RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Wigilia w piekle

Władysław Siwek namalował, jak wyglądała wigilia w 1940 r. (zbiory Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau)
Władysław Siwek namalował, jak wyglądała wigilia w 1940 r. (zbiory Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau)

Święta Bożego Narodzenia to czas nadziei. O tym jak jest silna świadczy fakt, że można ją pielęgnować nawet w piekle na Ziemi. Nabiera wtedy dodatkowego wymiaru. Wiara w nadejście Jezusa Chrystusa pozwala utrzymać poczucie własnej wartości, godności, wiarę, że jest coś ponad, więzy z jedną z najważniejszych tradycji. Takie było Boże Narodzenie w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Niemieccy zbrodniarze próbowali zdeptać tę tradycję, wykorzystać do jeszcze większego upadlania ludzi, ale wiara i nadzieja były silniejsze, a potrzeba przeżywania świat ważniejsza niż strach przed egzekucją. – Silna wiara pozwalała więźniom przetrwać w skrajnych warunkach – powiedział portalowi tvp.info ks. Jarosław Wąsowicz SDB.

„Wierzący w Chrystusa powinni być dla innych wspaniałym darem”

Wierzący w Chrystusa powinni być dla innych wspaniałym darem – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski podczas spotkania wigilijnego...

zobacz więcej

Mury i druty Auschwitz-Birkenau były świadkami pięciu kolejnych świąt Bożego Narodzenia. Więźniowie organizowali wigilie, choć groziły za to srogie kary, łącznie z egzekucją. – Święta dla więźniów miał ogromne znaczenie symboliczne, bo obchody Świąt i praktyki religijne były zakazane. Więźniowie starali się więc po kryjomu odnosić w tych dniach do tradycji świątecznych, śpiewali kolędy. Znamy takie relacje z KL Auschwitz – przyznał w rozmowie z portalem tvp.info ks. Wąsowicz.

Pierwsza wigilia była jedną z najtragiczniejszych. 24 grudnia 1940 roku Niemcy ustawili na placu apelowym choinkę oświetloną elektrycznymi lampkami, pod nią złożono ciała więźniów zmarłych w czasie pracy oraz tych, którzy zamarzli podczas apelu. Były więzień Karol Świętorzecki (numer obozowy 5360) wspominał później, że lagerfuhrer Karl Fritzsch określił leżące pod choinką zwłoki mianem „prezentu” dla żyjących i zabronił śpiewania polskich kolęd. Był to jeden z najgorszych niemieckich oprawców. Właśnie on jako pierwszy użył Cyklonu B do masowej eksterminacji w sierpniu 1941 roku. – Dla nas wszyscy razem nie jesteście ludźmi, tylko kupą gnoju – mówił Fritzsch.

– Niestety, Niemcy wykorzystywali ten czas Świąt, zwłaszcza wigilii albo samego Bożego Narodzenia do akcji, które więźniów upokarzały i ten czas, który był związany z miłymi doświadczeniami z wolności dodatkowo uprzykrzali. Te „prezenty”, góry ciał, na które musieli patrzeć więźniowie były elementem dalszego upodlenia. Tajemnica ludzkiej nieprawości, mysterium iniquitatis, bardzo mocno przeplatała się z tymi świątecznymi wspomnieniami – wskazał ks. Wąsowicz.

Choinka


Wstrząsający obraz przedstawiający tę koszmarną wigilię namalował świadek, Władysław Siwek (5826). Na obrazie po prawej stronie widoczny jest blok numer 14 (obecnie 25), a po lewej – jednopiętrowy blok numer 14 (obecnie 19). Właśnie w tym bloku Siwek przebywał w czasie owych świąt. Wykonywał w tym okresie za dolewkę zupy portrety ołówkowe dla esesmanów, na podstawie zdjęć.

– Apel wieczorny odbył się dziś dość wcześnie i szybko. Makabryczne to było widowisko – pod choinką obok kuchni leżało kilkunastu nieżywych już ludzi z karnej kompanii. W naszym bloku (3a) mimo całej biedy i nędzy, panuje atmosfera świąteczna. Na korytarzu pod oknem ustawili stolarze choinkę. Srebrnobiała wata izolacyjna imituje ozdoby choinkowe. Nawet świeczek parę skądś się znalazło – wspominał po latach Jerzy Pozimski (1099).

Czy w święta i sylwestra obowiązuje post? Episkopat wyjaśnia

W tym roku Wigilia Narodzenia Pańskiego przypada w piątek. – Tego dnia obowiązuje zatem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, nie tylko ze względu...

zobacz więcej

– W blokach zezwolono na ustawienie choinek. Jedną ogromną choinkę ustawiono przed placem apelowym, obok obozowej kuchni. Parę dni wcześniej jeden z kapów stojąc na podwyższeniu, przeprowadzał naukę śpiewu niemieckiej kolędy „Stille Nacht, heilige Nacht”. W pierwszy dzień świąt więźniowie z karnej kompanii ustawili się jak zwykle tuż obok budynku kuchni obozowej, lecz frontem do pozostałych więźniów. Na lewym skrzydle ułożono ciała zmarłych, które znalazły się akurat w pobliżu oświetlonej choinki. Następnie na podaną komendę wszyscy więźniowie musieli śpiewać kolędę „Stille Nacht, heilige Nacht – relacjonował Świętorzecki.

Więzień Leon Mateja wspomniał, że w tym roku podczas świąt więźniowie ustawili w bloku Ernsta Krankenmanna choinkę, którą ozdabiali wszystkim, co tylko udało im się zdobyć. – Śpiewaliśmy polskie kolędy, byli esesmani, był Krankenmann, który był katem. Ja stałem na taborecie i dyrygowałem całym blokiem i Niemcy siedzieli i prosili, żebyśmy jeszcze śpiewali. To był pierwszy rok – opowiadał.

Mateja mówił, że nie było w tym dniu żadnego specjalnego jedzenia, które w jakikolwiek sposób przypominałoby tradycyjną polską Wigilię. – Tylko wspomnienia, płacz, tęsknota za domem, za wieczorem wigilijnym. Jedyne życzenie to było przeżyć i wyjść stamtąd. Nic innego. Zobaczyć się jak najprędzej ze swoimi bliskimi, to były jedyne życzenia, które wędrowały po całym obozie – dodał.

Czyn patriotyczny


Kazimierz Brzeski (753) wspominał, że tego wieczoru legendarny polski narciarz, taternik i trzykrotny olimpijczyk Bronisław Czech (349), który zmarł w obozie w 1944 roku, ujawnił swój talent muzyczny. Wskazał, że świętowanie Bożego Narodzenia urosło wręcz do rangi czynu patriotycznego.

– Na wigilię, którą spędziłem na 3. bloku, otrzymaliśmy przydział dodatkowy na święta, składający się z miski ziemniaków w łupach, bochenka chleba, kostki margaryny i 10 deka pasztetówki. Nie namyślając się wiele komendant sali, Franek Pigłowski, i jego zastępca Żelazny, zestawili dwa stoły jakie na sali numer 6 były, poobijali papierem pakunkowym, który dał im blokowy. Ktoś przyniósł małego świerka, po czym ubrano go ozdobami wykrojonymi z marchwi i buraków, zrobiono z białej bibułki z kantyny łańcuch, na stole postawiono drzewko, a koledzy zaczęli śpiewać kolędy po polsku – opowiadał.
Mury i druty Auschwitz-Birkenau były świadkami pięciu kolejnych świąt Bożego Narodzenia (fot. Pixabay)
Mury i druty Auschwitz-Birkenau były świadkami pięciu kolejnych świąt Bożego Narodzenia (fot. Pixabay)

„Pierwszą gwiazdką” nie będzie gwiazda. Czego wypatrywać w wigilijny wieczór?

Tradycyjnie wieczerzę wigilijną zaczynamy po ukazaniu się pierwszej gwiazdki na wieczornym niebie. W tym roku rola takiego obiektu przypadnie...

zobacz więcej

– Ja leżałem pod ścianą i płakałem rzewnymi łzami, to był najsmutniejszy moment z mego pobytu w obozie. Niemcy się nami w tym dniu po zakończeniu pracy nie interesowali, toteż po odśpiewaniu kilku kolęd, do których przygrywał na harmonijce znany przed wojną Czech Bronek, chluba polskiego narciarstwa, koledzy urządzili sobie zabawę, tańcząc ze sobą przy harmonijce Czecha. Wiem, że w kartoflarni, gdzie pracujący tam więźniowie poszli po repetę (ziemniaki w łupach) śpiewano „Jeszcze Polska nie zginęła” – odgłosy tej melodii z lekka do nas dochodziły… – opowiadał.

W 1941 roku władze obozu „zorganizowały” równie tragiczną wigilię. W czasie powrotu do obozu macierzystego z niewolniczej pracy przy budowie KL Auschwitz II-Birkenau, obozu zagłady, którego celem była eksterminacja, hitlerowcy zabijali jeńców z komand radzieckich, którzy nie byli w stanie już iść o własnych siłach. Zamordowano wówczas około trzystu osób.

Orędzie papieża


Były więzień Ludwik Kryński, który miał szczęście przeżyć niewolę, opowiedział o ponownym apelu, który odbył się po kolacji wigilijnej dla SS-manów. O godzinie 18 wyciągnięto więźniów na siarczysty mróz, mieli słuchać wygłoszonego w języku niemieckim orędzia papieża Piusa XII. Zamarzły wówczas 42 osoby, a wiele załamało się psychicznie widząc to cyniczne zło oprawców.

Józef Jędrych osadzony w bloku 10a opowiedział, jak starano się świętować w poszczególnych blokach i pomagać załamanym więźniom. – Rozpoczął się śpiew niemieckiej kolędy, a następnie popłynęła potężna jak morze pieśń „Bóg się rodzi – moc truchleje” i inne, w końcowym akordzie popłynął Mazurek Dąbrowskiego. Wszyscy ściskali się serdecznie, gorąco i długo płakali, a byli i tacy, którzy głośno szlochali. (...) Taka uroczysta chwila nie ginie nigdy w pamięci. To Boże Narodzenie utkwiło mi na zawsze w sercu i pamięci – wspominał po wojnie. Tego dnia w sali numer 7 bloku 25 stanęła mała choinka, którą przemycił ppor. Henryk Bartosiewicz (9406), późniejszy szef konspiracji Armii Krajowej w obozie. Rotmistrz Witold Pilecki (4859), bohater obozowego ruchu oporu, umieścił na choince wyciętego z brukwi Białego Orła.

Podczas świąt w 1942 roku w obozie Auschwitz-Birkenau Niemcy ponownie dali wyraz swojego zezwierzęcenia. Pod ustawionym drzewkiem w obozie kobiecym polecili ułożyć zamordowanych mężczyzn. – W 1942 roku przed Bożym Narodzeniem SS-mani urządzili nam choinkę. W obozie męskim w dzień wigilijny zebrano komando mężczyzn i kazano im przenosić w połach marynarek ziemię, kto zbyt mało jej nazbierał, był zabijany strzałem. Ułożono wtedy cały stos zwłok pod choinką – wspominała Krystyna Aleksandrowicz.

Wigilia, czyli oczekiwanie na przyjście Pana

Kościół katolicki obchodzi dziś Wigilię Bożego Narodzenia. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „vigilia”, oznaczającego czuwanie. Zgodnie z...

zobacz więcej

– Niemcy próbowali zdewaluować świat wartości znany ludziom z czasów wolności. Szczególnie okrutni byli w święta kościelne, w święta maryjne często dochodziło do aresztowań kapłanów, wywożenia ich do obozów koncentracyjnych. Demonicznie i w sposób świadomy próbowali unicestwić ludzką godność właśnie w powiązaniu z liturgicznymi obchodami świąt kościelnych – zwrócił uwagę ks. Wąsowicz.

Hostia z chleba


Historyk muzeum Auschwitz Danuta Czech w „Kalendarzu wydarzeń w KL Auschwitz” pod datą 24 grudnia 1942 roku odnotowała, że wieczorem polskie więźniarki w budynku gospodarczym Stabsgebaude zaświeciły świeczki na potajemnie przyniesionej gałęzi świerku. W wielu miejscach obozu śpiewano kolędy, co podtrzymywało na duchu i pozwalało mieć nadzieję na przetrwanie. Wigilia w bloku 18a miała charakter religijny – osadzony ksiądz katolicki dostał chleb i zastąpił nim Hostię.

Gdy w listopadzie 1943 roku stanowisko komendanta obozu objął Arthur Liebehenschel, los więźniów uległ poprawie. „Prezentów” pod choinką już nie było. Niektórzy więźniowie otrzymali paczki od rodzin, w których były między innymi opłatki. W wielu blokach odbyły się wieczerze wigilijne, także z udziałem Żydów.

Kolejne święta stały już w obliczu zbliżającej się klęski III Rzeszy. Muzeum Auschwitz wskazuje, że o północy w wigilię w roku 1944 więzień ksiądz Władysław Grohs de Rosenburg z parafii oświęcimskiej, za cichą zgodą blokowego i sztubowego, odprawił pasterkę. Więźniarki z Birkenau przygotowały natomiast „gwiazdkę” dla dzieci leżących w szpitalu. Z dostarczonego materiału, uszyły około dwustu zabawek. Do każdej dołączono po dwa kawałki cukru lub landrynki. Paczki podpisano imieniem i nazwiskiem dziecka. W Wigilię rozdawała je więźniarka przebrana za św. Mikołaja. Prezenty otrzymało też piętnaścioro dzieci z innego bloku.

W święta 1944 roku więźniarka z Birkenau Leokadia Szymańska, która leżała w obozowym szpitalu, wykonała także niewielką choinkę, która dziś znajduje się w zbiorach placówki. Na suknie nalepiła niewielkie polskie flagi, zwieńczeniem był polski orzeł.
Wiara pozwalała więźniom przetrwać pobyt w obozie koncentracyjnym (fot. IPN)
Wiara pozwalała więźniom przetrwać pobyt w obozie koncentracyjnym (fot. IPN)

Bożonarodzeniowe rośliny. Jakie są ich tajemnice

Z okresem Adwentu i Bożego Narodzenia kojarzą się nie tylko gałęzie świerku, jodły czy sosny, ale też inne rośliny, które w tym czasie pojawiają...

zobacz więcej

O „magię Świąt”, o ile można mówić o tym w przypadku Auschwitz-Birkenau, postarali się także Polacy przebywający poza obozem. Zdarzyło się, że grudniu 1940 roku, po otrzymaniu listu księcia arcybiskupa Adama Sapiehy, księża Grohs de Rosenburg (kapelan w obwodzie ZWZ/AK, wówczas jeszcze przebywający na wolności) i ks. Rudolf Schmidt udali się osobiście do komendanta obozu Rudolfa Hossa celem przedłożenia mu pisma, w którym Sapieha prosił o możliwość zorganizowania nabożeństwa.

Hoss przyjął obu duchownych, lecz zezwolenia nie udzielił twierdząc, że regulamin obozu koncentracyjnego nie przewiduje odprawiania nabożeństw, natomiast zgodził się na sporządzenie i przesłanie około 6 tysięcy jednokilogramowych paczek żywnościowych dla wszystkich więźniów z okazji Gwiazdki. Paczki, jako bezadresowe, polecił przesłać pocztą.

Zbiórka dla więźniów


Natychmiast po uzyskaniu zezwolenia przystąpiono do zbiórki datków pieniężnych, jak i naturze wśród okolicznej ludności. Z uzyskanych datków i funduszu przeznaczonego na ten cel przez księcia arcybiskupa Sapiehę, sporządzono paczki i sukcesywnie przesyłano je pocztą do obozu. Niektórzy więźniowie otrzymywali je jeszcze po Nowym Roku. Prezenty były nie tylko porcją ratującą życie, ale też mówiły osadzonym, że rodacy o nich pamiętają.

– Pięknie się spisali przede wszystkim rolnicy po wsiach, ekspedycja paczek i pisanie przekazów i pieniędzy na opłaty. W ciągu czterech dni wszystko zostało opracowane i wykonane. Ludność paczki robiła, przywoziła, studentki na poczcie pisały i płaciły. Organizacja była tak dobra, że nawet zwróciła uwagę poniektórych Niemców, którzy zaczęli węszyć jakąś organizację polską – opowiadał ks. Grohs de Rosenburg.

„Po świętach zapanowała w obozie radość. Każdy więzień otrzymał kilogramową paczkę żywnościową. Zawartość dla wielu z nas na wagę życia: kawałek wędzonego boczku, piernik świąteczny, papierosy lub tytoń oraz świąteczne życzenia z kawałkiem opłatka. Była to inicjatywa »Patronatu« w Krakowie, który uzyskał pozwolenie komendanta Hossa na wysłanie do obozu 6000 paczek, przygotowanych przez bezimiennych ludzi dla nie znanych im więźniów. Ta gigantyczna akcja wymagająca zaangażowania i odwagi setek ludzi podniosła nas na duchu. Nie myśleliśmy dotąd, że naszym losem oprócz najbliższych interesują się ludzie spoza drutów, że w ogóle wiedzą o naszym istnieniu” – opisał w książce wspomnieniowej „List Gończy” Kazimierz Albin (118).

Wymodlona wolność nadeszła dopiero 27 stycznia 1945 roku. Tysiące więźniów jej jednak nie doczekało. Dla każdego jednak wigilia i Boże Narodzenie miały ogromne znaczenie. – Był to niewątpliwie bardzo trudny czas dla więźniów, tym bardziej że choć marzyli o wolności tych perspektyw długo nie było. Ale Boże Narodzenie to święta nadziei, na to, że przychodzący na świat Boży Syn odmieni naszą trudną rzeczywistość, że razem z Panem Jezusem wiele w życiu będziemy potrafili zmienić – podkreślił ks. Wąsowicz.

Ks. Wąsowicz: Chwała powstańcom należy się na wieki

– Są takie momenty w naszym życiu, gdy trzeba być wiernym wartościom, w których się zostało wychowanym. Takim momentem było Powstanie Warszawskie....

zobacz więcej

Znak nadziei


– To jest czas szczególnie rodzinnego świętowania po to, żeby umocnić nasze wzajemne więzi, żeby odbarzyć się miłością, to jest dobra okazja, żeby wiele rzeczy naprawić. Przede wszystkim jednak duchowe przesłanie Świąt zawsze stawało się znakiem nadziei, obojętnie w jakich warunkach nie byłyby przeżywane. W polskiej historii, przynajmniej przez ostatnie dwa wieki więcej było powodów do smutnego świętowania, bo długo Polska była zniewolona, wielu ludzi znajdowało się w więzieniach, na zesłaniach na katordze czy w obozach koncentracyjnych, ale moc tych Świąt, pomimo wszelkich trudności, była znakiem nadziei – dodał salezjanin.

Ogromny ładunek siły duchowej, jaką dawało świętowanie wigilii oraz Bożego Narodzenia, a także ich symboli, praktyk daje bardzo mocno wyczuć we wspomnieniach więźniów obozów koncentracyjnych. – W KL Mauthausen-Gusen więźniowie zorganizowali żywy różaniec. To wszystko ich umacniało i pozwalało przetrwać najgorsze. W Auschwitz odbywały się potajemne msze święte, odprawiane przez kapłanów, oni też spowiadali, zwłaszcza w tych okresach poprzedzających Święta – zaznaczył duchowny.

To wszystko odbywało się potajemnie. Wielu kapłanów zapłaciło życiem za taką swoją posługę. Hostie były wykonywane z więziennego chleba, ale były też przemycane razem z winem na teren obozów, aby można było sprawować msze. Choćby z Zakładu Salezjańskiego w Oświęcimiu przemycano także jedzenie, wszystko, żeby pomóc więźniom przetrwać – dodał.

Nadzieja na fizyczne przeżycie, uniknięcie śmierci w obozie sprawiała, że duchowy wymiar Świąt był w tych mrocznych czasach szczególnie silny. Powinno to stanowić ważną lekcją dla nas dzisiaj, gdy postępuje komercjalizacja Świąt i zapominamy o ich duchowym wymiarze. – Te świadectwa są dla nas okazją do tego, żebyśmy Panu Bogu dziękowali, że dziś możemy jako wolni ludzie świętować Boże Narodzenie, a nie jest to oczywistością w przypadku wielu chrześcijan na świecie. Wciąż trwają prześladowania i warto, żebyśmy o prześladowanych pamiętali w naszych modlitwach – wezwał ks. Wąsowicz.

– Te świadectwa są także dla nas mobilizujące, bo pokazują co jest dla człowieka ważne, co pomaga mu przetrwać najtrudniejsze chwile życia, nawet tak dramatyczne jak pobyt w obozach. Zawsze była to silna wiara, która budowała, pozwalała więźniom przetrwać w skrajnych warunkach. Tak było w przypadku „Poznańskiej Piątki”. W obliczu męczeńskiej śmierci w Dreźnie ci chłopcy pisali w grypsach do rodzin, że przez cały okres uwięzienia prowadzili życiowe rekolekcje, w okresie Świąt śpiewali kolędy, odnosili się do wartości wyniesionych z domu, z Oratorium Salezjańskiego, pisali jaką siłę daje im wiara i modlili się tylko o to, by móc się wyspowiadać i przyjąć Komunię Świętą. Dzięki tym świadectwom widzimy jaką siłę daje wiara, jak wzmacnia – podkreślił duchowny.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Pisząc artykuł korzystałem między innymi z materiałów między innymi Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau i portalu Piecioletnieigrzyska.pl.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej