krzysztof Brejza z Inowrocławia. Nazwa miasta jest ważnym elementem jego obrazu jako polityka, dlatego łączę ją z jego nazwiskiem.

Asem nad asami w tym towarzystwie rzekomych ofiar wymyślnego „Pegasusa” jest niezwykle popularny i powszechnie lubiany warszawski adwokat Roman Giertych. Bardzo ostrożnie tylko wspomnę, iż być może za wyjątkiem prokuratury. Ale to tylko dlatego, że w minionym przed kilkunastoma godzinami roku 2021 prokuratura miała prawdziwego pecha. Nie udało jej się mianowicie, mimo całorocznych sporych wysiłków, w tym prób ustalenia miejsca pobytu mecenasa Romana Giertycha, dostarczyć do szanownych rąk poszukiwanego choćby jednego ze stu wysłanych pod różne adresy wezwań do stawienia się tego znanego prawnika w prokuraturze. Niepowodzeniem zakończyły się starania i podchody listonoszy, policjantów, włoskich karabinierów z metropolii Rzymu, w okolicach którego polski adwokat posiada dom z posesją, umożliwiającą nabranie sił po wyczerpujących mowach obrończych. Śledczy, którzy pragnęli przesłuchać mecenasa Romana Giertycha, zastanawiali się nad zatrudnieniem prywatnego detektywa, który skutecznie przekaże wezwanie, ale okazało się, że budżet prokuratury nie przewiduje wydatku na polskiego „Sherlocka Holmesa”.

Jachowicz: To do rządzących należy inicjatywa rozpoczęcia dialogu z opozycją

Nikt chyba nie powie, że mijający rok pod względem politycznym należał do łatwych i przyjemnych. Raczej wszyscy, jak sądzę, zgodzą się, że był ten...

zobacz więcej

Jak już mówiłem najmniej spodziewaną figurą wśród trojga wymienionych przez amerykańską agencję prasową jako ci, których podsłuchiwano, jest prokurator Ewa Wrzosek. Do dziś byłaby anonimową osobą, zatrudnioną na niskim szczeblu w regionalnej prokuraturze warszawskiej, gdyby nie jej szalone ambicje zrobienia kariery. Przynależność do stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia (Prawo Ponad Wszystko), powstałego w 2017 roku, którego celem statutowym ma być walka z upolitycznieniem prokuratury, a które sprzeciwia się reformie wymiaru sprawiedliwości, nie przyniosła za sobą większej, tak upragnionej rozpoznawalności. A przecież Ewa Wrzosek ma za sobą ponad 25 - letni staż pracy w prokuraturze. Większą uwagę mogła na sobie skupić tylko w jeden sposób.

Poprowadzić śledztwo, które zatoczy szerokie kręgi i sięgnie do znanych, ważnych osób w państwie. I takie śledztwo Ewa Wrzosek wykreowała pod koniec kwietnia 2020 roku. Wszczęła je w sprawie postanowienia o zorganizowaniu wyborów prezydenckich. W uzasadnieniu decyzji napisała, że postanowiła „wszcząć śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez przedsięwzięcie działań mających na celu przeprowadzenie wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2020 roku w okresie ogłoszonego na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia z dnia 20 marca 2020 roku stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2”.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Jachowicz: Daleka, jakże daleka czeka nas droga do normalności

Tym razem na użytek stałej tygodniowej rubryki, nazywanej nieco na wyrost felietonem, postanowiłem wykreować jego nową postać – felieton faktu....

zobacz więcej

Zachwycona taką gratką przekazała mediom, że będzie chciała w tej sprawie przesłuchać wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina oraz prawdopodobnie premiera Mateusza Morawieckiego, marszałek Sejmu Elżbietę Witek, a także prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Ku jej zaskoczeniu, jeszcze tego samego dnia śledztwo zostało umorzone decyzją jej przełożonej. Zaś dzień później Prokurator Krajowy polecił wobec nadgorliwej bojowniczce, walczącej z nieprawościami rządzących, wszcząć postępowanie dyscyplinarne z powodu „oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa”. Prokurator Ewa Wrzosek pominęła fakt, że podczas rozpoczęcia pierwszych działań związanych z wyborami prezydenta, nie występowało jeszcze żadne zagrożenie koronawirusem.

Można hipotetycznie założyć, że gdyby prok. Ewa Wrzosek prowadziła śledztwo w sprawie działalności stowarzyszenia Pro life w jednej z dzielnic Warszawy, żeby nadać dochodzeniu wymiar godny jej aspiracji, wezwałaby na świadka papieża Franciszka I, dla koniecznego ustalenia, jaką wykładnię nadaje obronie życia doktryna Kościoła katolickiego. Jestem przekonany, że „Pegasusgate” nie zmieni w niczym szarości życia prokurator Ewy Wrzosek. W jej przypadku sprawa szybko zwietrzeje.

Niszcząca moc polityki na przykładzie Janiny Ochojskiej

Niezwykle przykra sprawa. Od kilku dni toczy się śledztwo w sprawie prób ułatwienia trzem nielegalnym migrantom z Syrii pobytu w Polsce....

zobacz więcej

Wydaje się, że podobny los czeka aferę w przypadku dwójki pozostałych podsłuchiwanych, choć jeszcze jakiś czas będzie stanowić pożywkę do używania jej jako atrapy do krytyki władzy. Można się też spodziewać, że obydwaj panowie – Krzysztof Brejza i Roman Giertych - będą robili wszystko, aby ogrzać się w blasku reflektorów jako ofiary prześladowań przez reżimowe państwo PiS. Wspierają ich aktywnie w takim wykorzystaniu sprawy „Pegasusa”, sprzyjające opozycji politycznej media, jak np. TVN.

Średnio rozpoznawalny - znany raczej tylko tym, którzy interesują się polityką - Krzysztof Brejza, chciałby wykorzystać okazję do dokonania przewrotu politycznego w Polsce na miarę historyczną. Uważa, że uruchomiono wobec niego „elektronicznego szpiega” w 2019 roku, kiedy pełnił funkcję szefa sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej podczas wyborów parlamentarnych. To umożliwiło PiS – sugeruje Krzysztof Brejza – wykradzenie tajnej strategii wyborczej, opracowanej przez niego. Siłą rzeczy, wejście w posiadanie tajemnej wiedzy, przesądziło o zwycięstwie w wyborach do Sejmu partii Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli ten scenariusz rabunku tajemnic wyborczych, dokonanego przez PiS się potwierdzi – prześwituje w myślach Krzysztofa Brejzy - wybory z 2019 roku winny być unieważnione. Konsekwencją byłoby rozwiązanie obecnego Sejmu i ogłoszenie nowych wyborów, a po nich zmiana władzy w Polsce.

Zatem afera wykorzystania „Pegasusa” do inwigilacji Krzysztofa Brejzy wymaga dokładnego zbadania. Platforma Obywatelska domaga się powołania dwóch oddzielnych komisji śledczych – sejmowej i senackiej - które ustalą szczegóły sprawy. Zainteresowany Krzysztof Brejza zapomniał, że właśnie w sierpniu 2019 roku, na kilka miesięcy przed wyborami media opisywały „wydział nienawiści” w ratuszu w Inowrocławiu. Jego organizatorem miał być Krzysztof Brejza, który utworzył w Ratuszu grupę „hejterów”, którzy szkalowali wskazane przez niego osoby z politycznej konkurencji. Hejterzy za wypełnianie zleceń w mediach społecznościowych opłacani byli – jak twierdzili świadkowie - z „lewych” faktur. Czy to z tego powodu Centralne Biuro Antykorupcyjne stosowało techniczne środki operacyjne wobec Krzysztofa Brejzy, tego się nie dowiemy, bo taka wiedza objęta jest embargiem tajemnicy państwowej

Jachowicz: Mecenas Roman Giertych – igła w stogu siana

Z potocznej wiedzy krążącej w mediach wiem, że już niejeden dziennikarz miał wątpliwą przyjemność poznać osobiście temperament polemiczny mecenasa...

zobacz więcej

Jedno jest pewne. Opozycja będzie dążyła do ugrania zysków politycznych. Wydaje się jednak, że są one iluzoryczne.

Prawdopodobnie wielkie nadzieje z aferą „Pegasusa” wiąże najbardziej znana postać z wymienionej trójki – mecenas Roman Giertych. Trochę jak gwiazdka z nieba spadła mu w sukurs. Można próbować wpisać w nią najróżniejsze wątki. Począwszy od osobistych lejtmotywów politycznych sympatii, czy raczej antypatii, po niszczenie principiów demokracji, deformację praworządności, pogłębianie patologii państwa kierowanego przez pisowski reżim. Świat krytyki stoi otworem. Czy to przyniesie jakieś pożytki mecenasowi Romanowi Giertychowi, poza przyjemnością epatowania nietuzinkowymi ocenami opinii publicznej – nie wiem. Sądzę, że w jego sprawach, w których ściga go prokuratura nie wiele zmieni. Nie pierwszy on i nie ostatni, który powołuje się na prześladowania z powodów politycznych.

Niezależnie od tego, że w kwestiach wykorzystywania „Pegasusa” wszystko jest „tajne” łamane przez „poufne”, to zawsze należy brać pod uwagę wcale nie tak nierealną możliwość. Nasi wysoko wykwalifikowani wschodni specjaliści od tajnych gier mogą mieć swoich ludzi – a zwykle mają – w najmniej spodziewanych instytucjach, rozsianych po szerokim świecie. W nich wypełniają swoją misję zgodnie z poleceniami swojej macierzystej centrali – oddalonej od nich o tysiące km, jakże ich sercu bliskiej.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej