RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Sondażowa tragedia Tuska? Politolog: Straszenie PiS-em ma sens

Lider PO Donald Tusk (fot. PAP/Tomasz Gzell)
Lider PO Donald Tusk (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Przewaga PiS-u nad Platformą Obywatelską zwiększyła się z 9,5 do niemal 14 pkt. proc. Czy zamiast straszyć rządem i polexitem, partia Donalda Tuska przedstawi więc własny pomysł na rządzenie krajem? Politolog prof. Jacek Reginia-Zacharski uważa, że nie, bo do wyborów zostały aż dwa lata. – Cóż z tego, że PO miałaby dziś 30, a nie 25 proc. poparcia? – pyta. Tłumaczy także, dlaczego Tusk mówiący ciągle o polexicie teraz zapewnia, że Polska dostanie miliardy z Unii Europejskiej.

Merkel „ucieka” jak Tusk. „W UE zaczyna się potężny kryzys. Są trzy powody”

Angela Merkel po latach oddaje funkcję kanclerza Niemiec. – Ucieka jak Donald Tusk do Brukseli – komentuje posłanka PiS Anna Kwiecień i przypomina...

zobacz więcej

Z sondaży wynika, że wśród Polaków największą grupę stanowią ci, którzy chcą wypłacenia Polsce pieniędzy z Funduszu Odbudowy. Czy spór o te pieniądze przełoży się na preferencje partyjne Polaków?

– Powaga tematu kazałaby powiedzieć, że to będzie miało ogromne znaczenie. Ale proszę zwrócić uwagę na niedawną wypowiedź Donalda Tuska, który zagwarantował, że te pieniądze do Polski trafią. Jest wytrawnym politykiem i wie, że tkwienie z retoryce blokowania Polsce unijnych środków nie przynosi zysków, a powoduje ryzyko poważnych strat – mówi w rozmowie z portalem tvp.info prof. Jacek Reginia-Zacharski.

Zobacz także:   Najnowszy sondaż i zmiany w preferencjach wyborców. Zaważyła debata w PE

Wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego przypomina, że chęć znalezienia porozumienia między Warszawą a Brukselą wyrażała ostatnio nawet Angela Merkel.

– A za nią stoją z kolei zapewne naciski niemieckiego biznesu. Nie jest przecież tak, że niemiecka gospodarka nie zyskuje na środkach, które miały by trafić do Polski. Wręcz przeciwnie, zarabiają na tym i to dobrze. Słowa niemieckiej kanclerz miały więc konkretne powody – stwierdza.

– Nie będę mówił, że gdy konia kują, żaba nogę podstawia, ale generalnie Donald Tusk z jednej strony wyczuł trend, a z drugiej rozumie realia związane z przekazywanie środków. Nie posłużył się więc konkretną datą, sugerując, że otrzymamy te pieniądze za tydzień czy dwa miesiące. Gra idzie więc o to, kiedy te środki zostaną uruchomione, a nie czy to się stanie – zauważa nasz rozmówca.

Ocenia także, że gdy pieniądze popłynął w końcu do Polski, „i tak będzie to premiowało głównie ugrupowanie rządzące”.

Wojewoda mazowiecki podjął decyzję ws. Marszu Niepodległości

Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł podjął decyzję o rejestracji Marszu Niepodległości jako zgromadzenia cyklicznego. Decyzja ta została wydana...

zobacz więcej

Sondaże… raczej stabilne


Z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości wzrosło do 37,1 proc., a Koalicja Obywatelska odnotowała spadek notowań do 23,3 proc. Z kolei IBRIS dla „Rzeczpospolitej” wskazuje na 36 proc. dla PiS i 25 proc. KO.

Jacek Reginia-Zacharski wskazuje, że tendencja rozkładania się głosów w wyborach w Europie są takie, iż „średnie uzyski partyjne sięgają maksymalnie ok. 25-30 proc”.

Zobacz także:   UE powinna wypłacić pieniądze Polsce? Zaskakujące, jak odpowiedzieli wyborcy PO

– Gdy dane ugrupowanie osiągnie taki rezultat mówi już o bardzo dużym sukcesie. Podobnie było podczas ostatnich wyborów w Niemczech. To powoduje, że wzorcem stałym w polityce europejskiej są rządy koalicyjne. Jeśli więc nie powtórzy się sytuacja, w której jedna partia zapewni sobie większość, wrócimy po prostu do standardu ogólnoeuropejskiego, a PiS nie będzie miało powodów do rozpaczy – uważa politolog.

Ocenia jednak, że sytuacja w sondażach jest dość stabilna, a od czasu powrotu Tuska i odzyskania przywództwa w opozycji przez PO (kosztem Polski 2050), niewiele się zmienia.

PO, PSL i Lewica poparły rezolucję. Co dokładnie znajduje się w dokumencie?

Nie milkną echa ostatniej rezolucji Parlamentu Europejskiego. Treść dokumentu jest porażająca, nawet w porównaniu z poprzednimi antypolskimi...

zobacz więcej

Tusk zaprezentuje program? Może za 1,5 roku


Komentując sytuację PO, która wciąż sporo traci do PiS, wiele osób wskazuje na wewnątrzpartyjne starcia światopoglądowe, brak spójnego programu i merytorycznej debaty politycznej. Ale czy Platformie opłaca się prezentować spójny przekaz i własne pomysły na rządzenie krajem?

Politolog z UŁ ocenia, że przyspieszone wybory są mało prawdopodobne, a te zgodne z kalendarzem są planowane dopiero na jesieni 2023 r.

Zobacz także:   Nowy sondaż. Zmiana poparcia dla PiS i Platformy

– To znaczy, że kampania ruszy za około 1,5 roku. Produkowanie teraz kompleksowej wizji byłoby falstartem i w praktyce wyborczej nie na wiele by się zdało. W związku z tym trzeba się nastawić na to, że jedyną propozycją PO będzie straszenie PiS-em i wyciąganie grzeszków rządzących – uważa Reginia-Zacharski i zapewnia, że ma to sens.

– Będzie to więc głównie liczenie, że może uda się pozyskać kogoś z niezdecydowanych, bo raczej na przejęcie nawet małej grupy twardego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości nikt tam chyba nie liczy. Cóż z tego, że PO miałaby dziś 30 a nie 25 proc. poparcia? Do wyborów dużo czasu, więc byłoby to strzelanie Panu Bogu w okno – mówi politolog.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej