RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Rosja „szczerze współczuje” Europie. Lekarstwem na kryzys energetyczny ma być Nord Stream 2

Celem Kremla jest wymuszenie wyłączenia NS2 spod prawa unijnego (fot. Sean Gallup/Getty Images)
Celem Kremla jest wymuszenie wyłączenia NS2 spod prawa unijnego (fot. Sean Gallup/Getty Images)

Europie zagrażają niedobory gazu, a jego ceny osiągają rekordy. Odpowiedzialność za to spada na Rosję, która oskarżana jest o wstrzymywanie dostaw surowca. Głównym celem takiej polityki Kremla jest wymuszenie wyłączenia Nord Stream 2 spod prawa unijnego. Szantaż ten, niestety, wciąż nie budzi refleksji w Berlinie i Brukseli, które nie reagują na kolejne popisy agresji i arogancji Moskwy.

Pierwsza nitka Nord Stream 2 jest już napełniana gazem

Wstępne napełnienie jest konieczne przed rozpoczęciem właściwego transportu gazu. Spółka Nord Stream 2 AG nie podała informacji na temat planowanej...

zobacz więcej

Rosnące ceny gazu to jeden z tematów najczęściej dyskutowanych, jak relacjonują korespondenci z Brukseli, na korytarzach unijnych instytucji. Wciąż jednak nie widać, by był on przez unijne władze potraktowany tak, jak należy, a więc jako szantaż ze strony Rosji, która chce w ten sposób zmusić UE do wyłączenia NS2 spod unijnego trzeciego pakietu energetycznego.

Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powstrzymuje się od nazywania sprawy po imieniu i szukając propozycji na rozwiązanie tego problemu, postuluje m.in. utworzenie strategicznej rezerwy. Innymi pomysłami KE są też wspólne zakupy surowca. Na 26 października w Luksenburgu zaplanowano nadzwyczajne spotkanie ministrów krajów unijnych, odpowiedzialnych za sprawy energii.

Wcześniej zaś temat ten będzie dyskutowany także na unijnym szczycie 21-22 października. Ma tam zostać, jak informują nieoficjalnie źródła dyplomatyczne w Brukseli, podniesione przez Polskę żądanie, aby KE przeprowadziła dochodzenia w sprawie manipulacji na rynku gazu ziemnego prowadzonych przez Gazprom.

Szczere współczucia Gazpromu


Gazprom tymczasem „szczerze współczuje wszystkim krajom, które dotknął szok cenowy na rynku gazu”. Wiceprezes Jelena Burmistrowa przekonywała, że rosyjska spółka nie ma z tym nic wspólnego i radziła, by podpisywać długoterminowe umowy na dostawy gazu.

Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak poinformował z kolei, że NS2 będzie gotów do uruchomienia w najbliższych dniach i że obecnie jest on zapełniany gazem w ramach procedur technologicznych.

Niemiecka europosłanka o Nord Stream 2: Obawy Polaków były uzasadnione

Działania Władimira Putina prowadzące do wzrostu cen gazu dowodzą, że wszystkie obawy artykułowane od dawna przez Polaków były niestety uzasadnione...

zobacz więcej

W tym miejscu warto podkreślić, jak ogromne sumy już teraz zarabia Kreml na transporcie surowców i jak wzrosły one dzięki sztucznie wywołanemu przez siebie kryzysowi.

Agencja analityczna Fitch podała, że dochody budżetu Rosji z eksportu ropy i gazu w tym roku mogą wzrosnąć o prawie 70 procent w stosunku do poziomu z poprzedniego roku, czyli o 50 mld dolarów. 

Na kłopoty NS2


Jako znamienne należy też potraktować słowa rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, który uważa, że za obecną sytuację winę ponosi Europa, a zarzuty wobec jego kraju uważa za absurdalne. Co więcej, przekonywał on, że Rosja dostarczyła jej większą ilość surowców, podczas gdy inni producenci ograniczali dostawy.

Pytany zaś o NS2, Putin skarżył się, że projekt ten napotyka na bariery administracyjne, którymi w ten sposób określił unijny trzeci pakiet energetyczny. Wskazał w tym kontekście na unijny trzeci pakiet energetyczny. Powiedział również, że Rosja mogłaby zwiększyć dostawy gazu tą trasą i dzięki temu „napięcie na europejskim rynku energetycznym spadłoby znacznie”.

Odnosząc się do kwestii dalszego przesyłania gazu przez system ukraińskich rurociągów Putin powiedział, że ich stopień zużycia sięga 85 proc. i ocenił, że mogą one „trzasnąć”. Mówił również, że jego kraj jest gotowy na tranzyt przez Ukrainę także po roku 2024, ale gdy „będą zapewnione warunki ekonomiczne i ekologiczne”.

W ten sposób kolejny już raz Putin daje do zrozumienia, że gdy tylko NS2 popłynie gaz, to Rosja zrezygnuje z jego transportu przez Ukrainę, a to będzie oznaczać nie tylko straty finansowe dla tego kraju, ale także zmniejszenie jego bezpieczeństwa. Taki stan rzeczy to kolejny dowód na słuszność głosów krytycznych pod adresem NS2.

Operator Nord Stream 2 prawdopodobnie bez zezwolenia chce przesyłać gaz ziemny

– Walka o bałtycki gazociąg Nord Stream 2 osiągnęła nowy poziom eskalacji. Wiele wskazuje na to, że rosyjski gaz ziemny będzie wkrótce dostarczany...

zobacz więcej

Nic niewarte obietnice


Wciąż nie biorą ich jednak pod uwagę władze niemieckie, które przekonują, że tranzyt przez Ukrainę będzie utrzymany i że NS2 jest przedsięwzięciem biznesowym, a nie politycznym.

Podczas szczytu Ukraina-UE przewodnicząca KE Ursula von der Leyen przekonywała, że Ukraina pozostaje i ma pozostawać państwem tranzytowym gazu. Poinformowała, że Komisja analizuje różne scenariusze zagwarantowania dostaw gazu do tego kraju. Powiedziała również, że trzeci pakiet energetyczny powinien w całości obejmować gazociąg NS2.

Co jednak z tego, że szefowa KE czy Berlin mówią w ten sposób, gdy Putin i jego ludzie nie ukrywają, że to oni, a nie Zachód, będą decydować o przyszłości tranzytu przez Ukrainę? Biorąc pod uwagę słabą reakcję Berlina i Brukseli na obecny kryzys energetyczny, nie można mieć złudzeń, że w przypadku zakręcenia przez Rosję kurka Ukrainie wyrażą oni jedynie swoje „zaniepokojenie”.

Jak zwracała uwagę korespondentka Polskiego Radia w Brukseli Beata Płomecka, KE pytana przez nią o tę sprawę już kilkakrotnie niezmiennie odpowiada, że dostrzega problem wysokich cen energii, ale nie wiąże tego bezpośrednio z Gazpromem, lecz z pandemią, odbudową gospodarczą i rosnącym popytem na gaz.

Tymczasem Polska, podobnie jak Ukraina i kraje bałtyckie wciąż działają na arenie międzynarodowej przeciwko NS2, argumentując, że jest to ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego. Obecny kryzys gazowy jest potwierdzeniem tego, że głosy krytyczne pod tym projektem były słuszne.

PGNiG włączone do postępowania certyfikacyjnego dla Nord Stream 2

PGNiG i spółka zależna PST zostały dopuszczone przez niemieckiego regulatora BNetzA do postępowania certyfikacyjnego w sprawie operatora części...

zobacz więcej

Strategiczny błąd


Podczas niedawnego Warsaw Security Forum prezydent Andrzej Duda przypominał, że gazociąg ten nie powinien był powstać – „to błąd o znaczeniu strategicznym dla całej wspólnoty transatlantyckiej”.

„Nie chodzi tylko o możliwość odcięcia przez Rosję dopływu gazu dla Ukrainy, Słowacji czy ominięcie Polski. Chodzi o coś więcej: o danie Rosjanom możliwości strategicznego szantażu całej naszej wspólnoty, szantażu wykraczającego daleko poza kwestie energetyczne” - uzasadniał prezydent.

Jego zdaniem potrzebna jest dziś „refleksja w UE i NATO nad tym, jak sprostać zagrożeniom i wyzwaniom politycznym, energetycznym i wojskowym, które Nord Stream 2 może przynieść.”

Jak podkreśla w analizie Polski Instytut Ekonomiczny, polityka Gazpromu w sprawie dostaw do państw Unii jest w dużej mierze motywowana politycznie, a Kreml chce przez wzmocnienie problemów z podażą gazu zwiększyć presję w UE na szybkie uruchomienie NS2.

Gazprom nie zwiększył dostaw powyżej zakontraktowanych w umowach długoterminowych poziomów, uzasadniając to m.in. koniecznością uzupełnienia krajowych magazynów.

Eksperci wskazują, że mamy również do czynienia z najniższym od 2013 r. zapełnieniem europejskich magazynów gazu. Co więcej, magazyny gazu w UE, których właścicielem lub dzierżawcą jest Gazprom, są zapełnione w niższym stopniu niż inne na terenie całej Unii.

Gazowy szantaż Rosji. „Die Welt”: Czas zająć bardziej krytyczne stanowisko wobec Moskwy

Moskwa coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że może rozwiązać problemy Europy z gazem, jeśli Bruksela zmieni swoją politykę wobec Rosji. Jest to...

zobacz więcej

Potrzeba śledztwa


Z kolei redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik w analizie dla „Rzeczpospolitej”, pisał, że Rosjanie celowo ograniczają podaż w Europie, ograniczając użycie szlaku białoruskiego i ukraińskiego, a także sprzedaż na giełdzie wbrew oczywistej przesłance rynkowej, że należy sprzedawać jak najwięcej, kiedy cena jest wysoka.

Jego zdaniem jest to temat do nowego śledztwa antymonopolowego KE. Wyraził on przy tym nadzieję, że jeśli do niego nawet dojdzie, to nie zakończy się ono jak to przeciwko Gazpromowi przed trzema laty, gdy skończyło się łagodną ugodą, która nie przyniosła zmiany postępowania spółki.

Zaznaczył on przy tym, że najwyższy już czas, „by po raz kolejny w historii Europejczycy przypomnieli sobie, że energetyka to domena twardego bezpieczeństwa, szczególnie w tak nieprzyjaznym sąsiedztwie Federacji Rosyjskiej, używającej gazu do polityki zgodnie z doktryną Falina-Kwicińskiego, która każe z jego pomocą niczym dawniej z użyciem czołgów sowieckich manifestować wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej.”

Uzależnienie od Rosji


Na taką postawę Rosji zwraca też uwagę część niemieckich mediów. Ostatnio „Die Welt” ocenił, że Moskwa w ten sposób daje coraz wyraźniej do zrozumienia, że może rozwiązać problemy Europy z gazem, jeśli Bruksela zmieni swoją politykę wobec Rosji. „To jest właśnie ten rodzaj szantażu, przed którym zawsze ostrzegali krytycy gazociągu NS2” – zwraca uwagę Clemens Wergin.

Nord Stream 2 jeszcze nie ruszył, a już jest wykorzystywany do szantażowania Europy

Nord Stream 2 okazuje się być zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego i cen energii w Europie zanim jeszcze został oddany do użytku i zanim...

zobacz więcej

„UE lubi marzyć o byciu siłą porządkującą, przynajmniej we własnym środowisku. Zamiast tego jesteśmy świadkami tego, jak Moskwa nadal rażąco łamie prawo międzynarodowe i zagraża porządkowi pokojowemu w Europie. Jednocześnie na krótko przed rozpoczęciem zimy (Rosja) pokazuje nam naszą własną bezsilność i zależność od rosyjskich dostaw energii” – zaznacza niemiecki publicysta.

U naszych zachodnich sąsiadów trwają rozmowy w sprawie budowy koalicji rządzącej. Największe szanse na przejęcie władzy ma koalicja zbudowana przez SPD, Zielonych i liberalną FDP. W tej pierwszej partii, która wygrała niemieckie wybory, znajduje się najwięcej, obok postkomunistycznej Lewicy, rzeczników zbliżenia z Moskwą. W przeciwieństwie do nich, Zieloni i FDP krytycznie oceniają Putina.

Jak jednak donosi piątkowy „Der Spiegel” dla SPD NS2 jest „projektem prestiżowym” i chociaż FDP i Zieloni krytycznie oceniają rurociąg, to spór o niego w gronie potencjalnych koalicjantów może zostać wyłączony z negocjacji. Jeśli okaże się to prawdą, zniknie w ten sposób ostatnia szansa na powstrzymanie NS2 w Niemczech.

Jednak walka z NS2 i agresywną polityką Rosji będzie na arenie międzynarodowej trwać. Polska zapowiada, że będzie pilnowała przestrzegania prawa unijnego wobec niemiecko-rosyjskiego gazociągu i apelowała o twardszą postawę Brukseli wobec Moskwy w kwestii obecnego kryzysu energetycznego.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej