RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zachód straszy Rosję sankcjami. Putin grozi zimnymi kaloryferami

Władimir Putin (fot. PAP/EPA/MIKHAEL METZEL/SPUTNIK/KREMLIN POOL)
Władimir Putin (fot. PAP/EPA/MIKHAEL METZEL/SPUTNIK/KREMLIN POOL)

Zachód wydaje oświadczenie za oświadczeniem ostrzegające Rosję, by nie atakowała Ukrainy, gdyż w przeciwnym razie „poniesie ogromne konsekwencje”. I chociaż eksperci przekonują, że ryzyko inwazji czy większych prowokacji nie jest duże, to nikt go nie wyklucza. Moskwa na razie może czuć się zwycięska, samymi groźbami osiąga swoje cele. Nie oznacza to jednak, że w głowie Władimira Putina nie dojrzeje myśl o ich rozszerzeniu.

„Biden zagroził Putinowi”. Ekspert: Bzdura, to Moskwa wciągnęła Bidena w pułapkę

„Joe Biden nie tylko skutecznie zagroził Władimirowi Putinowi zablokowaniem gazociągu Nord Stream 2 na wypadek inwazji, ale jeszcze bardzo zręcznie...

zobacz więcej

Według nieoficjalnych informacji agencji Bloomberg Niemcy zapewniły w układzie z USA określony mechanizm zatrzymania dostaw gazu przez Nord Stream 2, gdy dojdzie do przekroczenia „czerwonej linii”. Co ciekawe, nie jest nią już wykorzystywanie przez Rosję surowca jako formy szantażu Europy, gdyż ma to już obecnie miejsce, poprzez wywołanie przez Kreml kryzysu energetycznego – ale nowy atak Rosji na Ukrainę.

Rosyjski „Kommiersant” ostrzega, że jeśli dostawy przez NS2 nie ruszą, to Rosja przerwie dostawy gazu przez Ukrainę, a to oznacza skazanie Niemiec na problemy z ogrzewaniem i elektrycznością.

Gazeta ta przekonuje, że także niepewność wokół NS2 jest główną przyczyną tego, że 1000 m szesc. kosztuje już 1,3 ty. dolarów. Pisze także, że jeśli certyfikacja gazociągu nie ruszy w najbliższym czasie, Moskwa nie przedłuży kontraktu przesyłowego z Ukrainą kończącego się w 2024 r.

Jak widzimy – Niemcy, a za nimi reszta zachodniej Europy, zamiast w odpowiedzi wycofać swoje poparcie dla budowy NS2 – w końcu czy trzeba większego dowodu na to, że będzie on w dalszym ciągu wykorzystywany politycznie – wprost przeciwnie, coraz bardziej ulegają namowom Kremla, który zapewnia ich, że jedynie szybkie uruchomienie gazociągu zabezpieczy ich energetyczne interesy.

Putin obiecuje, Putin się śmieje


Oczywiście, Moskwa zapewnia przy tym, że nie ma nic wspólnego z kryzysem, a Putin podkreśla, że Gazprom napełni europejskie magazyny gazu.

Zaskakująca decyzja ws. NS2. „Rosyjskie czołgi będą mogły wjechać na Ukrainę” [WIDEO]

Gdy prezydent Joe Biden rozmawiał z Władimirem Putinem, z ustawy obronnej USA zniknęły zapisy dotyczące sankcji na Nord Stream 2, współpracowników...

zobacz więcej

Tymczasem Kreml wciąż jest nienasycony i dalej podbija stawkę. Pomimo tego, że Gazprom zapewniał o napełnianiu magazynów zlokalizowanych m.in. w Niemczech, to jednak do niczego takiego nie doszło, a poziom tego surowca cały czas się tam zmniejsza.

Co więcej, ceny gazu na niemieckim rynku hurtowym biją rekordy - MWh gazu kosztuje teraz ponad 81 euro, a przed rokiem wynosił 14 euro. 9 grudnia wynosił on 18 proc., przy czym średnia napełnienia wynosiła tam 61 proc., a rok temu – 83 proc.

Straszak Kremla – zarówno kryzys energetyczny, jak i wzmocnienie sił militarnych przy ukraińskiej granicy - przynosi pożądane efekty, gdyż spowodował, że Demokraci wycofali się z zapisów o nowych sankcjach wobec NS2.

Zarówno przedstawiciele tej partii, jak i Biały Dom zaczynają przyjmować argumenty niemieckie dotyczące potrzeby „dialogu” z Rosją i uruchomienia NS2, w tym i nowy, że to nie Rosja będzie poprzez niego wpływać na Europę, ale że to Europa wpływać na Rosję.

Logiki w tym brak


Ciężko dyskutować z tą pokrętną, nie mającą żadnego pokrycia w rzeczywistości logiką.

Nowe niemieckie władze – pomimo tego, że obok prorosyjskiego SPD tworzą je krytyczne wobec NS2 ugrupowania Zielonych i liberałów z FDP – nic w tym temacie nie zmieniają, chociaż zauważalne są różnice, gdy o tym projekcie mówi kanclerz Olaf Scholz, a gdy komentuje go przywódczyni Zielonych, a obecna szefowa dyplomacji.

„Niezawisimaja Gazieta”: Putin i Biden mogli „wymienić” Ukrainę na Nord Stream 2

Rozmowy prezydentów Rosji i USA, Władimira Putina i Joe Bidena, wydają się porozumieniem w sprawie „wymiany Ukrainy na Nord Stream 2” – ocenia w...

zobacz więcej

Gdy bowiem nowy premier Niemiec został zapytany o to, czy kraj ten zatrzyma NS2, w przypadku ataku Rosji na Ukrainę, nic konkretnego nie zadeklarował; powiedział jedynie, że atak na ten kraj byłby „bardzo dramatycznym naruszeniem przepisów, które miałoby bardzo różne konsekwencje”.

Czy na bazie tego Ukraina może czuć się bezpiecznie? Absolutnie nie. Czy może w kwestii wsparcia w konflikcie z Moskwą liczyć na Berlin? Odpowiedź jest taka sama. Dowodem na to jest zarówno NS2, jak i brak nacisków Niemiec na Rosję w kwestii Donbasu czy Krymu, a także ostatnie informacje, że gabinet Angeli Merkel utrudniał dostarczanie Ukrainie broni defensywnej przez państwa NATO.

Ukraina nie ufa Niemcom


Tymczasem Scholz zapewnia, że będzie sprawę przedłużenia tej umowy dyskutować z USA i przy tym pomagać Ukrainie w staniu się „źródłem zielonej energii”. Za wszelką cenę stara się też unikać tematu NS2. Dość, że temat ten nie został w ogóle poruszony przy prezentacji programu nowej koalicji rządzącej w Niemczech.

Czy Ukraina może wierzyć w niemieckie wsparcie, by przez ten kraj płynął rosyjski gaz również po roku 2024? Nie chodzi tu jedynie o środki finansowe, jakie uzyskuje za jego przesyłanie, ale jest to również kwestia bezpieczeństwa – jeśli Rosja będzie musiała w dalszym ciągu tą drogą dostarczać surowiec, to jednak będzie w jakimś stopniu uzależniona od Ukrainy, a to oznacza mniejsze szanse, że ją zaatakuje i zmniejsza siłę rażenia jej nacisków.

Izba Reprezentantów za budżetem. Bez nowych sankcji na Nord Stream 2

Izba Reprezentantów przegłosowała we wtorek w nocy czasu lokalnego projekt nowego budżetu obronnego (NDAA) bez poprawek nakładających nowe sankcje...

zobacz więcej

W przeciwieństwie do Scholza, który w zasadzie nic nie chce deklarować w sprawie NS2, minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock, która zanim weszła do rządu, apelowała do poprzednich władz, by zrezygnowały z tej inwestycji, teraz stoi na stanowisku, że najpierw musi on przejść przez proces certyfikacji przez niemieckiego regulatora Bundesnetzagentur.

Niemieckie gierki


Jak wyjaśnia redaktor naczelny portalu BiznesAlert Wojciech Jakóbik, oznacza to, że musi powstać spółka niemiecka, która ma zarządzać gazociągiem pod jurysdykcją prawa niemieckiego i unijnego albo rola operatora NS2 zostanie przekazana „klimatycznej” fundacji Stiftung Klimaschutz, która została stworzona przez Meklemburgię-Pomorze Przednie, rządzoną przez prorosyjską premier Manueli Schwesig.

To zaś oznacza, że amerykańskie sankcje nie będą mogły objąć operatora, gdyż zgodnie z prawem nie mogą one dotyczyć podmiotów znajdujących się pod kontrolą rządów, a także instytucji sojuszników USA.

Proces certyfikacji może zakończyć się wiosną lub latem przyszłego roku. Będzie on przedmiotem oceny Komisji Europejskiej, PGNiG, a także ukraińskich Naftogazu i OGTSUA, które mogą zakwestionować rozstrzygnięcie w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Decyduje Scholz, nie Baerbock


Podczas wizyty Scholza w Warszawie polski premier Mateusz Morawiecki starał się przekonać go, że najlepszym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do działania NS2, gdyż zwiększy to możliwości rosyjskiego nacisku na Ukrainę, a także umożliwi stosowanie dyktatu cenowego.

Nowy kanclerz Niemiec w Polsce. Rozmowy z premierem Morawieckim [WIDEO]

Od oficjalnego powitania rozpoczęło się w niedzielę spotkanie premier Mateusza Morawieckiego z nowym kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Wśród...

zobacz więcej

Gdy do Polski przybyła szefowa dyplomacji Niemiec Annalena Baerbock, zgadzała się ze stanowiskiem swojego współrozmówcy Zbigniewa Raua, że gazociąg budzi obawy i krytykowała jego powstanie.

Tyle że to wszystko wiemy jedynie z komunikatu strony polskiej, gdyż w niemieckiej nie znalazły się o NS2 żadne wzmianki.

To pokazuje, że chociaż po stronie niemieckiej są osoby trzeźwo patrzące na ten projekt i na działania Moskwy, to jednak nie one podejmują kluczowe decyzje. Nawet wtedy, gdy piastują tak wysoką funkcję, jak, zdawałoby się, szefowa Zielonych.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej