RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Dwa komentarze w Politico miażdżą unijnych krytyków Polski

„UE nie może pozwolić sobie na wojnę z Polską”; „Walka nie do wygrania” (fot. EU Commission / Pool/Anadolu Agency via Getty Images)
„UE nie może pozwolić sobie na wojnę z Polską”; „Walka nie do wygrania” (fot. EU Commission / Pool/Anadolu Agency via Getty Images)

„Polska ma rację w sporze o nadrzędność unijnego prawa” – piszą w opinii dla serwisu Politico profesorowie prawa międzynarodowego Stefan Auer i Nicole Scicluna. Podważają przy tym tezy przeciwników polskiego rządu, wskazując, że w żadnym z unijnych traktatów nie zapisano zasady unijnej supremacji prawnej i dodają, że Polska ma prawo decydować o kształcie UE. W innej opinii dla Politico trójka publicystów odkrywa „brudną prawdę o walce UE z Polską: jest nie do wygrania”, i przekonuje, że Bruksela nie może sobie pozwolić na wojnę z jednym z własnych krajów członkowskich.

Szefowa KE o nadrzędności prawa Unii. Legutko: Skąd pani to wzięła?

– Nie boimy się europejskiego prawa. Boimy się europejskiego bezprawia większości, nadużywania władzy, własnych interpretacji traktatów – mówił w...

zobacz więcej

Profesorowie Auer i Scicluna (pierwszy jest profesorem nadzwyczajnym studiów europejskich na Uniwersytecie w Hongkongu, drugi – profesorem studiów rządowych i międzynarodowych na Hong Kong Baptist University) podkreślają, że mimo natychmiastowego potępienia wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego przez instytucje UE, prawda jest „o wiele bardziej skomplikowana i niepokojąca dla Unii”. Rzecz w tym – jak przyznają – że Polska ma rację, a jej miejsce w UE „jest nadal dość bezpieczne, mniej pewna jest natomiast przyszłość Unii Europejskiej jako quasi-federacji”.

Co „ustalono” w 1964 r., a czego nie zapisano w traktatach


Przypominają przy tym, że ostatnio także niemieccy sędziowie podważyli jedną z decyzji TSUE, „wystrzeliwując pocisk prawny w samo serce Unii”. Zachęcają jednak, by pochylić się nad sednem problemu – czyli mityczną zasadą unijnej supremacji prawnej. „Zasada ta nie została zapisana w Traktacie Rzymskim z 1957 r., dokumencie założycielskim ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej ani w żadnym późniejszym traktacie UE (…). Nadrzędność prawna została raczej ustanowiona przez sam Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) w jego przełomowej decyzji z 1964 r. w sprawie Costa przeciwko ENEL” – argumentują eksperci.

„Polexit to rzeczywiście fake news”


Jako sukces Wspólnoty oceniają przy tym fakt, że przez dziesięciolecia nikt nie podważał tego – w istocie nieformalnego – stanu prawnego. Przypominają też, że państwa członkowskie miały szansę uznać nadrzędność prawa unijnego, ale nie skorzystano z niej, a zapis nie został włączony do traktatu lizbońskiego.

Polexit to rzeczywiście fake news, jak przekonuje premier Mateusz Morawiecki. Udawanie, że jest inaczej, bo nie podoba nam się program polityczny, który reprezentuje jego partia, jest bezcelowe” – konstatują komentatorzy Politico. Podkreślają też, że Unia Europejska to ewoluująca, eksperymentalna struktura polityczna, o której kształcie przyszłości „decydują tworzące ją narody członkowskie, w tym także Polska, niezależnie od tego, jak problematyczne może wydawać się jej stanowisko”. Także komentatorzy odnotowują luki w argumentacji przeciwników polskiego rządu.

Co trzyma przy siłach unijnych biurokratów


W innym artykule dla Politico trójki publicystów Davida M. Herszenhorna, Lili Bayer i Mai de la Baume czytamy, że „istnieje brudna, niezbyt tajemna prawda o walce UE z Polską o praworządność, do której prawie nikt w instytucjach unijnych nie chce się głośno przyznać: Jest ona nie do wygrania”.

„Polscy komuniści mówią o demokracji i atakują rząd”. Lawina komentarzy po sesji PE

Przedstawiciele polskiej opozycji ostro atakowali Polskę w Parlamencie Europejskim. Zaznaczali, że demokratyczne państwo musi przestrzegać prawa, a...

zobacz więcej

Co prawda odnotowują, że „Polska też nie może wygrać”, ale ironizując oceniają, że „to chyba jedyna rzecz, która sprawia, że sytuacja jest znośna” dla zajmujących się tym problemem brukselskich eurokratów.

„Rzeczywistość polityczna jest taka, że UE nie może sobie pozwolić na wojnę z jednym z własnych krajów członkowskich bez narażenia się na zablokowanie całej swojej polityki, dlatego że wszystkie kluczowe decyzje polityczne wymagają jednomyślności” – zaznaczono.

Wskazują też, że zasada „pieniądze za praworządność”, zakwestionowana już wcześniej przez Polskę i Węgry może nie zostać w ogóle uruchomiona, a jeśli nawet, to zajmie miesiące, a „ostateczny efekt może być daleki od oczekiwanego”.

Zobacz także: Nie oglądaliście debaty w PE? Oto 10 kłamstw o Polsce, którymi karmiono Europę

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej