RAPORT

Wojna na Ukrainie

Po wyjściu z rządu ludzie Gowina zmienili zdanie o 180 stopni. 10 przykładów

Jarosław Gowin i politycy Porozumienia (fot. twitter.com/Porozumienie)
Jarosław Gowin i politycy Porozumienia (fot. twitter.com/Porozumienie)

Jarosław Gowin latami przekonywał, że w Zjednoczonej Prawicy temat polexitu nie istnieje, a dziś nagle straszy wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Krytykuje też ochronę granic przed nielegalnymi imigrantami, choć to on jest autorem słów, że trzeba chronić polskie niemowlaki przed atakami terrorystycznymi. Posłowie Porozumienia, którzy podpisali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej, dziś sami ten wniosek krytykują. Pojawiali się na Marszach Niepodległości, ale teraz nagle stanęli w szeregu tych, którzy uderzają w narodowców.

Gowin z wozu, koniom lżej? Kaczyński: Cały rząd odetchnął

Cały rząd odetchnął – przyznał prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, pytany o Jarosława Gowina. Polityk mówił też, że...

zobacz więcej

Współpraca Porozumienia z PiS-em nie była usłana różami, ale, jak tłumaczyli latami politycy Gowina – m.in. głosem rzeczniczki Magdaleny Sroki – „więcej nas łączy, niż dzieli”.

– Ideologicznie i pod względem wartości jesteśmy po prawej stronie – przekonywali wskazując, że niewielkie rozbieżności pojawiają się głównie w tematach dotyczących gospodarki.

Od wyjścia Porozumienia ze Zjednoczonej Prawicy nie minęły nawet dwa miesiące, a w większości kluczowych spraw posłowie tej partii prezentują już skrajnie odmienne poglądy. Dlaczego tak szybko zmienili zdanie?

Polski Ład


Od kilku tygodni głównym tematem ataków polityków Porozumienia jest Polski Ład. „Jego skutkiem będą chaos i drożyzna” – przekonuje Jarosław Gowin. Jego zdaniem cały projekt jest źle przygotowany, a głównym efektem zmian w prawie będzie wzrost cen.

Politycy Porozumienia prześcigają się w sieci w punktowaniu, jak wiele polskie miasta stracą rzekomo na Polskim Ładzie. Apelują, by nowe rozwiązania podatkowe odłożyć co najmniej o rok.

Przed podpisaniem Polskiego Ładu, pod koniec maja 2021 r. Jarosław Gowin sam przyznawał, że na rozwiązaniach podatkowych skorzysta 90 proc. Polaków. Portal wpolityce.pl opublikował  nagranie z rozmowy szefa Porozumienia Jarosława Gowina ze współpracownikami. Ówczesny wicepremier mówił, że to on zlecił opracowanie zmian podatkowych stanowiących element Polskiego Ładu, a Prawo i Sprawiedliwość je zaakceptowało.

Na wspólnej konferencji z liderami Zjednoczonej Prawicy dumnie podpisywał deklarację programową w tej sprawie. Zapomnieć o tym nie pozwalają mu politycy PiS, publikujący w sieci zdjęcie podpisu lidera Porozumienia.

Jarosław Gowin: Nie zgodzimy się na przyjęcie 7 tysięcy imigrantów

Jarosław Gowin powiedział, że rząd nie zgodzi się na przyjęcie 7 tysięcy imigrantów. Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego odniósł się...

zobacz więcej

Imigracja


Gdy na polsko-białoruskiej granicy wybuchł kryzys migracyjny, rząd ocenił, że trzeba zatrzymać plan Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki. Premier Mateusz Morawiecki stał na stanowisku, że nielegalni imigranci nie powinni być wpuszczani na terytorium Polski i Unii Europejskiej.

W tym samym czasie Jarosław Gowin apelował o przyjęcie koczujących w Usnarzu Górnym. – Garstce osób koczujących na granicy polsko-białoruskiej należało udzielić pomocy humanitarnej, przyjąć od nich wnioski azylowe i otoczyć ich opieką prawną – mówił w Radiu ZET. W czasie debaty o stanie wyjątkowym oceniał, że dochodzi do „gry strachem Polaków”.

„Polacy mają prawo do informacji, dlatego oczekujemy dopuszczenia dziennikarzy” – apelował Michał Wypij. Politycy Porozumienia przekonywali, że rząd łamie prawa człowieka. „Mówiąc krótko, te prawa obecnie nie są przestrzegane, są w oczywisty sposób naruszone” – alarmowali.

Dla obserwatorów życia politycznego taka postawa to ogromne zaskoczenie. Dlaczego? Bo gdy w 2015 r. w Europie wybuchł kryzys migracyjny, to szef Porozumienia mówił: „Od tego jestem polskim politykiem, żeby zapobiec lub zmniejszyć ryzyko, że kiedykolwiek ktoś wysadzi w powietrze polskie niemowlę”.

Gowin oceniał, że Polska nie powinna przyjmować muzułmanów. – Bo oni, część z nich przynajmniej, nie tylko, że się nie asymilują, ale wręcz dążą do zniszczenia zasad, na których ufundowana jest cywilizacja Zachodu – twierdził.

Iwona Michałek o aborcji. Wolty posłanki Porozumienia

Po odejściu ze Zjednoczonej Prawicy wielu polityków Porozumienia zmieniło poglądy. Iwonie Michałek internauci wytknęli, że wspiera pomysł...

zobacz więcej

Aborcja


Pod koniec 2019 r. do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął wniosek ws. dopuszczania aborcji w przypadku wady płodu – chodziło o zbadanie podstaw prawnych funkcjonowania tzw. aborcji eugenicznej. Sędziowie przyznali, że ta przesłanka przerywania ciąży nie jest zgodna z prawem. Wśród parlamentarzystów, którzy podpisali się pod wnioskiem do TK, była m.in. Iwona Michałek, ówczesna wiceminister z Porozumienia.

Teraz, gdy jej ugrupowanie nie jest już w Zjednoczonej Prawicy, posłanka udostępniła w sieci tweet o treści: „Jeżeli kobieta zmarła, bo lekarze czekali, bojąc się zareagować po zmianach prawa, to decydenci, którzy doprowadzili do zmiany, powinni ponieść odpowiedzialność”. Nie czekając na ustalenia lekarzy i wyjaśnienie,  co się stało w szpitalu w Pszczynie, założyła, że śmierć kobiety miała związek ze zmianą prawa.

Michałek udostępniła też w sieci wpis swojej partyjnej koleżanki Magdaleny Sroki, w którym czytamy: „Zerwanie kompromisu aborcyjnego było niepotrzebne. Wszyscy, którzy przyłożyli do tego rękę, muszą mieć świadomość, że doprowadzi to w przyszłości do całkowitej liberalizacji prawa w tym zakresie. Ich sumienia na zawsze będą tym obciążone. Jeżeli je oczywiście posiadają?!”

Burza po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Gowin zmienił zdanie

Konstytucja to najwyższy akt prawa. Ale podpisując traktat lizboński PL uznała, że między nim a Konstytucją RP nie ma sprzeczności. Wyrok TK...

zobacz więcej

Polexit


Jeszcze w grudniu 2020 r. Jarosław Gowin zapewniał, że w rządzie temat wyjścia z UE nie istnieje. „Nie znam żadnego polityka Zjednoczonej Prawicy, który mówiłby o polexicie” – zaznaczał.

Dwa lata wcześniej sam był z kolei oskarżany o to, że sugeruje opuszczenie Wspólnoty. W rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” powiedział bowiem, że rząd może zignorować orzeczenie TSUE, w sprawie pytań prejudycjalnych, które skierowali sędziowie SN.

– Jeżeli Trybunał dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia jak doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie TSUE jako sprzeczne z traktatem lizbońskim oraz z całym duchem integracji europejskiej. Mówię to z ubolewaniem, jako zwolennik integracji. Unia Europejska jest śmiałym i dalekosiężnym projektem, ale może przetrwać tylko jako Europa ojczyzn – powiedział Gowin. Jego stanowisko było tak ostre, że z zarzutów o dążenie do polexitu musieli Gowina tłumaczyć zarówno przedstawiciele rządu (m.in. Michał Dworczyk), jak i politycy PiS (np. szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki).

Po wyjściu ze Zjednoczonej Prawicy politycy Porozumienia przekonują teraz, że to PiS prowadzi Polskę do wyjścia z UE. Iwona Michałek twierdziła na konferencji w Toruniu, że wspominany Terlecki wprowadza „niepokojącą retorykę” polexitu. „PiS właśnie oficjalnie rozpoczyna drogę do #polexit” – napisał w sieci Michał Wypij.

Od straszenia rzekomym dążeniem przez PiS do opuszczenia Unii Europejskiej nie stroni również sam lider partii. „Konstytucja to najwyższy akt prawa. Ale podpisując Traktat Lizboński Polska uznała, że między nim a Konstytucją RP nie ma sprzeczności. Wyrok TK wprowadza nas na pole minowe. Albo dostosowanie Konstytucji do Traktatu, albo #polexit” – napisał ostatnio w sieci Jarosław Gowin.

Jest wniosek o delegalizację stowarzyszenia Marsz Niepodległości. „To polityczny cyrk”

O delegalizację stowarzyszeń Marsz Niepodległości oraz Straż Narodowa zwrócił się w poniedziałek do prokuratora generalnego lider Nowoczesnej Adam...

zobacz więcej

Marsz Niepodległości


Bliski współpracownik Jarosława Gowina i szef jego gabinetu politycznego Jan Strzeżek nigdy nie ukrywał, że chętnie pojawia się na demonstracji narodowców. Zapytany w Radiu dla Ciebie w październiku 2018 r. czy wybiera się na Marsz Niepodległości, powiedział: „Tak, zdecydowanie. Byłem wielokrotnie i chętnie się wybiorę w tym roku”.

Po niedawnym proteście PO, Strzeżek jako jeden z pierwszych zaatakował jednak lidera stowarzyszenia Marsz Niepodległości Roberta Bąkiewicza. „Ktokolwiek gwiżdże na bohaterów Powstania Warszawskiego, szczególnie w stolicy, raz na zawsze okrywa się hańbą” – napisał na Twitterze.

„Wywiad z panem, którego ekipa gwizdała na powstańców, nie zapewni lepszej sprzedaży” – skrytykował tygodnik „Sieci” za przeprowadzenie wywiadu z Bąkiewiczem.

Tymczasem Strzeżek nie jest przecież zwykłym wyborcą, który, pochłonięty bańką lewicowych mediów, nie wie, co się działo ostatnio na Placu Zamkowym w Warszawie. Narodowcy zorganizowali tam swoją manifestację niedaleko zgromadzenia Platformy Obywatelskiej, a ponieważ mieli potężny sprzęt nagłaśniający, skutecznie zagłuszali wystąpienie Donalda Tuska. Nie mieli jednak pojęcia, że po wystąpieniu szefa PO i kilku posłów opozycji, na scenie pojawiła się nagle uczestniczka powstania warszawskiego Wanda Traczyk–Stawska.

 Z odległości kilkuset metrów nie mogli jej rozpoznać, a już na pewno nie zaczęli gwizdać, gdy kombatantka wyszła na scenę. Mimo to polityk Porozumienia, który przez lata uczestniczył w Marszu Niepodległości, rozpowszechniał w sieci narrację o tym, że narodowcy celowo „wygwizdali powstańców warszawskich”.

Lokalna szefowa Porozumienia zaszczepiona w grupie „zero”. NFZ wyjaśnia sprawę

Szefowa lubelskich struktur Porozumienia Teresa Bogacka zaszczepiła się przeciwko COVID-19. Jak tłumaczy, wszystko odbyło się zgodnie z prawem –...

zobacz więcej

Walka z COVID-19


Będąc w rządzie Jarosław Gowin osobiście odpowiadał za wiele decyzji będących odpowiedzią na epidemię COVID-19. Jako minister rozwoju, pracy i technologii spotykał się z przedstawicielami wielu branż, negocjował w hotelarzami czy przedstawicielami gastronomii. Wyjaśniał, że sytuacja jest nadzwyczajna i niektórych decyzji nie da się podjąć z wyprzedzeniem. Wspominał nawet o „metodzie młota i tańca” i przekonywał, że ma ona swoje uzasadnienie.

– Musimy reagować na zmieniającą się sytuację epidemiczną. Pojawiają się nowe odmiany koronawirusa. W Europie Zachodniej gwałtownie rośnie liczba zakażeń. A epidemiolodzy prognozują coś, czego nie wiedzieliśmy jeszcze w listopadzie (…) Dlatego po okresie rozmrożenia gospodarczego i ułatwień w relacjach międzyludzkich musimy wejść w fazę kolejnych punktowych ograniczeń. To wszystko jest zgodne z metodą, którą w marcu ogłosił epidemiolog - to metoda młota i tańca. Zgodnie z nią są okresy, gdy w wirusa trzeba uderzyć młotem, zamrażać gospodarkę i kontakty społeczne, a potem nadchodzi faza tańca, czyli punktowych rozluźnień ze świadomością, że możliwe są kolejne obostrzenia – tłumaczył na przełomie roku w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Jarosław Gowin.

Po wyjściu ze Zjednoczonej Prawicy lider Porozumienia wspólnie z opozycją ocenia, że walka rządu z epidemią jest chaotyczna.

„Niski poziom wyszczepienia musiał pociągnąć za sobą IV falę. Ponoć w rządzie wraca pomysł lokalnych lockdownów. Stanowisko Porozumienia jest jednoznaczne: żadnych obostrzeń dla zaszczepionych!” – apeluje teraz Gowin.

Zdaniem polityków Porozumienia liderzy Prawa i Sprawiedliwości zamiast myśleć o zdrowiu Polaków, kierują się sondażami i poparciem wśród Polaków. Oceniają, że gdyby priorytetem była służba zdrowia, sytuacja epidemiczna wyglądałaby o wiele lepiej.

Gdyby rząd poważnie potraktował sprawę od samego początku i gdyby tę samą energię, którą włożył w promocję Polskiego Ładu, włożył w promocję szczepień, dzisiaj bylibyśmy w zupełnie innym miejscu – ocenił już w październiku w Radiu ZET Michał Wypij.

– Znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że sześć tygodni po otwarciu szkół jesteśmy zaskoczeni, że mamy wysyp i wzrost zakażeń. Naprawdę nie wiem, co się musi wydarzyć, żeby do ministra zdrowia dotarło, że ta sprawa jest poważna – dodawał.

Gowin: Nasz rząd nie ma sporu z TSUE

W Europie wśród sędziów i polityków toczy się spór na temat tego, jak szeroki jest zakres uprawnień Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej;...

zobacz więcej

Warszawa kontra Bruksela


Jarosław Gowin latami przekonywał, że Unii Europejskiej należy wskazać wyraźne granice integracji. W 2019 r. przypomniał, że w latach 2009-11 przewodniczył w Sejmie nadzwyczajnej komisji konstytucyjnej. Opracowany został wówczas rozdział konstytucji dotyczący relacji między Polską a Unią Europejską.

Gowin chciał zmiany konstytucji tak, aby wyznaczała Brukseli konkretne granice. – Taki rozdział jest potrzebny, bo (...) porządkuje relacje między Polską a Unią Europejską – tłumaczył.

W jego ocenie, taki zapis „wyznaczałby granice ingerencji instytucji unijnych w suwerenne sprawy, w domenę suwerennych decyzji polskiego państwa”. Podkreślał, że takie zapisy do węgierskiej konstytucji wprowadził już Viktor Orban.

Po wyjściu z rządu Jarosław Gowin i jego politycy stanęli murem za Unią Europejską. Sam Gowin ocenił, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego o wyższości prawa krajowego nad unijnym „wprowadza nas na pole minowe”.

Gdy premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że „nie możemy milczeć, gdy Polska jest atakowana” przez Brukselę, na jego słowa natychmiast zareagowała rzeczniczka Porozumienia Magdalena Sroka. „Sęk w tym, że nikt naszego kraju nie atakuje! Spór toczy się wokół fundamentów, na których została zbudowana UE”. Po kontrowersyjnych decyzjach TSUE ws. Turowa i Izby Dyscyplinarnej, Jan Strzeżek ocenił, że to polski premier „bezsensownie macha szabelką w Brukseli” i robi to „na koszt Polaków”. Zabrakło komentarzy o tym, że  Polska nie jest jedynym państwem, jakie uznało wyższość własnego prawa nad prawem unijnym (w tym gronie są także Hiszpania, Włochy, Litwa czy Czechy, ale przede wszystkim Niemcy i Francja).

Posłanka Porozumienia: Jarosław Gowin byłby bardzo dobrym premierem [WIDEO]

Europoseł Adam Bielan w programie „Strefa Starcia” nie zaprzeczył pogłoskom o tym, że lider Porozumienia Jarosław Gowin marzy o funkcji premiera...

zobacz więcej

Morawiecki


Mocno zmienił się również stosunek Porozumienia do premiera Mateusza Morawieckiego. Już w 2016 r. w wywiadzie dla „Polska The Times” Jarosław Gowin mówił: „Od czasu planu Hausnera nie było w Polsce tak wszechstronnego projektu zmian polityki gospodarczej jak ten, który proponuje premier Morawiecki”.

Chociaż między politykami różnie się układało, wspólnie pracowali nad wieloma reformami. Podczas kampanii wyborczej jesienią 2019 r. to lider Porozumienia wrzucał do sieci zdjęcia z wieców Morawieckiego i Schetyny. Dowodził, że premier cieszy się ogromną popularnością i budzi sympatię wśród Polaków.

Od kilku tygodni Gowin przekonuje, że szef rządu prowadzi gospodarkę na dno i proponuje rozwiązania „antypatriotyczne”. – Głosowałbym za odwołaniem Morawieckiego z funkcji premiera – powiedział w Radiu Wnet.

„Mowa jest srebrem, a... Niech ktoś z otoczenia premiera Mateusza Morawieckiego przypomni mu ciąg dalszy” – napisał z kolei na Twitterze po tym, jak szef rządu skrytykował w zagranicznej prasie nałożenie na Polskę rekordowych w historii Unii Europejskiej kar finansowych i nazwał to „przystawianiem pistoletu do głowy”.

Czołowi politycy Francji bronią Polski. Są „zszokowani” postawą TSUE

W 2022 roku we Francji odbędą się wybory prezydenckie, a polityczne emocje już sięgają zenitu. Okazuje się, że jednym z ważnych tematów kampanijnej...

zobacz więcej

Programy socjalne


Gospodarka to temat, który najmocniej różnił PiS i Porozumienie. Mimo to politycy Jarosława Gowina z sympatią odnosili się do wielu programów socjalnych.

– Uważam, że program 500 Plus, wobec którego byłem początkowo sceptyczny, i problemy socjalne pokazały jedną rzecz: w wielu miejscach w Polsce dzieci po raz pierwszy wyjechały na wakacje, w wielu miejscach w Polsce standard życia się unormował – przyznawał w 2019 r. Jan Strzeżek.

– Z perspektywy Warszawy często tego nie dostrzegamy (…) Dzięki tym programom socjalnym ludzie zaczęli żyć jak ludzie” – komentował w poranku „Siódma 9”.

Obecnie politycy Porozumienia częściej niż o zmianie standardu życia mówią już o „rozdawnictwie i populizmie”. Przekonują, że założenia rządu nie spinają się finansowo i przekraczają możliwości budżetowe. – Ustawa budżetowa, biorąc pod uwagę prezentowane w niej wyliczenia, może być niestety kolokwialnie nazwana budżetem na sterydach. Dostaliśmy do rąk 500 stron koncertu życzeń orkiestry populizmu i rozdawnictwa kierowanej przez dyrygentów, którzy wydają się nie znać nut. Ale myślę, że znają je dobrze, świadomie te nuty odkładają na bok – skrytykował ostatnio w Sejmie projekt budżetu na 2022 r. lider Porozumienia.

Ceny żywności na świecie idą w górę. Są najwyższe od 10 lat

Ceny żywności na świecie są najwyższe od lipca 2011 roku – poinformowała w czwartek Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa...

zobacz więcej

Drożyzna


– Rozwiązania zaprezentowane przez pana premiera Mateusza Morawieckiego to jest przykład odpowiedzialnego, stopniowego odmrażania gospodarki – ocenił jeszcze w lutym podczas konferencji prasowej Jarosław Gowin. Zapewnił też, że polskie firmy mogą liczyć na rekordową pomoc ze strony rządu.

Wcześniej często zabierał również głos ws. cen energii. W 2018 r. tłumaczył dziennikarzom, że gdy Komisja Europejska podnosi opłaty za emisję CO2 o 400 proc., to nie jest to łatwa sytuacja. Zaznaczał, że rząd stara się na to odpowiedzieć i rekompensować podwyżki przynajmniej indywidualnym odbiorcom. Jeszcze w grudniu 2020 r. na pytanie, czy rząd wprowadzi rekompensaty z tytułu wzrostu cen energii elektrycznej od przyszłego roku, mówił: „Będziemy się starać, zagwarantować nie mogę”.

Zobacz także:   Holandia: Ceny gazu i prądu przyczyną najwyższej inflacji od 2002 r.

W ostatnich dniach hasło, które najczęściej pojawia się w tweetach polityków Porozumienia, to „drożyzna”, a całą winą za tę sytuację obarczany jest rząd. Jak przekazała ostatnio FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa), światowe ceny pszenicy wzrosły, bo najwięksi eksporterzy zboża (Kanada, Rosja i Chiny) mieli mniejsze zbiory, a oleje podrożały, gdyż stanęła produkcja w Malezji.

Do wzrostu cen gazu przyczyniły się natomiast unijne limity na CO2, a także niemiecko–rosyjski gazociąg Nord Stream 2. Przez sytuację na Bliskim Wschodzie, politykę Arabii Saudyjskiej, ceny paliw na światowych rynkach oraz kurs dolara, rosną też ceny paliw.

Teraz politycy Porozumienia zaznaczają, że do spadku cen wystarczy odrobina dobrej woli prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. „Płacąc na stacjach Orlen za paliwo coraz wyższe ceny składamy się na pensje dla kolegów Daniela Obajtka nie tylko z PiS, ale również z Pcimia” – tłumaczą.

Jak stwierdzili na konferencji prasowej przed jedną ze stacji paliw, obniżenie wynagrodzeń kierownictwa spółki poprawiłoby sytuację kierowców. „I marża będzie mogła być niższa” – ocenili.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej