RAPORT

Wojna na Ukrainie

„14 tys. za jedno zdanie”. Śpiewak: Sąd odbiera mi prawo do procesu

Jan Śpiewak: Jestem jedyną ukaraną osobą, ale niczego nie ukradłem (fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Jan Śpiewak: Jestem jedyną ukaraną osobą, ale niczego nie ukradłem (fot. PAP/Łukasz Gągulski)

„Z mediów dowiedziałem się, że przegrałem proces z (byłym wiceprezydentem Warszawy – red.) Jackiem Wojciechowiczem” – poinformował na Facebooku stołeczny aktywista miejski Jan Śpiewak. Chodzi o proces o zniesławienie, który Wojciechowicz wytoczył Śpiewakowi, gdy ten napisał, że jego zwolnienie z ratusza w 2016 r. ma związek z aferą reprywatyzacyjną. Według aktywisty sąd wysłał uzasadnienie wyroku pod adres inny niż adres pełnomocnika, który złożył wniosek o uzasadnienie. Następnie sąd odmówił Śpiewakowi przywrócenia terminu apelacji, co sprawiło, że aktywista nie mógł się odwołać od niesprawiedliwego, jego zdaniem, wyroku. „Działania sądów wobec mnie mają znamiona politycznego prześladowania” – skomentował.

„Zostałem skazany na 14 tysięcy złotych kary za jedno zdanie w poście na Facebooku. Dla porównania – Beata K. jadąc po Warszawie nawalona jak meserszmit dostała 10 tysięcy kary” – skomentował uprawomocnienie się wyroku I instancji Jan Śpiewak.



Śpiewak przekonuje, że faktycznie nie miał możliwości odwołania się od wyroku.

Śpiewak: Trzaskowski nie ma politycznej woli, by skończyć z dziką reprywatyzacją

Warszawski ratusz ustami Pawła Rabieja zapowiedział, że będzie oddawać kamienice wraz z ludźmi. Ratusz blokuje wypłaty odszkodowań lokatorom i...

zobacz więcej

„Na początku procesu miałem dwóch pełnomocników, ale potem na rozprawy chodził jedynie drugi z adwokatów. Zgodnie z naszymi ustaleniami, to on miał składać apelacje, więc to on złożył wniosek o uzasadnienie wyroku i doręczenie go na adres jego kancelarii. Co zrobił sąd? Zgadliście. Wysłał uzasadnienie na inny adres. Termin apelacji upłynął. Złożyliśmy wniosek o przywrócenie terminu na złożenie apelacji z powodu przesłania dokumentów na inny, niż wskazany w naszym wniosku adres. Dostaliśmy odmowę, w której sędzia bez żadnej podstawy prawnej napisała, że tylko ja osobiście (a nie ja przez pełnomocnika) mogę wskazywać adres do doręczeń pism. Jest to oczywisty absurd, który nijak się ma do Kodeksu Postępowania Cywilnego, orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych, regulaminu urzędowania sądów, komentarzy czy po prostu zdrowego rozsądku. W ten sposób wyrok sądu cywilnego pierwszej instancji się uprawomocnił” – czytamy we wpisie.

Aktywista wyjaśnił też, skąd się wzięła się kwota 14 tys. złotych, którą ma zapłacić w związku z procesem. 10 tys. to kara na którą skazał go sąd I instancji, a reszta – koszty postępowania. Postępowania, w trakcie którego, zdaniem skazanego, „działy się prawdziwe cuda”

„To zdaje się jedyne publiczne zeznania Hanny Gronkiewicz-Waltz w związku z aferą reprywatyzacyjną”


„Zeznawała Hanna Gronkiewicz-Waltz na wniosek Wojciechowicza. Były to zdaje się jedyne publiczne zeznania prezydent miasta w związku z aferą reprywatyzacyjną. Sąd ku naszemu zdumieniu odrzucił wszystkie nasze wnioski dowodowe i radykalnie ograniczył możliwość zadawania pytań Pani Prezydent. Wszelkie pytania dotyczące ustalenia związków między reprywatyzacją i planowaniem były ucinane. Działania sądu sprowadzały się do tego, żeby ustalić, za co oficjalnie poleciał Wojciechowicz. Zupełnie ignorując kontekst sprawy. To, że został zwolniony w momencie wybuchu afery reprywatyzacyjnej, czy to, że nadzorował uchwalanie planów korzystne dla handlarzy roszczeniami reprywatyzacyjnymi” – czytamy we wpisie.

Zdaniem Jacka Wojciechowicza, który swoje stanowisko opublikował już po orzeczeniu sądu I instancji, w wyroku tym sąd „jednoznacznie wykazał kłamliwość twierdzeń Śpiewaka”, który „przypisał mi udział w aferze reprywatyzacyjnej”.



Zdaniem Śpiewaka działania sądów zmierzają do tego, żeby to on „został jedyną osobą, która poniosła odpowiedzialność za aferę reprywatyzacyjną i kradzież setek nieruchomości”. „Tylko ja niczego nie ukradłem, a nagłośniłem ten proceder. Wnioski możecie Państwo sobie wyciągnąć sami” – napisał aktywista. Jego wpis komentowały inne osoby krytykujące brak bezstronności sędziów. „Jestem po kilku przegranych sprawach sądowych z politykami, w tym za jedno zdanie na tt o Stanisławie Gawłowskim. »Niezależność« Sędziów na sali sądowej i w uzasadnieniach były widoczne gołym okiem. Współczuję” – napisała radna sejmiku zachodniopomorskiego, Małgorzata Jacyna-Witt.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Jan Śpiewak pisząc o związku między zwolnieniem Wojciechowicza a aferą reprywatyzacyjną powoływał się na wypowiedzi samego byłego wiceprezydenta na ten temat. Ten ostatni wypowiadał się w tej sprawie m.in. na antenie TVP Info. Tu dowiesz się więcej.

W ramach afery reprywatyzacyjnej handlarze roszczeń przejęli szereg warszawskich nieruchomości. Wielu z nich chcąc pozbyć się lokatorów w różnoraki sposób zastraszało ich i uprzykrzało im życie. Najwyższą cenę zapłaciła Jolanta Brzeska, która działała na rzecz praw lokatorów. Jej ciało – spalone – znaleziono w Lesie Kabackim. Postaci Brzeskiej poświęcony jest powstały w koprodukcji z TVP film wyświetlany obecnie w kinach

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej