RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zagrożone dane prezydenta?

Czy dane Kancelarii Prezydenta są bezpieczne? (Fot. PAP/Jacek Turczyk)
Czy dane Kancelarii Prezydenta są bezpieczne? (Fot. PAP/Jacek Turczyk)

Kancelaria Prezydenta używa urządzeń szyfrujących szwajcarskiego koncernu, który był w przeszłości zamieszany w aferę szpiegowską. Oskarżano go o przekazywanie kluczy do szyfrów tajnym służbom obcych państw – ustalił portal tvp.info. Kancelaria utrzymuje jednak, że wyciek informacji jej nie grozi.

Z dwóch szyfratorów szwajcarskiej firmy InfoGurad AG Kancelaria Prezydenta korzysta od roku. Używa ich do zabezpieczenia wewnętrznej sieci informatycznej. Rozpisała właśnie przetarg na kolejne dwie maszyny. Prawdopodobnie kupi znów te same szyfratory, bo chce, by nowe urządzenia były kompatybilne z wcześniejszymi.

Problem w tym, że InfoGurad wchodzi w skład jednej grupy kapitałowej z firmą Crypto AG, której w latach 80. i 90. zarzucano przekazywanie kluczy do szyfrów amerykańskim i niemieckim służbom specjalnym. W tamtym okresie w ręce zachodnich służb kilkakrotnie wpadły depesze irańskiej i libijskiej dyplomacji, zakodowane właśnie przez urządzenia Crypto. Dzięki temu Amerykanom udało się m.in. ustalić, że za zamachem w 1986 roku na dyskotekę w Zachodnim Berlinie stał libijski przywódca Muammar Kadafi. W ramach odwetu przeprowadzili bombardowanie libijskich miast.

W 1992 roku irański kontrwywiad zatrzymał przedstawiciela Crytpo AG Hansa Buehlera. Wrócił do Szwajcarii po wpłaceniu przez firmę kaucji w wysokości miliona dolarów. Po odejściu z pracy zaczął opowiadać dziennikarzom, że konstrukcja niektórych urządzeń umożliwiała odczytywanie informacji przez tajne służby. Koncern odrzucał te oskarżenia. Wskazywał, że zarzutów Buehlera nie potwierdziło śledztwo szwajcarskiej prokuratury. Jednak tezę o związkach koncernu ze służbami wywiadowczymi stawiali szwajcarscy i niemieccy dziennikarze śledczy.

– Crypto to znana marka. Koncern funkcjonuje od lat 20. XX wieku, a jego produkty trafiają obecnie do wielu państw świata. Firmie przytrafiła się głośna afera, ale konkurencja w branży jest zaciekła, więc te oskarżenia najprawdopodobniej były efektem walki rynkowej – mówi Wiesław Paluszyński, specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa teleinformatycznego.

Inaczej sprawę ocenia jednak poseł SLD Stanisław Wziątek, były szef Komisji Obrony Narodowej, który w tej kadencji ma wejść w skład Komisji do Spraw Służb Specjalnych. – Polska znajduje się w szczególnej sytuacji. Przewodzi Unii Europejskiej i jest aktywnym członkiem koalicji antyterrorystycznej. Jako członek speckomisji wystąpię z wnioskiem o informacje na temat bezpieczeństwa polskich danych, nie tylko tych w Kancelarii Prezydenta – zapowiada.

To nie pierwszy raz, gdy szyfratory szwajcarskiego producenta budzą w Polsce kontrowersje. W 2006 roku tygodnik „Wprost” napisał, że urządzenia Crypto AG kupiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, choć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego polecała tańsze produkty polskich firm. Poseł Stanisław Wziątek wysłał w tej sprawie w 2010 roku interpelację do MSZ. Wiceszef resortu Jan Borkowski odpowiedział mu, że ministerstwo pozbywa się tych maszyn, bo Departament Bezpieczeństwa Teleinformatycznego ABW zdecydował o nie przedłużeniu ich akredytacji.

Akredytacji nie posiadają także szyfratory używane w Kancelarii Prezydenta. Zdaniem ABW, nie jest ona konieczna. – Te szyfratory służą do zabezpieczenia jawnej poczty mailowej. Systemy jawne, nawet zabezpieczone szyfratorami, nie podlegają akredytacji i ocenie ze strony ABW – wyjaśnia rzecznik prasowy ABW ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.

Również Kancelaria Prezydenta uważa, że jej dane są bezpieczne. – W opinii Kancelarii Prezydenta RP szyfratory spełniają postawione im wymagania, czyli podnoszą poziom zabezpieczenia sieci wewnętrznej. Wcześniej sieć wewnętrzna nie była dostatecznie zabezpieczona – informuje biuro prasowe Kancelarii Prezydenta.

Wiktor Ferfecki

Zobacz więcej