RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Wpadka kilerów z Rosji. Mieli zabijać emigrantów

Wpadli w Turcji – bo tam mieli wykonać mokrą robotę (fot. Yelena Afonina\TASS via Getty Images)
Wpadli w Turcji – bo tam mieli wykonać mokrą robotę (fot. Yelena Afonina\TASS via Getty Images)

Wpadli w Turcji – bo tam mieli wykonać mokrą robotę. Sześć osób, w tym czterech Czeczenów z paszportem rosyjskim. Cel? Wrogowie Ramzana Kadyrowa. Mieli dołączyć do długiej listy zamordowanych w Turcji czeczeńskich emigrantów.

Wagnerowcy na Saharze. Jak „kucharz Putina” rozzłościł Francuzów

Rosyjscy najemnicy są już podobno w Mali. Podobno, bo rządząca w tym kraju junta wojskowa zaprzecza. Ale jej sojusz z Moskwą jest faktem....

zobacz więcej

Sąd w Stambule aresztował sześciu podejrzanych, w tym czterech Rosjan, pod zarzutem „szpiegostwa politycznego lub wojskowego”, za co grozi od 15 do 20 lat więzienia. Podejrzanych - czterech Rosjan, Ukraińca i Uzbeka - zatrzymano na początku października w Stambule i nadmorskiej Antalyi. Jak podają tureckie media, przygotowywali akcję zbrojną wymierzoną w czeczeńskich dysydentów znajdujących się w Turcji.

Emisariusze Kadyrowa


Cała szóstka została zatrzymana 8 października. Funkcjonariusze służb tureckich wkroczyli jednocześnie do dwóch mieszkań w Antalyi i trzech w Stambule. Oskarżeni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy służby specjalnej MIT i antyterrorystów policji stambulskiej. Znaleziono przy nich trzy pistolety oraz amunicję – także do innej broni. Jeden z pistoletów miał tłumik i laserowy celownik. Dopiero 20 października prokuratura generalna przekazała nieco więcej informacji na temat zatrzymanych obcokrajowców. Obywatelami Rosji są: Abduła Abdułajew, Rawszan Achmedow, Biesłan Rasajew, Asłanbek Abdulmuslimow. Ihor Jefrim to obywatel Ukrainy, zaś Amir Jusupow – Uzbekistanu. Cała czwórka obywateli Rosji to Czeczeni. Szefem grupy miał być Biesłan Rasajew. Mężczyźni mieli kupić broń w celu użycia jej przeciwko znajdującym się w Turcji krytykom Kadyrowa. Aresztowani mieli planować zamach na dwóch ludzi: blogera Hasana Chalitowa oraz dowódcę jednego z oddziałów czeczeńskich dżihadystów w Syrii, Rustama Adżijewa. Mieli być oni również zamieszani w napaść w Stambule na początku września na jednego ze zwolenników Kadyrowa. Krewni pobitego Czeczena mieli zapowiedzieć krwawą zemstę. To nie pierwszy przypadek zatrzymania obywateli Rosji planujących lub już odpowiedzialnych za zabójstwa czeczeńskich emigrantów w Turcji. W 2016 roku pod zarzutem zabójstwa aresztowano, a potem osądzono dwóch Rosjan: Jurija Anisimowa i Aleksandra Smirnowa. Mieli być zamieszani w zamordowanie na terytorium Turcji siedmiu czeczeńskich emigrantów. Turcy podejrzewali, że oskarżeni pracowali dla rosyjskich służb. W 2018 roku wydano ich Rosji. Prawdopodobnie wymieniono ich na dwóch aresztowanych i skazanych na więzienie na okupowanym Krymie współzałożycieli tatarskiego Medżlisu. W tym przypadku Turcy zdołali schwytać zabójców, co nie jest wcale normą. A historia zamachów na czeczeńskich emigrantów w tym kraju jest całkiem długa.

Co „trzaśnie” na Ukrainie? Wojenne pomruki z Moskwy

Obecny kryzys gazowy w Europie to zła wiadomość przede wszystkim dla Kijowa. Rosja oczyszcza sobie pole do rozprawy z Ukrainą. Jeśli ekipa...

zobacz więcej

Tureckie (nie)bezpieczeństwo


Mieszka w Turcji spora społeczność czeczeńska, głównie byli rebelianci z rodzinami. Niektórzy wciąż zaangażowani w działalność przeciwko Moskwie. Jednym z bardziej aktywnych był Gaidżi Edilsułtanow. We wrześniu 2008 r. został zastrzelony w stambulskiej dzielnicy Başakşehir. Schwytani czeczeńscy napastnicy twierdzili, że zrobili to dla pieniędzy – Edilsułtanow zbierał pieniądze dla rebeliantów na Kaukazie. W grudniu 2008 r., także w Stambule, w dzielnicy Umraniye zamordowano byłego komendanta polowego Islama Dżanibekowa. Na oczach żony i dzieci dostał trzy kule w głowę. Zamachowiec strzelał z SP3 lub SM4, cichego pistoletu używanego przez rosyjskie służby. Także w tym wypadku rosyjskie media sugerowały, że Dżanibekow padł ofiarą czeczeńskich porachunków o pieniądze przeznaczone na finansowanie rebelii. Do zamachu – znów w biały dzień, na ulicy, wśród wielu ludzi – doszło też we wrześniu 2011 roku. Zamachowcy zastrzelili wychodzących z meczetu trzech Czeczenów – powiązanych z Emiratem Kaukaskim. Świadkowie mówili, że napastnicy wykonali zadanie bardzo profesjonalnie. Dwóch Czeczenów zginęło od pierwszych kul, ale trzeci rzucił się do ucieczki. Drugi strzał był celniejszy – ofiara upadła ranna na ziemię. Jeden z kilerów podbiegł i dobił strzałem w głowę. Potem spokojnie wrócił do dwóch pozostałych Czeczenów, oddał kontrolne strzały w ich głowy, wsiadł do samochodu i odjechał z towarzyszami.

Turecka policja zdołała zidentyfikować zamachowca dzięki nagraniom z kamer przemysłowych. Potem dotarła do hotelu, gdzie mieszkał. Okazało się, że mężczyzna posługiwał się rosyjskim paszportem na nazwisko Aleksandr Żarkow. Turecka prasa spekulowała, że jest płatnym zabójcą z tzw. grupy berlińskiej. Finansować miał ją jeden z rosyjskich oligarchów, a rosyjskie służby zapewniały nieoficjalną protekcję. W zamian kilerzy z Berlina – rosyjscy i czeczeńscy emigranci – wykonywali „mokrą robotę”. W kolejnych latach doszło do co najmniej pięciu podobnych zamachów na Czeczenów w Turcji. W większości przypadków tureckim służbom udało się zdobyć dowody wskazujące, że za atakami stały rosyjskie służby. Największym ciosem dla czeczeńskiej diaspory była śmierć Abdulwachida Edilgerijewa, od wielu lat związanego z głównym ideologiem Emiratu Kaukaskiego, Mowładim Udugowem.

Po co Rosji kawał pustyni? Mali w układance Kremla

Kiedyś mówiło się, że gdyby na Saharze zapanował komunizm, to po pewnym czasie zabrakłoby tam piasku. Nigdy się tego nie dowiemy, choć Sowieci...

zobacz więcej

Kadyrowcy na polowaniu


Turcja to nie jedyny kraj, w którym atakowani są czeczeńscy emigranci polityczni. W styczniu 2021 roku szwedzki sąd skazał dwóch obywateli Rosji pochodzenia czeczeńskiego na długoletnie więzienie za udział w próbie zabójstwa (w 2020 r.) Tumso Abdurachmanowa, żyjącego na emigracji krytyka Kadyrowa, popularnego blogera czeczeńskiego. Rok wcześniej we francuskim Lille znaleziono zwłoki Imrana Alijewa, innego czeczeńskiego blogera krytycznego wobec Kadyrowa. Został zadźgany w hotelowym pokoju. Napastnik zadał mu… 135 ciosów nożem. Natychmiast po ataku wrócił do Czeczenii. W sierpniu 2019 roku Zelimchan Changoszwili, były komendant polowy czeczeńskich rebeliantów, został zastrzelony w Berlinie. Niemiecka prokuratura o zorganizowanie zamachu oskarżyła Rosję. Changoszwili był ścigany przez władze rosyjskie pod zarzutami terroryzmu. Jeszcze tego samego dnia niemiecka policja zatrzymała zabójcę – obywatela Rosji powiązanego z FSB. Szef Niemiecko-Kaukaskiego Stowarzyszenia Ekkehard Maas twierdził, że nazwisko Changoszwilego widniało na liście mieszkających za granicą Czeczenów, którzy powinni być zlikwidowani. W 2008 roku jeden z portali wspierających czeczeńską niepodległość opublikował taką „czarną listę” rosyjskich służb. Od tamtej pory dużo osób z tego spisu zostało zabitych. Znacząca część w Turcji.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Z kolei Austria aresztowała dwóch szukających azylu Czeczenów w ramach śledztwa ws. zabójstwa w Wiedniu innego krytyka Kadyrowa, Mamichana Umarowa (lipiec 2020). Mężczyzna założył na YouTube kanał, na którym – jako Anzor z Wiednia - ostro atakował przywódcę Czeczenii. Mówił też o zaangażowaniu rosyjskich służb w zabójstwa czeczeńskich emigrantów politycznych poza Rosją. Według policji mężczyźnie oferowano wcześniej policyjną ochronę, ale jej odmówił. Kim byli zabójcy? 47-letni Sarali Achtajew przyjechał do Europy jeszcze w 2002 roku. 37-letni Salman Magomadow w 2004 roku. Kadyrow do mordowania wrogów w Europie wykorzystuje najczęściej członków czeczeńskiej diaspory. Według różnych szacunków, liczbę Czeczenów mieszkających w UE szacuje się na ponad 100 000. Rosyjskie służby skwapliwie wykorzystały strumień uchodźców czeczeńskich z początku poprzedniej dekady, by osadzić w Europie swoich agentów. Było to tym łatwiejsze, że już wcześniej FSB i GRU w dużym stopniu zinfiltrowały szeregi czeczeńskich rebeliantów.

Turcja wchodzi, Iran wychodzi. A Rosja? Wielka gra o Kaukaz

Obecne napięcie na linii Teheran-Baku to przede wszystkim skutek irańskich obaw o utratę wpływów na Kaukazie Południowym. To jedna z...

zobacz więcej

Ramzan Kadyrow i rosyjskie służby zbudowały system kontroli diaspory poprzez sieci kryminalne i szantażowanie krewnych pozostałych w Czeczenii. W listopadzie 2019 roku w Moskwie odbyło się spotkanie Adama Delimchanowa i przedstawiciela przywódcy Czeczenii przy prezydencie Rosji Bekchana Tajmaschanowa z przedstawicielami czeczeńskiej diaspory. Przyjechało pół tysiąca osób. Ludzie Kadyrowa wezwali, żeby ujawniać Czeczenów na całym świecie, którzy nie chcą pójść „drogą Achmada Kadyrowa” i wiodą „obraźliwy dla czeczeńskiego narodu” tryb życia.

– Mówię wam, tym, którzy żyją w Europie, w Ameryce, Kanadzie – powstrzymajcie takich ludzi! Zgodnie z naszymi tradycjami i obyczajami rozwiążcie ich problem. Tego, kto to rozwiąże, będziemy na rękach nosić, bo kochamy swoją religię i tradycję – mówił Delimchanow. Dziś Kreml ma wśród Czeczenów mieszkających w Austrii, Francji, Belgii i Niemczech wielu swych agentów. Dlaczego decydują się na „mokrą robotę”? Bo wiedzą, że nawet w europejskim więzieniu będą mieli jak w sanatorium – porównując je z rosyjskim. A Kadyrow zapewni wtedy ich rodzinom wikt i opierunek. A czeczeńscy opozycjoniści żyjący w Europie zadają sobie pytanie: kto następny?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej