RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krzysztof Karnkowski: Nie samotność, nie bezczynność

Mateusz Morawiecki tylko w ciągu ostatnich kilku dni odbył wiele spotkań i rozmów z liderami państw(fot. PAP/Albert Zawada)
Mateusz Morawiecki tylko w ciągu ostatnich kilku dni odbył wiele spotkań i rozmów z liderami państw(fot. PAP/Albert Zawada)

Żyjemy w światach równoległych, nazywanych niekiedy „bańkami informacyjnymi”. Czasem jest to zabawne, lecz bywa i niebezpieczne, zwłaszcza, gdy czasy są niespokojne. Medialne dezinformacje, powielające narracje polityków opozycji lub propagandę Łukaszenki, pokazują to bardzo wyraźnie. Polscy politycy najwyższego szczebla spotykają się codziennie ze swoimi kolegami z zagranicy, rozmawiają z przywódcami Europy i NATO, lecz media podsuwają obraz Polski jako kraju całkowicie osamotnionego i niesłuchanego. Gdy już działania przekładają się na jakiś efekt, wtedy sukces natychmiast przypisuje się komuś innemu (przywódcom europejskim albo Donaldowi Tuskowi) po czym wraca ten sam refren o samotnym kraju, którego racji nikt nie chce słuchać.

Petrović: Parasol medialny przestaje chronić. Prezydentura Bidena na równi pochyłej

Gdy Joe Biden pokonał w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa, liberalno-lewicowe media odetchnęły z ulgą. Nie minęło jednak kilka miesięcy, gdy...

zobacz więcej

Borys Budka w rozmowie z Radiem Zet zapowiada, że po wygraniu przez opozycje wyborów Platforma podejmie kroki w kierunku skrócenia kadencji prezydenta. Do tego jednak długa i niepewna droga, a gdy ktoś zbytnio się rozpędzi, może się to źle skończyć. Niepomni tej nauki sympatycy opozycji już świętują przyszłe przemówienie Rafała Trzaskowskiego, które w hagiografii prezydenta stolicy zostało już okrzyknięte „wystąpieniem przed kongresem USA”. Borys Budka cieszy się już z pognębienia prawicy z pomocą nienagannego angielskiego Trzaskowskiego. Sympatycy tego ostatniego piszą tymczasem o wielkiej porażce obecnego prezydenta, który, w odróżnieniu od konkurenta z zeszłorocznych wyborów, nie jest prezydentem „prawdziwym”.

Emocje są więc silne, a w tym kibicowskim szale łatwo przegapić, że gość z Warszawy wystąpi jedynie przed podkomisją izby niższej amerykańskiego parlamentu, choć oczywiście na pewno miło będzie mu wystąpić dla równie zatroskanych i szczerych demokratów zza wielkiej wody. „Dla” lecz nie „wśród”, ponieważ jego wystąpienie, czy też wysłuchanie, odbędzie się w trybie online. Jak zresztą wiemy, Trzaskowski częściej spotyka się, występuje i martwi o demokrację niż zajmuje miastem i tylko nie wiadomo, czy to dla samego miasta dobrze, czy źle.

Czy jednak oznacza to, że prezydent Andrzej Duda, jak chcieliby jego przeciwnicy, nie prowadzi już żadnej polityki zagranicznej i nie ma go, gdy kraj znalazł się tak blisko realnego zagrożenia? Wystarczy spojrzeć w kalendarz głowy państwa, by zobaczyć, że nic z tych rzeczy.

W ciągu ostatniego tygodnia prezydent spotkał się m. in. z Alexandrem Adamem, Doradcą Prezydenta Republiki Francuskiej ds. europejskich (spotkanie poprzedziła rozmowa telefoniczna z Emmanuelem Macronem), prezydentem Macedonii Północnej, Stewo Pendarowskim (kraju członkowskiego NATO); rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim, wreszcie spotkał się z Jensem Stoltenbergiem, sekretarzem generalnym NATO. I to ostatnie należy uznać za kluczowe, niezależnie od tego, czy sytuacja dojrzeje do sięgnięcia po wielokroć ostatnio przywoływany artykuł 4, dotyczący działania w przypadku ataku militarnego na państwo sojusznicze.

Pakt jest stale informowany o sytuacji na granicy, a jego kierownictwo zna i podziela polskie racje. Ważne jest również podkreślenie przez Stoltenberga, że „Polska jest zaangażowanym członkiem NATO, wnosi wkład na rzecz naszego wspólnego bezpieczeństwa na wiele sposobów”. To sygnał dla nas, lecz również dla czyhających na nasze granice.

Oprócz tego warto odnotować rozmowę prezydenckiego dorady do spraw bezpieczeństwa Pawła Solocha z jego amerykańskim odpowiednikiem i wspólne z liderami państw bałtyckich oświadczenie w sprawie delegalizacji rosyjskiego stowarzyszenia Memoriał.

Widać więc wielokierunkowe działania w celu wzmacniania więzi z sojusznikami, przekazywania polskich racji w toczącym się ponadnarodowym konflikcie i potwierdzania gwarancji bezpieczeństwa. Tworzenie w tej sytuacji wrażenia, że w tych sprawach nie dzieje się nic, a prezydent jest nieobecny, jest czymś wykraczającym poza zwykła polityczna realizację, jest również czymś gorszym niż głupota i krótkowzroczność.

Piractwo Tuska, bomba Grodzkiego, konszachty Merkel

Kolejny tydzień przyniósł zmasowane szturmy agresywnych migrantów wspieranych przez białoruskie służby, które skutecznie, choć nie bez ofiar,...

zobacz więcej

Opozycja bezczynność zarzucała również polskiemu rządowi. Tymczasem Mateusz Morawiecki tylko w ciągu ostatnich kilku dni odbył wiele spotkań i rozmów z liderami państw. Spójrzmy na listę ogólnodostępnych informacji ze strony szefa rządu. 18 listopada – rozmowy telefoniczne z premierami Iraku i regionalnego rządu Kurdystanu, a więc z niemal równie, co Białoruś strategicznego z punktu widzenia granicznych obszarów regionu; 19 listopada – spotkanie z Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Avril Haines, która o sytuacji na granicy rozmawiała również z ministrami Błaszczakiem i kamińskim, a także Pawłem Szrotem z Kancelarii Prezydenta; 20 listopada – spotkanie z premierami Litwy, Łotwy i Estonii; 23 listopada – spotkanie z premierami państw Grupy Wyszehradzkiej; 24 listopada – spotkania z prezydentem Emmanuelem Macronem w Paryżu i słoweńskim premierem Janezem Janšą w Lublanie; 25 listopada – spotkanie z odchodzącą kanclerz Niemiec Angelą Merkel i jej następcą, Olafem Scholzem.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Piątek to spotkanie z premierem Anglii Borisem Johnsonem, według którego Polska w brytyjskim sposobie myślenia jest najbliższym europejskim uczestnikiem w NATO „w zakresie budowania obrony, relacji długoterminowego bezpieczeństwa i oczywiście w wielu innych obszarach”. Oczywiście można to wszystko nazwać izolacją, jeśli komuś samobiczowanie poprawia samopoczucie, nie będzie to jednak zgodne z prawdą.

Wołodźko: Tusk na bujanym koniu

Nerwowa atmosfera w polityce wewnętrznej i zewnętrznej mogłaby się wydawać naturalnym sojusznikiem Donalda Tuska. Okazuje się jednak, że nie tylko...

zobacz więcej

Z wypowiedzi przedstawicieli rządu wynika, że rozmowy na różnych szczeblach toczą się co najmniej od początku granicznego kryzysu, a zagrożenie zostało dostrzeżone na długo przed tym, gdy pierwszy imigrant z Łukaszenkowego „biura podróży” wysłany został w kierunku wymarzonych Niemiec na polską, a nie litewską granicę. Rozmowy takie dotyczą spraw najbardziej wrażliwych, nie były więc tematem, którym należało dzielić się od początku z mediami. Zachowanie tych ostatnich pokazuje wyraźnie, że większość z nich dla własnej politycznej agendy gotowa jest poświęcić nie tylko prawdę i zdrowy rozsądek, ale też kwestie bezpieczeństwa państwa czy swój niedawny sprzeciw wobec autorytarnych władz Białorusi.

Zupełnie tak samo, jak spora część polityków opozycji. Wygląda więc na to, że pozostaniemy w przywołanych na początku tekstu dwóch światach jeszcze długo. Podczas, gdy trwać będzie dyplomatyczna ofensywa, a premier i prezydent spotykać będą się z kluczowymi dla europejskiej i światowej polityki postaciami, ich polityczni przeciwnicy mówić będą o braku polskiej polityki zagranicznej i nieobecności najważniejszych polityków w tej lokalnej i globalnej zarazem rozgrywce.

Wielkim sukcesem ogłoszą zaś internetowe wystąpienie prezydenta Warszawy dla kilku kongresmenów, którego jedynym politycznym efektem będą zapewne kolejne naciągane argumenty dla kilku skrajnych liberałów, którzy debatują o potrzebie pozbycia się Polski z NATO i amerykańskich radarów. Tak, jak czynili to kilkanaście dni temu, ku zainteresowaniu i cichej satysfakcji niektórych dziennikarzy.

Być może zresztą deklaracje wielu polityków o wsparciu i zrozumieniu, to wszystko, na co możemy od nich liczyć. Obyśmy jednak nie musieli nigdy się o tym przekonać. W dyplomacji gesty i słowa są jednak ważne, czasem wręcz wystarczą, by nie dopuścić do poważniejszej próby. Dlatego zagraniczne rozmowy i podróże są dziś tak bardzo ważne, a ich wielokierunkowość tak bardzo istotna. Oczywiście liczyć musimy przede wszystkim na siebie i rządzący zdają sobie z tego sprawę, nie sięgając zbyt pospiesznie po mocniejsze międzynarodowe wsparcie. Jednak nasza rzekoma samotność to przede wszystkim figura propagandowa, której korzeni szukać należy na wschodzie i która, niestety, znajduje tu wciąż wielu swoich propagatorów.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej