RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Gaz, MH17 i premier Holandii. Atakuje Polskę, knuje z Rosją

Premier Holandii Mark Rutte (fot. Patrick van Katwijk/BSR Agency/Getty Images)
Premier Holandii Mark Rutte (fot. Patrick van Katwijk/BSR Agency/Getty Images)

Niezależność polskiego sądownictwa to kluczowa kwestia – grzmi Mark Rutte. Lepsze to, niż dyskusja o kryzysie gazowym w UE. Kryzysie, którego współautorem jest premier Holandii. Wzywa do twardej postawy wobec Polski, jednocześnie knując z Putinem. Choć to Rosjanie siedem lat temu zamordowali 193 rodaków premiera Holandii.

„Turyści Łukaszenki” szkoleni w Rosji

Co piąty ze sprawdzonych przez nasze służby nielegalnych imigrantów wepchniętych do Polski przez Łukaszenkę zaliczył po drodze Rosję. Turyści?...

zobacz więcej

– Musimy być twardzi – mówi szef rządu bez legitymacji wyborczej. – Niezależność polskiego sądownictwa to kluczowa kwestia, którą musimy omówić. Bardzo trudno wyobrazić sobie, jak można by udostępnić Polsce nowy duży fundusz pieniężny, gdy nie zostanie to rozstrzygnięte – dodaje Mark Rutte, premier rządu, który musiał podać się do dymisji… w styczniu tego roku. W wyniku „bezprecedensowego naruszenia zasad praworządności”.

Tylko problemy ze stworzeniem nowej większościowej koalicji powodują, że Rutte od tylu miesięcy jest premierem, choć – według ustaleń specjalnej komisji – jego rząd tolerował, przez wiele lat, bezpodstawne wszczynanie postępowań o wyłudzenia wobec ok. 10 tys. rodzin pobierających zasiłki na dzieci. Premier bez legitymacji do rządzenia atakuje polski rząd Zjednoczonej Prawicy, która wygrała wybory dwa razy z rzędu. I w sondażach jest zdecydowanym liderem.

Mógł być nawet następcą Putina. Kogo cieszy śmierć generała?

Wciąż niejasne są okoliczności śmierci ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Jewgienija Ziniczewa. Oficjalna wersja przedstawiająca generała jako...

zobacz więcej

Niderlandy i kłopoty


Ale to niejedyny problem Ruttego. W kwietniu izba niższa parlamentu przyjęła uchwałę o braku zaufania do premiera. Posłowie twierdzili, że Rutte ich okłamał w sprawie ujawnienia afery z zasiłkami. A niedawno okazało się, że minister finansów, unikając opodatkowania w Holandii, inwestował w rajach podatkowych (Pandora Papers). Sama Holandia jest krytykowana za ułatwienia obywatelom innych państw w oszukiwaniu fiskusa. Do tego rządzony przez Ruttego od 11 lat (!) kraj trafił nawet na okładkę niemieckiego „Der Spiegla” jako narkopaństwo. O życie muszą obawiać się dziennikarze, w sklepach wybuchają bomby. Liberalna polityka Ruttego zaprowadziła Holandię na manowce. A będzie jeszcze gorzej. Także dzięki panu premierowi.

W Niderlandy uderzyła fala energetycznego kryzysu – jak w wiele innych krajów UE. Z powodu wysokich cen gazu holenderskim firmom energetycznym, zwłaszcza tym mniejszym, zagraża fala bankructw. Rząd twierdzi, że wszystko jest pod kontrolą, ale bankructwa w tej samej branży w Wielkiej Brytanii zapowiadają to samo w Holandii. Dziennik „De Telegraaf” ostrzega, że obecny kryzys może doprowadzić do tego, że „milionów Holendrów nie będzie stać na zapłacenie rachunków za energię”.

Dlaczego tak się dzieje? Jednym z głównych powodów horrendalnych podwyżek cen gazu w UE (w tym w Holandii) jest polityka Gazpromu i Kremla, które z premedytacją odmawiają zwiększenia dostaw surowca do Europy wstającej z kolan po pandemii. Takiej sytuacji, wynikającej z uzależnienia od rosyjskiego gazu, winnych jest szereg europejskich firm i europejskich polityków. Zazwyczaj mówi się o Angeli Merkel, ewentualnie o Austrii. Tymczasem jest też w UE pewien szef rządu, który brał udział zarówno w uruchomieniu Nord Stream, jak też robił wszystko, aby doprowadzić do końca projekt Nord Stream 2. Choć w międzyczasie Rosja zaatakowała Ukrainę i została obłożona sankcjami unijnymi. Tym premierem jest nie kto inny, jak Mark Rutte.

Po co Rosji kawał pustyni? Mali w układance Kremla

Kiedyś mówiło się, że gdyby na Saharze zapanował komunizm, to po pewnym czasie zabrakłoby tam piasku. Nigdy się tego nie dowiemy, choć Sowieci...

zobacz więcej

Biznes jest biznes


W sierpniu 2006 roku Gazprom i niemieckie koncerny E.ON Ruhrgas oraz BASF podpisały umowę o budowie Nord Stream, gazociągu łączącego Rosję z Niemcami przez Bałtyk. Budową zajęło się konsorcjum, w którym 51 proc. miał Gazprom, a niemieckie spółki po 24,5 proc. W 2007 roku w projekt postanowiła zaangażować się holenderska firma Gasunie. W 2008 roku dostała 9 proc. udziałów – od Niemców. W 2010 roku premierem Holandii został Mark Rutte. I to on był jednym z głównych aktorów imprezy, podczas której otwarto Nord Stream. Z całej grupy polityków tylko on i Angela Merkel do dziś sprawują swoje stanowiska. Był tam też premier Francji Francois Fillon – od paru miesięcy w zarządzie rosyjskiego koncernu Zarubieżnieft. Był 2011 rok – a więc polityka resetu w rozkwicie. Na Kremlu nie czekista Putin, ale „liberał” Miedwiediew. Czy to tłumaczyło ówczesnych zachodnich partnerów Gazpromu? Być może częściowo tak. Ale potem była agresja Rosji przeciwko Ukrainie, aneksja Krymu, wojna w Donbasie. W relacjach Zachodu z Rosją wiele się zmieniło. Ale nie w polityce Ruttego. I to mimo zestrzelenia przez Rosjan latem 2014 roku samolotu MH17 z blisko 200 obywatelami Holandii na pokładzie. Oczywiście Holandia wszczęła śledztwo, oczywiście na dyplomatycznym szczeblu doszło do poważnego ochłodzenia na linii Haga-Moskwa. Ale biznes jest biznes… W czerwcu 2015 roku, niewiele ponad rok po aneksji Krymu, Gazprom podpisuje umowę o budowie Nord Stream 2 z niemieckim E.ON, austriackim ÖMV, francuskim Engie i holendersko-brytyjskim Royal Dutch Shell. Reakcja polskich instytucji, które sięgnęły po unijne przepisy antymonopolowe, spowodowała, że zachodni partnerzy Rosjan nie mogli formalnie stworzyć z Gazpromem konsorcjum. Więc podpisali umowę o finansowaniu projektu. Sytuacja w Donbasie, ani kolejne ustalenia śledztwa potwierdzające, że za zestrzelenie MH17 odpowiada Rosja, nie wpłynęły na stanowisko Holandii i Shella ws. udziału w budowie Nord Stream 2. Mimo że rząd w Hadze zamroził stosunki dyplomatyczne i handlowe z Rosją.

Turcja wchodzi, Iran wychodzi. A Rosja? Wielka gra o Kaukaz

Obecne napięcie na linii Teheran-Baku to przede wszystkim skutek irańskich obaw o utratę wpływów na Kaukazie Południowym. To jedna z...

zobacz więcej

Rutte i Rosjanie


Wszyscy się skupiali na walce administracji Trumpa, władz Ukrainy czy Polski z Nord Stream 2. Na obronie projektu przez Moskwę, a przede wszystkim Berlin. Ostatecznie – po zmianie gospodarza Białego Domu – udało się dokończyć gazociąg. Ale wtedy na jaw wyszły bulwersujące fakty na temat postawy rządu Holandii, z premierem Markiem Rutte na czele. To, że Rutte układał się z Rosjanami, odpowiedzialnymi za śmierć 193 holenderskich cywilów, to jedna sprawa. Ale skandal wybuchł, bo to ukrywał. Jak ustalił niezależny portal Follow the Money, w 2017 r. rząd Ruttego wznowił zakulisowe kontakty dyplomatyczne z Rosją. Urzędnicy wysokiego szczebla kilkukrotnie podróżowali na Kreml, aby omawiać projekt Nord Stream 2. Ukrywano to przed parlamentem. Gdy ten pytał pod koniec 2019 roku rząd o relacje z Rosją, rząd nie zająknął się o spotkaniach odbywających się pod przykryciem tzw. Wspólnej Grupy Roboczej ds. Energii. Premier Rutte przekazywał Tweede Kamer, niższej izbie parlamentu, niekompletne i mylące informacje na temat rozmów z Rosją. Gdy wszystko wyszło na jaw, Rutte tłumaczył, że w rozmowach z Rosjanami nie było nic tajnego ani kontrowersyjnego. Wbrew temu, co twierdzi, dokumenty oraz e-maile jasno wskazują, że podczas spotkań holenderscy dyplomaci zawierali umowy w imieniu państwa.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Jeśli nawet uznać, że roześmiany Rutte w 2011 roku podczas uroczystości uruchomienia Nord Stream mógł nie pojmować, że składa podpis pod cyrografem z diabłem, to jednak wszystko, co było później jest dla niego obciążające. Mimo agresji Rosji na Ukrainę, mimo zestrzelenia samolotu pasażerskiego z blisko dwiema setkami Holendrów na pokładzie, Holandia zaangażowała się w budowę kolejnego gazociągu przez Bałtyk. Jeśli w przypadku Nord Stream Rutte mógł tłumaczyć, że zacieśnianie współpracy energetycznej z Rosją sprawi, że Rosja nie będzie wszczynać wojennych awantur, to już na pewno to się nie broni w przypadku Nord Stream 2. Więcej, Rutte popierając Nord Stream i uzależnienie UE od gazu rosyjskiego, zachęcił Putina do napaści na Ukrainę. Po uruchomieniu Nord Stream 2 Rosjanie będą mieli jeszcze więcej swobody, by atakować Ukrainę i umacniać reżim Putina. Przyłożył się do tego Mark Rutte, ten sam, który atakuje rząd kraju, który broni UE przed uzależnieniem gazowym od Rosji i przed kolejną wojną w Europie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej