RAPORT

Wojna na Ukrainie

TVN podważa atak na polskich żołnierzy. „Łukaszenka nie potwierdził” - komentują Internauci

Internauci ostro komentują zachowanie Katarzyny Kolendy-Zaleskiej (fot. PAP/StrefaGwiazd/Stach Leszczyński; Sefa Karacan/Anadolu Agency via Getty Images)
Internauci ostro komentują zachowanie Katarzyny Kolendy-Zaleskiej (fot. PAP/StrefaGwiazd/Stach Leszczyński; Sefa Karacan/Anadolu Agency via Getty Images)

Mieliśmy już „ocieplanie” wizerunku Władimira Putina i ataki na polski rząd, a ostatnio historię pływającego przez 6 dni w Bugu Ibrahima. A jednak stacji TVN kolejny raz udało się zaskoczyć widzów. Materiał „Faktów” z informacją rzeczniczki Straży Granicznej o zaatakowaniu polskich funkcjonariuszy petardami Katarzyna Kolenda-Zaleska skwitowała słowami: „Informacji nie możemy zweryfikować”. „Dopóki pracownicy TVN nie policzą osobiście petard, jedynym wiarygodnym źródłem pozostają dla nich służby białoruskie” – można przecztać wśród komentarzy internautów.

Te fałszywe słowa do dziś przypisują prezesowi PiS. Kolenda-Zaleska i manipulacja w TVN

Po słowach, że LGBT „to nie ludzie, to ideologia”, dziennikarka TVN zaatakowała posła Porozumienia Jacka Żalka. Katarzyna Kolenda-Zaleska przerwała...

zobacz więcej

Rzeczniczka Straży Anna Michalska przekazała we wtorek, że na granicy z Białorusią przecinano umocnienia graniczne, rzucano w polskich funkcjonariuszy i żołnierzy kamieniami oraz oślepiano latarkami i laserami. Wg tych informacji, atak był nadzorowany przez białoruskie służby.

Nocny atak na granicy z Białorusią


Na polską stronę przedarło się 52 obywateli Iraku i 6 obywateli Turcji. Osoby te zostały odprowadzone do linii granicy.

Druga nieskuteczna próba miała miejsce w okolicach Szudziałowa, gdzie kilkuosobowa grupa rzucała kamieniami, rurami wyrwanymi z ogrodzenia i petardami. Nikt z funkcjonariuszy, żołnierzy ani migrantów nie został poszkodowany.

Kolenda-Zaleska: Nie możemy tego zweryfikować


We wtorkowym materiale „Faktów” pojawiła się krótka przebitka z wypowiedzią rzeczniczki SG: „Patrole zostały obrzucane petardami. Tych petard rzucano w kierunku polskich patroli pięć, nikomu nic się nie stało”.

– Informacji ze strefy nie można zweryfikować. Dostępu do granicy dla dziennikarzy i organizacji humanitarnych bronią przepisy stanu wyjątkowego – skomentowała to przygotowująca materiał Katarzyna Kolenda-Zaleska.

Komentarz i sugestia, że polskie służby mogą kłamać ws. wydarzeń na granicy oburzyło część internautów.

Internauci w szoku


„Polacy sami się obrzucali” – komentuje jeden z użytkowników Twittera. Inny apeluje do pracowników TVN, by „przestali szczuć” na Straż Graniczną. Jeszcze inni z ironią dodają, że z narracji TVN wynika, że to „imigranci zostali sprowokowani przez agresywnie stojących Polaków”. „Powołując się i przywołując media białoruskie, jakoś tego problemu nie mają” – czytamy w kolejnym komentarzu. „Łukaszenka jej nie potwierdził, to skąd ma wiedzieć” – podsumowują zachowanie Kolendy-Zaleskiej.

„Ale Ibrahim zweryfikowany”


Przypominają też rzekomą historię Ibrahima, imigranta wędrującego do Polski z Afganistanu, jaką w ubiegłym tygodniu zaprezentowano widzom TVN w programie „Czarno na białym”. „Białorusini wepchnęli go do rzeki. Płynął sześć dni. W nocy wychodził na brzeg. Nie jadł, nie pił – tak o losach jednego z migrantów opowiadała w reportażu mieszkanka Hajnówki Katarzyna Wappa; w historię, do której z niedowierzaniem podchodzą internauci, bez cienia wątpliwości uwierzyli pracownicy TVN. Zobacz także: Bohaterka TVN o pływającym Ibrahimie: To prawdziwa historia, bo mi ją osobiście powiedział

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej