RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Po co Rosji kawał pustyni? Mali w układance Kremla

Dziś Moskwa tam wraca, ale już bez ideologicznego zadęcia (fot. Shutterstock/ Vladimir Zhupanenko)
Dziś Moskwa tam wraca, ale już bez ideologicznego zadęcia (fot. Shutterstock/ Vladimir Zhupanenko)

Kiedyś mówiło się, że gdyby na Saharze zapanował komunizm, to po pewnym czasie zabrakłoby tam piasku. Nigdy się tego nie dowiemy, choć Sowieci pewne wpływy w tej części Afryki zyskali. Dziś Moskwa tam wraca, ale już bez ideologicznego zadęcia. Liczy się biznes, pieniądze, no i oczywiście polityczne wpływy.

Prezes PiS: Mamy do czynienia z wieloetapową akcją rosyjską wymierzoną w Rzeczpospolitą

Są dwa fronty wojny hybrydowej: na granicy i w Warszawie; gdyby działania opozycji były inne, ta operacja miałaby zupełnie inny przebieg,...

zobacz więcej

Wojskowi, którzy w wyniku puczu przejęli rządy w Mali, zdecydowali się na sojusz z Rosją. Obecny minister obrony w ostatnim czasie gościł w Moskwie co najmniej dwa razy. Kilkanaście dni temu do Bamako dotarła dostawa rosyjskich śmigłowców wojskowych. Ale przede wszystkim junta liczy na pomoc rosyjskich najemników. Pojawiły się doniesienia, że wagnerowcy zostali już nawet przetransportowani do Mali.

To kolejny kraj Afryki Subsaharyjskiej, który sięga po pomoc rosyjskich najemników – i kolejny raz wywołuje to alarm na Zachodzie, szczególnie w Paryżu. Wszak to tradycyjna strefa postkolonialnych wpływów Francji. Pod koniec września szef francuskiej dyplomacji Jean-Yves Le Drian ostrzegł Siergieja Ławrowa, że Rosję spotkają „poważne konsekwencje”, jeśli wagnerowcy pojawią się w Mali. Moskwa odrzuca francuską krytykę, wskazując, że Bamako chce pomocy rosyjskiej, bo nie może już liczyć na Francję, która nie potrafi wywiązać się ze swych regionalnych zobowiązań.

Od cementowni do dżihadu


Dlaczego junta rządząca Mali zwraca się właśnie ku Rosji? Istotna jest na pewno historia. Wszak Związek Sowiecki był jednym z kluczowych dobroczyńców Mali, wspierając ten kraj udziałem w wielkich projektach infrastrukturalnych oraz dostawami broni. W 1970 r. przy pomocy sowieckiej zbudowano wielką cementownię w Diamou. Produkowano tam do 50 tys. ton cementu rocznie. Z kolei w kopalni Kalana (od 1979 r.) nawet 80 proc. wydobywanego złota szło na spłatę sowieckich kredytów. Po upadku ZSRS dla Mali – jak i innych krajów wspomaganych wcześniej przez Moskwę – nastały chude lata. Permanentny kryzys gospodarczy sprawił, że kraj ten stał się jednym z najbiedniejszych na świecie. Za ekonomiczną dekoniunkturą, jak to często bywa, przyszła destabilizacja polityczna. Ostatnia dekada to jedno wielkie pasmo konfliktów, także militarnych.

Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Anna Fotyga: Dąży do supremacji

– Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Kreml nie tylko remilitaryzuje region, ale także poprzez politykę faktów dokonanych – prawnych,...

zobacz więcej

W 2012 roku w ogniu stanęła północ Mali. Wybuchło powstanie Tuaregów, którzy wcześniej przez lata służyli Muammarowi Kadafiemu, a po jego obaleniu w 2011 roku wrócili do domów. Tuaregowie zajęli większość północy kraju, w tym kilka dużych miast, korzystając także z pomocy lokalnych organizacji islamistycznych, m.in. Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu (AQIM) czy opartej na Tuaregach Ansar-ad-Din. Ogłoszono powstanie państwa Azawad, korzystając z chaosu w Bamako, gdzie wojskowi akurat obalili prezydenta, zarzucając mu nieskuteczność. Od tamtej pory, na dobre już, duże połacie północy kraju wymknęły się spod kontroli malijskiego rządu. Zresztą szybko głównym wrogiem stali się islamiści, którzy byłych sprzymierzeńców tuareskich wypchnęli z większości miast. Teraz w północnym Mali – podobnie jak na wielu innych frontach dżihadu na świecie – dominują dwa nurty. Jeden związany z Al-Kaidą (Jamaat Nusrat al-Islam wal-Muslimin, w skrócie JNIM), drugi z IS (Państwo Islamskie Wielkiej Sahary).

Już w 2013 roku ONZ zdecydowała się uruchomić w Mali misję wojskową wymierzoną w dżihadystów. Potem doszły jeszcze misja szkoleniowa Unii Europejskiej (EUTM Mali) i misja krajów członkowskich Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS). Ale największy wkład w walkę z dżihadystami należy przypisać Francji, która prowadzi samodzielne działania, oprócz współpracy w ramach wymienionych misji. Rozpoczęta przez Paryż w 2013 roku Operacja Serwal w sierpniu 2014 została rozszerzona na Burkina Faso, Mauretanię, Niger i Czad – już pod nową nazwą Operacja Barchan. Zagraniczna pomoc wojskowa nie przyniosła pokoju i stabilności. Francja oraz oddziały międzynarodowej koalicji nie poradziły sobie z islamistami ani w Operacji Serwal (2013-2014), ani w Operacji Barchan (2014-2021).

Jak PiS ustawia Bidena, czyli opozycja o nowym resecie

Już za kilka dni dojdzie do spotkania prezydentów USA i Rosji. Czy Genewa będzie nową Jałtą? Ustępstwa Joe Bidena wobec Kremla budzą niepokój....

zobacz więcej

Rosja w Afryce


Po wojskowym przewrocie w sierpniu 2020 r. sztab AFRICOM ograniczył udział USA w wojskowych operacjach w Mali. Po kolejnym puczu, w maju 2021, zmiany w obecności militarnej w Mali ogłosił też Paryż. Emmanuel Macron ogłosił zakończenie Operacji Barchan i ewakuację najbardziej wysuniętych na północ baz w Mali (Kidal, Timbuktu i Tessalit), aby ponownie skoncentrować swe siły wokół Gao i Menaki, w pobliżu „trzech stref przygranicznych”, na granicach Nigru i Burkina Faso. Plan ten przewiduje redukcję liczebności kontyngentu francuskiego. To posłużyło rządzącym w Bamako pułkownikom za pretekst do nawiązania ścisłej współpracy z Rosją.

Moskwa korzysta z niepowodzeń Zachodu, używając walki z islamskim terroryzmem do wzmacniania więzi z krajami grupy Sahel G5 (Burkina Faso, Czad, Mali, Mauretania, Niger) i innymi krajami Afryki Subsaharyjskiej. Tym łatwiej prowadzić Rosjanom taką politykę, że po 1991 roku współpraca Moskwy z tą częścią Czarnego Lądu nigdy całkowicie nie została zerwana. Na przykład w 2003 roku Rosja i Mali stworzyły międzyrządową grupę ds. współpracy wojskowo-technicznej. W 2009 roku z kolei oba kraje powołały wspólną grupę roboczą do walki z terroryzmem. W 2012 roku zawarto pierwszy kontrakt na dostawy rosyjskiej broni. Zaś w 2016 roku rząd Mali otwarcie zwrócił się do Kremla, prosząc o wojskowo-techniczne wsparcie i pomoc w walce z „terrorystami” w północnej części kraju. Po przejęciu władzy przez wojsko relacje Bamako z Moskwą jeszcze bardziej się zacieśniły. Tymczasowy prezydent, pułkownik Assimi Goita, przewodniczący Narodowej Rady Przejściowej (czyli „tymczasowego” parlamentu) pułkownik Malik Diaw, minister obrony pułkownik Sadio Camara – wszyscy oni mają za sobą naukę i szkolenia w Rosji. Podobnie jak i premier „tymczasowego rządu” Choguel Maiga.

Co „trzaśnie” na Ukrainie? Wojenne pomruki z Moskwy

Obecny kryzys gazowy w Europie to zła wiadomość przede wszystkim dla Kijowa. Rosja oczyszcza sobie pole do rozprawy z Ukrainą. Jeśli ekipa...

zobacz więcej

Choć rząd w Bamako oficjalnie jeszcze tego nie potwierdził, wagnerowcy pojawią się – a być może już są – w Mali. To znacząco wzmocni w regionie wpływy Kremla, który dąży do odbudowy swojego prestiżu na całym kontynencie. Od 2014 roku Rosja oficjalnie zawarła porozumienia o współpracy wojskowej z ponad 20 krajami Afryki. W większości przypadków chodzi o kształcenie i szkolenie miejscowych służb i wojska (od 2014 r. ponad 5000 afrykańskich oficerów ukończyło uczelnie wojskowe w Rosji), dostawy broni i konserwację sprzętu wojskowego już tam dostępnego. Od czasu do czasu w krajach afrykańskich otwierane są również nowe oficjalne przedstawicielstwa rosyjskiego ministerstwa obrony. W październiku 2019 roku na forum Rosja-Afryka w Soczi strona rosyjska informowała, że łącznie portfel zamówień na uzbrojenie ze strony krajów Afryki przekracza 14 mld dolarów. Z czego tylko 2 mld przypadają na kraje na południe od Sahary.

Wagnerowcy i brudny biznes


Rosyjska ekspansja, a właściwie odbudowa wpływów z czasów zimnej wojny, przebiega dwutorowo. To nie tylko oficjalna współpraca, ale być może nawet bardziej działania półoficjalne. W ciągu ostatnich kilku lat prywatna spółka wojskowa Wagnera, która jest związana z biznesmenem Jewgienijem Prigożinem, bliskim Władimirowi Putinowi, stara się rozszerzyć swoje wpływy na całą Afrykę. Ludzie Prigożina, o czym pisano wielokrotnie, czy to wojskowi doradcy, czy ochroniarze, czy technolodzy polityczni, pracują lub pracowali już w co najmniej 25 krajach afrykańskich, przede wszystkim w Republice Środkowoafrykańskiej i Libii, ale także w Sudanie, Sudanie Południowym, na Madagaskarze, w Angoli, Gwinei, Gwinei-Bissau, Mozambiku, Zimbabwe i Republice Konga. Kandydat wspierany przez spin-doktorów Prigożina jest dziś prezydentem Madagaskaru (od 2016 roku). Od 2018 roku wagnerowcy są obecni w Republice Środkowoafrykańskiej. Człowiekiem związanym ze spółkami Prigożina jest Walerij Zacharow, człowiek wywiadu wojskowego Rosji, od 2018 roku doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Toudaery. W ostatnich miesiącach ONZ przedstawiła dowody na udział wagnerowców w mordach, rabunkach, gwałtach i porwaniach w Republice Środkowoafrykańskiej.

Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Anna Fotyga: Dąży do supremacji

– Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Kreml nie tylko remilitaryzuje region, ale także poprzez politykę faktów dokonanych – prawnych,...

zobacz więcej

W lipcu 2020 roku amerykański Departament Stanu nałożył sankcje na Jewgienija Prigożina, Prywatną Spółkę Wojskową Wagnera, jak też kilka spółek powiązanych z nimi, działających w Sudanie. W Mozambiku, gdzie najemnicy Kompanii Wagnera zostali wysłani do Cabo Delgado, aby walczyć z islamistyczną rebelią w 2019 r., Rosjanie nie zdołali osiągnąć przewagi nad powstańcami i wykazali się słabą współpracą z lokalnymi siłami bezpieczeństwa. W efekcie Mozambik zastąpił Wagnera innymi spółkami wojskowymi, takimi jak Dyck Advisory Group z RPA. W Libii wagnerowcy nie byli w stanie poprowadzić sił Chalify Haftara do zwycięstwa w wojnie domowej, pozostawiając Rosji zadanie ratowania stosunków dyplomatycznych z uznawanym przez społeczność międzynarodową rządem Libii.

Mali: ważne ogniwo


Dlaczego Rosja okazuje się w takim kraju, jak Mali, konkurencyjna dla Francji? Odpowiedź składa się z trzech części. Po pierwsze, niemal całe lokalne uzbrojenie jest produkcji sowieckiej, niekompatybilne ze standardami zachodnimi, co naturalnie faworyzuje dostawy nowego uzbrojenia (plus serwisowanie starego) z Rosji. Po drugie, duża część lokalnych elit ma za sobą studia w Związku Sowieckim i później Rosji – co widać choćby po składzie obecnej ekipy rządzącej. Po trzecie, lokalny rząd, podobnie jak parę innych w Afryce, preferuje partnera rosyjskiego, który nie zważa na demokrację czy prawa człowieka, bardziej niż Zachód wymagający zachowania pewnych standardów.

Prezes PiS: Mamy do czynienia z wieloetapową akcją rosyjską wymierzoną w Rzeczpospolitą

Są dwa fronty wojny hybrydowej: na granicy i w Warszawie; gdyby działania opozycji były inne, ta operacja miałaby zupełnie inny przebieg,...

zobacz więcej

Dlaczego Mali jest ważnym celem dla zagranicznej ekspansji Rosji? Co prawda, to największy kraj Afryki Zachodniej, ale przecież biedny, do tego aż 3/4 terytorium zajmuje Sahara. Po pierwsze, Mali jest nieco podobne, jeśli mowa o problemach ekonomicznych i politycznych, do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie Moskwa ma już z jej punktu widzenia pozytywne doświadczenia. Jeśli w Mali przy zaangażowaniu wagnerowców i przy pomocy rosyjskiej broni uda się zatrzymać islamistów, propagandowy efekt Rosja może odczuć w całej Afryce – a za nim korzyści polityczne i wojskowe. Ewentualne niepowodzenie nie będzie zaś miało poważnych konsekwencji, bo to wszakże prywatni najemnicy, a nie wojsko rosyjskie (trudno więc będzie krytykować Moskwę, że nie udało jej się tak samo, jak wcześniej Francji).

Kolejny motyw zaangażowania Rosji w Mali ma charakter ekonomiczny. I nie chodzi nawet o zasoby złota w tym kraju. Przede wszystkim należy spojrzeć na mapę: Mali sąsiaduje z Gwineą i Mauretanią. Oba te kraje mają duże znaczenie dla Rosji, szczególnie Gwinea. O tym kraju zrobiło się ostatnio głośno z powodu puczu wojskowego. W Moskwie wywołał on alarm. Gwinea jest bowiem dla Rosji jednym z najważniejszych gospodarczo krajów afrykańskich. To jeden z największych globalnie producentów boksytów, które mają krytyczne znaczenie dla rosyjskiej produkcji aluminium. Rosyjski RusAl zainwestował w Gwinei, zaś Rosja nie ma dziś alternatywy dla tamtejszych złóż boksytów. Z kolei Mauretania jest ważna dla Moskwy ze względu na położenie i bezpośredni dostęp do atlantyckich szlaków morskich. Wreszcie, last but not least, Mali jest dla Rosji przedłużeniem na zachód biegnącej przez środek Afryki osi Sudan-Republika Środkowoafrykańska-Czad-Niger. Mając dobre relacje z grupą Sahel G5 Moskwa liczy na to, że odzyska wpływy w Chartumie. Nowy rząd sudański nie jest tak zdecydowanie prorosyjski, jak poprzednicy. Jeśli to się uda, Moskwie uda się zbudować równoleżnikowy pas zaprzyjaźnionych państw, z wpływami rosyjskimi, przecinający Afrykę od Morza Czerwonego na wschodzie po Zatokę Gwinejską i Atlantyk na zachodzie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej