RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Premier Wielkiej Brytanii złamał restrykcje? Rzecznik komentuje

Brytyjski premier Boris Johnson był zakażony koronawirusem (fot. PAP/EPA/ANDY RAIN)
Brytyjski premier Boris Johnson był zakażony koronawirusem (fot. PAP/EPA/ANDY RAIN)

Rzecznik brytyjskiego premiera zapewnił, że Boris Johnson i jego żona Carrie nie złamali w zeszłe święta Bożego Narodzenia restrykcji covidowych, ale pośrednio przyznał, że ujawniona przez media kontrowersja faktycznie miała miejsce.

Trzej Królowie z certyfikatem szczepienia. Nietypowa szopka

W neapolitańskiej szopce Trzej Królowie trzymają w rękach przepustkę COVID-19. Figurki z unijnym tak zwanym Green Pass pojawiły się w warsztacie...

zobacz więcej

W miniony weekend na portalu amerykańskiego miesięcznika „Harper's” w dłuższym tekście o brytyjskim premierze i jego żonie pojawiła się informacja, że w trakcie Bożego Narodzenia na Downing Street pomieszkiwała przyjaciółka Carrie i matka chrzestna ich dziecka, Nimbi Ali.

W tym okresie w Londynie obowiązywał najwyższy, czwarty poziom restrykcji związanych z pandemią COVID-19 i jego mieszkańcy nie mogli się spotykać z osobami, z którymi nie mieszkają lub z którymi nie tworzyli tak zwane bańki wsparcia lub bańki do opieki nad dziećmi.

Boris z żoną złamali przepisy?


Rzecznik Johnsona pytany w poniedziałek o tę sprawę zaprzeczył, by Boris Johnson i jego ówczesna narzeczona, a obecnie żona, złamali przepisy, gdyż dopuszczały one wizytę osoby opiekującej się dzieckiem. Nie potwierdził tego wprost, ale zasugerował, że Nimbi Ali była na Downing Street w takiej roli.

– Jak można się spodziewać, nie zamierzam wdawać się w mówienie o osobach, które premier widział w czasie świąt Bożego Narodzenia. To, co mogę powiedzieć, to fakt, że premier i pani Johnson przez cały czas przestrzegali zasad dotyczących koronawirusa. Reguły stanowiły, że można nadal korzystać z bańki do opieki nad dziećmi w samo Boże Narodzenie, w tym w obszarze na poziomie 4. Dla uniknięcia wątpliwości mogę potwierdzić, że ani matka premiera, ani matka pani Johnson nie były tam w okresie świątecznym – wyjaśnił rzecznik premiera. To kolejna kontrowersja dotycząca przestrzegania restrykcji covidowych w brytyjskim rządzie. Wiosną 2020 roku głośna była sprawa ówczesnego głównego doradcy Johnsona Dominica Cummingsa, który w czasie, gdy obowiązywał zakaz przemieszczania się bez uzasadnionej przyczyny, pojechał z rodziną do domu swoich rodziców w Durham, ponad 400 km od Londynu. Wyjaśniał, że nie miał nikogo, kto mógłby się opiekować jego dzieckiem. Wprawdzie jego wyjaśnienia zostały odebrane jako mało przekonywujące, Johnson go nie zwolnił.

Z kolei w czerwcu obecnego roku dziennik „The Sun” ujawnił, że ówczesny minister zdrowia Matt Hancock złamał nakaz zachowywania dystansu wobec osób spoza własnego gospodarstwa domowego lub bańki wsparcia, gdy w budynku ministerstwa obejmował i całował się z doradczynią, z którą miał romans. Następnego dnia po publikacji Hancock złożył rezygnację.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej