RAPORT

Wojna na Ukrainie

Za co płacimy Tuskowi 30 tys. miesięcznie?

Donald Tusk na tle zamku Chambord (fot. Radosław Poszwiński, PAP/Wojciech Olkuśnik)
Donald Tusk na tle zamku Chambord (fot. Radosław Poszwiński, PAP/Wojciech Olkuśnik)

Donald Tusk zarobił do tej pory w UE ok. 9 mln zł. Europejska Partia Ludowa nie ujawnia jednak, ile miesięcznie inkasuje ich lider. Nieoficjalnie mówi się, że kwota ta wynosi 30 tys. zł miesięcznie, czyli 360 tys. rocznie. Skąd te pieniądze? Z naszych kieszeni – jak prawie wszystko, czym rozporządza Unia Europejska. Uzasadnione jest więc pytanie: co Polska ma z tego, że tak sowicie wynagradza polityka PO? Gdy francuska prasa ujawniła teraz, że sędziowie TSUE, którzy tak chętnie nakładają na Polskę gigantyczne kary, mają nieoficjalne kontakty z politykami EPL, Tusk nawet nie zabrał głosu.

Afera w TSUE. Fogiel: Wypadałoby zorganizować jakieś palenie świeczek [WIDEO]

Okazuje się, że zblatowanie elit sędziowskich z partiami, które są w Europejskiej Partii Ludowej, są standardem europejskim – powiedział w...

zobacz więcej

Mija pięć dni, odkąd francuski „Libération” napisał, że prominentni politycy KE wywodzący się z Europejskiej Partii Ludowej, prezes TSUE i niektórzy sędziowie za publiczne pieniądze spotykali się na specjalnie organizowanych polowaniach.

Ludzie, którzy teoretycznie jako niezależni sędziowie podejmują kluczowe decyzje ws. państw członkowskich, w tym nakładania milionowych kar, w rzeczywistości mają bliskie kontakty z działaczami politycznymi i wspólnie spędzają czas w luksusowych francuskich posiadłościach – takich jak zamek w Chambord.

Zobacz także:   Afera z udziałem sędziów TSUE i przedstawicieli KE oraz EPL. Francuski dziennik: Poważne oskarżenia

Chociaż – jak czytamy – sprawa dotyczy polityków partii Donalda Tuska, wciąż nie odniósł się on do sprawy. Zamiast tego zamieścił w sieci post, w którym stwierdził, że PiS działa w imieniu Rosji. Dowodem na współpracę Warszawy z Moskwą ma być m.in. to, że Polska nie wpuszcza nielegalnych imigrantów oraz nie popiera obowiązku szczepień na COVID-19. Ciekawe, że powiązań z Kremlem Tusk nie doszukuje się w Berlinie, gdzie zapadły decyzje o przyzwoleniu na budowę Nord Stream 2.

Międzynarodowa afera w szeregach Tuska. Mularczyk: To dotyczy jego przyjaciół

Prezes TSUE i niektórzy sędziowie mieli za publiczne pieniądze spotykać się na specjalnie organizowanych polowaniach z lobbystami i prominentnymi...

zobacz więcej

Istotniejsze od przerzucania się na argumenty o prorosyjskość powinno być jednak obecnie odniesienie do spraw, które bezpośrednio dotyczą Polaków i ich portfeli.

Przypomnijmy, że do tej pory najwyższe kary w historii TSUE to zaledwie 120 tys. euro i 80 tys. euro dla Włochów, 50 tys. euro dla Hiszpanów i 30 tys. euro dla Francuzów. Tymczasem Polska nagle została ukarana na poziomie 500 tys. euro i 1 mln euro. Co więcej, nie dotyczy to nawet wyroków, a środków zapobiegawczych.

Zobacz także:   Z ministerstwa do TSUE. Kim jest sędzia, który nałożył gigantyczną karę na Polskę?

Chwilę później okazuje się, że hiszpańska sędzia, która ukarała Polskę, zdaniem hiszpańskich mediów latami wspierała jedną z partii należących do frakcji Europejskiej Partii Ludowej. Drugi z sędziów TSUE karzący Polskę trafił z kolei do unijnego trybunału nie mając właściwie żadnego doświadczenia sędziowskiego (nie licząc zaledwie trzech lat orzekania w Danii).

Gdy teraz media w Europie huczą o powiązaniach części sędziów z politykami Europejskiej Partii Ludowej, Donald Tusk milczy.

Morawiecki dla BBC: Polexit to całkowita przesada; o wyjściu z UE mówi głównie polska opozycja

Polska nie dąży do polexitu – zapewniał premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie udzielonym brytyjskiej telewizji publicznej BBC. Jak podkreślił,...

zobacz więcej

Tymczasem jako szef tej frakcji w Parlamencie Europejskim zarabia ogromne pieniądze. Jakie dokładnie? Tego ujawnić nie chce. Gdy redaktorzy serwisu demagog.org zwrócili się do EPL z prośbą o informację ws. wysokości wynagrodzenia Tuska, usłyszeli, że „EPL nie udostępnia takich danych”.

Z kolei z informacji se.pl wynika, że mówimy o kwocie co najmniej 30 tys. zł miesięcznie. Już w lipcu tego roku szacowaliśmy, że od 2014 r. jako przewodniczący Rady Europejskiej, a później szef Europejskiej Partii Ludowej Tusk zarobił ok. 9 mln zł. To wszystko pieniądze, które Unia pozyskuje od państw członkowskich, czyli m.in. z naszych podatków.

Zobacz także:   Bruksela zrobiła z niego milionera. Ile zarobił Donald Tusk?

Skoro Polacy płacą, mają też prawo wymagać. Bo czy jako szef EPL Donald Tusk załatwił dla Polski jakiś wielki projekt? Czy zdobył nam przychylność innych państw? Czy pomógł mieszkańcom Szczecina, Kutna i Bydgoszczy ograniczyć oddziaływanie światowej inflacji na ich portfele? A może załatwił im budowę wielkiego lotniska (jak CPK), gazoportu (jak terminal LNG w Świnoujściu) lub uproszczenie morskiego szlaku na Bałtyk (jak kanał żeglugowy na Mierzei Wiślanej)?



Jeśli nie, pojawia się pytanie, za co aż tyle płaciliśmy i wciąż płacimy szefowi EPL i Platformy Obywatelskiej. Czy w związku z tym mamy prawo usłyszeć, co łączy jego kolegów, przyjaciół i współpracowników z sędziami TSUE, urzędnikami Komisji Europejskiej i przewodniczącym Europejskiego Trybunału Obrachunkowego?

Ostatni wpis Donalda Tuska na Twitterze (5 grudnia):

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej