RAPORT

Wojna na Ukrainie

Polowanie na Celinę. Rosja znalazła sposób na USA?

Jak strącić satelitę? Rosjanie chwalą się, że mają taką broń (fot. Mikhail Metzel\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)
Jak strącić satelitę? Rosjanie chwalą się, że mają taką broń (fot. Mikhail Metzel\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Jak strącić satelitę? Rosjanie chwalą się, że mają taką broń. Chodzi o system S-550. Ale to innej rakiety użyli w połowie listopada, żeby zniszczyć swojego starego satelitę – przy okazji wywołując alarm na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

„Niebezpieczne pole rażenia na orbicie”. Rosja użyła rakiety antysatelitarnej

Administracja prezydenta Joe Bidena otrzymała informacje o przeprowadzonej w weekend próbie rosyjskiej broni antysatelitarnej, która miała...

zobacz więcej

Chyba wszyscy słyszeli o sowieckich/rosyjskich systemach rakietowej obrony powietrznej S-300, S-400, a także wciąż opracowywanym S-500. Tymczasem 28 grudnia agencja TASS podała, że „najnowszy rosyjski system obrony powietrznej S-550 pomyślnie przeszedł testy i rozpoczął służbę bojową”.

Moskwa chwali się, że to „absolutna nowość”, „mobilny strategiczny system obrony przeciwrakietowej” nie mający na świecie odpowiedników. Podobno zdolny do niszczenia statków kosmicznych, międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM) i generalnie celów naddźwiękowych na wysokości kilkudziesięciu tysięcy kilometrów. Sęk w tym, że już następnego dnia inna agencja rosyjska, RIA Nowosti, podała, w depeszy dotyczącej S-500, że „krewniak” S-550 nie przeszedł jeszcze testów, a co dopiero mówić o wejściu do służby. Propagandowe kłamstwo TASS czy pomyłka dwóch różnych systemów? Trudno stwierdzić.

Minister obrony Siergiej Szojgu mówił o systemie rakietowym S-550 9 listopada. Ujawnił, że jest dość blisko „spokrewniony” z bardziej znanym publicznie systemem S-500 Prometeusz. Jednak S-550 ma się specjalizować w obronie przed międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi (ICBM) i w atakowaniu satelitów, podczas gdy S-500 będzie przede wszystkim przeznaczony do śledzenia i zestrzeliwania samolotów przeciwnika.

S-550 to niejedyna rosyjska broń, która ma służyć walce w kosmosie. W połowie listopada inna rakieta, wchodząca w skład systemu Nudol, zniszczyła starego sowieckiego satelitę.

Dlaczego to tak ważne? Otóż dotychczas rosyjskie rakiety przechwytujące opierały się na tzw. przechwytywaniu pośrednim - niszczeniu nadlatujących celów przez wybuchy jądrowe lub pobliskie eksplozje odłamków konwencjonalnych. Zniszczenie wspomnianego satelity było zapewne pierwszym udanym bezpośrednim trafieniem przechwytującym („pocisk w pocisk”), co może tłumaczyć triumfalne nastroje w rosyjskim ministerstwie obrony po listopadowym teście.

Kim Dzong Un obserwował kolejną próbę rakietową. Wystrzelono co najmniej dwa pociski

Przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un obserwował w piątek kolejne próbne odpalenie nowego „systemu rakietowego” – poinformowały w sobotę nad ranem...

zobacz więcej

Alarm na ISS


13 listopada 2021 r. Rosja zamknęła dla ruchu powietrznego pewien obszar nad arktycznym Morzem Łaptiewów. Było więc wiadomo, że zostanie przeprowadzony kolejny test rakietowy. Nie wiedziano tylko, co tym razem z kosmodromu w Plesiecku zamierzają Rosjanie wystrzelić.

Dwa dni później Dowództwo Kosmiczne sił zbrojnych USA (SPACECOM) ogłosiło, że na orbicie doszło do rzadkiego i potencjalnie niebezpiecznego „incydentu generującego odłamki”, jednak nie podało żadnych szczegółów na temat przyczyn. Ci się stało?

Otóż 15 listopada rosyjskie wojsko przeprowadziło udaną próbę antysatelitarnej rakiety przechwytującej podwójnego zastosowania, która zniszczyła na orbicie starego, niedziałającego już satelitę szpiegowskiego. Uderzenie rakiety rozbiło go na tysiące różnej wielkości odłamków.

Ważący przeszło dwie tony satelita Kosmos-1408 został zbudowany jeszcze na sowieckiej Ukrainie, w Dniepropietrowsku, i wystrzelony na orbitę we wrześniu 1982 r. Należał do wojska, był częścią sowieckiego systemu wywiadowczego Celina-D, liczącego łącznie 130 satelitów. Od dawna nieużywany, krążył na orbicie 500 km, czyli jedynie 100 km niżej od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Według szacunków NASA i Pentagonu chmura odłamków powstała po zniszczeniu satelity była bliska zderzenia z ISS. W obawie przed przelatującą w pobliżu chmurą astronauci będący na pokładzie Stacji musieli ewakuować się do zadokowanych kapsuł Crew Dragon i Sojuz, by w razie konieczności móc powrócić na Ziemię.

Obrona Ziemi przed asteroidami. Historyczna misja sondy DARK

O godzinie 7.21 czasu polskiego w środę sonda kosmiczna DART wystartowała w przestrzeń kosmiczną z Kalifornii z pierwszą w historii misją...

zobacz więcej

Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos nie udzieliła komentarza, sugerując, że nie jest to jej obszar odpowiedzialności. Zastępca przewodniczącego komisji obrony Dumy Jurij Szwytkin oskarżył USA o rozpowszechnianie fałszywych informacji dla ukrycia własnych kosmicznych działań militarnych. Dopiero 16 listopada resort obrony Rosji potwierdził, że doszło do testu broni antysatelitarnej.

„Próba ta była udana, a system misternie trafił w cel, nie tworząc zagrożenia dla aktywności w kosmosie” - oświadczył minister Szojgu. Strona rosyjska twierdzi, że szczątki Kosmosu-1408 nie stwarzają żadnego zagrożenia, wskazując, że Chiny, Indie i USA wcześniej przeprowadziły podobne testy niszczenia satelitów na orbicie.

Ilość kosmicznego złomu krążącego wokół Ziemi jest już tak duża (i stale rośnie), że nawet jeśli kiedyś w przyszłości jakiś odłamek Kosmosu-1408 uderzy w innego satelitę lub nawet w ISS, to Rosja będzie mogła w sposób wiarygodny wyprzeć się odpowiedzialności - a poszkodowanemu będzie dość trudno zdecydowanie udowodnić, że jest inaczej.

„Fałsz i hipokryzja”


Test broni antysatelitarnej zaalarmował administrację USA, która określiła go „lekkomyślnym i nieodpowiedzialnym”. Zdaniem sekretarza stanu przeprowadzona próba wskazuje na to, że Rosja „pomimo retorycznego sprzeciwiania się uzbrajaniu przestrzeni kosmicznej skłonna jest zagrozić eksploracji kosmosu przez wszystkie narody poprzez swoje lekkomyślne i nieodpowiedzialne zachowanie”.

Pentagon bierze się za UFO

Departament Obrony USA wraca do oficjalnego badania doniesień o niezidentyfikowanych obiektach latających, czyli UFO. Powstaje nowe biuro, którego...

zobacz więcej

- Najbardziej niepokojące jest niebezpieczeństwo, jakie stwarza to dla społeczności międzynarodowej. To podważa strategiczną stabilność - powiedział dziennikarzom 17 listopada sekretarz obrony USA Lloyd Austin. Administrator NASA Bill Nelson wyraził oburzenie przeprowadzonym przez Rosję testem: „To niewiarygodne, że rząd rosyjski przeprowadzając ten test zagroził nie tylko astronautom międzynarodowym, ale i swoim własnym”.

- To jasno pokazuje, że twierdzenia Rosji o sprzeciwianiu się militaryzacji kosmosu są fałszem i hipokryzją. Stany Zjednoczone będą współpracowały z naszymi sojusznikami i partnerami, by odpowiedzieć na nieodpowiedzialne działania Rosji – powiedział rzecznik Departamentu Stanu Ned Price. Nie wykluczył, że USA i sojusznicy podejmą sankcje lub inne środki w reakcji na to wydarzenie.

Minister ds. sił zbrojnych Francji Florence Parly i MSZ Niemiec potępiły przeprowadzoną przez Rosję próbę pocisku antysatelitarnego. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ocenił, że rosyjski test był działaniem nierozważnym i spowodował powstanie odłamków, które są obecnie zagrożeniem dla międzynarodowych i chińskich stacji kosmicznych.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow odrzucił oskarżenia pod adresem Moskwy ze strony USA, które uznały test za nieodpowiedzialny. Ławrow zarzucił Stanom Zjednoczonym, że to one „rozwijają w jak najaktywniejszy sposób wyścig zbrojeń” i „od wielu lat ignorują inicjatywę Rosji i Chin dotyczącą przygotowania traktatu o zapobieganiu wyścigowi zbrojeń w przestrzeni kosmicznej”.

Nudol i jego tajemnice


Co konkretnie rozbiło starego satelitę w drobny mak? Jaką broń testowano 15 listopada? Otóż około dekady temu pojawiły się informacje, że Rosja rozpoczęła prace nad antysatelitarnym systemem pod nazwą PL-19 Nudol. Chodziło o wybudowanie rakiety, która wystrzelona z ziemi uderzy w cel krążący na orbicie. Od sierpnia 2014 roku Rosjanie mieli przeprowadzić co najmniej 11 testów systemu Nudol.

System rakietowy wjechał w dom. Gospodyni cudem ocalała

System rakietowy wjechał w dom mieszkalny w jednej ze wsi w obwodzie mohylewskim na Białorusi – poinformowała agencja Interfax-Zapad, cytując...

zobacz więcej

Próbowano różne elementy systemu: silnik pocisku rakietowego, system nawigacyjny. Wystrzelenia miały miejsca zarówno z kosmodromu w Plesiecku, jak i co najmniej raz z mobilnej platformy. Wcześniej nie przeprowadzono jednak bezpośredniego uderzenia w cel. Poprzedni test, bez kolizji z celem, został przeprowadzony rok temu.

15 grudnia 2020 r. władze Rosji wydały komunikat ostrzegający wszelkie statki powietrzne przed lotami nad częścią Morza Łaptiewów. Nazajutrz ogłoszono wystrzelenie pocisku rakietowego Angara w kierunku Morza Łaptiewów. Dowództwo Kosmiczne USA wydało komunikat mówiący, iż użyto jednak rakiety przeznaczonej do bezpośredniego zniszczenia satelity.

Przed najnowszą próbą Rosja zakazała samolotom i okrętom odwiedzania części arktycznego Morza Łaptiewów. Tam właśnie mogły spaść szczątki rakiety, a jednocześnie ten sam obszar był już wcześniej kilkakrotnie blokowany podczas prób z poligonu w Plesiecku. W 2021 r. miały miejsce dwa dodatkowe przypadki zamknięcia przestrzeni powietrznej - w maju 2021 r. i w czerwcu 2021 r. Wygląda na to, że w tych terminach nie przeprowadzono jednak żadnych testów.

„Chociaż nie ma oficjalnych danych o pracach nad tym systemem, to o wielu składnikach Nudola mowa była w materiałach sądowych i na stronie przetargów państwowych, w raportach firm należących do koncernu Ałmaz-Antej (...). Można więc wnioskować, że właśnie ta firma pracuje nad stworzeniem unikatowego systemu obrony kosmicznej” - pisał w listopadzie rosyjski dziennik „Izwiestja”. Wymieniając kolejne pojawiające się w dokumentach wzmianki m.in. o oprogramowaniu, konstrukcjach podwozia czy wyrzutniach, przy których padała nazwa nowego systemu.

Rosyjski pomysł na satelity USA?


Decyzja o zniszczeniu Kosmosu-1408 w tak spektakularny sposób została prawdopodobnie podjęta 1 listopada w Soczi, podczas dorocznego spotkania Putina z czołowymi wojskowymi i dyrektorami przemysłu obronnego. Kreml ujawnił, że porządek obrad koncentrował się na dalszym rozwoju Sił Powietrzno-Kosmicznych, w szczególności ich komponentów kosmicznych.

Rosja przeprowadziła próbę rakiety satelitarnej. Ostra reakcja Departamentu Stanu

Stany Zjednoczone potępiły przeprowadzoną przez Rosję próbę rakiety antysatelitarnej, która zniszczyła starego satelitę, pozostawiając na orbicie...

zobacz więcej

Jednym z priorytetów jest rozmieszczenie systemu rakietowego S-500 Prometeusz. Putin powiedział zgromadzonym, że pociski i radary „muszą być w stanie śledzić, przechwytywać i niszczyć nadlatujące głowice międzykontynentalnych pocisków balistycznych na wszystkich odcinkach ich trajektorii”, co obejmuje również przestrzeń kosmiczną. Ale nie chodzi tylko o obronę przed ICBM. Chodzi też o ofensywne możliwości wobec ważnego komponentu amerykańskiego potencjału militarnego, jakim są satelity. Wojsko i służby USA korzystają z nich właściwie w każdej prowadzonej operacji. Najwyraźniej Rosjanie uznali to za słaby punkt przeciwnika.

Rozmieszczając dużą liczbę naziemnych urządzeń przechwytujących o podwójnym zastosowaniu, służących zarówno do obrony przeciwrakietowej jak i antysatelitarnej, Rosja może twierdzić, że nie rozmieszcza broni w przestrzeni kosmicznej, ale jednocześnie zachowuje zdolność do szybkiego strącenia dużej liczby najważniejszych amerykańskich satelitów. To miałoby zaś osłabić lub wręcz zniszczyć możliwość zbierania informacji wywiadowczych w czasie rzeczywistym, nawigację GPS, komunikację i sieć - osłabiając lub całkowicie paraliżując precyzyjnie naprowadzaną broń przeciwnika, drony, pociski manewrujące itd.

Takie posunięcie mogłoby wyrównać szanse, niwelując przewagę technologiczną USA i drastycznie zmieniając ogólny układ sił między obiema stronami. Dlatego też Rosja czuje się zachęcona do doskonalenia swych antysatelitarnych zdolności – czego przykładem test Nudola czy straszenie S-550.

Z zagrożenia zdają sobie sprawę Amerykanie. Niedawno gen. David Thompson, wiceszef operacji kosmicznych Space Force, w wywiadzie dla „Washington Post” przyznał, że amerykańskie satelity na orbicie są celem codziennych ataków ze strony Chin i Rosji. Oczywiście nie kinetycznych, w rodzaju tego, co zrobili Rosjanie 15 listopada.

Rosnące zagęszczenie i postępująca miniaturyzacja satelitów w przestrzeni kosmicznej sprawiają, że skuteczność kinetycznych systemów ASAT będzie coraz częściej wątpliwa, zarówno z ekonomicznego, jak i militarnego punktu widzenia. Przyszłość jednak należy do broni elektronicznej (EW).

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej