RAPORT

Wojna na Ukrainie

Flirt z komunizmem

Richard Blumenthal to jeden z najbogatszych amerykańskich senatorów (fot PAP/EPA/Chip Somodevilla / POOL)
Richard Blumenthal to jeden z najbogatszych amerykańskich senatorów (fot PAP/EPA/Chip Somodevilla / POOL)

W przypadku spolaryzowanej sceny politycznej, na której dominują dwa ugrupowania, spektrum poglądów w każdym z nich jest na ogół szerokie. Taki model obowiązuje choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie Republikanie i Demokraci zrzeszają polityków mocno różniących się światopoglądowo w ramach swoich partii. Neomarksistowskie postawy w administracji prezydenta Joego Bidena nie mogą więc dziwić, zastanawiać mogą natomiast sympatie do komunizmu w jej zapleczu. Te dał po sobie poznać senator ze stanu Connecticut Richard Blumenthal.

Socjalistyczny skręt administracji Bidena

Stany Zjednoczone kuleją. Wychodzenie z kryzysu spowodowanego epidemią koronawirusa jest znacznie trudniejsze dla jednej z najważniejszych...

zobacz więcej

W ostatnich latach daje się zaobserwować mocno lewicowy skręt Partii Demokratycznej. Zdecydowały o tym między innymi nowe prądy w tym kierunku politycznym, jak nacisk na ideologię LGBT czy sprzeciw wobec myśli konserwatywnej w wykonaniu Republikanów, jak to w przypadku polaryzacji.

Sytuacja przybrała taki obrót, że weteran myśli skrajnie lewicowej w Partii Demokratycznej Bernie Sanders, któremu groził los Girolamo Savonaroli i był wypychany poza ugrupowanie, nagle zaczął stawać się ostoją umiarkowania. Bynajmniej nie jest już przedstawicielem najbardziej skrajnego skrzydła.

Trudno powiedzieć, jaki wariant myśli lewicowej przyświeca obecnie Demokratom. Przywódca partii prezydent Joe Biden z jednej strony popiera aborcję, z drugiej nie kryje się ze swoją wiarą i regularnie uczestniczy w mszach świętych. Jest też sekretarz transportu Pete Buttigieg, osoba otwarcie homoseksualna, ale także głęboko wierząca, w której gabinecie znajduje się kopia Matki Boskiej Częstochowskiej, oczywiście bez tęczowych wstawek.

Socjalistka Warren


Dużo głośniejsza w lewicowych postulatach jest senator Elizabeth Warren, która ostatnio zyskała znaczne wpływy w administrowaniu amerykańską gospodarką. Swój program przedstawiła podczas wyścigu o nominację Partii Demokratycznej w ostatnich wyborach prezydenckich. Zapewne był nieco przerysowany, gdyż takie prawidła rządzą kampaniami wyborczymi.

– Musimy odebrać władzę w Waszyngtonie z rąk bogatych i oddać ją w ręce ludzi, gdzie jest jej miejsce – wzywała podczas jednego z wieców. – Powiedziałam jasno, jakie są moje zasady – koszty wzrosną dla bogatych i wielkich korporacji, dla ciężko pracujących rodzin z klasy średniej koszty spadną – tłumaczyła podczas jednej z debat.

Biden przegrywa w cyberwojnę

Jednym z elementów wojny hybrydowej toczonej przez Rosję są cyberataki. Ich celem padła między innymi Polska. W Ameryce straty powodowane przez...

zobacz więcej

Mimo dobrych wyników sondażowych Warren wycofała się z wyścigu o Biały Dom, co najbogatsi mogli przyjąć z ulgą. Teraz jednak senator reprezentująca stan Massachusetts otrzymała realny wpływ na aparat władzy jako nieoficjalna „przewodnicząca ds. regulacji finansowych” – jak ją określiły media. W ramach ratowania gospodarki zasugerowała zajęcie się największymi firmami.

– Istnieją korporacje, które publicznie zgłaszają ponad miliard dolarów zysku i płacą niewiele lub żadnych podatków – powiedziała w rozmowie z publicznym nadawcą NPR. Wymieniła przy tym firmę Amazon („Tak, patrzę na was”) i wskazała, że istnieje co najmniej 70 innych korporacji o miliardowych zyskach, które również migają się od płacenia podatków.

Luki podatkowe


– Przyjrzymy się waszym tak zwanym zyskom księgowym, zyskom, które publicznie podajecie do wiadomości. Od tych zysków trzeba zapłacić co najmniej 15 proc. podatków. Zamknie to całą masę luk, które lobbyści od dawna wbudowywali w kodeks podatkowy, i przyniesie dużo pieniędzy – wyjaśniła.

Myślę, że powinniśmy podnieść stawki, potrzebujemy w Ameryce podatku od bogactwa – przekonywała. – Ale myślę też, że musimy egzekwować przepisy podatkowe, które już mamy. Unikanie płacenia podatków to łamanie prawa, a nie wykorzystywanie luk. Tak to postrzegam: jako łamanie prawa – argumentowała Warren.

Postulaty jak najbardziej słuszne, ale realizowane z mocno lewicowym wdziękiem, budzą niepokój części amerykańskiego społeczeństwa i biznesu. Warren wywołała też większy niepokój, wyznaczając do Biura Kontroli Walut jednego z kluczowych regulatorów sektora finansowego Saule Tarikhovną Omarovą.
Prezydent Joe Biden popiera aborcję i jednocześnie jest praktykującym katolikiem (fot. PAP/EPA/Yuri Gripas / POOL)
Prezydent Joe Biden popiera aborcję i jednocześnie jest praktykującym katolikiem (fot. PAP/EPA/Yuri Gripas / POOL)

Piekło w raju na ziemi

Korea Północna to raj na ziemi – głosiła zawsze oficjalna propaganda. Parafrazując Mistrza, wszędzie jak okiem sięgnąć tyle kłopotów i nawet pełno...

zobacz więcej

Urodzona w Kazachskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej ekonomistka jest absolwentką Moskiewskiego Uniwersytet Państwowy im. M.W. Łomonosowa, który ukończyła w ramach stypendium Lenina. Jej praca dyplomowa obroniona w 1989 r. nosiła tytuł „Analiza ekonomiczna Karola Marksa i teoria rewolucji kapitału”. Napisała ją, gdy komunizm w Związku Sowieckim chylił się ku upadkowi, który był spowodowany między innymi przez wcielanie w życie kompletnie nietrafionych teorii ekonomicznych. Do USA wyjechała w 1991 r., jak sama opowiadała, z jedną walizką i 50 dolarami.

Pieniądze od Sorosa


Inna osoba wyznaczona przez Warren do nadzorowania gospodarki to Gigi Sohn, nowa komisarz w Federalnej Komisji Łączności. To także jeden z kluczowych regulatorów, gdyż nadzoruje najważniejsze branże – telekomunikację, media czy nowe technologie. Sohn, szczęśliwie żonata, jest mocno lewicującą aktywistką, której organizacja non profit otrzymała fundusze od miliardera George'a Sorosa.

W Partii Demokratycznej są rozmaite prądy lewicowe, w tym socjalistyczne, które w Stanach Zjednoczonych wstydliwie nazywa się progresywnymi, chcąc uniknąć skojarzeń z ZSRR. W zasadzie ugrupowanie odcina się wyłącznie od antyglobalistów i terrorystów spod znaku Antify, za to flirtuje już z komunistami.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
W połowie grudnia demokratyczny senator Richard Blumenthal reprezentujący stan Connecticut pojawił się na rozdaniu nagród przyznawanych przez Światowy Komitet Ludowy, organizację afiliowaną przy Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych. Polityk wręczył dyplomy trzem laureatom.

– Zapraszamy do przyłączenia się do Partii Komunistycznej w tych epickich czasach – zachęcał działacz Ben McManus. – Walczymy o wykorzenienie systemowego rasizmu, przebudowę gospodarki wojennej, opodatkowanie bogatych, ze zmianami klimatu. Chcemy zabezpieczyć prawa wyborcze i stworzyć nowy system socjalistyczny, który stawia ludzi, pokój i naszą planetę przed zyskami – tłumaczył.

NBC News: Biden zdecydował. USA wycofuje wsparcie wojskowe dla Ukrainy

Stany Zjednoczone zdecydowały się o wstrzymaniu dodatkowej pomocy wojskowej dla Ukrainy – informuje NBC News. Wartość wynegocjowanego wcześniej...

zobacz więcej

Program Bidena


Blumenthal został przedstawiony jako „specjalny gość-niespodzianka”. – Jestem tutaj, aby uhonorować wielką tradycję aktywizmu i stawania w obronie pojedynczych pracowników, którą reprezentują tu trzej uhonorowani – mówił senator, który wychwalał liberalną reformę „Build Back Better” prezydenta Bidena.

Mamy dużo pracy do wykonania w kwestii sprawiedliwości ekonomicznej, rasowej, wprowadzenia płacy minimalnej w wysokości 15 dolarów i rozliczania korporacji z tego, jak traktują Amerykanów. Musimy przyjrzeć się całemu naszemu systemowi podatkowemu, czemu służy „Build Back Better” – wyjaśniał.

Polityk pomstował także na obstrukcje, które jego zdaniem były nadużywane przez Republikanów. Podziękował działaczom komunistycznym za „pomoc i wsparcie przez wiele, wiele lat”. Warto zaznaczyć, że wręczenie nagród było jednym z obchodów świętowania 102. rocznicy powstania Komunistycznej Partii USA i miało na celu rekrutację nowych towarzyszy, chcących budować system powszechnej szczęśliwości. – Jeśli nie należysz jeszcze do Partii Komunistycznej, zapraszamy do dołączenia, wniesienia swojego wkładu – zachęcała po wystąpieniu Blumenthala Lisa Bergmann, członkini mateczki partii. Obwiniała przy tym korporacje za „imperializm, który istnieje w naszym świecie, który niszczy pracę i środowisko”.

– W tym kraju coraz więcej ludzi mówi o socjalizmie, ponieważ coraz wyraźniej widać, że kapitalizm nie wpłynie korzystnie na naszą przyszłość – dowodziła. – Kocham Partię Komunistyczną, to wspaniała organizacja – zachwycała się przywódczyni Ligi Młodych Komunistów USA.
Senator Elizabeth Warren ma mocno lewicowe poglądy (fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS)
Senator Elizabeth Warren ma mocno lewicowe poglądy (fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS)

Tajwański zgryz

Dyplomacja Joe Bidena nie razi konsekwencją. Z jednej strony nie radzi sobie z cyberatakami ze strony Rosji, z drugiej – potrafi postawić pewien...

zobacz więcej

Gdzie w tym całym ludów zbrataniu, brzasku jutrzenki swobody i budowaniu drogi do komunizmu odnajduje się Blumenthal? Jak na ironię, to jeden z najbogatszych senatorów. Ocenia się, że jego osobisty majątek to około 100 mln dolarów. Pomnaża go zresztą w dość osobliwy sposób.

Inwestycja w Chinach


Wraz z żoną Cynthią senator zainwestował sześciocyfrową kwotę, przypuszczalnie około ćwierć miliona dolarów, w amerykańską spółkę Shanghai LLC. US Shanghai LLC jest spółką zależną Malkin Properties, firmy należącej do szwagra Blumenthala, Scotta Malkina. W 2014 r. firma nawiązała współpracę z chińską państwową grupą Shanghai Shendi, aby zbudować Shanghai Village, luksusowe centrum handlowe obok Disneylandu w Szanghaju. Blumenthalowie zainwestowali również w US Suzhou LLC, kolejne centrum handlowe należące do Malkina w pobliżu Szanghaju.

Nie jest tajemnicą, że tego typu inwestycje można realizować dzięki odpowiednim kontaktom w chińskich sferach rządowych i, jak ujawniają media, w tym przypadku tego typu związki z przedstawicielami chińskich władz były. Władz reprezentujących Komunistyczną Partię Chin, która wyznaje inną wersję komunizmu niż jej amerykańscy towarzysze – nad dyktaturę proletariatu przedkłada samą dyktaturę w stanie pierwotnym, zaś nad uspołecznienie środków produkcji przedkłada dziki kapitalizm.

Komunistyczna Partia USA funkcjonuje w osobliwym systemie. Nigdy nie miała szans, by się wybić poza bycie partią trzecią. Nie tylko z uwagi na skrajny program, ale i obowiązujące w Stanach Zjednoczonych realia. Mniejsze ugrupowania z automatu są spychane na margines, choć mogą funkcjonować bez większych przeszkód, jak choćby Amerykańska Partia Nazistowska, która działa pod tą nazwą do dziś.

Specyfika amerykańskiego systemu politycznego powoduje, że partie odwołujące się do skrajnych ideologii mogą je wcielać w życie, co w wielu innych demokratycznych krajach byłoby nie do pomyślenia. Oczywiście są przy tym pod baczną obserwacją służb. Umizgi do nich ze strony głównych ugrupowań należą do rzadkości. Nasuwa się więc pytanie, czy akcja Blumenthala to walka o wyborców jednego senatora czy też próba otwarcia partii Bidena na pomijane dotąd prądy. Twierdząca odpowiedź na drugie pytanie musi budzić niepokój.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej