RAPORT

Wojna na Ukrainie

Dziennikarz wśród imigrantów. Kurd mówi, jak Białorusini traktują „turystów”

Imigranci na ulicach Mińska (fot.  Stringer\TASS via Getty Images)
Imigranci na ulicach Mińska (fot. Stringer\TASS via Getty Images)

O drodze do Mińska za tysiące dolarów, biciu przez Białorusinów, wniosku azylowym i deportacji z powrotem do Syrii odpowiada w wywiadzie kurdyjski dziennikarz. Pochodzący z Kurdystanu 29-letni Rebin Sirvaj Majid podobnie jak tysiące innych migrantów przyleciał na Białoruś, aby stamtąd przedostać się do Unii Europejskiej. Gdy zwrócił się o azyl w Mińsku, funkcjonariusze białoruskich służb razili go prądem i deportowali do Damaszku.

Pierwsza fala ataków na granicę zatrzymana. Migranci „spacyfikowani”

Nasi żołnierze i funkcjonariusze wykonali zadanie perfekcyjnie. Pierwsza fala ataków na granicę zatrzymana – przekazał rzecznik ministra...

zobacz więcej

Rebin w wywiadzie dla białoruskiego opozycyjnego portalu Zerkalo podkreśla, że głównymi przegranymi w obecnym konflikcie będą najprawdopodobniej sami migranci. Jak mówi kurdyjski dziennikarz, wystąpił on o azyl na Białorusi, ale władze deportowały go do Damaszku.

Kontakt z białoruskim oddziałem komisarza ONZ


Jako powód wystąpienia o azyl w Mińsku podał niebezpieczeństwa, na jakie są narażeni migranci próbujący przedostać się do UE. Zrozumiał to dopiero, gdy przyleciał na Białoruś.

– Kiedy zdałem sobie sprawę, że ze względu na trudność trasy nie da się wyjechać z Białorusi, postanowiłem wystąpić tutaj o ochronę międzynarodową – przekazał Rebin. – Nie mogłem wrócić do Iraku; bałem się o swoje życie. Skontaktowałem się z białoruskim Biurem Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, z którego skierowano mnie do białoruskiej agencji ds. migracji – tłumaczy.

Rebin udał się do agencji i poprosił o ochronę. Wówczas, opowiada dalej, został natychmiast poinformowany, że zostanie deportowany. Próbował przekazać, że jest dziennikarzem i w Iraku grozi mu śmierć. Kiedy zaczął się wykłócać, został porażony prądem. Nie pozwolono mu się spakować. Białoruskie władze miały przewieźć Rebina na lotnisko i zmusić do wejścia na pokład samolotu lecącego do Damaszku. Cała procedura miała zająć około dwóch godzin.

Szokujące nagranie z granicy. Tak migranci wykorzystują dzieci [WIDEO]

Migranci na granicy wykorzystują swoje dzieci do wywierania presji na Polskę. Po raz kolejny dowód na to przedstawił rzecznik ministra koordynatora...

zobacz więcej

Dziennikarz opowiedział w wywiadzie o powodach emigracji. Jak przekazał, wiele osób zamieszkujących iracki Kurdystan zmaga się z ogromnymi problemami, głównie finansowymi. W przypadku Rebina, pracującego dla opozycyjnej gazety, zagrożenie jest większe. Wielokrotnie dostawał groźby śmierci, był więziony i bity. Powodem miało być ukazywanie prawdy o rządzących Kurdystanem.

Kurdyjski dziennikarz o kulisach imigracji


Jak ocenia, ludzie irackiego Kurdystanu są zmęczeni obecnym systemem.

– Nie ma wolności, gospodarka jest zniszczona. W rzeczywistości cała gospodarka sześciomilionowego regionu jest podporządkowana dwóm rodzinom, które całkowicie ją kontrolują i zabierają wszystkie pieniądze dla siebie. Większość ludzi żyje w ubóstwie, a wiele osób z wyższym wykształceniem nie jest w stanie znaleźć normalnej pracy. Dla dziennikarzy praca też jest niemożliwa; nieustannie grozi nam śmierć. Myślę, że iracki Kurdystan może żyć lepiej, ale teraz sytuacja jest bardzo zła – podkreślił.

Skąd imigranci biorą tysiące dolarów na podróż na Białoruś?


Dziennikarz opisał także kulisy podróży na Białoruś. Rebin zdecydował się opuścić swój kraj, gdy dowiedział się o możliwości przedostania się do UE przez Białoruś. Aby dostać się do Miska, potrzeba jedynie dużej ilości pieniędzy. – Moja podróż została zrealizowana w ramach „programu turystycznego”. Za pośrednictwem biura podróży złożyłem wniosek o wizę białoruską. Zapłaciłem 4 tys. dolarów. O ile mi wiadomo, ta firma należy do rodziny Baszara al-Assada. Teraz tak zarabiają pieniądze – twierdzi Rebin.

MON pokazuje nowe nagranie. Białoruski żołnierz szybko uciekł do lasu

Ministerstwo Obrony Narodowej pokazało kolejne nagranie z granicy, na którym widać, jak białoruski żołnierz pod osłoną nocy niszczy ogrodzenie z...

zobacz więcej

Zapytany, skąd migranci biorą tak duże sumy, dziennikarz wyjaśnił, że zwykle sprzedają wszystko, co mają, aby wyjechać. Dodał, że „większość wolałaby umrzeć w lasach niż wrócić do Iraku”.

15 tys. imigrantów z białoruskimi wizami


Podróż Białoruś zajęła Rebinowi łącznie sześć dni. Pojechał do Bagdadu, skąd poleciał do Syrii, a z Syrii na Białoruś. 18 października wylądował w Mińsku. Jak stwierdził, uzyskanie wizy krajów Unii Europejskiej przez obywatela Iraku jest praktycznie niemożliwe, dlatego są oni zmuszeni do wybierania nielegalnej ścieżki.

Rebin przekazał, że według jego danych takie same wizy jak on otrzymało około 15 tys. osób .

Podzielił się także swoją opinią na temat możliwości rozwiązania kryzysu. Uważa, że nie można go zakończyć pozytywnie dla wszystkich stron, a podstawowym wyzwaniem jest rozwiązanie przez Unię Europejską kwestii Białorusi. Wg niego po zażegnaniu konfliktu, należałoby upewnić się, że migranci z Iraku i z innych krajów nie udają się już na Białoruś. Wówczas migranci, którzy już koczują na granicy powinni zostać wpuszczeni do UE. Ich wnioski o azyl powinny zostać rozpatrzone.

Zobacz także: Wśród atakujących granicę zidentyfikowano białoruskich pograniczników

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej