RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

Żydowska loża podważa męczeństwo Polaka zabitego przez Niemców. Jest odpowiedź

Jan Matelka został zamordowany za podanie wody Żydom transportowanym do Treblinki (fot. „Zawołani po imieniu”/Pixabay)
Jan Matelka został zamordowany za podanie wody Żydom transportowanym do Treblinki (fot. „Zawołani po imieniu”/Pixabay)

W ramach programu Instytutu Pileckiego „Zawołani po imieniu” upamiętniono 21-letniego Jana Maletkę, który zginął za podanie wiadra wody Żydom wywiezionym do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. Wywołało to oburzenie żydowskiej loży B'nai B'rith, która opublikowała w „Gazecie Wyborczej” napastliwy list. Spotkał się on ze zdecydowaną odpowiedzią samorządowców.

Polacy ratowali Żydów i razem z nimi ginęli. Prawda, która oburzyła Brylskiego

Ryszard Brylski na premierze własnego filmu „Śmierć Zygielbojma” zaatakował prezydenta, ministra kultury i Polską Fundację Narodową. „Został...

zobacz więcej

25 listopada został odsłonięty na terenie byłej stacji kolejowej we wsi Treblinka kamień z tablicą upamiętniającą Jana Maletkę – młodego pracownika kolei, który został zamordowany przez Niemców 20 sierpnia 1942 r. za podanie wody Żydom transportowanym do obozu zagłady Treblinka II.

– Wiemy, że tuż przed swoją śmiercią Jan Maletka szykował się do ślubu. Chciał otworzyć nowy etap swojego życia. Wraz ze swoim bratem i przyjacielem wielokrotnie widzieli Żydów duszących się w bydlęcych wagonach. Pomagali im wielokrotnie. Tym razem w Jana wycelował niemiecki funkcjonariusz – mówiła podczas uroczystości wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego prof. IH PAN Magdalena Gawin.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwróciła uwagę, że Treblinka jest miejscem naznaczonym cierpieniem tysięcy niewinnych ludzi. Wskazała, że wszyscy musimy pracować nad tym, aby ze wspominanego dzisiaj poświęcenia młodego mężczyzny powstało dobro.

– Jana Maletkę wspominamy po raz pierwszy. Nikt nigdy o nim nie słyszał. Jego nazwisko miało zginąć w ludzkiej niepamięci. Nasza pamięć, nasz szacunek i nasza życzliwość wobec rodziny tej ofiary jest jednak szczególnie ważna. Oprawcy chcieliby, żebyśmy nie pamiętali. Ale my musimy robić wszystko, by pamiętać. Tak, żeby dobro zwyciężało, a sprawcy tych okrutnych zbrodni nigdy nie odczuwali satysfakcji – podkreśliła Gawin.

Przeżył Holokaust. Prezydent Duda spotkał się z Edwardem Mosbergiem

Prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą spotkali się w Nowym Jorku z ocalałym z Holokaustu Edwardem Mosbergiem. To jeden z punktów...

zobacz więcej

Wysłani do pracy w Treblince


Pochodzący z Mińska Mazowieckiego 21-letni Jan Maletka wraz ze swoim 22-letnim bratem Stanisławem i 20-letnim kolegą Remigiuszem Pawłowiczem decyzją niemieckich władz okupacyjnych zostali skierowani do Małkini, gdzie pracowali jako robotnicy kolejowi. Mieszkali w wagonach pracowniczych przy żwirowni w Treblince. Ich praca polegała głównie na obsługiwaniu składów wywożących kruszywo.

20 sierpnia 1942 r. Jan, Stanisław i Remigiusz wykonywali wyznaczoną im pracę na stacji w Treblince. Około godz. 10 wjechał tam kolejny transport Żydów (prawdopodobnie z warszawskiego getta). Mężczyźni, trzymając w rękach naczynia z wodą, ruszyli w stronę wagonów.

Zostali dostrzeżeni przez jednego z wartowników, który natychmiast zaczął do nich strzelać. Jan Maletka zginął na miejscu. Stanisław i Remigiusz zdołali paść na ziemię i ukryć się w pobliskim rowie, a następnie uciec.

Niemcy planowali zakopać ciało zamordowanego Jana Maletki w obozie. Jednak Stanisław i Remigiusz zwrócili się o pomoc do pracowników kolejowych w Treblince i dzięki ich wsparciu Niemcy pozwolili zabrać ciało Jana. Został pochowany na cmentarzu w Prostyni, jednak dokładne miejsce jego spoczynku jest nieznane. Kara śmierci za pomoc Żydom wprowadzona przez niemieckiego okupanta nie zniechęciła kolejarzy ze stacji w Treblince do udzielania pomocy ludziom, stłoczonym w towarowych wagonach. Podczas krótkich postojów podawali im wodę, otwierali drzwi, a także zaopatrywali w narzędzia, umożliwiające ucieczkę.

Stemple do tatuowania numerów z Auschwitz trafiły na aukcję. „Chciwość handlarzy”

Na aukcję w Jerozolimie trafił zestaw stempli, za pomocą których tatuowano numery na ramionach więźniów w niemieckim nazistowskim obozie...

zobacz więcej

Atak w „Gazecie Wyborczej”


Złożenie hołdu Maletce spotkało się z atakiem ze strony żydowskiej loży B'nai B'rith, która opublikowała napastliwy list w „Gazecie Wyborczej” (pisownia oryginalna).

„Polska polityka historyczna sięgnęła granic obrzydliwości. Tym razem w wykonaniu wiceministry kultury Magdaleny Gawin, która odsłoniła w Treblince – uwaga, w Treblince! – pomnik Polaków ratujących Żydów. Magdalenie Gawin, jej szefowi Piotrowi Glińskiemu oraz nadszefowi obojga pragniemy przypomnieć, że w obozie zagłady w Treblince zagazowano nas ok. 900 tys., a udział Polaków na rampie polegał głównie na sprzedawaniu wody za dolary, złoto i brylanty” – napisali Andrzej Friedman i Sergiusz Kowalski.

„Zanim Polska zacznie stawiać pomniki dla Polaków na cmentarzach żydowskich, musi sobie przypomnieć o Żydach zamordowanych przy udziale Polaków” – twierdzili. „Byli, oczywiście, Polacy sprawiedliwi wśród narodów, którzy zapłacili życiem za pomoc Żydom. Zasługują na wieczną pamięć i uznanie za odwagę i piękny czyn – ale nie na tamtej rampie!” – przekonywali autorzy.

„Jak nisko upadły polskie władze w swej nędznej próbie zaspokojenia apetytów wyborców pragnących uwierzyć w tę heroiczną fantazję. Część naszych przyjaciół i krewnych przeżyła Auschwitz. Nikt nie przeżył Treblinki” – napisali członkowie loży B'nai B'rith.

Po zdjęciu do zbrodniarza

Na sali siedzi łysiejący mężczyzna w okularach z grubymi oprawkami, wygląda jak nauczyciel, ale to jeden z największych zbrodniarzy w historii....

zobacz więcej

Mocna odpowiedź


List spotkał się z odpowiedzią wójt Gminy Małkinia Górna Bożeny Kordek i Sekretarza Gminy oraz Przewodniczący Rady Gminy. „Czujemy się w obowiązku zabrać głos w reakcji na list żydowskiej loży B’nai B’rith, podpisany przez Andrzeja Friedmana i Sergiusza Kowalskiego, opublikowany w »Gazecie Wyborczej« 29 listopada 2021 r. Prezentowane w nim mylne, krzywdzące wnioski dotykają także nas – współorganizatorów uroczystości upamiętniającej Jana Maletkę” – podkreślono.

„Nie jest prawdą, że wspólnie odsłoniliśmy »pomnik Polaków ratujących Żydów«. Upamiętniliśmy jedną osobę – Jana Maletkę, pracownika kolei zastrzelonego przez Niemców przy próbie podania wody Żydom stłoczonym w wagonach, w miejscu jego śmierci. Nie jest prawdą, że upamiętnienie stanęło na terenie dawnego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka II czy też na »cmentarzu żydowskim«. Zostało ono odsłonięte w należącej do naszej Gminy wsi Treblinka, oddalonej o około 4 km od obozu zagłady, położonego w gminie Kosów Lacki” – wskazali samorządowcy.

Nie jest prawdą, że upamiętnienie znajduje się na rampie kolejowej czy obozowej, ponieważ taka rampa już nie istnieje” – przypomniano.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
„Nie jest prawdą, że wieś Treblinka zapomniała o Żydach – ofiarach Zagłady. Jedyny pomnik, jaki stanął we wsi Treblinka w miejscu dawnej stacji kolejowej, upamiętnia właśnie pomordowanych Żydów. W 2016 r. apel o upamiętnienie stacji w ten sposób podpisało ponad 500 mieszkańców naszej gminy i skierowało go do Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Polskich Kolei Państwowych S.A., PKP Polskich Linii Kolejowych S. A., Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, Muzeum Regionalnego w Siedlcach, Kurii Diecezjalnej w Drohiczynie, Urzędu Miasta i Gminy w Kosowie Lackim, Urzędu Gminy w Małkini Górnej oraz Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince” – zaznaczono w liście.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej