RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Słoń gigant odzyska blask. Naukowcy z UMK i ich „autorski materiał” [WIDEO]

Na szczątki natrafiono w 24 lutego 1984 roku (fot. Andrzej Romański/UMK/mat.pras.)
Na szczątki natrafiono w 24 lutego 1984 roku (fot. Andrzej Romański/UMK/mat.pras.)

Miał 4 metry wysokości, ważył nawet 9 ton, przeżył 5 dekad. Kośćmi słonia leśnego, wymarłego trąbowca sprzed 100 tys. lat, zajmują się konserwatorzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Do uzupełnień szkieletu używają autorskiego materiału – kompozytu mineralno-polimerowego z lekkim porowatym wypełniaczem.

Sparaliżowane myszy odzyskały sprawność. W planach testy na ludziach [WIDEO]

zobacz więcej

Słoń leśny (Palaeoloxodon antiquus) to wymarły gatunek trąbowca zamieszkującego w plejstocenie niemal całą Europę. Zwierzę było imponujących rozmiarów – osiągało niemal dwukrotną wielkość współcześnie nam znanego słonia leśnego, samce mogły mieć ponad 4 metry wysokości i ważyć więcej niż 10 ton. Cechą charakterystyczną, różniącą go od mamuta, były duże, proste ciosy.

W całej Europie znanych jest zaledwie kilka stanowisk ze szczątkami słonia leśnego. Tym bardziej na uwagę zasługuje okaz, którym od kilku już lat zajmują się naukowcy z Katedry Konserwacji-Restauracji Architektury i Rzeźby na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Projektem badawczo-konserwatorskim kieruje dr hab. Piotr Niemcewicz, a jego główną wykonawczynią jest dr Aleksandra Gralińska-Grubecka. Kości należą do jednych z najcenniejszych zbiorów Muzeum Okręgowego w Koninie, które ich konserwację powierzyło badaczom z toruńskiego uniwersytetu.

– To bardzo ciekawy obiekt, jeden z najlepiej zachowanych i kompletnych szkieletów słonia leśnego odkrytego w Europie – mówi Gralińska-Grubecka. – W zbiorach konińskiego muzeum znajduje się od ponad 30 lat. Z instytucją tą zaczęliśmy współpracować w 2017 r. – od tego czasu regularnie dostarczane są nam partie kości, które przechodzą u nas kompleksowe badania i konserwację – dodaje.



24 lutego 1984 r. w Kopalni Węgla Brunatnego „Konin” na terenie odkrywki „Jóźwin” koparka, na głębokości około 13 metrów, odsłoniła duże fragmenty kości. Zwierzę najprawdopodobniej utopiło się w bagnie. Początkowo myślano, że znaleziono kości mamuta. Okazało się, że należą do samca słonia leśnego – zwierzę żyło około 50 lat w czasie interglacjału eemskiego, sięgało 4 metrów i ważyło 8-9 ton.

Odkryto substancję roślinną, która hamuje namnażanie wszystkich wariantów SARS-CoV-2

Substancja pochodzenia roślinnego o nazwie tapsigargin silnie hamuje namnażanie w komórkach wszystkich wariantów koronawirusa. Według naukowców...

zobacz więcej

Koparka uszkodziła znalezisko


Niestety łyżka koparki uszkodziła mechanicznie część kości. Mimo to znalezisko należy do jednych z najcenniejszych w Europie – ostatecznie udało się zabezpieczyć niemal kompletny szkielet – informuje portal UMK w artykule

– Kości przewieziono do Muzeum Ziemi Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie zajął się nimi paleontolog dr Gwidon Jakubowski. To właśnie on pokierował pierwszymi pracami konserwatorskimi, z wykorzystaniem dostępnych wówczas materiałów. Kości oznaczył, zbadał i sklasyfikował. Następnie nasycono je roztworem kleju glutynowego, a małe luźne fragmenty połączono preparatem Osolan KL i klejem stolarskim, w większych zaś zastosowano zbrojenia stalowe. Ubytki wypełniono między innymi ligniną, parafiną, a nawet plasteliną – mówi ekspertka.

Od pierwszych prac konserwatorskich minęło ponad 30 lat, nic więc dziwnego, że nastąpiły naturalne procesy starzenia: spoiny klejące uległy spękaniom, wypaczeniom i przesunięciom, pojawiły się liczne rysy i ubytki. Dyrekcja Muzeum zdecydowała, że szkielet należy oczyścić i poddać ponownej konserwacji – podkreśla. Ekspertyzę wykonał dr hab. Krzysztof Stefaniak z Zakładu Paleozoologii Uniwersytetu Wrocławskiego – według jego oceny stan zachowania tkanki kostnej był zaskakująco dobry, w przeciwieństwie do kondycji użytych materiałów konserwatorskich. Spośród wszystkich wytypował kilkadziesiąt kości, które potrzebowały najpilniejszej ingerencji konserwatorów.

– Przyznaję, że z taką materią mieliśmy do czynienia po raz pierwszy. Owszem, wcześniej konserwowaliśmy kości, ale były one fragmentami rękodzieła i dzieł sztuki. Słoniem zajmujemy się od 2017 r. To bardzo delikatne i mozolne zabiegi – przyznaje Gralińska-Grubecka.

Ptaki odczuwają żałobę? Sensacyjne ustalenia naukowców

Początek listopada zwykle skłania nas do refleksji o przemijaniu. – W świecie przyrodników badania tanatologiczne (tanatologia – nauka o śmierci)...

zobacz więcej

Łopatka waży niemal 100 kg


W pierwszej kolejności toruńscy konserwatorzy zajęli się lewymi żebrami, prawą łopatką, kością udową, kręgami piersiowymi i żuchwą. W ostatnich zaś dniach skończyli prace nad lewą łopatką (ważącą blisko 100 kg i początkowo składającą się z niemal 50 fragmentów) oraz lewą kością udową.

Badacze z UMK po pierwsze dokonali analizy materiałów użytych podczas poprzednich konserwacji, oczyścili i usunęli te zastosowane podczas wcześniejszych prac do impregnacji, klejenia, stabilizacji szkieletu, uzupełniają również ubytki. Większe elementy, jak żuchwa, zostały zaimpregnowane w rękawie polietylenowym i nasycone kompozycją żywiczną, a następnie miejsca newralgiczne wzmocniono prętami ze stali nierdzewnej. Mniejsze ubytki i spękania uzupełniono modyfikowanymi kompozytami mineralnymi zabezpieczonymi werniksem z protektorem UV.

– Głębsze ubytki wypełniliśmy masą mineralną na bazie sztucznej żywicy i szklanych porowatych granulek – mówi dr Gralińska-Grubecka. – To autorski materiał, którego recepturę sami opracowaliśmy na podstawie naszych wcześniejszych doświadczeń w Katedrze przy konserwacji dzieł sztuki. Jest lekki, elastyczny, światłotrwały, co dla konserwatorów jest szczególnie ważne, by te uzupełnienia były stabilne kolorystycznie i współpracowały z wrażliwą tkanką kostną – podkreśla.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Wszystkie zabiegi konserwatorskie trzeba wykonywać ręcznie, z dużym wyczuciem, używając narzędzi dentystycznych, skalpeli, szczoteczek i łopatek. Nic więc dziwnego, że konserwacja każdej z partii kości trwa po kilka miesięcy. – Odrestaurowane kości powinny w dobrym stanie przetrwać kolejne dziesięciolecia. Oczywiście wszystkie nasze działania starannie dokumentujemy, bo to również część realizowanego projektu – wskazuje ekspertka.

Odrestaurowane już kości można oglądać w Muzeum Okręgowym w Koninie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej