Fizycy chcą zbadać katastrofę smoleńską

Pod Smoleńskiem Tu-154 rozpadł się na tysiące kawałków (Fot. PAP/EPA)

Kilkunastu polskich profesorów, głównie specjalistów w dziedzinie mechaniki, chce zwołania konferencji naukowej na temat katastrofy smoleńskiej – ustalił portal tvp.info. Interesuje ich mechanizm zniszczenia samolotu, czyli dlaczego rozpadł się on na tysiące części różnych rozmiarów.

Mechanika to dział fizyki, opisujący ruch i odkształcenie się przedmiotów. Wśród inicjatorów zwołania konferencji są jedni z najbardziej znanych przedstawicieli tej dziedziny w Polsce, w tym były rektor Politechniki Krakowskiej prof. Kazimierz Flaga. Ich zdaniem, konferencja naukowa powinna zająć się rozwiązaniem tzw. zadania odwrotnego, czyli ustaleniem położenia samolotu i jego prędkości w momencie zderzenia z ziemią na podstawie dyslokacji szczątków.

Po co? „Wszelkie wyjaśnienia dotyczące mechanizmu zniszczenia w katastrofie smoleńskiej pochodzą od osób pozbawionych wiedzy i wykształcenia z dziedziny mechaniki, co stało się źródłem absurdalnych z punktu naukowego teorii i przyczyną ogromnego zamętu społecznego” – napisali w piśmie, które wysłali do 27 szefów polskich jednostek badawczych zajmujących się mechaniką i innymi dziedzinami pomocnymi w wyjaśnieniu problemu. Zwrócili się do nich z prośbą o pomoc w zorganizowaniu konferencji.

Podobne pismo wysłali do dyrektora Narodowego Centrum Badań prof. Krzysztofa Jana Kurzydłowskiego. Chcą, by centrum wsparło ich inicjatywę finansowo. Tłumaczą, że wcześniej odmówił im tego Komitet Mechaniki Polskiej Akademii Nauk. Wyjaśniają, że tragedia smoleńska była wydarzeniem na tyle ważnym, że polska nauka powinna się nią zająć, a poza tym „prace mające na celu ustalenie mechanizmu zniszczenia w katastrofie smoleńskiej miałyby wielkie znaczenie czysto naukowe i podniosłyby poziom symulacji komputerowych w dziedzinie krajowych badań zderzeniowych” – tłumaczą.

Autorzy inicjatywy sprawy nie chcą komentować. – Wszystkie komentarze na ten temat muszę uzgodnić z pozostałymi sygnatariuszami listu – wyjaśnia jeden z koordynatorów przedsięwzięcia prof. Piotr Witakowski z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej.

Niektórzy autorzy listu już wcześniej poddawali jednak w wątpliwość oficjalną wersję wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Przykładowo prof. Zdzisław Śloderbach z Politechniki Opolskiej w rozmowie z „Nową Trybuną Opolską” mówił, że „nic nie wskazuje, aby przy takim locie koszącym, jaki wykonywał polski samolot z prezydentem, mógł on się rozpaść na tak drobne części”. Twierdził też, że w świetle praw fizyki zderzenie z drzewem nie mogło spowodować obrócenie samolotu grzbietem do dołu. Sugerował, że na pokładzie mógł nastąpić wybuch tzw. bomby paliwowo-powietrznej.

Inni sygnatariusze listu od tak śmiałych teorii się jednak odcinają. – Nie jestem zwolennikiem żadnych teorii spiskowych. Po prostu chcę, by katastrofą zajęli się mechanicy, a nie politycy – mówi jeden z nich portalowi tvp.info.

Pod listem podpisał się jednak co najmniej jeden były polityk – profesor fizyki Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, były poseł Ligii Polskich Rodzin, który w 2009 roku bez powodzenia kandydował z list PiS do Parlamentu Europejskiego. Jest też nazwisko inżyniera prof. Janusza Kaweckiego, felietonisty faworyzujących PiS mediów o. Tadeusza Rydzyka. Jednak zdaniem prof. Witakowskiego inicjatywa nie ma związków z polityką. – To niesprawiedliwe zarzuty – mówi.

Wiktor Ferfecki

Zobacz więcej