RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Czy można wspierać i krzywdzić jednocześnie? Okazuje się, że można

Dla reżimu Łukaszenki bardziej dotkliwe będą sankcje gospodarcze (fot. Forum/Reuters/DIDOR SADULLOEV)
Dla reżimu Łukaszenki bardziej dotkliwe będą sankcje gospodarcze (fot. Forum/Reuters/DIDOR SADULLOEV)

Wojna hybrydowa rozpętana przez Aleksandra Łukaszenko, a trwająca już kilka miesięcy, dość precyzyjnie ujawnia schizofrenię Unii Europejskiej. Jej wzajemnie sprzeczne działania z większą przejrzystością stały się widoczne od tygodnia. Wtedy właśnie - a był to poprzedni poniedziałek 8 listopada – cały świat zobaczył niespodziewanie „nagą prawdę” o grozie sytuacji, wywołanej przez Białoruś, sterowaną i wspomaganą – jak potwierdzają wszyscy eksperci - przez Władimira Putina.

Premier: Polska granica będzie ostateczną barierą dla działań Łukaszenki

Polska granica będzie skuteczną i ostateczną barierą dla działań Alaksandra Łukaszenki; z premierami Litwy i Łotwy rozważamy uruchomienie artykułu...

zobacz więcej

Na własne oczy miliony ludzi w Polsce, a kilka godzin później i w Europie mogło obserwować „na żywo”, idącą wzdłuż szosy kolumnę ponad tysiąca imigrantów, prowadzonych przez uzbrojonych, zamaskowanych białoruskich funkcjonariuszy, zmierzającą pod granicę z Polską. I kiedy wkrótce potem duże grupy, młodych mężczyzn, liczące po kilkadziesiąt osób, przypuściły w kilku miejscach szturm na zasieki i polskich strażników, zagradzających im drogę na terytorium Polski. To wówczas uświadomiono sobie dwie rzeczy – realne zagrożenie i jego wielkość.

Zrozumiano też bezduszność postępowania władz Białorusi wobec imigrantów sprowadzonych do siebie podstępnie, bo obiecując im dalszą, łatwą drogę do zachodnich krajów europejskich. Ściągniętych oszukańczym sposobem ludzi – w tym niestety kobiet z dziećmi – od początku zamieniono w narzędzie dokonania odwetu na Polsce za okazywanie sympatii i wspieranie opozycji demokratycznej na Białorusi, po sfałszowanych wyborach w sierpniu 2020 roku. Ale też jako środek do destabilizacji Polski, a w nieodległej perspektywie i Europy.

Putin: - Ależ! Ja?!


Dla niedowiarków, wątpiących w zaangażowanie Putina w operację na granicy białorusko – polskiej, podam tylko jeden z kilku ostatnich znamiennych faktów. To całkiem świeża historia, bo z wczorajszej soboty. Zapytany w wywiadzie telewizyjnym o kryzys na granicy Białorusi i Polski, zaprzeczał oskarżeniom o udział w nim Rosji. – Nie mamy z tym absolutnie nic wspólnego, ale na nas zawsze starają się zrzucić odpowiedzialność, z każdego powodu i bez powodu – powiedział. Następnie rozwinął teorię, zrzucającą winę za kryzys na Europę Zachodnią. Wedle Putina, jedną z najważniejszych przyczyn, będącą magnesem dla imigrantów, są bardzo wysokie dla nich zasiłki, dzięki którym przybysze nie pracując, prowadzą – jak na swoje potrzeby- dostatnie życie.

Na koniec tej krótkiej migawki, ukazującej fałszywość postawy Putina, odżegnującego się od sprawy, przytoczę zarysowany przez niego obraz na granicy białorusko-polskiej. – Pogranicznicy i żołnierze polscy biją potencjalnych imigrantów, strzelają im nad głowami z broni ostrej, a nocą włączają syreny i światło w kierunku miejsc, gdzie znajdują się przybysze, w tym dzieci i ciężarne kobiety – stwierdził.

Mobilizacja służb pod Kuźnicą. „Zauważalne jest poruszenie” [WIDEO]

Wszystkich ponad 50 migrantów, którzy siłowo przedostali się do Polski w rejonie miejscowości Starzyna w gminie Dubicze Cerkiewne od razu...

zobacz więcej

W kalkulacjach założono dystans UE i sprzyjającą aktywność opozycji


Wracając do postawy Unii Europejskiej. Nie oskarżając władz Unii, w tym Komisji Europejskiej i jej przewodniczącej Ursuli von der Leyen o świadome działania, można jednak powiedzieć, że atakowanie od długiego czasu Polski za niektóre jej posunięcia, nie naruszające przecież żadnego z przepisów traktatów , systematycznie osłabiało naszą pozycję wśród państw członkowskich Unii. Z tego punktu widzenia ta nieusprawiedliwiona i często bezprawna krucjata przeciwko Polsce od wczesnej wiosny nasilała się, by latem przybrać niespotykane wcześniej rozmiary. W sposób oczywisty spychające Polskę na margines wspólnoty. Robiono to wbrew fundamentalnym założeniom principiów UE, choćby zasady solidaryzmu. Kilku miesięczna zwłoka w przyznaniu Polsce funduszu na Polski Plan Odbudowy, pod pretekstem naruszenia zasad praworządności, jest niczym innym jak bezprawną przemocą wobec Polski. Wprowadzona dziś bocznymi drzwiami zasada „mechanizmu warunkowości”, zgodnie z grudniową umową z 2020 roku , nie ma prawa być zastosowana, dopóki Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu nie sformułuje reguł, jakie mogą być podporządkowane „warunkowości”.

Ten sposób traktowania Polski przez Unię Europejską, choćby nie zdawała sobie z tego sprawy do końca, czynił z niej łatwy, bo osłabiany zewnętrznie obiekt hybrydowego ataku. I zapowiadał, że Unia nie będzie w trybie pilnym biec z pomocą.

Takiemu wyborowi Putina sprzyjały także – być może były one dla takiego wyboru kluczowe – wewnętrzne ostre podziały między partią rządzącą a blokiem ugrupowań opozycyjnych, co też wróżyło ważne korzyści.

Dziś możemy powiedzieć, że jeśli tym przesłankami kierowali się inicjatorzy operacji na granicy białorusko-polskiej, to ich decyzja była trafna. Do czasu wspomnianego listopadowego poniedziałku , pomysłodawcy stworzenia frontu hybrydowego na granicy z Polską znaleźli u nas mimowolnych, ale wytrwałych i pomysłowych w inicjatywy sojuszników dla swojego przedsięwzięcia. Na pożądaną przez nich melodię grali nie tylko polscy opozycyjni politycy, ale i spora część mediów.

Atak na polskich żołnierzy. Białorusini złamali międzynarodową konwencję?

Białoruscy żołnierze oślepiali laserem polskich funkcjonariuszy strzegących bezpieczeństwa na granicy. Działanie to zostało udokumentowane i jest...

zobacz więcej

Drobna korekta postaw opozycji


Na szczęście w ostatnim tygodniu, choć nie można jeszcze mówić o zasadniczym zwrocie, to z pewnością o istotnej, dla Polski ogromnie korzystnej, korekcie postawy opozycji. Wprawdzie nadal wytyka rządowi spóźnione działania w rozwijaniu ofensywy dyplomatycznej w sferze umiędzynarodowienia sprawy agresji reżimu Łukaszenki, wskazuje na brak na granicy żołnierzy Frontexu, ale przynajmniej zaprzestała podważania sprawności i skuteczności funkcjonariuszy Straży Granicznej, wojska i policji, chroniących granicy. Poważny kłopot widzę ciągle w działaniach UE. Objawem wewnętrznych sprzeczności postawy UE było choćby to, że mając do rozwiązania kluczowe z punktu widzenia zagrożenia dla funkcjonowania gospodarki krajów UE, związane ze źródłami energii i kolosalnym wzrostem cen, a w konsekwencji pędząca inflacją, Parlament Europejski z poparciem KE zajmował się „produkcją” rezolucji, dotyczących spraw obyczajowych i praworządności w Polsce.

Dziś – w porównaniu do poprzednich miesięcy - można mówić o istotnej zmianie spojrzenia KE na sam konflikt, wywołany przez Białoruś oraz idącej za tym reakcji. KE nie może pozwolić sobie na zachowanie daleko posuniętej wstrzemięźliwości działania. Nie może też przestać na werbalnych ostrzeżeniach kierowanych pod adresem Białorusi. Już w najbliższych dniach mają zapaść decyzje w sprawie sankcji, jakie zostaną nałożone na Białoruś. Miejmy nadzieję, że wykroczą one poza restrykcje personalne wobec osób z najbliższego otoczenia Łukaszenki, uznane za współsprawców wszczęcia wojny hybrydowej wobec Polski i Europy. Że zostaną uruchomione dotkliwe dla władz białoruskich sankcje gospodarcze. Jeśli tak się stanie będzie to dowodem na pełnienie przez KE swojej powinności, zarówno wobec Polski jako członka wspólnoty, ale też wobec innych państw unijnych.

Jeśli jednak KE nadal będzie blokowała, a nawet odkładała na inny czas przekazanie Polsce funduszy na Plan Odbudowy, domagając się wcześniejszego spełniania warunków narzuconych przez Ursulę von der Leyen w sprawach tzw. praworządności, to zarzut o schizofrenii Komisji stanie się widoczny w jaskrawszych barwach.

Jedną ręką wspiera Polskę, a drugą wyrządza jej krzywdę.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej