RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Zdjęcie symbol. Tusk: Po wyborach Putin wyciągnął do mnie rękę

Donald Tusk i Władimir Putin 10 kwietnia 2010 r. w miejscu katastrofy smoleńskiej (fot. KPRM)
Donald Tusk i Władimir Putin 10 kwietnia 2010 r. w miejscu katastrofy smoleńskiej (fot. KPRM)

Mało kto pamięta, że zapewniający o swoim antyrosyjskim nastawieniu i łączący oponentów z Putinem Donald Tusk był pierwszym polskim premierem, który bardzo szybko wszedł w bardzo bliskie relacje z rosyjskim prezydentem, a jego kurs na Moskwę był silniejszy niż za rządów lewicy. „Czas na dobrą zmianę” w relacjach z Rosją – cieszył się szef PO.

„Kiedy Sikorski kierował polską dyplomacją, Putin przeprowadzał takie same ataki”

Prezydent Rosji Władimir Putin, podczas obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej na wspólnej konferencji z Donaldem Tuskiem, atakował w...

zobacz więcej

Okres pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości to była dla Rosji tragedia. Zmiana podejścia polskiego rządu na prozachodnie uwierała włodarzy Kremla tak mocno, że gdy doszło do zmiany władzy, po dwóch stronach już nikt się nie krył z przyjaźnią. - Chcemy dialogu z Rosją, taką, jaką ona jest – zapowiedział Donald Tusk w swoim pierwszym po wyborach wystąpieniu sejmowym. - Jestem przekonany, że czas na dobrą zmianę w tej kwestii właśnie nadszedł. Jestem zadowolony, że sygnały ze strony naszego wschodniego sąsiada potwierdzają, że także tam dojrzewają do tego poglądy – mówił w exposé z 23 listopada 2007 r. lider PO.

Tusk o Putinie: „Nasz człowiek w Moskwie”


Retoryka Władimira Putina, tak dziś odrzucana przez polityków Platformy Obywatelskiej i ich kolegów w Brukseli – nie przeszkadza robić z nim interesów. Znajdowała też kilkanaście lat temu całkiem niezły poklask w Polsce i polskim rządzie. Wystarczy przypomnieć słynny „list Putina do Polaków”, opublikowany w przeddzień 70. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej na łamach „Gazety Wyborczej”, czołówkę „Wiadomości”, która była hołdem złożonym Armii Czerwonej z okazji 9 maja, śmiechy ze śp. Lecha Kaczyńskiego, gdy w Gruzji ostrzegał, że być może niedługo przyjdzie czas na Ukrainę, albo histeryczną reakcję Radosława Sikorskiego (szefa MSZ) i Sławomira Nowaka (szefa Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego), gdy w 2010 r. Jarosław Kaczyński ostrzegał przed imperialnymi zapędami Putina.

teraz odtwarzane
Kaczyński o neoimperialistycznej polityce Rosji. PO: To niezgodne z polską racją stanu

Platforma straszy Putinem. Sama latami wpadała mu w ramiona

„Nasz człowiek w Warszawie” – pisały rosyjskie media, gdy władzę w Polsce dzierżył Donald Tusk. Platforma obiecywała wtedy Polakom reset w...

zobacz więcej

„Nasz człowiek w Warszawie” – tak brzmiał tytuł z prorządowego, jednego z największych rosyjskich serwisów informacyjnych Gazeta.ru w 2008 r. W ten sposób zaanonsowano wizytę Donalda Tuska w Moskwie. „Jeszcze przed Smoleńskiem, przed ukończeniem Nord Streamu, przed podpisaniem z Rosją przez rząd PO-PSL monstrualnego kontraktu gazowego. Już wtedy rosyjskie media faworyzowały Tuska i atakowały PiS” – przypominał w 2011 r. Paweł Paliwoda, gdy relacje rządu Donalda Tuska z włodarzami Kremla były bliższe niż za rządów SLD. Rzeczywiście zmiana kursu na prorosyjski zaczęła się dużo wcześniej, bo od razu po odebraniu władzy Prawu i Sprawiedliwości jesienią 2007 r.

Kierunek - Moskwa


Deklaracja prorosyjskiego kursu ze strony Tuska spotkała się z poklaskiem na Kremlu. - Tusk kilka dni temu oświadczył, że stosunki z Rosją można poprawić w ciągu 24 godzin. Teraz przeszedł od słów do czynów – zachwycała się „Komsomolskaja Prawda”. Powodem był ekspresowy ukłon w kierunku Rosji, jaki wykonał nowy szef polskiego rządu, który zapowiedział, że Warszawa odstępuje od blokowania negocjacji Rosji w sprawie jej przystąpienia do OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Stacja TVN relacjonowała te zachwyty, pisząc, jak „Rosja chwali Tuska”.

„Donald Tusk wychodzi naprzeciw Rosji”, „Udowodnił, że nie rzuca słów na wiatr”, „Warszawa może liczyć na wzajemność ze strony Moskwy” – tak rosyjskie gazety, tydzień po exposé Donalda Tuska rozpisywały się o szefie rządu PO-PSL. Zwracały uwagę na istotne dla Kremla ustępstwa w polityce gospodarczej, ale również militarnej kosztem relacji Polska-USA.

„Wriemia Nowostiej” zachwycały się tym, że „na potrzebę poprawy stosunków na linii Warszawa - Moskwa niejednokrotnie wskazywał nowy polski minister spraw zagranicznych”. Radosław Sikorski nie zawahał się poruszyć bolesnego tematu planowanego rozmieszczenia amerykańskich antyrakiet na terytorium Polski. Odrzucił on stanowisko Jarosława Kaczyńskiego, który upierał się przy tym, że tarcza antyrakietowa jest sprawą Waszyngtonu i Warszawy – pisała rosyjska gazeta. Z kolei „Rossijska Gazieta” chwaliła nowego ministra rolnictwa z PSL. - Marek Sawicki powiedział wczoraj, że już w grudniu chciałby przeprowadzić rozmowy z Rosją na temat uchylenia embarga na import polskiego mięsa. Niewykluczone, że Moskwa wyjdzie Warszawie naprzeciw - pisał prokremlowski dziennik.

Wizyta premiera z ministrami na Kremlu


Minęły niecałe trzy miesiące i nowy premier wraz z najważniejszymi ministrami udał się do Moskwy z przygotowanymi kolejnymi ustępstwami. Na Kreml Donald Tusk zabrał ze sobą całą rządową delegację, w której znalazł się: sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Rafał Grupiński, sekretarz w KPRM i szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, minister rolnictwa Marek Sawicki oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

„Putin chciał, żebyśmy stali się uczestnikami podziału Ukrainy, aby Polska wprowadziła swoje oddziały na Ukrainę. To była jedna z pierwszych rzeczy, jakie Putin powiedział mojemu premierowi Donaldowi Tuskowi, kiedy on pojechał do Moskwy” – wspominał 6 lat później Sikorski, chwaląc swojego ówczesnego szefa za milczenie w tej sprawie: „Na szczęście Tusk nic nie odpowiedział, bo wiedział że jest nagrywany”.

Sam Donald Tusk był zachwycony spotkaniem z Władimirem Putinem. - Uznaliśmy, że sam fakt, iż rozmawiamy, i to bez żadnych uprzedzeń, dobrze rokuje na przyszłość – podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, ciesząc się, że Putin wyciągnął do niego rękę „w ciągu dosłownie kilkunastu dni” po przejęciu władzy z rąk Jarosława Kaczyńskiego.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
W rozmowie z TVN Tusk poszedł jeszcze dalej w swoich deklaracjach i komentując hasło „Nasz człowiek w Warszawie” gazeta.ru, stwierdził zadowolony: „Równie dobrze można by powiedzieć odwrotnie - na to wskazywała atmosfera rozmów - o prezydencie Putinie: "nasz człowiek w Moskwie”.

W rzeczywistości „świetna atmosfera” przyniosła szybkie korzyści jedynie Rosji, o czym opinia publiczna w Polsce mogła się przekonać już tydzień po wizycie Tuska na Kremlu. - Rosja będzie zmuszona do przekierowania części swych systemów rakietowych na elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Czechach i Polsce, jeśli zostanie ona uruchomiona - zagroził prezydent Putin na konferencji prasowej.

Putin oskarża Polskę o współpracę z Hitlerem. Tusk stoi obok i milczy


Co ciekawe, już w 2008 r. prezydent Putin szerzył historyczne kłamstwa na temat Polski i zrobił to stojąc na konferencji prasowej obok Donalda Tuska. - Trzeba rozpatrywać cały ten obraz we wszystkich aspektach. My w Rosji widzimy, że podejmowane są stałe próby, żeby uczynić takie wrażenie, że II wojna światowa zdarzyła się wyłącznie w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow. Chciałbym zwrócić uwagę moich kolegów, że ten pakt był ostatnim dokumentem pomiędzy ZSRR i hitlerowskimi Niemcami. Przedtem zawierano dwustronne porozumienie o nieagresji pomiędzy Polską a Niemcami w 1934 roku, praktycznie takie same pakty jak pakt Ribbentrop-Mołotow zawierały też inne mocarstwa europejskie – mówił Putin, a polski premier na te słowa nie zareagował.
teraz odtwarzane
Wystąpienie Putina w Sopocie

Apogeum zdrady polskiej polityki historycznej był 1 września 2009 r., który poprzedziły hasła polityków PO, że Władimir Putin to wspaniały przywódca, a kto uważa inaczej to rusofob, a towarzyszyły deklaracje, że „Katyń nie był ludobójstwem”. Wymownym symbolem, w jakiej byliśmy wtedy sytuacji, jest zdjęcie, na którym uchwycono wyraz twarzy Donalda Tuska, Angeli Merkel i Władimira Putina, w chwili gdy prezydent Lech Kaczyński idzie wygłosić swoje wystąpienie.

Wymownym symbolem jest zdjęcie m.in. Donalda Tuska, Angeli Merkel i Władimira Putina (fot. arch.PAP/Adam Warżawa)
Wymownym symbolem jest zdjęcie m.in. Donalda Tuska, Angeli Merkel i Władimira Putina (fot. arch.PAP/Adam Warżawa)

Jak powinna wyglądać reakcja normalnego państwa na katastrofę smoleńską

Po ujawnieniu przez Anitę Gargas nieznanych nagrań z Donaldem Tuskiem, wracają najgorsze wspomnienia polityka, który rządząc dużym krajem...

zobacz więcej

Gdy na ukraińskim majdanie ginęli ludzie, Polska z Rosją podpisała specjalne porozumienie. „Program 2020” sporządzono i podpisano w Warszawie 19 grudnia 2013 r. - Jest to pierwszy tego typu dokument i myślę, że pozwoli nam on osiągnąć jeszcze lepsze wyniki w naszej wspólnej działalności, by nadać nową jakość naszym relacjom, między naszymi narodami, krajami, społeczeństwami, które uważamy za przyjazne” - mówił po zatwierdzeniu deklaracji minister Ławrow na wspólnej konferencji prasowej z szefem polskiej dyplomacji. - Stosunki z Rosją są lepsze niżby to wynikało z mediów – cieszył się Radosław Sikorski.

We właściwej części deklaracji „Program 2020” skonkretyzowano te wspólne zamierzenia. Jak wynika z tekstu - chodziło m.in. o „rozwój współpracy w ramach ONZ”, współdziałanie na linii UE-Rosja, „rozwój współpracy w ramach Rady NATO-Rosja”.

Tuż przed podpisaniem polsko-rosyjskiego porozumienia niemiecki „Bild” ujawnił, że Rosja rozmieściła na terenie Kaliningradu w pobliżu granicy z Polską oraz wzdłuż granicy z krajami bałtyckimi rakiety krótkiego zasięgu typu Iskander-M, przystosowane do przenoszenia głowic atomowych – przypomniała kilka miesięcy temu „Gazeta Polska”. W zasięgu rakiet znalazło się całe terytorium Polski. Zaniepokojenie tym faktem od razu wyraziły zarówno NATO, jak i Stany Zjednoczone. Tymczasem Radosław Sikorski - pytany o działania Rosji - odpowiedział, że doniesienia o Iskanderach w Kaliningradzie są przesadzone.

Jak w praktyce realizowany był „Program 2020” przypomniała „Gazeta Polska”. „Za rządów PO-PSL ludzie związani z Rosją z powodzeniem działali w polskim przemyśle obronnym, telekomunikacji i energetyce. Służba Kontrwywiadu Wojskowego współpracowała z FSB, a na szczeblu BBN regularnie dochodziło do spotkań z przedstawicielami aparatu bezpieczeństwa Rosji - zgodnie z wytycznymi deklaracji. Ponadto w styczniu 2014 r. koncesję na obrót energią elektryczną w naszym kraju uzyskała spółka IRL Polska kontrolowana przez moskiewski koncern Inter RAO” – pisał tygodnik.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Specyficzne było również ówczesne zachowanie polskiego rządu ws. prodemokratycznych dążeń Ukrainy. „Tłumaczymy partnerom w UE, by wykazywali cierpliwość wobec ekipy, która dzisiaj rządzi w Kijowie, bo ta cierpliwość prędzej czy później się opłaci” – relacjonował wówczas Donald Tusk, a Radosław Sikorski poleciał na Ukrainę krzyczeć na liderów opozycji, żeby podpisali porozumienie z prorosyjskim prezydentem. „Podpiszcie porozumienie albo wszyscy zginiecie” – groził na spotkaniu w Kijowie.

Gdy wydarzenia potoczyły się nie po myśli Kremla, a w Polsce doszło do zmiany władzy – ci sami politycy, którzy wcześniej rozpływali się nad Władimirem Putinem, zaczęli oskarżać Jarosława Kaczyńskiego oraz Prawo i Sprawiedliwość o… prorosyjskość. Cyznim, hipokryzja, czy mechanizm wyparcia?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej