RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Połknęli Hongkong, teraz wyciągają ręce po Tajwan. Tylko USA mogą powstrzymać chiński apetyt

Władze w Pekinie nawet nie udają, że ćwiczenia wojskowe w pobliżu Tajwanu są rutynowe (fot. Kevin Frayer/Getty Images)
Władze w Pekinie nawet nie udają, że ćwiczenia wojskowe w pobliżu Tajwanu są rutynowe (fot. Kevin Frayer/Getty Images)

Władze w Pekinie nawet nie udają, że ćwiczenia wojskowe w pobliżu Tajwanu są rutynowe, że zbieżność miejsca i czasu to czysty przypadek. Stawiają sprawę jasno. To pokaz siły. Sygnał ostrzegawczy dla władz wyspy, które wciąż podkreślają, że są niezależne, że nie podporządkują się, jak niedawno uczynił to Hongkong, dyktatowi chińskich komunistów. Po stronie Tajwanu stoją USA. Pytanie, jak bardzo Waszyngton jest zdeterminowany we wspieraniu sojusznika. I jak bardzo Państwo Środka jest gotowe na otwarty konflikt.

Aplikacja z tekstem Koranu znika z chińskiego rynku

Quran Majeed App, używana przez 35 mln muzułmanów na świecie, na żądanie władz w Pekinie została usunięta przez koncern Apple z chińskiego sklepu z...

zobacz więcej

Październik przyniósł gwałtowne natężenie aktów agresji ChRL wobec Tajwanu. W tym miesiącu doszło do rekordowego naruszenia strefy powietrznej wyspy przez chińskie samoloty zwiadowcze i licznych prowokacji, które spowodowały, że relacje między nimi są dziś oceniane jako najgorsze od dziesięcioleci.

Nie bez znaczenia jest to, że do szczególnego nasilenia aktów agresji doszło w czasie, gdy w Chińskiej Republice Ludowej świętowano rocznicę powstania państwa. Podczas przemówień padały tam słowa, które nie pozostawiają wątpliwości, że po tym, jak w zeszłym roku narzuciła ona Hongkongowi prawo o bezpieczeństwie, które zmniejszyło jego autonomię, teraz chińscy komuniści realizują kolejny krok.

Chiński przywódca Xi Jinping wyraził się w kontekście Tajwanu jasno - „historyczne dzieło zjednoczenia narodu” musi się nieuchronnie dokonać.

Zmuszanie do zjednoczenia


Dla coraz bardziej imperialistycznej polityki Pekinu – Tajwan, zachowujący od 1949 r. odrębność polityczną, po tym jak siły Republiki Chińskiej wycofały się na wyspę, gdy na kontynencie władzę przejęli w Chinach komuniści, jest czymś, na co nie może się zgodzić.

Gdy do niedawna chińscy komuniści kierowali się oficjalnie doktryną „jeden kraj, dwa systemy”, teraz działają w myśl zmienionej – „jeden kraj, jeden system”. To jednak wzbudza uzasadnione obawy, zarówno tych, których Pekin chce na siłę przyciągnąć do „jednego kraju”, jak i sąsiadów Państwa Środka i państw Zachodu. Tym bardziej, że w polityce zagranicznej Pekin dąży do zdominowania basenu Morza Południowochińskiego.

Ponad 700 ewakuowanych Afgańczyków bez papierów uciekło z bazy w USA

Afgańczycy ewakuowani z kraju do USA na własną rękę opuszczają bazy wojskowe, gdzie zostali zakwaterowani, jeszcze przed otrzymaniem papierów...

zobacz więcej

To, co szczególnie dziwi, to nie nawet sam fakt realizacji przez niego tych celów, ale to, że czyni to już tak ostentacyjnie, że już się, jak wcześniej, nie ukrywa.

Tajwan nie daje się zastraszyć


Chiny są wściekłe, gdyż mimo ich permanentnego nacisku na wyspę, jej mieszkańcy wybrali w 2016 roku na prezydenta Tsai Ing wen - polityka wywodzącego się ze środowisk opowiadających się za niezależnością.

Chiny są wściekłe także dlatego, że nie udało im się odizolować Tajwanu od reszty świata ani też zniechęcić USA do jego wspierania.

Stąd też sięgają one po coraz mocniejsze środki. Przeprowadzenie niedawnych ćwiczeń z lądowania na plaży w prowincji znajdującej się na drugim brzegu Cieśniny Tajwańskiej – należy uznać za jawną prowokację. Chińskie reżimowe media chwaliły się, że wzięły w nich udział oddziały szturmowe, saperzy i specjaliści zajmujący się łodziami wojskowymi.

Władze w Tajwanie zapowiadają zaś, że nie ulegną naciskom i będą się bronić.

I chociaż z dzisiejszej perspektywy atak Chin na Tajwan brzmi jak science fiction, to jednak eksperci nie wykluczają zrealizowania się takiego scenariusza. Nie można jednak zapominać, że zanim do tego dojdzie, Pekin będzie w dalszym ciągu chciał osłabiać morale mieszkańców wyspy. Jednym z głównych sposobów na to jest pokazywanie własnej siły i gotowości do walki.

Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Anna Fotyga: Dąży do supremacji

– Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Kreml nie tylko remilitaryzuje region, ale także poprzez politykę faktów dokonanych – prawnych,...

zobacz więcej

Przygotowania do inwazji?


Jak podał hongkoński dziennik „South China Morning Post”, który oskarżany jest o szerzenie propagandy Pekinu, powołując się na zdjęcia satelitarne, władze ChRL modernizują trzy bazy sił powietrznych na wybrzeżu w pobliżu Tajwanu, które mają zapewnić wsparcie dla lotnictwa chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW). Tych samych, które ostatnio naruszały przestrzeń powietrzną wyspy. Wśród nich, co należy podkreślić, były samoloty bombowe Xian H-6, zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych.

Gazeta wskazywała przy tym, że prace w prowincji Fujian rozpoczęły się najprawdopodobniej na początku zeszłego roku i trwały w czasie pandemii. Zacytowała również byłego wykładowcę tajwańskiej Akademii Marynarki Wojennej Lu Li Sziha, który ocenia to jako przygotowania na ewentualne uderzenie rakietowe z Tajwanu w wypadku wojny.

W podobnym tonie wypowiadał się niedawno tajwański minister obrony Ciu Kuo-czeng, który ocenił, że w 2025 r. chińska armia osiągnie zdolność do dokonania inwazji na wyspę na pełną skalę.

Z kolei tajwańska prezydent Caj Ing-wen podczas obchodów 110-lecia Rewolucji Xinhaiskiej wyrażała nadzieję, że dojdzie jednak do poprawy relacji w Cieśninie Tajwańskiej. Zapewnia przy tym, że „Tajwańczycy nie ugną się pod naciskiem”.

- Będziemy nadal umacniać naszą obronę narodową i demonstrować determinację do obrony, aby nikt nie mógł zmusić Tajwanu do podążenia drogą, którą wyznaczyły nam Chiny. Dzieje się tak dlatego, że ścieżka, którą wybrały dla nam Chiny, nie oferuje ani wolnego, demokratycznego sposobu życia dla Tajwanu, ani suwerenności dla naszych 23 mln obywateli – podkreślała Caj Ing-wen.

Pekin przypomina o zakazie dotyczącym kryptowalut. Bitcoin traci na wartości

Po tym, jak Ludowy Bank Chin przypomniał w piątek o zakazie przeprowadzania jakichkolwiek transakcji związanych z kryptowalutami, ich ceny zaczęły...

zobacz więcej

„Wewnętrzny problem Chin”


Również z okazji rocznicy tejże rewolucji przywódca Chin Xi Jinping powtórzył, że kwestia Tajwanu to wyłącznie „wewnętrzny problem Chin i żadna ingerencja z zewnątrz jest niedopuszczalna”.

- Zjednoczenie jest nadzieją dla wszystkich chińskich obywateli. Jeśli uda nam się zjednoczyć, ludzie w całym kraju będą szczęśliwi. Jeśli nie uda nam się osiągnąć zjednoczenia, zaszkodzi to wszystkim – przekonywał Xi Jinping. Dodał przy tym, że „problem Tajwanu zrodził się ze słabości i chaosu, w którym pogrążył się naród, dlatego musi zostać rozwiązany wraz z narodowym odrodzeniem. Tak zadecydował bieg historii chińskiego narodu i taka jest wola wszystkich dzieci Chin” – zaznaczył.

Tyle, że mieszkańcy Tajwanu nie są tym zainteresowani. W badaniu przeprowadzanym corocznie przez Centrum Badań nad Wyborami Narodowego Uniwersytetu Chengchi w 2021 tylko jeden procent mieszkańców opowiadał się za natychmiastowym zjednoczeniem z Chinami. Ponad połowa z pytanych chciałaby zachowania statusu quo, a ponad jedna czwarta również go poparła, przy czym wyraziła również chęć dążenia do niepodległości.

Tajwan tymczasem nie tylko zapewnia, że będzie się bronił, ale przeznacza również ogromne pieniądze na armię. W ciągu najbliższych pięciu lat ma przeznaczyć na ten cel 8 mld dolarów.

Amerykanie o chińskich rakietach. „Nie wiemy, jak się bronić przed taką technologią”

Chińskie testy rakietowe z użyciem hipersonicznego pocisku budzą obawy USA – oświadczył Robert Wood, ambasador Stanów Zjednoczonych przy...

zobacz więcej

Swojego zaniepokojenia postawą ChRL wobec Tajwanu nie kryją Amerykanie. Tamtejszy Departament Stanu ocenił w oświadczeniu, że chińskie działania sytuację w regionie i wezwał Pekin do zaprzestania wojskowej, dyplomatycznej i ekonomicznej presji wobec Tajwanu.

Płachta na byka


W dokumencie podkreślono, że zaangażowanie USA na rzecz Tajwanu jest „solidne jak skała” i przyczynia się do „utrzymania pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej oraz w regionie”.

Wsparcie USA dla Tajwanu działa na Pekin jak płachta na byka. Tym bardziej, że może być ono o wiele intensywniejsze, niż się do tej pory wydawało. Amerykański dziennik „Wall Street Journal” poinformował ostatnio, że żołnierze USA co najmniej od roku stacjonują na tej wyspie i przygotowują jej siły zbrojne do obrony przed ewentualnym atakiem Chin.

Z kolei Państwo Środka stara się zaimponować rozbudową swoich sił militarnych nie tylko Tajwanowi czy krajom regionu, ale i Waszyngtonowi.

W ten sposób należy ocenić niedawną informację o tym, że Pekin wystrzelił w sierpniu pocisk hipersoniczny zdolny do przenoszenia broni jądrowej, który okrążył Ziemię na niskiej orbicie. Fakt ten był ukrywany przez chińskich komunistów.

Pociski takie mogą przenosić broń jądrową i lecieć z prędkością ponad pięciokrotnie większą niż prędkość dźwięku. W przeciwieństwie do balistycznych, które mają wysoką trajektorię lotu, te są zwrotniejsze i ciężej je śledzić i kontratakować.

Rosja „szczerze współczuje” Europie. Lekarstwem na kryzys energetyczny ma być Nord Stream 2

Europie zagrażają niedobory gazu, a jego ceny osiągają rekordy. Odpowiedzialność za to spada na Rosję, która oskarżana jest o wstrzymywanie dostaw...

zobacz więcej

AUKUS staje do rywalizacji


Poczynaniami Chin zaniepokojone są nie tylko Stany Zjednoczone, Tajwan i inne państwa tego regionu, ale także Australia i Wielka Brytania. Te dwa kraje wraz z USA utworzyły ostatnio nowy sojusz obronny z USA – AUKUS, który celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa w regionie Indo-Pacyfiku.

Działania te wzbudzają wściekłość Pekinu, który wciąż nie jest gotowy do tego, by otwarcie rzucić Waszyngtonowi rękawicę. Jednak to, że przykuwa on tak mocno uwagę amerykańską powoduje, że Biały Dom zmniejsza swoje zainteresowanie Europą, w tym naszym regionem.

Z tego zaś korzysta Rosja, która dąży poprzez zacieśnianie współpracy polityczno-gospodarczej z Niemcami, narzucić całemu kontynentowi swój model relacji. To jest zaś bezpośrednie zagrożenie dla całego naszego regionu.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej