RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Ewenement na skalę światową. Polska opozycja dała prawdziwy popis

Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, marszałek Senatu Tomasz Grodzki i wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, marszałek Senatu Tomasz Grodzki i wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Wyrazy wsparcia dla naszego rządu i żołnierzy płyną z całego świata. Z Polską i przeciw reżimowi Łukaszenki solidaryzują się nawet unijni współpracownicy Donalda Tuska. Rządzący i opozycja na Litwie i Łotwie jednoczą się, by wspólnie odpowiedzieć na wojnę hybrydową. A w tym samym czasie Platforma Obywatelska przekonuje, że premier Morawiecki kombinuje tylko, jak „zarobić”. Radni KO w Poznaniu odrzucili nawet uchwałę o wsparciu Straży Granicznej. Gdy zagraniczni politycy rozpowszechniają hasztag #VivaPolonia, nikt z posłów opozycji nie włączył się w akcję #MuremZaPolskimMundurem. Niewyobrażalne.

„Dzieci w szkołach są wyszydzane”. Poruszający apel weterana ws. atakowania żołnierzy

– Podejrzewam, że każdy z byłych żołnierzy czy obecnie gdzieś służących czuje się tak, jakby był teraz z chłopakami na granicy – mówi portalowi...

zobacz więcej

Czy między polskimi a zagranicznymi politykami jest jakaś intelektualna przepaść? Żeby to porównać, spójrzmy na bliskich współpracowników Donalda Tuska.

Pierwszy z nich to Manfred Weber, przewodniczący grupy poselskiej Europejskiej Partii Ludowej, której szefem jest Tusk. Podczas niedawnej debaty PE o praworządności w Polsce Niemiec krytykował nasz rząd i powielał narrację polityków Platformy. Miał inne zdanie niż obecny na sali premier Mateusz Morawiecki, ale ma do tego święte prawo.

Gdy jednak granice Polski zostały zaatakowane przez nielegalnych imigrantów, jego stanowisko było jednoznaczne. „Bez silnych granic zewnętrznych Łukaszenka będzie szantażować Europę tak, jak Erdogan próbował przez Grecję. Powinniśmy natychmiast rozszerzyć Białorusi listę sankcji (…) i wspierać kraje pierwszej linii w każdy możliwy sposób” – napisał, publikując przy tym wideo wskazujące na winę białoruskiego reżimu i odpowiedzialność Mińska za cały kryzys.

Zobacz także:   Ilu imigrantów chce przyjąć Koalicja Obywatelska? Sterczewski: Milion nie jest problemem!

W tym samym czasie polscy współpracownicy Tuska winą za kryzys na wschodniej granicy obarczyli PiS. W ich ocenie rząd działa za późno i w sposób chaotyczny. W momencie próby nie potrafili zachować się solidarnie i przeciwstawić zewnętrznym wrogom.

– Potrzeba realnych działań i realnej dyplomacji, a nie tylko bicia piany – podkreślał Marcin Kierwiński (PO), ale najdalej poszedł chyba Roman Giertych. Mecenas reprezentujący Tuska w sporach sądowych ocenił na Twitterze, że „prowokacje Łukaszenki muszą wzmacniać rząd”. „Dlaczego więc Łukaszenka wzmacnia rząd PiS? Bo jest z nimi dogadany” – stwierdził.

W chwili próby, gdy wojenny konflikt brutalnie się zaostrzył, a na granicę w okolicach Kuźnicy ruszyły tysiące imigrantów sprowadzonych przez białoruski reżim, Giertych ocenił, że Mińsk współpracuje z Prawem i Sprawiedliwością. To się w głowie nie mieści.

Szef RE: Stoimy w obliczu brutalnego hybrydowego ataku

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zaapelował w Berlinie o działanie Unii Europejskiej w sprawie sytuacji na granicy...

zobacz więcej

Litwini pokazali, jak to się robi


Decydenci w Mińsku i Moskwie mogli uderzyć w Unię Europejską, przerzucając imigrantów przez granicę z Litwą, Łotwą czy Estonią. Dlaczego wybrali akurat Polskę? Dlaczego największe grupy młodych agresywnych mężczyzn są kierowane akurat na nasz pas graniczny?

Eksperci i weterani polskich misji zagranicznych przekonywali mnie, że nie bez znaczenia jest właśnie postawa polskiej opozycji. Tam, gdzie inni potrafią się zjednoczyć, „naszym” przeciwnikom rządu nie przechodzi to nawet przez myśl.

We wtorek od północy na Litwie w strefie przygranicznej z Białorusią oraz w ośrodkach dla migrantów zaczął obowiązywać zaostrzony stan wyjątkowy. Projekt rządu, poparło 122 posłów w 141–osobowym parlamencie. Tylko jedna osoba głosowała przeciwko.

Tymczasem Platforma Obywatelska odrzucała nie tylko propozycje ws. wprowadzenia stanu wyjątkowego, ale nawet wzmocnienia granicy czy budowy muru.

Zamiast współpracować, Donald Tusk podkreślał, że polski premier chce „zarobić” na kryzysie, a „dramaty Polaków” traktuje jak „polityczne złoto”.

Świat stanął murem za Polską. Najważniejsi politycy potępiają Łukaszenkę

Po tym, jak Białoruś – przy aprobacie Rosji – zaatakowała Polskę falą migrantów, głos zabrały dziesiątki polityków. Premierzy, prezydenci i...

zobacz więcej

#VivaPolonia i #MuremZaPolskimMundurem


Ponieważ część życia spędziłem w Hiszpanii, w ostatnich dniach w oczy rzuciło mi się coś jeszcze. Po tym jak Białoruś przy aprobacie Rosji zaatakowała Polskę falą migrantów, głos zabrały dziesiątki polityków. Premierzy, prezydenci i ministrowie spraw zagranicznych napisali w sieci, że rząd w Warszawie ma ich pełne wsparcie. Ważne deklaracje złożyli m.in. przedstawiciele USA, Niemiec, Francji, Litwy, Estonii, Holandii, Grecji, Czech, Słowenii i Słowacji.

Z kolei w Hiszpanii zapoczątkowano akcję #VivaPolonia. Politycy i obywatele z Madrytu, Barcelony czy Walencji udostępniali poruszające filmy z polsko-białoruskiej granicy, solidaryzowali się z naszym krajem i żołnierzami.

„Jesteście przykładem do naśladowania. Nie poddawajcie się. Życzymy wam siły” – pisali. „Nasi polscy bracia, którzy tyle wycierpieli w czasach komunizmu, teraz są oblegani przez sterowanych przez globalistów najeźdźców. Wysyłam im siłę, by przetrwali to, co ich czeka” – zaznaczył jeden z internautów, a politycy narodowo-konserwatywnej partii VOX dodawali: „Polska broni nie tylko własnych granic, ale całej Europy. Dziękujemy”.

Tymczasem w Polsce od dwóch dni najpopularniejszym hasztagiem na Twitterze jest #MuremZaPolskimMundurem rozpowszechniany także jako #MuremZaMundurem. Politycy, różne instytucje i zwykli obywatele, publikują zdjęcia żołnierzy, policjantów i strażników granicznych. Dziękują im za ciężką służbę w lasach i na polach. Za noce spędzone na naprawianiu płotu, na który imigranci rzucali ścięte pnie drzew. Za to, że aby bronić bezpieczeństwa nas wszystkich, zostawili w domach swoje dzieci, mężów i żony i zdecydowali się zaryzykować własnym zdrowiem.

Przez kilka dni nie widziałem, by jakikolwiek z polityków PO czy Lewicy włączył się w akcję #MuremZaPolskimMundurem. Oskarżali żołnierzy i Straż Graniczną o „morderstwa”, rzekome krzywdzenie kobiet w ciąży (propagandowa historia wypłynęła od białoruskich służb) i sugerowali niehumanitarne traktowanie dzieci. Zamiast słowa „dziękujemy”, ciągłe oskarżenia i obelgi.

W tym miejscu warto podkreślić, że na wtorkowym posiedzeniu Sejmu dało się wyczuć delikatną zmianę. Cały Sejm wstał, by uszanować służbę mundurowych, a z sali nie było już słychać haniebnych oskarżeń. Oby był to zalążek pewnych zmian.

Świat stanął murem za Polską. Najważniejsi politycy potępiają Łukaszenkę

Po tym, jak Białoruś – przy aprobacie Rosji – zaatakowała Polskę falą migrantów, głos zabrały dziesiątki polityków. Premierzy, prezydenci i...

zobacz więcej

Ulica i zagranica


Niestety nadziei na poprawę nie zwiastuje to, co wydarzyło się we wtorek w Poznaniu. Rada Miasta Poznania odrzuciła tam zaproponowane przez klub PiS stanowisko dotyczące wsparcia funkcjonariuszy polskich służb strzegących granicy z Białorusią. Decyzja zapadła głosami polityków Koalicji Obywatelskiej.

Klaudia Jachira z KO porównywała już wydarzenia na granicy do „obozów koncentracyjnych”, a jej klubowy kolega Franciszek Sterczewski ganiał się ze strażnikami i próbował siłą przedrzeć do imigrantów. W kontekście tych wszystkich wydarzeń kolejne odwrócenie się plecami do Straży Granicznej wygląda fatalnie.

To wszystko dzieje się mimo sondaży pokazujących, że zdecydowana większość Polaków chce szczelnych granic i nie wyobraża sobie wpuszczania do kraju nielegalnych imigrantów.

Zobacz także:   USA stanowczo potępiają wykorzystywanie uchodźców przez reżim Łukaszenki

Podczas specjalnego posiedzenia w Sejmie przedstawiciel PO Tomasz Siemoniak (były szef MON) spokojnie i w pojednawczym tonie apelował we wtorek o współpracę ws. granicy. Jednak zdecydowana większość jego kolegów od tygodni na forum Parlamentu Europejskiego czy w światowych mediach rozpowszechnia narrację o tym, że rząd obudził się z ręką w nocniku, bo miesiącami nie zrobiono nic, by zabezpieczyć nasze granice.

Przedstawianie Polski jako państwa nieporadnego i zagubionego nie służy nam wszystkim. Tym bardziej, że – jak mówią przedstawiciele rządu – pierwsze kroki w celu wzmocnienia ochrony granic były podejmowane na długo przed wybuchem kryzysu. Szef MSWiA ujawnił właśnie, że chociaż nie mogli o tym szeroko informować, pierwsze zasieki rozstawiali już w lipcu.

Także wtedy prezydent Andrzej Duda wydał ponoć niejawną decyzję o zgodzie na użycie wojska i analizował z ministrami MON i MSWiA szczegóły ochrony wschodnich granic. Tymczasem fala migrantów dotarła do naszych granic dopiero w sierpniu.

Warto pamiętać, że dyplomacja lubi ciszę. Dajmy więc naszym przedstawicielom, a szczególnie żołnierzom, strażnikom i policjantom, spokojnie pracować.

Opowiadanie, że „PiS kosztem polskiej racji stanu współpracuje z Łukaszenką”, do niczego nie prowadzi… panie pośle Grupiński.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej