RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

5-latek wypadł z okna i zginął. Są zarzuty dla matki

Lekarzom nie udało się uratować chłopca (fot. Pexels)
Lekarzom nie udało się uratować chłopca (fot. Pexels)

Koszalińska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Małgorzacie P., matce 5-latka, który wypadł z okna na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Młyńskiej w Koszalinie. Kobieta nie przyznaje się do winy – informuje „Głos Szczeciński”.

Dwie osoby zginęły w pożarze mieszkania

Dwie osoby zginęły w pożarze mieszkania, który wybuchł w czwartek w jednym z mieszkań budynku wielorodzinnego przy ulicy Katowickiej w Wałbrzychu....

zobacz więcej

Do tragedii doszło 13 stycznia rano. Z okna mieszkania na trzecim piętrze w kamienicy przy ul. Młyńskiej wypadł 5-letni Marcin. Chłopca leżącego na chodniku zauważył patrol Straży Miejskiej i przejeżdżający mężczyzna.

Strażniczka miejska natychmiast zaczęła udzielać dziecku pierwszej pomocy, było przytomne. Z ciężkimi obrażeniami zostało przyjęte na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Walka o życie chłopca trwała kilka dni. Niestety, mimo wysiłków lekarzy 18 stycznia zmarł.

Przyczyną śmierci były obrażenia wielonarządowe, w tym złamania kości czaszki, stłuczenia płuca, śledziony.

Ustalono, że gdy doszło do wypadku w domu przebywała matka dziecka oraz rodzeństwo chłopca – siedmiolatek i dziewięciolatek. Ojciec był w pracy. Matka dzieci była trzeźwa.

Postępowanie prokuratury zakończyło się skierowaniem do Sądu Rejonowego w Koszalinie aktu oskarżenia przeciwko Małgorzacie P., matce Marcina. Przedstawiono jej dwa zarzuty – narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci. Kobiecie grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Małgorzata P. nie przyznała się do winy. „Głos Szczeciński” wskazuje, że przez długi czas po wypadku potrzebowała pomocy psychologicznej. Z tego powodu śledczy odłożyli w czasie jej przesłuchanie i postawienie zarzutów. W swoich wyjaśnieniach wskazała, że klucz do klamki okna zawsze wisiał na haczyku nad drzwiami, a dzieci nie miały do niego dostępu. Podczas wizji lokalnej ustalono, że dzieci nie mogły same sięgnąć po kluczyk. Nawet, jeśli stanęłyby na krześle, nie byłyby w stanie zdjąć go z haka. To może oznaczać, że klucza na haku nie było i chłopcy mieli do niego dostęp.

„Głos Szczeciński” podaje, że wobec kobiety nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Będzie odpowiadać z wolnej stopy.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej