RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Hieny od „dzieci z Michałowa” czekają na trupa

Nie pojadą na Białoruś odnaleźć i pomóc, bo nie chcą znaleźć, tylko gonić (fot. Shutterstok/Ondrej Prosicky)
Nie pojadą na Białoruś odnaleźć i pomóc, bo nie chcą znaleźć, tylko gonić (fot. Shutterstok/Ondrej Prosicky)

Nie pojadą na Białoruś odnaleźć i pomóc, bo nie chcą znaleźć, tylko gonić. Propagandyści powtarzają hasło „dzieci z Michałowa”, mimo że na zdjęciach, którymi epatują nie ma dzieci z Michałowa, tylko z Iraku. Te maleństwa mają odpowiadających za nie rodziców, którzy zamiast się o nie zadbać, łamią prawo, ryzykując życie swoich pociech. Dziś wpuścimy 30 rodzin, a za nimi ruszy tysiące rodziców z dziećmi i wtedy z pewnością któreś z nich zginie. A może tak politycy w Polsce, którzy pielgrzymują do Brukseli, prosząc o sankcje dla Polski – skupiliby swoją energię na stworzeniu silnej presji UE na Łukaszenkę?

Tomasz Lis publikuje fake newsa. Na zdjęciu dziecko

Redaktor naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis opublikował na Twitterze wpis „Polska’2021-Bóg, honor i dziczyzna”. Dołączył do niego zdjęcie śpiącego w...

zobacz więcej

Pod koniec XX wieku Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wymyśliło „Hienę Roku”, czyli dziennikarską antynagrodę za wyjątkowo ostentacyjne złamanie standardów dziennikarskich. Odznaczenie to jest obecnie zawieszone, ale ostatnie w 2015 roku otrzymał Tomasz Lis za „wielokrotne łamanie zasady etyki dziennikarskiej, w szczególności w nadanym 18 maja 2015 r. programie telewizyjnym Tomasz Lis na żywo. Podał wtedy fałszywą informację o rzekomo dokonanym przez córkę kandydata na prezydenta kompromitującym wpisie na Twitterze, co mogło wpłynąć na wynik wyborów. Nie dochował staranności wymaganej od dziennikarza. Nie sprawdził faktów, zdeprecjonował córkę kandydata, pozwalając zaproszonemu gościowi na obraźliwe rozważania. Informacja ta, podana na kilka dni przed II turą wyborów, nie została odpowiednio sprostowana”.

Czytając to uzasadnienie dzisiaj mam déjà vu, bo jeszcze wczoraj ten sam Lis użył zdjęcia dziecka z Syrii z 2015 r. do celów propagandowych, podpisując je „Polska’2021-Bóg, honor i dziczyzna.”. Mimo setek komentarzy i sprostowań z różnych stron – tweeta nie skasował, za wprowadzenie w błąd nie przeprosił. W końcu każdy środek do osiągnięcia celu jest dobry, prawda?

Białoruska propaganda zachwycona wystąpieniem posłanki opozycji

Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej, podobnie jak część jej kolegów z frakcji i z całej opozycji, domaga się przyjmowania nielegalnych...

zobacz więcej

Operacja propagandowa „dzieci z Michałowa”


Dziś hieny karmią się powtarzaniem propagandowego hasła o „dzieciach z Michałowa”, wiedząc, że są rodzice, którzy za nie odpowiadają, są przemytnicy, którym zapłacili, i białoruski reżim, który to wszystko zorganizował. Ale o nich cisza, bo atakować trzeba polskie państwo i wszystko co dla Polski ważne. Dlatego po zgnojeniu kapłanów, terytorialsów, policjantów i leśników – czas na polską armię i strażników granicznych. Sam zwrot jest o tyle haniebny, że – przy zachowaniu oczywiście odpowiednich proporcji – przypomina zabieg propagandowy zastosowany przy użyciu sformułowania „polskie obozy zagłady”. W tamtym wypadku też tłumaczono Polakom, że przecież chodzi tylko o lokalizację obozów koncentracyjnych.

Politycy opozycji deklarują ogromne współczucie i humanitaryzm, a tak naprawdę, gdyby chcieli być konsekwentni, to w imię tej swojej ogromnej empatii pojechaliby na Białoruś, nie oglądając się za siebie, dostali pod granicę i odebrali te dzieci ze zdjęć ich nieodpowiedzialnym rodzicom, by nie głodowały. Do wykonania tej trudnej operacji mogliby zatrudnić byłych esbeków, którzy na obniżonej emeryturze chętnie sobie dorobią i pomogą ideowym towarzyszom.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
To hasło powtarzane jest, jakby funkcjonowała jakaś tajemnicza grupa dzieci krążących między granicami bez opieki, która wyruszyła w samotną podróż. Ignorowany jest przy tym całkowicie fakt, że rodzice nie chcą azylu w Polsce, więc nawet gdyby ktoś chciał, to nie ma jak ich w kraju trzymać. Hieny jednak świadomie, lub nie czekają na więcej. Czekają na krew i mocniejsze „obrazki”. Wyobraźmy sobie, że polski rząd ulega presji, stan wyjątkowy zostaje zniesiony, na granicę wracają politycy opozycji z kamerami, a Łukaszenka podrzuca im do lasu dziecięce zwłoki. Co zrobiłyby hieny?

Krzysztof Wołodźko: A dla polskich dzieci szczaw i mirabelki

Znamy dobrze obrazki znad granicy. I z kilku największych polskich miast. Dobrze złapane w kadr dzieci, które najpierw trafiły z rodzicami do...

zobacz więcej

Zdrada czy głupota?


Osobiście przyznam, że ruszają mnie bardzo te zdjęcia dzieci, a jako ojca szczególnie. Po chwili jednak obok emocji z tym związanych, przychodzi refleksja, że ktoś próbuje w perfidny sposób na nich grać. Przypominają się wtedy lata, gdy w polskich miastach szalała cygańska mafia, wykorzystująca dzieci, żeby odurzone leżały pod kościołami, bądź obdrapane chodziły po autobusach i tramwajach, zbierając pieniądze dla „szefów”.

Celem Łukaszenki jest zagranie na emocjach Polaków i dzięki temu wywarcie presji, żeby otwarto granicę Unii Europejskiej, a przynajmniej ułatwiono masową migrację nie 100, nie 1000 ale dziesiątek i setek tysięcy cudzoziemców do Europy. Czy ci, którzy pomagają mu w tej propagandowej operacji, robią to jako zdrajcy czy głupcy, jest w sumie nieistotne z punktu widzenia skutku, bo jest taki sam.

Zacytuję na koniec byłego wojskowego, znanego na Twitterze jako Tȟašúŋke Witkó, który opublikował wiadomość, jaką dostał od kolegi-żołnierza, o treści: „...wczoraj czy przedwczoraj wrócili chłopacy... ogólnie ch**nia, białoruskie służby tłuką tych ludzi i każą im iść na granicę a tych co zawracają to szczują psami... BTW, tam już wiedzą o tym jak "wszyscy” płaczą nad losem dzieci więc żeby się nikt nie zdziwił, że niebawem zostaną znalezione zwłoki jakichś dzieci...”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej