RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

Mały Jaś poznaje świat. I tupie nóżkami. Opozycja i wojna hybrydowa

Opozycja i wojna hybrydowa (fot. Policja)
Opozycja i wojna hybrydowa (fot. Policja)

W czasie jednego z największych kryzysów geopolitycznych w naszym regionie opozycja wciąż najwyraźniej uważa, że najważniejsze jest to, czy uda się jej zrobić PiS-owi na złość.

Wołodźko: Opozycjo, przynajmniej nie przeszkadzaj!

Opozycja twierdzi, że to PiS chce dla siebie wizerunkowo wygrać hybrydową wojnę na polsko-białoruskiej granicy. Ale wczorajsza debata pokazała...

zobacz więcej

Przez termin „opozycja” rozumiem nie tylko lewicowoliberalne partie polityczne. One po 2015 roku nie niejednokrotnie nie poradziłby sobie wizerunkowo bez wsparcia liberalnych mediów, najróżniejszych celebrytów, jakieś części organizacji samorządowych (z naciskiem na stołeczny III sektor) i skonfliktowanego z PiS środowiska sędziowskiego, które najżwawiej broni filozofii „żeby było tak, jak było”.

W ostatnich dniach, tygodniach i miesiącach to lewicowoliberalni politycy, niektórzy artyści scen polskich i liberalne media wysunęli się na prowadzenie, jeśli chodzi o demagogię i propagandę, która największe szkody przynosi nie PiS-owi, ale formacjom mundurowym, które z narażeniem zdrowia i życia strzegą dziś naszych granic. Nikt o zdrowych zmysłach nie ma już wątpliwości, że zwrot „strzegą naszych granic” przestał być metaforą epoki iluzorycznego „końca historii”: jest najbardziej fizycznym, materialnym faktem. Ciężkim jak kamienie, głośnym jak granaty hukowe, którymi ciskają w polskich policjantów, pograniczników i żołnierzy krewcy uchodźcy i osoby przebrane za uchodźców.

Liberałowie, Białoruś, Rosja. Nieodrobiona lekcja historii?

Nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że reżim Łukaszenki pozwala sobie na coraz bardziej bezczelne prowokacje wobec Polski. Może...

zobacz więcej

Patrząc na to, jak dalej zachowuje się szerzej rozumiana opozycja, można odnieść wrażenie, że mały Jaś wciąż uczy się świata. I kiepsko mu to idzie. Do tego tupie ze złości nóżkami, że ten świat nie jest taki, jak sobie Jaś poukładał w małej główce, wciąż lubiącej bajki dla dzieci. W świecie małego Jasia agresywni napastnicy to są biedni ludzie marznący pod strumieniami wody na życzenie złowrogiego reżimu PiS. Musimy jednak wybaczyć małemu Jasiowi jego świat, do którego nie zawitała jeszcze dobra nowina z logiką o związkach przyczynowo-skutkowych. Mały Jaś nie musi rozumieć, że armatki wodne nie byłyby potrzebne, gdyby agresywni mężczyźni w wieku poborowym nie próbowali siłowo sforsować polsko-białoruskiej granicy. I że ci krewcy mężczyźni, pośród których rej wodzą funkcjonariusze białoruskiego reżimu, po prostu mogą skrzywdzić obywateli państwa polskiego, którzy wykonują swoje obowiązki. Płacą więc za to pewną cenę.

Więcej jeszcze: tylko dlatego, że nasi żołnierze, pogranicznicy i policjanci wykonują swoje obowiązki prawidłowo, mały Jaś, setki i tysiące małych Jasiów, wciąż może czuć się bezpiecznie. I bezkarnie popełniać kolejny nienawistny wpis za wpisem w social mediach, wygadywać dowolną bzdurę w komercyjnych mediach. I tak dalej, i tym podobne. Mały Jaś w czasach wojny hybrydowej, w takim, a nie innym geopolitycznym położeniu Polski, za największy problem uważa mgliście wyrażone racje humanitarne. Tak, jakby zupełnie lekceważył fakt, że najważniejszą racją humanitarną państwa polskiego jest w tym momencie obrona integralności naszych granic. Bo w czasach hybrydowych wojen nic nie jest do końca takie, jak się wydaje. I nie bez powodu reżim Łukaszenki gra w cyniczną grę: z jednej strony udaje, że troszczy się o dobro uchodźców, leje krokodyle łzy nad „polską bezdusznością”, z drugiej strony traktuje tych ludzi jak zwykłe bydło i najtańsze mięso armatnie. Tego jakoś nie chcą widzieć mali Jasiowie z opozycji: ani ci o znanych i głośnych nazwiskach, ani ci, którzy zapewniają im lajki w social mediach.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Niemcy komentują rozmowę Merkel z Łukaszenką i Putinem. „Kompletnie pokrzyżowała plany”

W Niemczech nie cichną głosy krytyki po poniedziałkowej rozmowie telefonicznej kanclerz Niemiec Angeli Merkel z Alaksandrem Łukaszenką. Zdaniem...

zobacz więcej

Jeśli częścią wojny hybrydowej jest szum informacyjny, fake newsy i emo-propaganda to opozycyjni mali Jasiowie są mistrzami w dostarczaniu Rosji i Białorusi amunicji przeciw Polsce. Ich histeria i płaczliwy ton, ich płomienne odezwy przeciw polskiemu rządowi, ich nienawiść do polskich pograniczników, ich jednostronne współczucie, świetnie zgrane z potrzebami aparatu propagandowego Mińska i Moskwy – to niestety współtworzy atmosferę odurzenia, w jakiej znajduje się część naszej opinii publicznej. Wydawać by się mogło, że sceny znad polsko-białoruskiej granicy otrzeźwią choć część małych Jasiów, pomogą im dorosnąć. I ponoć w niektórych przypadkach tak się zdarza – stąd choćby sygnały, że spadają notowania Klaudii Jachiry w Koalicji Obywatelskiej.

Ale to zdecydowanie za mało – po stronie opozycji widzimy raczej klasyczne przegrupowanie sił. Ponieważ politykom w tej sprawie nie wypada już za bardzo bawić się w małych Jasiów, do akcji ruszyli rozhisteryzowani celebryci. I to oni lżą polskich pograniczników, to oni rozniecają w sieci hejt, to oni – co zdumiewa najbardziej – naprawdę dobrze się bawią, podcinając gałąź na której wszyscy siedzimy. Jest w tym typowy infantylizm małego Jasia, który sądzi, że z zabawy zapałkami w pobliżu suchego lasu da się ujść bezkarnie, pozbierać zabawki i ruszyć do babci na pyszny podwieczorek. To są ludzie, którzy zachowują się tak, jakby nie znali polskiej historii nie tylko w XX wieku; jakby nie wiedzieli, że jednym z istotniejszych elementów naszego narodowego i państwowego trwania jest także szacunek dla tych, co strzegą naszych granic. Że dostarczanie jakiejkolwiek amunicji drugiej stronie jest w najlepszym razie aktem bezmyślności „małego Jasia”, w najgorszym – zdrady „dużego Jana”. Bo gdyby nawet tym ludziom zależało przede wszystkim na humanitarnych racjach, to także dziś mogliby się o te sprawy troszczyć, nie odgrywając roli pożytecznego idioty w białoruskim spektaklu, na którym zyskuje również Rosja.

Niestety, zaślepieni przez nienawiść, opętani oczekiwaniem na koniec rządów PiS, przeoczyli, że gra toczy się od dawna o znacznie poważniejszą stawkę.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej