RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Polacy atakowani za rzekomy „faszyzm”. Puknijcie się w głowę

Uczestnicy Marszu Niepodległości (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Uczestnicy Marszu Niepodległości (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Na Strajku Kobiet łamano prawo, na manifestacji Donalda Tuska łamano prawo, na Paradach Równości łamano prawo i na Marszach Niepodległości też dochodzi do łamania prawa. Do każdej grupy społecznej dołączy się jakaś banda kretynów. Ale nazywanie tysięcy polskich patriotów faszystami i próby zakazania im świętowania niepodległości Polski to absurd. Jesień to tradycyjnie okres, gdy opozycja prześciga się we wnioskach o delegalizację Marszu Niepodległości. Ale pokażcie mi jeden dowód, że organizatorzy tego wydarzenia mają cokolwiek wspólnego z faszyzmem. Chociaż jeden.

Ogłoszono hasło Marszu Niepodległości 2021. Nawiązuje do sporu z UE

Hasło Marszu Niepodległości 2021 to „Niepodległość nie na sprzedaż” – ogłosił w sieci Robert Bąkiewicz, lider stowarzyszenia Marsz Niepodległości....

zobacz więcej

„Złożyłem wniosek o likwidację stowarzyszenia Marsz Niepodległości za łamanie prawa m.in. poprzez publiczne promowanie totalitarnego ustroju państwa” – poinformował Rafał Trzaskowski. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy stwierdziła, że narodowcy „propagują idee faszystowskie”.

„Stowarzyszenie Marsz Niepodległości szerzy ideologie neo-faszystowskie” – stwierdził poseł PO Franciszek Sterczewski, a „Gazeta Wyborcza”, powołując się na brytyjskie tabloidy, pisze już o zbliżającej się „największej faszystowskiej manifestacji w Europie”.

Słuchać się tego nie da.

Bo na Marszu Niepodległości wśród setek tysięcy patriotów (w przeciwieństwie do wieców Donalda Tuska, 11 listopada naprawdę manifestuje ponad 100 tys. osób) regularnie pojawia się grupa chuliganów, którzy łamią prawo. Ale na wiecach PO równie regularnie „babcia Kasia” bije się z policją, a Marta Lempart wyzywa Straż Graniczną od „morderców”.

Na Strajkach Kobiet atakowano kościoły, a na niemal każdej Paradzie Równości obrażane są uczucie religijne katolików. Czy w związku z tym premier powinien wystąpić o zablokowanie lewicowych imprez? Najwidoczniej tak, bo prezydent Warszawy z PO bez przerwy domaga się delegalizacji Marszu Niepodległości.

Zobacz także:   Tusk, Trzaskowski, Marsz Niepodległości. Na co liberałom 11 listopada?

Ci, którzy najgłośniej krzyczą o demokracji, wolności i prawie do wyrażania swoich poglądów, chcą całkowicie zamknąć usta drugiej stronie. Marzą, by tak jak Facebook czy Twitter zbanowały Donalda Trumpa, oni mogli wymazać prawicę z przestrzeni publicznej.



Niesprawiedliwe ataki siłą napędową Marszu Niepodległości


Szczytem absurdu są jednak oskarżenia o promowanie totalitarnego ustroju państwa. Wszyscy dobrze wiemy, że w szeregach partii opozycyjnych są dziesiątki spadkobierców komunizmu. To byli tajni współpracownicy SB czy dzieci komunistycznych aparatczyków. Teraz podnoszą głowy by atakować narodowców za rzekomy faszyzm.

Nowe sondaże ws. imigrantów. Socjolog: Polacy widzą fałszowane zestawienia

Opozycja i sprzyjające jej media codziennie rozpowszechniają historie dzieci i osób chorych, które koczują na granicy z Polską. Funkcjonariusze...

zobacz więcej

Tymczasem nikt z przedstawicieli stowarzyszenia Marsz Niepodległości nie ma z tą ideologią nic wspólnego. Organizują patriotyczne uroczystości, spotykają się z powstańcami, pomagają Polakom na Wschodzie i przygotowują rekonstrukcje historyczne. Każdy, kto choć trochę zna środowiska patriotyczne czy kibicowskie wie, że absolutnie nie ma tam tolerancji dla żadnych haseł nawiązujących do Hitlera czy Mussoliniego.

Ale gdy zwolennicy opozycji skaczą po pomnikach smoleńskich, a sądy oceniają, że mieli do tego prawo, opozycja nie widzi w tym nic złego. Zagłuszane latami wiece polityków PiS nie spotkały się z ich strony nawet z jednym słowem krytyki. Gdy po raz pierwszy to narodowcy zagłuszyli imprezę PO,  zostali oskarżeni o rzekomy faszyzm, zagłuszanie hymnu RP i uczestniczek powstania.

Zobacz także:   Himalaje hipokryzji. Trzaskowski o tłumach na Marszu Niepodległości w pandemii i o demonstracji Tuska

Cała ta narracja brzmi absurdalnie, a paradoksalnie jest wielką siłą Marszu Niepodległości. Ogromna część społeczeństwa od przeszło dziesięciu lat (gdy w 2010 r. wystartował pierwszy Marsz) czuje podświadomie, że ktoś kłamie im w żywe oczy.

Wszyscy ci, którzy chociaż raz byli na tym pochodzie i zetknęli się z narodowcami wiedzą, że pomawianie ich za wybryki kilkudziesięciu kiboli to absurd. Strajk Kobiet szybko upadł, bo jego główna liderka jest agresywna, wulgarna i dążyła do konfrontacji z policją. Tymczasem liderom Marszu Niepodległości niczego takiego nie można zarzucić.

W kontrze do niesprawiedliwych oskarżeń, tłumy Polaków co roku zbierają się więc na rondzie Romana Dmowskiego i wbrew liberalnemu establishmentowi udowadniają, że nie wierzą w bajki o „marszu faszystów”. Tak samo będzie i tym razem, gdy za niespełna miesiąc ulicami stolicy przejdzie prawdziwy ponad 100–tysięczny tłum, a władze stolicy nie będą musiały kilkukrotnie i sztucznie zawyżać frekwencji (patrz wideo niżej).

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej