RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Petrović: Parasol medialny przestaje chronić. Prezydentura Bidena na równi pochyłej

Joe Biden (fot. Nic Antaya/Getty Images)
Joe Biden (fot. Nic Antaya/Getty Images)

Gdy Joe Biden pokonał w wyborach prezydenckich Donalda Trumpa, liberalno-lewicowe media odetchnęły z ulgą. Nie minęło jednak kilka miesięcy, gdy fala uniesienia stopniowo zaczęła słabnąć i zamieniać się w rozczarowanie połączone z zażenowaniem. Afganistan stał się zaś kroplą, która przelała czarę goryczy. Ale tych kropel zebrało się już na tyle wiele, że dziś Joe Biden notuje rekordowo niskie wyniki w sondażach i nic nie wskazuje na to, by potrafił zmienić ten negatywny trend. Pomimo tego, zapowiada ubieganie się o reelekcję w 2024 roku.

Potężne kłopoty Bidena. Klęska w sondażach i najlepsze wyniki Republikanów od 40 lat

Republikanie, którzy zamierzają kandydować w przyszłorocznych wyborach do Kongresu USA, mają obecnie w sondażach największą przewagę od 40 lat –...

zobacz więcej

38 procent poparcia i aż 59 procent głosów dezaprobaty – takich wyników sondaży, ledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu prezydentury, nie tylko nie spodziewał się obchodzący przed kilkoma dniami 79-urodziny Joe Biden, ale też popierający go establishment polityczno-medialno-celebrycki, który jeszcze niedawno głosił, że Ameryka wraca do normalności, po „ciemnych” latach rządów Donalda Trumpa.

Nie było słów ekstazy, których by wtedy nie wypowiedziano, nie było słów pogardy dla pokonanego Donalda Trumpa, który do dziś nie uznaje rezultatów wyborczych i domaga się ich ponownego sprawdzenia.

Pokonał Trumpa i zaczęły się schody


Donalda Trumpa, który stał się ucieleśnieniem wszystkich przesądów i mniej lub bardziej wydumanych lęków, jakimi na co dzień żywi się amerykańska lewica. Donalda Trumpa, który od samego początku swojej prezydentury był przez tenże establishment wyszydzany, wyśmiewany i szykanowany.

Od pierwszego do ostatniego dnia jego prezydentury amerykańscy progresiści, a za ich przykładem ich odpowiednicy na całym świecie, zarzucali mu faszyzm, rasizm, mizoginizm, a także totalny brak zdolności do sprawowania urzędu.

Gdy jednak do władzy doszedł Joe Biden, te same media z dnia na dzień ogłosiły, że USA wracają teraz na swoje tory i zapowiadały, jak to z miejsca poprawią się relacje z Europą Zachodnią i w ogóle z całym światem. Atmosfera powszechnego święta powodowała, że mogłoby się wydawać, że za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną wszystkie konflikty, problemy, nastanie czas współpracy i prosperity. W końcu odszedł wichrzyciel, a na jego miejsce przyszedł sympatyczny Wujek Joe.

Nie chcą się przyjaźnić z Wujkiem Joe


Ta sielanka nie trwała jednak długo. Okazało się bowiem, że ani Chiny, ani Rosja, ani Iran, ani Korea Północna, ani talibowie w Afganistanie, ani wszystkie inne złe charaktery światowej sceny politycznej nie tylko nie chcą się zmienić, ale - i tu zaskoczenie - wykorzystują „dobroduszność” amerykańskiego lidera i są jeszcze agresywniejsi niż do tej pory.

USA nałożyły sankcje na dwa podmioty zaangażowane w Nord Stream 2

Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na dwa powiązane z Rosją podmioty, zaangażowane w budowę gazociągu Nord Stream 2 – poinformował sekretarz stanu...

zobacz więcej

Co z tego, że – jak tłumaczy choćby „USA Today” – co prawda Joe Biden ma najniższe notowania w tym okresie kadencji spośród wszystkich współczesnych prezydentów z wyjątkiem… Trumpa, gdy to właśnie nad Demokratą najsilniejsze media i grupy nacisku rozpostarły największy parasol medialny, podczas gdy na głowę Trumpa wylewały codziennie wiadro pomyj?

To, czego szeroko rozumiane środowiska progresywne obawiały się najbardziej, zrealizowało się wcześniej niż się mogły spodziewać. Poparcie dla Bidena spada zwłaszcza u tzw. niezależnych wyborców, czyli tych, którzy mieli mu zapewnić zwycięstwo nad Trumpem.

Jak wskazują eksperci, może mieć to ogromne konsekwencje dla zbliżających się wielkimi krokami przyszłorocznych wyborów do Kongresu.

Ogromne rozczarowanie


Rozczarowanie tej grupy jest ogromne – aż 44 procent z nich ocenia tę prezydenturę jako gorszą niż się spodziewali, a jedynie 6 procent jest z niej zadowolonych.

Co więcej, aż 64 procent ankietowanych nie chce, by Biden ubiegał się o drugą kadencję w 2024, a pozytywnie jest do tego nastawionych jedynie 28 procent wyborców Partii Demokratycznej.

Ostatnie badania wskazują, jak bardzo negatywne oceny Bidena wpłynąć mogą na wyniki w wyborach do Kongresu, gdyż na republikańskiego kandydata zagłosowałoby 46 procent pytanych, podczas gdy na demokratycznego aż o 8 punktów procentowych mniej.

A że liczy się każdy głos, świadczą dane – Partia Republikańska potrzebuje do tego, by przejąć kontrolę nad Kongresem, jedynie o pięć więcej miejsc w Izbie Reprezentantów i jedno w Senacie.

Biden obiecuje poprawę bytu Amerykanów

Po przyjęciu ustawy o infrastrukturze prezydent USA Joe Biden obiecuje swym rodakom odczuwalną poprawę warunków bytowych. – Wasze życie zmieni się...

zobacz więcej

Rozczarowanie obecną sytuacją w kraju jest przygniatające. Aż 66 procent Amerykanów uważa, że sytuacja w kraju pogarsza się, a jedynie 20 procent wyraża zadowolenie.

Biliony, biliony


O ile projekt ustawy infrastrukturalnej, na którego realizację ma pójść ok. 1,2 biliona dolarów w ciągu 7 lat, popiera 61 procent wyborców, to już projekt ustawy "Build Back Better", na którego trzeba będzie przeznaczyć 1,85 bln dolarów - ma 47 procent zwolenników i jedynie o 3 punkty procentowe mniej przeciwników.

Są to ogromne projekty lansowane przez Bidena, ale ich elementy stanowiły przyczynek do walki wewnątrzpartyjnego skrzydła radykałów z umiarkowanymi u Demokratów.

Biden liczy zaś, że ich realizacja pozwoli mu wlać w serca Amerykanów optymizm, a przy tym, poprawić swoje notowania.

Dla wielu Republikanów jest to jednak kolejny przykład tego, że lewicowcy dążą do wzmacniania rządów centralnych, zwiększenia podatków, obciążeń i zaciągania kolejnych długów. Pieniądze te mają zaś napełnić kieszenie zaprzyjaźnionego biznesu i realizować ideologiczne cele.

Wirginia prawdę powie


Zimny prysznic dla Partii Demokratycznej przyszedł podczas niedawnych wyborów na gubernatora Wirginii, w których wygrał przedstawiciel Republikanów. Rozczarowanie po lewicowej stronie jest tym większe, że jeszcze przed rokiem Biden pokonał tu Trumpa wyraźną przewagą głosów.

Komentując negatywne dla Demokratów wyniki wyborów, Joe Biden uderzał się w cudze piersi, oceniając, że ludzie po prostu są niezadowoleni z wielu rzeczy, ale summa summarum, winnych nie należy szukać w Białym Domu czy w jego rodzimej partii.

Biden: Rozważamy bojkot dyplomatyczny igrzysk w Pekinie

Prezydent USA Joe Biden przyznał w czwartek, że jego administracja rozważa dyplomatyczny bojkot zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie. Wcześniej...

zobacz więcej

Rosnąca inflacja, ceny podstawowych produktów i benzyny, dramatyczna sytuacja na południowej granicy, ciągnąca się pandemia i jej konsekwencje społeczne i ekonomiczne, rosnąca przemoc i przestępczość w miastach, kolejne ideologiczne projekty środowisk lewicowych, a także fatalne rezultaty polityki zagranicznej, których symbolem była ucieczka z Afganistanu – to wszystko pada na barki Bidena, pomimo tego, że nie za wszystko personalnie odpowiada.

Jeśli jednak media nadmuchały tak mocno balonik, a wyborcy nie otrzymali tego, czego oczekiwali, to przyszło rozczarowanie.

Klaszczą dalej


Tyle że media wciąż przyklaskują rządzącej ekipie i zamiast rozliczać ją z efektów ich działań czy ich braku, skupiają się np. na tym, jak doskonale radzi sobie na swoim stanowisku wiceprezydenta Kamala Harris – koncentrując przy tym uwagę odbiorców przede wszystkim na tym, że jest pierwszą kobietą na tym stanowisku i co więcej kolorową kobietą. Kompetencje, skuteczność, umiejętność ponadpartyjnej współpracy – to wszystko schodzi na dalszy plan.

O tym, że Biden ma coraz gorsze notowania u wyborców świadczą też obawy ankietowanych dotyczące stanu jego zdrowia. A konkretnie tego, że ten 79-letni polityk nie jest wystarczająco sprawny umysłowo, by pełnić ten urząd.

Biden ponownie objął obowiązki prezydenta. Wcześniej przekazał władzę Harris

Prezydent USA Joe Biden w piątek ponownie objął obowiązki głowy państwa po chwilowym przekazaniu ich wiceprezydent Kamali Harris na czas odbycia...

zobacz więcej

Takiego zdania, jak wynika z sondażu Morning Consult dla portalu Politico, jest 48 procent badanych, a przeciwnego o 2 punkty procentowe mniej. Jedynie 40 procent respondentów uważa, że jest on dobrego zdrowia.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jeszcze podczas poprzedniego badania, przeprowadzonego przed rokiem, tuż przed prezydenckimi wyborami, oceny Amerykanów co do jego zdrowia były o wiele bardziej pozytywne.

Biden wychodzi na jaw


Jak się jednak okazuje, to, co mainstreamowym mediom udawało się jako tako ukrywać podczas kampanii wyborczej, tak później, gdy już Biden, jak prezydent, wypowiadał się na różne tematy, stosując często bardzo dziwne sformułowania, gubiąc wątki, myląc fakty – stało się już dużo trudniejsze.

Stąd też aż 57 procent pytanych oceniło, że prezydent komunikuje się w niejasny sposób, a niewiele więcej osób zarzucało mu niewystarczającą energię.

Biden przegrywa w cyberwojnę

Jednym z elementów wojny hybrydowej toczonej przez Rosję są cyberataki. Ich celem padła między innymi Polska. W Ameryce straty powodowane przez...

zobacz więcej

I chociaż w piątek lekarz prezydenta w liście opublikowanym przez Biały Dom zapewniał, że pozostaje on zdrowy i sprawny do dalszego pełnienia swojej funkcji, to jednak nie ta deklaracja, ale to, co Amerykanie widzą i słyszą, gdy obserwują Bidena, będzie miało najważniejszy wpływ na ich ocenę.

Republikanie odzyskują pewność siebie


Demokraci mają tymczasem powody do obaw, gdyż Republikanie cieszą się obecnie największą przewagą w sondażach od 40 lat. Z badań przeprowadzonych przez ABC News i dziennik Washington Post wynika, że 51 proc. zarejestrowanego elektoratu deklaruje poparcie w swoim okręgu kongresowym Republikanów, a Demokratów – 41 procent.

Gdy dodamy do tego wciąż utrzymującą się wysoką popularność Donalda Trumpa wśród republikańskich wyborców i jego starania, by przekonać do siebie niezdecydowanych, rozczarowanych Joe Bidenem, a także problemy Waszyngtonu na arenie międzynarodowej, to pojawia się dla amerykańskiej lewicy nie lada problem do przezwyciężenia.

Na razie koncentruje się ona jedynie na realizowaniu kolejnych, coraz bardziej skrajnie lewicowych celów i przekonywaniu, za pomocą usłużnych mediów, że rzeczywistość wygląda o wiele lepiej niż obserwują to codziennie miliony Amerykanów.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej