RAPORT

Wojna na Ukrainie

Gwiezdne wojny Putina. Amur, Nudol, Prometeusz

Prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie konferencji prasowej 23 grudnia 2021r.(fot. Mikhail Svetlov/Getty Images)
Prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie konferencji prasowej 23 grudnia 2021r.(fot. Mikhail Svetlov/Getty Images)

Broń podwójnego przeznaczenia. W kosmosie i na ziemi. Rosja pracuje nad takimi systemami. Zacieśnia też kosmiczny sojusz z Chinami, choć w tym wypadku Pekin już zdecydowanie wyprzedza Moskwę.

Polowanie na Celinę. Rosja znalazła sposób na USA?

Jak strącić satelitę? Rosjanie chwalą się, że mają taką broń. Chodzi o system S-550. Ale to innej rakiety użyli w połowie listopada, żeby zniszczyć...

zobacz więcej

Dużo ostatnio Rosja mówi o obawach, że NATO może rozmieścić zbyt blisko Moskwy swoje rakiety. Twierdzi Rosja, że infrastrukturę tarczy antyrakietowej rozmieszczoną w Polsce i Rumunii Amerykanie mogą wykorzystać w celach ofensywnych. Tymczasem nie mówi o tym, że od dawna dysponuje tarczą osłaniającą Moskwę i przemysłowe centrum kraju. Nie mówi o tym, że pilnie rozwija nowe systemy rakietowe, które, po pierwsze, unowocześnią obronę i zwiększą bezpieczeństwo ludności, po drugie, mogą być wykorzystane w celach ofensywnych – w kosmosie. Wszyscy skupili się na tym drugim; czy słusznie?

Strzał w satelitę


W ostatnich tygodniach dużo mówi się o rosyjskich militarnych poczynaniach... pozaziemskich. Najpierw w połowie listopada Rosjanie wystrzelili rakietę Nudol, która zniszczyła starego satelitę Kosmos-1408. Moskwa była tak zachwycona wynikami testu nowej broni antysatelitarnej (ASAT), że zignorowała oskarżenia, że jest „kosmicznym śmieciarzem” (zniszczony satelita rozpadł się na mnóstwo kawałków zagrażających innym obiektom na orbicie).

Już pod koniec grudnia państwowa agencja TASS ogłosiła wejście do służby nowego systemu rakietowego przeznaczonego do strącania międzykontynentalnych pocisków balistycznych, ale też satelitów. Ciekawe jednak, że ta sama TASS, która 28 grudnia triumfalnie donosiła o wejściu do służby „pierwszej brygady S-550”, 16 listopada w innej depeszy cytowała „źródło bliskie ministerstwu obrony”, że pierwszy system strategicznej obrony rakietowej S-550 wejdzie do służby do 2025 roku… Zresztą inne media rosyjskie nie potwierdzają gotowości bojowej S-550.

Moskwa odrzuciła krytykę potencjalnych skutków zniszczenia satelity Kosmos-1408, przypominając, że to przede wszystkim USA „militaryzują przestrzeń kosmiczną” i rzekomo ignorują rosyjskie propozycje podpisania traktatu zakazującego rozwoju broni kosmicznej. Jako przejaw złowrogich intencji USA, Rosja podała tajne loty kosmiczne Boeinga X-37 i zapewniła, że najnowszy rodzaj sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych – Siły Kosmiczne, utworzone na polecenie prezydenta Donalda Trumpa w 2019 roku – zostały powołane w celu zapewnienia dominacji Waszyngtonu w przestrzeni kosmicznej. Warto przypomnieć, że w 1967 roku Związek Sowiecki i Stany Zjednoczone podpisały Traktat o Przestrzeni Kosmicznej, który zakazuje umieszczania na orbitach broni jądrowej, a jednocześnie stwierdza, że wszystkie kraje mogą swobodnie wykorzystywać przestrzeń kosmiczną do celów pokojowych, o ile robią to zgodnie z prawem międzynarodowym. Traktat ten nie zakazuje jednak celowych ataków na satelity ani nie zapobiega testom broni antysatelitarnej.

Rosja przeprowadziła próbę rakiety satelitarnej. Ostra reakcja Departamentu Stanu

Stany Zjednoczone potępiły przeprowadzoną przez Rosję próbę rakiety antysatelitarnej, która zniszczyła starego satelitę, pozostawiając na orbicie...

zobacz więcej

Według emerytowanego generała Władimira Dworkina, wojskowego naukowca zajmującego się rakietami, dyrektora IV Instytutu Badawczego Strategicznych Sił Rakietowych i członka eksperta moskiewskiego zespołu negocjacyjnego ds. kontroli zbrojeń, Rosja nie ma prawnego obowiązku ostrzegania Stanów Zjednoczonych o wystrzeleniu antysatelitarnego pocisku przechwytującego (ASAT), w przeciwieństwie do wystrzelenia międzykontynentalnego pocisku balistycznego (ICBM) , które to pociski są objęte traktatami o kontroli zbrojeń START i muszą być zgłaszane. Dworkin zbagatelizował jednak znaczenie rosyjskiego testu z 15 listopada.

Twierdzi, że satelitę takiego jak Kosmos-1408 jest znacznie łatwiej przechwycić i trafić niż głowicę jądrową przenoszoną przez ICBM, ponieważ satelity są często większych rozmiarów i poruszają się po stabilnych i przewidywalnych orbitach, w przeciwieństwie do głowic zamontowanych na manewrujących pojazdach zdolnych do powrotu na orbitę.

Kosmiczna licytacja


Pierwsze znane testy broni antysatelitarnej miały miejsce już w 1958 r. W latach 80. XX w., wojsko amerykańskie testowało pociski – wystrzeliwane z odrzutowców – które miały celować w satelity krążące na orbicie, ale rezultatem były tylko chmury odłamków i różnej wielkości metalowych obiektów, które kończyły krążąc wokół planety z zabójczą prędkością. Kongres USA ostatecznie anulował program.

Rosja jest dopiero czwartym krajem, któremu udało się za pomocą wystrzelonej z ziemi rakiety strącić obiekt na orbicie. W styczniu 2007 r. Chiny zniszczyły za pomocą rakiety SC-19 satelitę meteorologicznego FY-1C, krążącego na orbicie od ośmiu lat.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
W lutym 2008 r. US Navy wystrzeliła rakietę RIM-161, która strąciła niesprawnego satelitę USA-193. Zresztą mało kto pamięta, że już w 1985 r. myśliwiec F-15 zestrzelił satelitę Solwind P78-1. W marcu 2019 Indie zniszczyły specjalnie w tym celu wystrzelonego satelitę Microsat-R rakietą Mission Shakti.

„Niebezpieczne pole rażenia na orbicie”. Rosja użyła rakiety antysatelitarnej

Administracja prezydenta Joe Bidena otrzymała informacje o przeprowadzonej w weekend próbie rosyjskiej broni antysatelitarnej, która miała...

zobacz więcej

Tyle że Amerykanie nie testowali nowej broni, ale chcieli zapobiec zagrożeniu. Otóż wystrzelony w grudniu 2006 r. satelita USA-193 zaczął schodzić ze swej orbity z prędkością 500 m na dzień i był zagrożeniem z racji na swoje toksyczne paliwo. Do tego uderzenie nastąpiło na orbicie dużo poniżej ISS, ok. 250 km. Szczątki więc nie zagroziły Stacji i było ich niemal 10-krotnie mniej niż w przypadku Kosmos-1408. Także uderzenie indyjskie też było na niższej orbicie niż ISS (300 km). Z kolei Chińczycy uderzyli dużo dalej, na dystansie 865 km, co również nie zagrażało ISS.

W niedawnym wywiadzie dla „Washington Post” gen. David Thompson, wiceszef operacji kosmicznych Space Force, powiedział, że rządowe satelity USA każdego dnia zmagają się z „odwracalnymi” i „niekinetycznymi” atakami Chin i Rosji, np. za pomocą laserów, cyberataków i zagłuszaczy sygnałów. Amerykańscy wojskowi wskazują, że dzieje się to na coraz większą skalę.

Gen. Thompson wspomniał, że w 2019 r. Rosjanie wysłali swoją maszynę „niebezpiecznie blisko” satelity szpiegowskiego USA, po czym pojazd zmienił kurs i przeprowadził próbę broni antysatelitarnej, wyrzucając cel i strzelając do niego pociskiem.

Smok i niedźwiedź


Amerykanie wiedzą jednak, że dużo większym zagrożeniem w kosmosie są dla nich Chińczycy. Ten sam gen. Thompson podkreśla, że pod względem zdolności w kosmosie, Pekin już dawno przegonił Moskwę i rozwija je w tempie, które pozwoli przeskoczyć również USA, i to w ciągu zaledwie kilku najbliższych lat. Już teraz ChRL wysyła na orbitę dwa razy więcej satelitów niż Stany Zjednoczone.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Przedstawiciele administracji USA zwracali się już do chińskich władz o rozpoczęcie rozmów na temat kontroli zbrojeń nuklearnych oraz zbrojeń w kosmosie, ale Pekin nie jest tym zainteresowany. ChRL nie zamierza zmieniać korzystnego dla niej układu, w którym Waszyngton i Moskwa wciąż mają częściowo związane ręce układami jeszcze z czasów zimnej wojny. Co było też widać przy odmowie Pekinu wzięcia udziału w trójstronnych rozmowach z Rosją i USA (co proponował Trump) na temat odnowienia i poszerzenia układu zakazującego posiadanie broni rakietowej średniego zasięgu (INF).

Kim Dzong Un obserwował kolejną próbę rakietową. Wystrzelono co najmniej dwa pociski

Przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un obserwował w piątek kolejne próbne odpalenie nowego „systemu rakietowego” – poinformowały w sobotę nad ranem...

zobacz więcej

Z kolei Chiny i Rosja twierdzą, że to USA są największą przeszkodą w uregulowaniu kosmicznej rywalizacji. Pekin i Moskwa rozpoczęły współpracę nad technologią, która ma konkurować z amerykańskim systemem nawigacji satelitarnej GPS i europejskim Galileo. Na początku tego roku Chiny zgodziły się gościć na swojej ziemi naziemne stacje monitorujące rosyjskiego systemu pozycjonowania GLONASS, który zwiększa globalny zasięg i dokładność, ale może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa. Z kolei Rosja zgodziła się na goszczenie naziemnych stacji chińskiego systemu BeiDou. Właśnie ogłoszono, że Rosja i Chiny podpiszą nowy program współpracy w Kosmosie na lata 2023-27 – obejmuje on m.in. rozwój współpracy między GLONASS i BeiDou.

Gorgony i Gazele


Kosmiczny wyścig zbrojeń nie powinien jednak przysłaniać dużo istotniejszego aspektu prac Rosjan nad wspomnianymi rodzajami broni ASAT, które jednocześnie są bardzo ważne z innego powodu. To ważne ogniwa rosyjskiej tarczy antyrakietowej.

Związek Sowiecki zaczął rozwijać system obrony rakietowej jeszcze przed Amerykanami. W 1961 r. dokonano pierwszego udanego testu pocisku przechwytującego. Eksperymentalny system obrony wokół Moskwy zaczął działać w czerwcu 1971 r. Jednak, gdy Amerykanie skupili się na rozwoju BMD (ballistic defense missile) w oparciu o technologię „hit-to-kill”, Sowieci w latach 70. XX w. zaprzestali prób nad tzw. bezpośrednimi interceptorami, niszczącymi wrogą głowicę bojową siłą bezpośredniego uderzenia pocisku.

Postawiono na inne rozwiązanie – niszczenie nadlatujących wrogich pocisków atomowymi eksplozjami w powietrzu. W maju 1978 r. Moskwa (i okolice) otrzymała nowocześniejszą wersję tarczy, z założenia mającą chronić przed nuklearnym uderzeniem dużej skali. Wzdłuż tzw. wielkiej obwodnicy moskiewskiej w podziemnych silosach umieszczono uzbrojone w głowice atomowe pociski przechwytujące dwóch typów. Dalekiego zasięgu Gorgony miały niszczyć cele na wysokości 80-100 km, w promieniu do ponad 600 km. Krótkiego zasięgu Gazele mogły neutralizować cele na wysokości 50 km, w promieniu 350 km.

Kreml likwiduje „sumienie Rosji”. Berlin wyraża rutynowe zaniepokojenie i dalej brnie w „dialog”

Likwidacja stowarzyszenia Memoriał jest jednym z końcowych etapów niszczenia wolnej od wpływów Kremla myśli w Rosji. Ostatnie miesiące przyniosły...

zobacz więcej

Potężne dwustopniowe pociski 51T6 (ABM-4 Gorgon), mające 20 m długości i ważące 30 t, wycofano do 2006 r. Natomiast Gazele jedynie zmodyfikowano i są one teraz podstawą tarczy antyrakietowej, która była kilkakrotnie modyfikowana. System Obrony ABM Moskiewskiego Obszaru Przemysłowego (A-135) otrzymał status gotowości bojowej na mocy dekretu prezydenckiego 17 lutego 1995 r. Od lat trwają jednak prace nad jego gruntowną modernizacją, która uwzględni też nowe rodzaje systemów rakietowych.

Kopuła nad Moskwą


System antyrakietowy A-135 osłania Moskwę i Centralny Region Gospodarczy – największe zagłębie przemysłowe Rosji, oprócz stolicy obejmujące Niżnyj Nowogród, Smoleńsk, Jarosław, Włodzimierz, Tułę. System składa się, rzecz jasna, z segmentów radiolokacyjnego i rakietowego. Główny radar (phased array radar) mieści się w podstołecznym Puszkino i ma zasięg 3700 km, na wysokość do 40 km.

Z tym głównym radarem współdziałają inne, rozmieszczone w różnych punktach nie tylko Rosji, ale całej Wspólnoty Niepodległych Państw. Jednym z ważniejszych, z racji na wysunięcie daleko na zachód, jest stacja radarowa Woroneż-DM w obwodzie kaliningradzkim.

W łańcuchu silosów wokół Moskwy gotowych do wystrzelenia pozostaje co najmniej 100 pocisków przechwytujących. To wspomniane Gazele, czyli 53T6 ABM. Kiedyś uzbrojone w atomowe ładunki pociski krótkiego zasięgu mają prędkość 17 razy większą od prędkości dźwięku, zdolne są niszczyć międzykontynentalne pociski balistyczne z głowicami atomowymi do 10 ton wagi.

Oprócz konwencjonalnej/kinetycznej głowicy bojowej i prawdopodobnie zaktualizowanego systemu naprowadzania, nowy pocisk przechwytujący prawdopodobnie wykorzystuje nowatorskie paliwo stałe – to dziedzina, w której Rosja poczyniła postępy w poprzedniej dekadzie. Nie zmienia to faktu, że są one zdolne niszczyć pojedyncze pociski balistyczne wroga, co wystarczyłoby w przypadku ataku przeciwnika rodzaju Iranu czy Korei Płn., ale nie zmasowanego uderzenia jądrowego.

Czy Le Pen jest gorsza od Merkel? Kto naprawdę tańczy z Putinem

Spotkanie liderów kilkunastu konserwatywnych, prawicowych partii europejskich zorganizowane przez Prawo i Sprawiedliwość wywołało histerię opozycji...

zobacz więcej

Na dodatek A-135 broni tylko Moskwy i otaczających ją obszarów przemysłowych. Dzieje się tak, ponieważ traktat ABM z 1972 r. zezwalał ZSRS i Stanom Zjednoczonym na rozmieszczenie tylko dwóch obiektów ABM: jednego w stolicy i jednego do ochrony silosów ICBM. Jednak w 2002 r. Stany Zjednoczone wystąpiły z układu ABM i rozpoczęły budowę systemu obrony przeciwrakietowej, umieszczonego obecnie w silosach na Alasce, który zapewnia ogólnokrajową ochronę kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, aczkolwiek dysponuje ograniczonym zasobem nieco ponad 40 (zbliżających się do sześćdziesięciu) urządzeń przechwytujących.

Ta ograniczona liczba miała po części uspokoić Rosję i Chiny, że tarcza nie ma na celu podważenia ich zdolności do odstraszania nuklearnego, a jedynie stłumienie zagrożenia ze strony mniejszych potencjalnych aktorów nuklearnych (np. Korei Północnej i Iranu). Pekin i Moskwa widziały jednak sprawę inaczej i do tej pory wydały dziesiątki miliardów dolarów na rozwój broni jądrowej mogącej pokonać amerykańską tarczę.

Lepszy Prometeusz?


15 listopada rosyjskie wojsko przeprowadziło udaną próbę antysatelitarnej rakiety przechwytującej podwójnego zastosowania, która zniszczyła na orbicie starego, niedziałającego już satelitę wywiadowczego Celina-D noszącego nazwę Kosmos-1408. Ten „martwy” satelita krążył na wysokości około 500 km nad ziemią i został wystrzelony jeszcze w czasie zimnej wojny, w 1982 r. Uderzenie rakiety rozbiło Kosmos-1408 na tysiące różnej wielkości odłamków.

Rosjanie użyli rakiety Nudol, która ma mieć podwójne zastosowanie. Może niszczyć cele na orbicie okołoziemskiej, ale też neutralizować wrogie pociski balistyczne,choćby tych zagrażających samemu Kremlowi.

Nudol ma być elementem zmodernizowanego systemu obrony antyrakietowej stolicy Rosji i sąsiednich ważnych centrów przemysłowych noszącego nazwę A-235 – który zastąpi opisany wcześniej A-135. Ale mowa o pociskach wystrzeliwanych wciąż jednak z silosów. Tymczasem Rosjanie mają pomysł, który znacząco wzmocni ich obronę przeciwrakietową.

To nie negocjacje, to szantaż. Rosja chce zmusić Zachód do uznania jej stref wpływów

Wielopoziomowa polityka agresji w wykonaniu Kremla przynosi oczekiwane przez niego efekty. Zachód zmuszony jest poważnie potraktować żądania...

zobacz więcej

Chodzi o system S-550. Ten, który rzekomo właśnie wszedł do służby, ale – co jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne – póki co, wciąż jest testowany i jeszcze może zająć nawet parę lat jego uruchomienie. S-550 byłby czymś nowocześniejszym i skuteczniejszym od Gazel (A-135) czy Nudola (A-235).

W przypadku wywodzącego się jeszcze z ZSRS systemu tarczy antyrakietowej głowice jądrowe miały być neutralizowane nad Moskwą i centralną częścią Rosji poprzez przeciwjądrowy wybuch. W związku z tym popiół jądrowy i tak opadłby na terytorium kraju. S-550 ma działać na innej zasadzie – przechwytywania kinetycznego. Celem jest fizyczne zniszczenie głowicy bojowej przeciwnika i zapobieżenie atomowej eksplozji. Oczywiście szczątki takiej głowicy spadające na ziemię będą radioaktywne, ale to i tak nic w porównaniu ze skutkami eksplozji nuklearnej w powietrzu.

Siergiej Czemezow, szef potężnej państwowej korporacji Rostech (m.in. obejmującej przemysł rakietowy), powiedział podczas listopadowego Air Show w Dubaju, że S-550 będzie przeznaczone do namierzania i przechwytywania pocisków balistycznych na dystansie większym niż S-500. Jednak w wywiadzie dla agencji TASS w połowie listopada ekspert wojskowy Dmitrij Litowkin powiedział, że przypuszcza, iż S-550 „stanie się dodatkowym elementem systemu Prometeusz”.

Wcześniej zapowiadano, że system ten będzie w stanie zestrzeliwać zarówno balistyczne głowice jądrowe, jak i satelity na niskiej orbicie. Sądząc po wszystkim, wojsko podjęło decyzję o rozdzieleniu tych funkcji między dwa systemy. Litowkin uważa, że S-550 może służyć jako następca A-135 Amur/A-235 Nudol w postaci mobilnej. Pocisk S-550 miałby pełnić funkcję kinetycznego pocisku przechwytującego mającego przy przechwycie uniknąć atomowej detonacji.

Dzięki S-550 Rosja zdaje się wreszcie wykorzystywać zerwanie układu ABM do rozszerzenia zasięgu obrony przeciwrakietowej poza region moskiewski. Obecnie A-135 jest zastępowany przez zmodernizowany A-235 Nudol ABM, który może znacznie zwiększyć zasięg obrony przeciwrakietowej nad zachodnią Rosją i wprowadzić pociski typu „hit-to-kill”, które uzupełnią lub całkowicie zastąpią jądrowe pociski przechwytujące. Dlaczego jednak Rosja dąży do stworzenia także mobilnego systemu S-550?

Mobilność na drogach ułatwi geograficzne rozproszenie pocisków przechwytujących, potencjalnie rozszerzając lub wzmacniając obronę w rejonach oddalonych od Moskwy. Mobilne platformy są trudniejsze do zlokalizowania i zniszczenia przy użyciu samolotów stealth i pocisków cruise, które z pewnością próbowałyby stłumić rosyjską obronę przeciwlotniczą w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej