RAPORT

Wojna na Ukrainie

40 lat temu siły bezpieczeństwa zaczęły strzelać do górników kopalni „Wujek”

Od kul milicji zginęło dziewięciu górników (fot. PAP/Marek Janicki)
Od kul milicji zginęło dziewięciu górników (fot. PAP/Marek Janicki)

40 lat temu, 16 grudnia 1981 r., siły bezpieczeństwa na rozkaz junty wojskowej gen. Jaruzelskiego brutalnie stłumiły strajk okupacyjny w kopalni „Wujek”. Od kul milicji zginęło dziewięciu górników. Była to jedna z największych i nie w pełni osądzonych zbrodni stanu wojennego.

Stan wojenny. „Osoby, które dopuściły się tej zbrodni, nie zostały ukarane”

Twórcy stanu wojennego, aby utrzymać się przy władzy, zgodzili się na niszczenie Polski, wypowiedzieli wojnę społeczeństwu polskiemu, chcieli...

zobacz więcej

Władze komunistyczne za największe zagrożenie dla skutecznego wprowadzenia stanu wojennego uznawały wybuch masowych protestów. Pierwszym działaniem sił bezpieczeństwa, jeszcze przed formalnym wprowadzeniem stanu wojennego, było więc aresztowanie liderów potencjalnych strajków oraz kierownictwa Solidarności, które mogłoby koordynować akcję sprzeciwu wobec reżimu.

Na dzień wprowadzenia stanu wojennego wybrano niedzielę, by zdecydowana większość wielkich zakładów pracy była pusta. W pierwszych godzinach stanu wojennego wydawało się, że władzom udało się w pełni zrealizować swoje plany.

Wprowadzenie stanu wojennego


Jednak od rana 14 grudnia do Warszawy zaczęły napływać meldunki o rozszerzającej się akcji strajkowej, która obejmowała najważniejsze ośrodki przemysłowe w kraju.Według niepełnych szacunków historyków w ciągu pierwszych dni stanu wojennego zastrajkowało ok. 200 zakładów pracy.

Sytuacja robotników we wszystkich strajkujących zakładach była bardzo trudna. W bardzo niewielu miejscach podjęto jakiekolwiek przygotowania do zorganizowania strajków okupacyjnych. Brakowało żywności, wody, a także doświadczonych liderów. Bardzo skuteczna okazywała się podjęta przez władze „wojna psychologiczna”. Pod oblężonymi przez ZOMO i wojsko zakładami ustawiano megafony i nawoływano do opuszczenia terenu.

Zła wiadomość dla Michnika. Sondaż na temat Jaruzelskiego [WIDEO]

Tylko 6 proc. Polaków zdecydowanie pozytywnie ocenia postać Wojciecha Jaruzelskiego – wynika z sondażu pracowni Social Changes dla portalu...

zobacz więcej

Po uderzeniu przeprowadzonym z pomocą wozów pancernych i czołgów z fabryk wyrzucano robotników i aresztowano przywódców protestów. Strajkujący najczęściej gromadzili się w jednym miejscu, aby uniknąć podzielenia na małe grupki i stopniowego wyłapania przez milicję.

Zdarzało się, że w przypadku największych zakładów, takich jak Stocznia Gdańska, ataki ponawiano kilka razy, bo siły reżimu nie były dostatecznie liczne. W ten sposób 14 grudnia rozbito strajki w Ursusie i Hucie Warszawa. O 24 godziny dłużej strajkowali robotnicy FSO, którzy zostali spacyfikowani dopiero wieczorem 15 grudnia.

Najdłużej strajkowano w kopalni „Piast” w Bieruniu. Prowadzony 650 m pod ziemią podziemny strajk trwał tam od 14 do 28 grudnia 1981 r.

Strajk w kopalni „Piast”


Górnicy wyjechali na powierzchnię po uzyskaniu od władz gwarancji bezpieczeństwa. Wyjeżdżając, śpiewali hymn, a potem modlili się przed ołtarzem św. Barbary.

Kiedy wracali do domów, byli zatrzymywani przez milicję. Jak wynika z danych IPN, w ciągu kilku godzin od zakończenia strajku zatrzymano 18 osób, z których 11 internowano, a 7 aresztowano.

Kopalnia „Wujek” – niewygodny symbol. Opozycja szuka innego

Masakra w kopalni „Wujek” to dla opozycji niezręczny symbol stanu wojennego. Ciężko go pominąć, a drążyć też nie wypada ze względu na pamięć o gen....

zobacz więcej

We wszystkich spacyfikowanych zakładach i na strajkujących uczelniach używano wyłącznie gazów łzawiących, pałek i ślepej amunicji. Po południu 15 grudnia milicja zaatakowała strajkującą kopalnię „Manifest Lipcowy” (dziś „Zofiówka”) w Jastrzębiu–Zdroju.

Tam po raz pierwszy milicja użyła ostrej amunicji. Rannych zostało czterech górników. Zdaniem badacza dziejów stanu wojennego prof. Andrzeja Paczkowskiego wydarzenia w tej kopalni zniechęciły część załóg innych zakładów do rezygnacji z dalszego protestu lub wzmocniły ich determinację.

Kopalnia „Wujek”: żądania strajkujących


Największym ośrodkiem strajkowym była kopalnia „Wujek” w Katowicach. 14 grudnia pierwsza zmiana rozpoczęła strajk, wysuwając żądania uwolnienia przewodniczącego Komisji Zakładowej „Solidarności” w „Wujku” Jana Ludwiczaka i innych działaczy „S” z całego kraju, respektowania Porozumienia Jastrzębskiego oraz niewyciągania konsekwencji wobec protestujących.

Do strajku przyłączali się górnicy z dalszych zmian, którzy sformułowali kolejne postulaty – zniesienia stanu wojennego i przywrócenia działalności Solidarności. Na przywódcę strajku wybrano Stanisława Płatka, sekretarza komisji rewizyjnej „S” w kopalni. Negocjacje protestujących z władzami nie przyniosły rezultatu.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
O poranku 16 grudnia w „Wujku” strajkowało 3,5 tys. górników. Trwały przygotowania do obrony zakładu. Bronią stały się łopaty, kilofy, łańcuchy, zaostrzone pręty, cegły i śruby.

Premier przed kopalnią „Wujek”: Tamta krew wytyczyła drogę do wolności

Wszyscy, którzy jesteśmy dziećmi tamtej odwagi, chylimy dziś czoła i dziękujemy, że tamta krew wytyczyła drogę do solidarności, wolności, do...

zobacz więcej

Kopalnia została okrążona przez milicję i wojsko. Wokół zebrał się też tłum kobiet, młodzieży i dzieci. Do strajkujących poszli przedstawiciele wojska, by nakłonić ich do poddania się.

Propozycja została odrzucona. Wtedy armatkami wodnymi, przy 16–stopniowym mrozie, zaatakowano ludzi otaczających zakład. Milicjanci obrzucili tłum gazami łzawiącymi i świecami dymnymi.

Przed godz. 11 czołgi sforsowały kopalniany mur, a uzbrojone oddziały ZOMO wkroczyły na teren zakładu. Górnicy byli ostrzeliwani środkami chemicznymi i polewani wodą. W czasie walki ujęli trzech milicjantów, a resztę pacyfikujących zmusili do wycofania.

Strzały w kopalni „Wujek”


Następnie do akcji wprowadzony został pluton specjalny ZOMO, padły strzały. Żaden z nich nie został oddany w obronie. Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden umarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 r.

Dla Józefa Czekalskiego, Krzysztofa Gizy, Ryszarda Gzika, Bogusława Kopczaka, Zenona Zająca, Zbigniewa Wilka, Andrzeja Pełki, Jan Stawisińskiego i Joachima Gnidy była to ostatnia szychta w życiu. Ponad 20 górników zostało rannych od kul. Nie jest znana liczba tych, którzy zostali lżej ranni, m.in. zatruci gazem łzawiącym.

40. rocznica pacyfikacji kopalni „Wujek”. Jest uchwała Senatu

Senat jednomyślnie podjął uchwałę w 40. rocznicę pacyfikacji kopalni „Wujek”. Izba składa w niej hołd zamordowanym oraz wyraża wdzięczność i...

zobacz więcej

Rannych zostało 41 zomowców, z których 10 wymagało leczenia w szpitalu. Po zakończeniu pacyfikacji doszło do rozmów przedstawicieli obu stron. Górnicy zwolnili ujętych trzech milicjantów, oddali broń i zakończyli strajk.

Koniec strajku


Wkrótce potem Służba Bezpieczeństwa zatrzymała osiem osób, które oskarżono o organizowanie i kierowanie strajkiem w „Wujku”. W lutym 1982 r. czterej z nich otrzymali wyroki od 3 do 4 lat więzienia, czterej inni zostali uniewinnieni.

Wydarzenia w „Wujku” wywołały wielkie wrażenie nie tylko w Polsce, ale również na świecie. „Stało się najgorsze. 11 lat po pamiętnym grudniu 1970 r. władze PRL znów skierowały lufy karabinów na robotników. Nie zawahano się wydać śmiercionośnego rozkazu. Wiadomość o zabiciu w środę siedmiu górników kopalni »Wujek« jest wstrząsająca” – informowało Radio Wolna Europa.

Oburzenie opinii publicznej sprzyjało zaostrzeniu retoryki większości zachodnich rządów, szczególnie administracji prezydenta Ronalda Reagana, i wprowadzeniu sankcji przeciwko władzom PRL. Ze stanowiskiem USA kontrastowały oświadczenia dyplomacji Francji i RFN, które nie zdecydowały się na ostre działania wobec junty Jaruzelskiego.

20 stycznia 1982 r. sterowane przez władze śledztwo w sprawie odpowiedzialności milicjantów za użycie broni palnej podczas pacyfikacji kopalni umorzono. Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach uznała, że milicjanci działali w obronie koniecznej.

39 lat temu ZOMO-wcy zabili 9 górników w Kopalni Wujek

Historycy przypominają, że pacyfikacja kopalni „Wujek” była manifestacją siły komunistycznych władz, mającą na celu złamanie oporu przeciwko...

zobacz więcej

Według ustaleń specjalnej komisji sejmowej, tzw. komisji Rokity, powołanej w 1990 r. do zbadania zbrodni okresu PRL, tamto śledztwo było prowadzone z naruszeniem prawa. Sprawę wznowiono po upadku komunizmu.

W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda Cieślaka na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył karę od 3,5 do 4 lat więzienia. To Cieślak dał sygnał do otwarcia ognia.

Według sądu w sposób niewątpliwy w toku procesu ustalić można było jedynie, że oskarżeni działali wspólnie i że w wyniku działań niektórych z nich, a za wiedzą pozostałych, śmierć ponieśli górnicy. Zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił lub ranił górników.
B Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy – wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

Osobno był sądzony inny członek plutonu specjalnego, Roman S., który przez lata mieszkał w Niemczech. W maju 2019 r. został zatrzymany w Chorwacji na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowana i wydany przez to państwo stronie polskiej. Rok temu Sąd Okręgowy w Katowicach skazał go na 3,5 roku więzienia. Sąd Apelacyjny w Katowicach kilka miesięcy później utrzymał ten wyrok w mocy.

Szef łódzkiej Solidarności: Miller, Cimoszewicz, Belka, Rosati mają krew na rękach

Ofiarami stanu wojennego byli ci, których bito i rozwożono po więzieniach, a teraz Leszek Miller w Brukseli namawia, aby karano Polskę. Miller,...

zobacz więcej

W latach 90. do Niemiec uciekł także – jeszcze przed przesłuchaniem w prokuraturze – inny były zomowiec, Jan P. Tam uzyskał obywatelstwo RFN. Gdy w 2013 r. wydawano Europejski Nakaz Aresztowania wobec Romana S., IPN wnioskował o podobny nakaz dla Jana P., sąd nie uwzględnił jednak tego wniosku.

Z uzasadnienia wynikało, że – jak ustalił sąd – postanowieniem prokuratury w Dortmundzie z 10 maja 1995 r. umorzono postępowanie przeciwko Janowi P. Strona polska była związana orzeczeniem sądu innego państwa strefy Schengen do uchylenia listu gończego i umorzenia postępowania wobec P. Stało się to we wrześniu 2018 r.

Proces


W oddzielnym procesie odpowiadał ówczesny szef MSW gen. Czesław Kiszczak, oskarżony o przyczynienie się do śmierci górników z „Wujka”. Pierwszy jego proces ruszył w roku 1994. W 1996 r. Sąd Okręgowy uniewinnił Kiszczaka. Nie zdołano udowodnić, że to on wydał rozkaz strzelania do górników w „Wujku” i „Manifeście Lipcowym”.

Kolejne batalie sądowe doprowadziły do skazania Kiszczaka w kwietniu 2004 r. na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Sąd Apelacyjny nakazał powtórzenie procesu.

W 2008 r. sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2011 r. ponownie Kiszczaka uniewinniono. Powtórzono argumentację z 1996 r.: „Sąd, rozumiejąc dramat tej całej sytuacji, nie jest sądem, który może osądzić i poprawić historię, zadośćuczynić temu złemu, co się stało; sąd może ustalić winny lub niewinny [...] to wszystko, więcej sąd nie może” – stwierdził przewodniczący składu orzekającego sędzia Marek Walczak.

Wszystkie wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie, który zwracał sprawy do Sądu Okręgowego. 15 czerwca 2015 r. zapadł jedyny wyrok prawomocnie skazujący Kiszczaka: za udział w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, która wprowadziła stan wojenny. Został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu.
B Nie poniósł odpowiedzialności za śmierć górników. Śmierć Kiszczaka w listopadzie 2015 r. zakończyła próby rozliczenia przywódców junty rządzącej PRL w latach 1981–89.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej