RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

„Patykami grzebali zmarłych z wycieńczenia towarzyszy”. Kolejna historia o migrantach

Historia przytoczona przez tygodnik wydaje się mało prawdopodobna (fot. Maxim Guchek\TASS via Getty Images)
Historia przytoczona przez tygodnik wydaje się mało prawdopodobna (fot. Maxim Guchek\TASS via Getty Images)

Najpierw był Ibrahim, płynący rzeką przez sześć dni bez jedzenia i picia, teraz przyszła pora na kolejną mało wiarygodną historię z migrantami w tle. „Wprost” opublikował wywiad z Jolantą Sobesiuk, która jak informuje tygodnik „od początku kryzysu migracyjnego jeździ na granicę jako tłumaczka”. Kobieta przytoczyła opowieść spotkanych migrantów, którzy mieli jej powiedzieć, że „patykami grzebali w lesie zmarłych z wycieńczenia towarzyszy”.

Sześć dni migranta Ibrahima w rzece. Brudziński: Tego TVN nie dodał

W reportażu TVN mieszkanka Hajnówki opowiedziała historię migranta Ibrahima, który według niej „przez sześć dni płynął rzekę, nic nie jedząc i nic...

zobacz więcej

Jak dowiadujemy się z łam „Wprost” Sobiesiuk „mieszka w Wólce Nadbużnej, kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Białorusią. Jest nauczycielką francuskiego, tłumaczką, działa jako koordynatorka wolontariatu w Dekanalnym Instytucie Kultury Prawosławnej w Siemiatyczach.”

A w rejon granicy regularnie jeździ „jako tłumaczka”.

Sobiesiuk w rozmowie z „Wprost” mówi, że wśród migrantów „nie widzi żadnej agresji, tylko przerażonych i umęczonych ludzi”.

Tłumaczka przytacza też historię spotkanych migrantów, którzy mieli jej powiedzieć. że „patykami grzebali w lesie zmarłych z wycieńczenia towarzyszy”.

Opublikowany w mediach społecznościowych fragment wywiadu spotkał się z żywą reakcją internautów.

„Pani tłumaczka powinna wziąć patyk i spróbować u mnie w ogrodzie mały dołek wykopać” – napisał jeden z użytkowników.

„Tak? A dlaczego nie użyli narzędzi, w które byli wyposażeni?” – spytał Janusz Janikur, cytując wpis Terytorialsów, na którym widzimy noże i obcęgi, używane przez migrantów do forsowania zabezpieczeń na granicy. „Jak tej pani powiedzą, że latają na dywanie do jaskini ze skarbami, to na pewno też uwierzy. Bo tak mówią. Jak mówią – kłamać nie mogą” – to opinia Pawła Sadełko. Z apelem do redakcji zwrócił się Karol Wyszyński. „Szanowna redakcjo. Nie macie pojęcia o tym co piszecie. Kilkanaście lat temu dorabiałem w zakładzie pogrzebowym. I wiem co to jest kopanie grobów, wiem ile czasu schodzi na wykopanie jednego grobu szpadlem/łopatą. Więc usuńcie ten głupi wpis bo tylko ośmieszacie się” To nie pierwsza niewiarygodna historia z granicy polsko-białoruskiej, którą żyją ostatnio niektóre media. W miniony poniedziałek TVN przytoczył relację Katarzyny Wappy, która w programie „Czarno na białym” opowiedziała o losie Ibrahima.

– Białorusini wypchnęli go wręcz do rzeki, on płynął sześć dni. W ciągu dnia w tej lodowatej wodzie, w nocy wychodził na brzeg. Mokry i zmarznięty kładł się na gołej ziemi, nie zapalał ogniska, bo bał się, że go ktoś zobaczy – opowiadała Wappa. Więcej o tej historii pisaliśmy TUTAJ.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej