RAPORT

Wojna na Ukrainie

Gdańsk wydał 1,5 mln zł, mieszkańcy muszą wciągać brzuchy. Nowe wiaty robią furorę

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz (fot. PAP/Adam Warżawa, twitter.com/PrawaStronaa)
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz (fot. PAP/Adam Warżawa, twitter.com/PrawaStronaa)

„W Gdańsku powstanie kolejnych 30 wiat na przystankach. Koszt realizacji wyniesie ok. 1,5 mln zł” – informowały równo rok temu władze miasta. Teraz wiaty w końcu się pojawiły. Nie mają ławek, ścianek bocznych ani odpowiedniego dachu. Nie chronią przed zimnem, deszczem ani wiatrem. Internauci nie zostawiają na projekcie suchej nitki i oceniają, że jedyne funkcje, jakie mogą spełniać te „produkty wiatopodobne”, to tablice reklamowe.

Balonik pękł. Trzaskowski jednak nie poleci do Waszyngtonu

Po informacji, że Rafał Trzaskowski zabierze głos na posiedzeniu jednej z podkomisji amerykańskiego Kongresu, członków i sympatyków PO opanowała...

zobacz więcej

Cała inwestycja to realizacja zeszłorocznego przetargu Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska na zaprojektowanie i dostarczenie nowych wiat przystankowych.

„Każda wiata przystankowa wymaga sporządzenia odrębnej dokumentacji projektowej, uwzględniającej m.in. możliwości terenowe, istniejącą infrastrukturę podziemną oraz pozyskanie niezbędnych uzgodnień. Od momentu podpisania umowy wykonawca będzie miał 150 dni na zaprojektowanie wiat. Gdy zakończą się prace nad dokumentacją projektową, rozpocznie się ich budowa i montaż, co potrwa kolejnych 140 dni” – relacjonowali pod koniec października 2020 r. urzędnicy podlegli prezydent Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz.

„Budowa 30 nowych wiat jest drugim etapem inwestycji. Pierwszy zakłada budowę wiat w 34 innych lokalizacjach (…) Prace projektowe są już na ukończeniu i wykonawca obecnie przygotowuje się do montażu, na który ma 160 dni. Koszt inwestycji to niecałe 1,5 mln zł” – dodawano.

UE zmienia narrację ws. migrantów. Brudziński: Dotarły do nich głosy wyborców [WIDEO]

Podczas trwającej sesji Parlamentu Europejskiego Swiatłana Cichanouska zaapelowała, by Polska i Litwa nie ustępowały Łukaszence. Europoseł PiS...

zobacz więcej

Gdy wiaty pojawiły się teraz na ulicach miasta, internauci prześcigają się w domysłach, jak nazwać i jak korzystać z nowych „udogodnień”.

„Produkt wiatopodobny, wiata slim-fit, ściana płaczu, tablica reklamowa przypadkiem przypominająca przystanek, na którym inflacja zjadła ławkę i daszek, a może po prostu wiata na miarę naszych możliwości” – relacjonuje dywagacje mieszkańców Gdańska portal trojmiasto.pl.

Powód? Wiatom brakuje bocznych ścianek, ławek, a nawet odpowiedniego dachu, których ochroniłby oczekujących na przyjazd autobusu przed deszczem. Aby nie zmoknąć, trzeba być niezwykle chudym lub mocno wciągnąć brzuch i przytulić się do pionowej ściany.

„Gratuluję gdańszczanom, teraz tylko wystarczy schudnąć do grubości deski do prasowania i można już spokojnie schować się przed deszczem czy śniegiem” – zażartowała w sieci Anna Kwiecień, posłanka PiS.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej