RAPORT

Wojna na Ukrainie

Krzysztof Wołodźko: Opozycja i nowa terapia szokowa

Opozycja i nowa terapia szokowa (fot. PAP/Marcin Bielecki)
Opozycja i nowa terapia szokowa (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Ktokolwiek myśli, że zmiana u sterów władzy doprowadzi w Polsce do błyskawicznego spadku cen, ten zapomniał, jak tak zwani liberałowie traktują polskie społeczeństwo, gdy rządzą.

A Polacy wciąż nie ufają opozycji...

Jak to jest, że choć PiS ma za sobą dwa lata rządów w naprawdę trudnych warunkach, nie tylko utrzymuje nadspodziewanie wysokie poparcie społeczne,...

zobacz więcej

Pod koniec 2021 jest już pewne, że to nie Donald Tusk wjechał do polskiej polityki na białym koniu. „Piątym jeźdźcem apokalipsy” okazał się wzrost cen, związany z inflacją i energetycznymi machlojkami Rosji. Inflacja wiąże się i z pandemicznym szokiem w globalnej gospodarce, i z cyniczną polityką Moskwy, która traktuje energetykę jako jeszcze jedno narzędzie w konflikcie z NATO i Europą. W Polsce, jak się zdaje, zarówno rządzący, jak i opozycja równie krytycznie odnoszą się do Nord Stream 2.

Ale lewicowo-liberalne gremia nie mają w tej sprawie czystego sumienia. Warto przypomnieć, że to postkomuniści, na czele z Leszkiem Millerem, storpedowali plany dywersyfikacji źródeł dostaw paliw do Polski. Zdumiewa, że w naszym kraju ktokolwiek jeszcze jest w stanie poważnie traktować tyrady byłego lidera Sojuszu Lewicy Demokratycznej choćby na temat obecnych rządów, przyszłości Polski czy jakości naszej demokracji.

Zaś co do Donalda Tuska – nawet jeśli zostawimy na boku jego tajne rozmowy z Władimirem Putinem na molo w Sopocie w 2009 roku, to przecież platformerskie próby „ocieplania relacji” i „resetu” w stosunkach polsko-rosyjskich, okazały się więcej niż naiwne. Nie trzeba wiele, by przypomnieć sobie, jakimi szyderstwami reagowali liberalni politycy i mainstreamowi liberalni dziennikarze na wyprawę do Gruzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie trzeba też większej bystrości, żeby zrozumieć, że „polsko-rosyjski reset”, na który liczył Tusk, był w znacznej mierze na rękę Angeli Merkel, czyli miał służyć przede wszystkim rosyjsko-niemieckim interesom w naszym regionie.

To geopolityczny fragment układanki: przeszłość bardzo ściśle wiąże się z teraźniejszością i nadchodzącą przyszłością. Warto jednak przypomnieć sobie jeszcze jedną rzecz. Otóż przynajmniej część wyborców liczy dziś na to, że jeśli lewicowo-liberalne siły polityczne znów przejmą kontrolę nad Polską, to szybko spadną ceny, a ludziom zacznie się żyć „normalnie”. Proszę mi wybaczyć, ale takie myślenie to jest naprawdę przykład smutnego frajerstwa.

Jachowicz: To do rządzących należy inicjatywa rozpoczęcia dialogu z opozycją

Nikt chyba nie powie, że mijający rok pod względem politycznym należał do łatwych i przyjemnych. Raczej wszyscy, jak sądzę, zgodzą się, że był ten...

zobacz więcej

Po pierwsze, liberałom i postkomunistycznej lewicy nigdy nie zależało na powszechnym dobrobycie. Filozofia władzy i polityki społeczno-gospodarczej tych środowisk uprzywilejowywała naprawdę nielicznych kosztem większości społeczeństwa. Liberałowie i lewica dużo mówili o klasie średniej i przedsiębiorcach. Ale skąd miała się w Polsce wziąć klasa średnia? Na zachodzie po wojnie duża jej część powstała dlatego, że naprawdę wielki biznes płacił znaczne podatki, które zainwestowano w usługi publiczne. Ludzie mogli się bogacić indywidualnie, bo z podatków, które płacili przede wszystkim naprawdę bogaci, wystarczało na przeróżne usługi publiczne.

W Polsce po przemianie ustrojowej postkomuniści i liberałowie postawili na terapię szokową. I długo przekonywali, że to najlepszy model przemian, nawet jeśli dla mnóstwa ludzi oznaczało to przekreślenie jakichkolwiek sensownych życiowych planów. Tylko że w kolejnych dekadach okazało się, że znaczna część społeczeństwa skorzystała na tych zmianach w dość ograniczonym stopniu. W dodatku system podatkowy w Polsce oszczędzał bogatych i bardzo bogatych, a drenował kieszeń biedniejszych: liberałowie z hasłami o wolnym rynku postawili na „socjalizm dla bogatych i kapitalizm dla biednych”. Gdy w 2015 roku Platforma traciła władzę, emigracja zarobkowa wciąż była najlepszym wyjściem dla przeciętnych ludzi. A ile wówczas zarabiano? W czasach dwucyfrowego bezrobocia każdą rozmowę o podwyżce chętnie zamykano tekstem: mamy dziesięciu na twoje miejsce.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO Liberałom i postkomunie to nie przeszkadzało. Nie przeszkadzało to nigdy Donaldowi Tuskowi. Nie przeszkadzało to guru liberalnych polityków, na czele z Leszkiem Balcerowiczem. Dla nich model mało zamożnych mas i bardzo bogatych elit zawsze był w porządku. Na tym zbudowano III RP. Żadnych złudzeń: kto posłucha dziś uważnie liberalnych polityków, ten spostrzeże, że oni chcą powrotu do takich realiów, w których większość społeczeństwa haruje, mało zarabia i siedzi cicho. Byle tylko znów głosowali „jak trzeba”. Liberalne media z całą pewnością będą śpiewały na identyczną nutę. Taka jest ich mentalność, taki jest ich jedyny pomysł na polską rzeczywistość. A jak już rządzić będą „swoi”, nikogo w liberalnych mediach nie będą przejmowały wysokie ceny paliw, żywności i usług. Zacznie się stara śpiewka o „roszczeniowej tłuszczy”, której marzy się życie „jak za PRL”.

Czytaj także: Fatalne wiadomości dla opozycji. Kamiński szczerze o Tusku: Nie wygra z Kaczyńskim

Boże Narodzenie w polityce: Morawiecki obniża VAT, Tusk broni TVN, Jachira fałszuje

Boże Narodzenie – dla chrześcijan czas radosnego świętowania, pojednania i wytchnienia. Dla polityków opozycji okres ataków na rząd, Straż...

zobacz więcej

Co z tego, że dziś liderzy Platformy krytykują PiS, iż robi za mało w ramach tarczy antyinflacyjnej. Ale jak wyglądałoby wsparcie ewentualnego rządu Platformy dla Polaków w podobnej sytuacji? Znamy już tę filozofię: „Pieniędzy nie ma i nie będzie”. Warto też przypomnieć, że w sytuacji kryzysu 2008 roku rząd Tuska kazał płacić jego koszta przede wszystkim zwykłym ludziom: to wtedy doszło do horrendalnego upowszechnienia tak zwanych umów śmieciowych, co utrudniło mnóstwu ludzi dostęp choćby do kredytów na mieszkanie.

Rzecz jasna, wzrost kosztów życia nie jest przyjemny dla nikogo. Sięgając po portfel, myślimy raczej o tych, którzy rządzą, niż o tych, którzy rządzili. Tyle że w polityce liczy się także zdolność przewidywania i szacowania ryzyka. Politycy opozycji chętnie grają na emocjach, sięgają po ogólniki, uderzają w wielki dzwon. Ale Tusk to wciąż Tusk, jego zaplecze to wciąż ci sami ludzie, którzy od zawsze mało interesowali się losami zwykłych Polek i Polaków. Czy naprawdę nikogo nie dziwi, że opozycja, która tak rwie się do władzy, bardzo niechętnie przedstawia swój realny program gospodarczy dla Polski?

Czytaj także: Sondaż: Rządy opozycji już dziś? Badani są sceptyczni

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej