RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Na mobbingowaniu Polski i dzieleniu UE korzysta Putin. Ten proces można zatrzymać

Premier Mateusz Morawiecki w czasie debaty w Parlamencie Europejskim (fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL)
Premier Mateusz Morawiecki w czasie debaty w Parlamencie Europejskim (fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL)

Politycy reprezentujący większość w Parlamencie Europejskim podzielili się dziś na tych, którzy nie słuchali, tych którzy kłamali oraz tych, którzy nie rozumieją wyzwań, przed jakimi stoi Unia Europejska, a o których w swoim wystąpieniu mówił polski premier. Uzbrojeni w przygotowane wcześniej kartki, powtarzali totalnie zmyślone rzeczy na temat naszego kraju – zwykłe kłamstwa, których nie powstydziłby się Kreml. I to właśnie Władimir Putin jest dziś tym, którego najbardziej cieszy stawianie Polski pod pręgierzem. Bezczelnie szantażuje gazowo UE i razem z kolegą Łukaszenką wysyła nowe „zielone ludziki” na granicę UE. A kim się zajmują politycy brukselscy? Grillowaniem Polski, która ostrzegała przed Nord Stream 2, a teraz broni granicy UE.

Niemcy i Rosja kontra Polska i Węgry – „dobra” i „zła” suwerenność

Niecały wiek temu nasz zachodni sąsiad razem ze Stalinem doprowadzili Europę do ruiny i wymordowali miliony ludzi, obywateli naszego kontynentu....

zobacz więcej

Wybór jest dziś prosty: albo będziemy Unią Europejską silnych, suwerennych państw, albo zamienimy się w grupę województw europejskich pod nadzorem brukselskim. Od kiedy Niemcy i Francja w 2017 r. ogłosiły projekt UE różnych prędkości, już nikt nie udaje. Widzimy wyraźnie, komu nie podoba się wizja Wspólnoty równych państw, kto optuje za siłowym ustawianiem krajów, które bronią suwerenności, i jak poprzez odpowiednio ulokowanych w instytucjach unijnych polityków lub sędziów wprowadza się w UE podwójne standardy, szantażując i dzieląc kraje członkowskie. W świetle rosnących zagrożeń zewnętrznych potrzebujemy jedności, równego traktowania i solidarności, nie brutalnego politycznego mobbingu i ciągłego zajmowania się w UE sobą nawzajem.

Słuchając debaty w Parlamencie Europejskim ciężko nie było odnieść wrażenia, że politycy reprezentujący większość tej izby nie słuchali tego, co w swoim wystąpieniu miał do powiedzenia premier Mateusz Morawiecki, i całkowicie nie rozumieją wyzwań, przed jakimi stoi Wspólnota.

„Dziś wszyscy Europejczycy oczekują od nas jednego. Chcą, byśmy wyszli naprzeciw wyzwaniom, jakie stwarza kilka kryzysów jednocześnie, a nie przeciwko sobie, nie na siłę szukając winnych – czy raczej tych, którzy w rzeczywistości winni nie są, ale których wygodnie jest winą obarczyć.” To są słowa polskiego premiera, które wrodzy Polsce europosłowie puścili mimo uszu.

„A co jeśli zrobią to samo z moim krajem?”. B. szef MSZ Portugalii ze zrozumieniem o Polsce i Węgrzech

– Zdaniem Warszawy i Budapesztu, i jest to uprawniony pogląd, działania, które odbywają się w Parlamencie Europejskim, są wynikiem starań ich...

zobacz więcej

Jeszcze gorzej wypadli europosłowie z Polski, jak np. polityk PSL, Jarosław Kalinowski, który wmawiał nam, że środków unijnych dla Polski nie blokuje nam Komisja Europejska, tylko są one blokowane przez polski rząd. I mówił to bez cienia zażenowania, jakby nieświadomy, w czym właśnie uczestniczy i jak się zapisuje w historii Polski i UE. Zastanawiam się, do jakiego miejsca doszliśmy, że nie znalazł się choć jeden polityk polskiej opozycji w PE, który wyszedłby na mównicę i powiedział: „Dzień dobry, ja reprezentuję opozycję w Polsce, jestem krytyczny wobec mojego rządu, ale nie będę dziś atakował polskiego premiera i mówił źle o Polsce, bo nasze spory powinniśmy rozwiązywać w kraju”?

Demokracja siłą, politycy brukselscy słabością UE


Gdy po debacie w Strasburgu na konferencję prasową w Sejmie wyszedł Donald Tusk, można było odnieść wrażenie, że mimo swojego bogatego politycznego doświadczenia, zapomniał, czym jest demokracja. Bo niby jakim prawem w latach 2007-2015 Polskę reprezentowały PO i PSL i nikt tego nie negował, a od listopada 2015 r. on i jego koledzy wmawiają Polakom, że mimo ich demokratycznego wyboru, to nie PiS reprezentuje nasz kraj? „Demokracja to władza ludzi, dla ludzi, poprzez ludzi. To suwerenność ludu. Czas oddać suwerenność narodom, według głosu większości, czas zredukować władzę sędziów i mniejszości” – te słowa kandydata we francuskich wyborach prezydenckich, Erica Zemmoura dają nadzieję na zmianę nastawienia Francji, ale też oddają skalę wyzwań, przed jakimi stoi dziś nasz kontynent. Ich skalę najlepiej uwidacznia różnica między tą deklaracją, a słowami prezydenta Francji, Jacques’a Chiraca z 2003 r., że „Polacy zmarnowali okazję, żeby siedzieć cicho”. O tym złym kierunku zmian, w jakim podąża Unia, mówił dziś również premier Morawiecki. „Ponad 85% Polskich obywateli mówi jasno: Polska jest i pozostanie członkiem Unii. Mój rząd i większość parlamentarna, która za tym rządem stoi, jest częścią tej proeuropejskiej większości w Polsce. Nie oznacza to, że Polacy nie przeżywają dziś wątpliwości i niepokojów o kierunek zmian w Europie. Ten niepokój jest widoczny i – niestety – uzasadniony. (…) Wciąż słyszymy o podziale na lepszych i gorszych. Za często mamy do czynienia z Europą podwójnych standardów.” Trudno o lepszą diagnozę obecnego stanu rzeczy, której zresztą nie podważają nawet jakoś szczególnie głośno krytycy Polski, tylko po prostu przekonują, że tak jest dobrze i kto myśli inaczej, tego czeka „exit”.

UE potrzebuje jedności, nie wykluczania


„Divide et impera” (dziel i rządź). W czasach gdy tak bardzo potrzebujemy silnej, a więc zjednoczonej UE, nierówne traktowanie krajów członkowskich, brutalny polityczny mobbing i wieczne zajmowanie się sobą nawzajem, to działanie niekorzystne dla Unii Europejskiej i ze wszechmiar pożądane przez jej wrogów. Na dzieleniu się nawzajem, ciągłym sporze i siłowym traktowaniu każdego, kto ma inne zdanie, tracimy i osłabiamy się nawzajem. Najlepszym tego przykładem jest brexit. Niemały w nim udział miał były szef Rady Europejskiej, Donald Tusk, który chcąc się podlizać Berlinowi – z pogardą traktował Londyn.

Czołowi politycy Francji bronią Polski. Są „zszokowani” postawą TSUE

W 2022 roku we Francji odbędą się wybory prezydenckie, a polityczne emocje już sięgają zenitu. Okazuje się, że jednym z ważnych tematów kampanijnej...

zobacz więcej

Od początku powstania Unii Europejskiej jej siłą była jedność w różnorodności. Przez lata zmieniały się rządy w krajach członkowskich, wymieniała się prawica z lewicą, do Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej trafiali politycy różnych poglądów, ale nigdy nie przyszło im do głowy nękać jakiś kraj, bo jego obywatele wybrali nie ten kierunek, którego pożąda większość w Parlamencie Europejskim. Wyobraźmy sobie, że w następnych wyborach zmienia się układ sił w PE i nagle pojawiają się rezolucja za rezolucją, wzywająca rządzone przez lewicę kraje UE do wycofania się z wprowadzanych reform. Brzmi absurdalnie, prawda? Konserwatywni europarlamentarzyści nie grillują rządów państw UE, które obierają radykalnie lewicowy kurs. Dlaczego w drugą stronę nie ma tej tolerancji? To jest pytanie, które musimy sobie dzisiaj zadać i na które musimy sobie odpowiedzieć. Dziś UE zamiast się rozszerzać, jest skłócona wewnętrznie i to jest niepodważalny fakt. Brak szacunku Brukseli do różnorodności krajów członkowskich i ich praw do samostanowienia, to prosta droga w przepaść i niestety to jest właśnie ten kierunek, który podążyły elity brukselskie. Nie ma dziś różnicy, czy robią to świadomie, czy z głupoty, bo skutek jest ten sam.

Gdy za kilkanaście, bądź kilkadziesiąt lat wstecz spojrzymy na rok 2021, może się okazać, że był to rok kluczowy dla zawrócenia z tej obłąkańczej drogi, na jaką UE wkroczyła. Dziś 10 kandydatów na prezydenta Francji wspiera nasz kraj, mówiąc wyraźnie: konstytucje krajowe stoją wyżej niż regulamin UE. Z perspektywy czasu wystąpienie polskiego premiera może się okazać historycznym momentem, dowodem na to, że Polska nie uległa niebezpiecznym trendom, otwarcie określiła, co jest bogactwem UE, a co może ją zniszczyć od środka. Mateusz Morawiecki wskazał bardzo konkretne argumenty w trwającej debacie o przyszłości UE, od której nie możemy uciekać. Obyśmy tej przyszłości jako Europejczycy, w imię strachu przed możnymi czy konformizmu – nie zaprzepaścili.

Zobacz także – Politolog: Premier złożył Unii bardzo ważną propozycję ws. TSUE

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej