RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Na Białorusi jest już cicho. Łukaszenka likwiduje ostatnie ośrodki niezależnej myśli

Alaksander Łukaszenka (fot. PAP/	MIKHAIL VOSKRESENSKIY / KREMLIN POOL / SPUTNIK)
Alaksander Łukaszenka (fot. PAP/ MIKHAIL VOSKRESENSKIY / KREMLIN POOL / SPUTNIK)

Białoruski reżim nie tylko kontynuuje działania mające na celu wywołanie kryzysu migracyjnego na granicy z Polską i krajami bałtyckimi, ale także intensyfikuje ataki na organizacje pozarządowe i wszelkie środowiska, które podejrzewa o „nieprawomyślność”. Białoruś w ekspresowym tempie dogania Rosję, gdzie tamtejszy reżim także, nie przebierając w środkach, likwiduje wszelkie przejawy wolnej myśli.

Komisarz UE przyjedzie na granicę z Białorusią. „Bezprecedensowa agresja Łukaszenki”

Jesteśmy świadkami bezprecedensowej agresji ze strony Aleksandra Łukaszenki i Białorusi – oświadczyła w czwartek na konferencji prasowej w Brukseli...

zobacz więcej

Od momentu, gdy białoruski reżim sfałszował zeszłoroczne wybory prezydenckie, w kraju tym trwa nieprzerwane zwalczanie zarówno opozycjonistów, jak i wszelkich odruchów sprzeciwu czy też braku zgody na działania władz. Tamtejsi obrońcy praw człowieka informują, że w kraju tym jest już ponad 800 więźniów politycznych.

Do kolejnego nasilenia działań przeciwko „nieprawomyślnym” osobom i organizacjom doszło po tym, jak 28 września podczas szturmu na jedno z mieszkań w Mińsku zmarł jeden z funkcjonariuszy KGB.

Zostało on, jak relacjonuje strona rządowa, postrzelony z broni myśliwskiej. W strzelaninie zginął również Andrej Zelcer, pracownik firmy EPAM (IT), do którego mieszkania próbowały wedrzeć się służby i który miał, według przekazywanych przez nich informacji, wystrzelić do funkcjonariusza Dzmitryja Fiedasiuka, który również zginął.

Nie wiadomo jednak, jak dokładnie wyglądało zajście, gdyż informacje o nim są na tym etapie nie do zweryfikowania.

Sprawa śmierci funkcjonariusza KGB ma ciąg dalszy, a władze wykorzystując ją do podsycania nienawiści do swoich przeciwników.

Kaczyński: Współpraca z Łukaszenką w jego operacjach to działalność antypolska

Jeżeli ktoś chce pomagać na przykład Białorusinom, którzy uciekają przed Łukaszenką, czy Afgańczykom, którzy uciekają przed talibami, to...

zobacz więcej

Po tym, jak Łukaszenka oświadczył, że „nie będzie przebaczenia” dla ludzi chcących zmarłego oczernić i stwierdził, że w stołecznym areszcie Akreścina jest jeszcze wiele wolnych miejsc, do odpowiedzialności karnej pociągnięto, jak podał Komitet Śledczy, prawie 140 osób, które zostały zatrzymane w ramach sprawy karnej, dotyczącej „podżegania do nienawiści” i „zniewagi przedstawiciela władzy”.

Wszystkie one zostały zatrzymane za komentarze w internecie. Władze uznały je za „szczucie, zniewagi i obrażanie”, a także za „wyjątkowo cyniczne”. Liczba zatrzymanych zapewne wzrośnie, gdyż poszukiwani są kolejni „sprawcy”.

O skali nagonki na zmarłego informatyka Andreja Zelcera świadczy też to, że żaden z zakładów pogrzebowych nie zgodził się na organizację pożegnania i trumnę z ciałem od razu przewieziono z kostnicy na cmentarz.

Władze w Mińsku uderzają również w przedstawicieli zachodnich mediów. Redakcja Deutsche Welle poinformowała, że w mieszkaniu współpracującego z nią operatora Jahora Kamarouskiego służby przeprowadziły rewizję, a on sam trafił do aresztu na 14 dni za „chuligaństwo”. Jak relacjonował jego ojciec, w nakazie rewizji wskazano na artykuły dotyczące „aktu terroryzmu”. Podczas przeszukiwań skonfiskowano sprzęt operatora.

Obrońcy praw człowieka przytaczają dane, z których wynika, że w ciągu ostatniego roku w związku ze sfałszowanymi wyborami i politycznymi protestami skazanych zostało co najmniej 945 osób, w tym 158 kobiet. Najczęstszym motywem ich karania było organizowanie i przygotowywanie działań „poważnie naruszających porządek publiczny”, a także udział w masowych zamieszkach i obrażanie przedstawicieli władz.

Poczobut już szósty miesiąc w białoruskim areszcie

Mija pięć miesięcy od chwili zatrzymania Andrzeja Poczobuta. Polski aktywista i dziennikarz jest przetrzymywany w areszcie w Żodzinie pod Mińskiem....

zobacz więcej

Najwyższą zasądzoną karę otrzymał – w wysokości 18 lat pozbawienia wolności, były kapitan ze sztabu generalnego białoruskiej armii Dzianis Urada, a 14-letni wyrok usłyszał bankier Wiktar Babaryka, który chciał wystartować w wyborach prezydenckich.

Za falą prześladowań, aresztów, wyroków poszła kolejna fala delegalizacji. Do jej nasilenia doszło w połowie lipca, gdy białoruski satrapa zapowiedział, że wskaże organizacje, które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Od tego czasu zlikwidowano 135 organizacji pozarządowych.

Taki los w ostatnich dniach spotkał m.in. Związek Pisarzy Białoruskich, będący najstarszym stowarzyszeniem twórczym w tym kraju. Do jego zamknięcia doszło po tym, gdy nie przedstawiło ono na czas dokumentów dotyczących swojej działalności. Na nic zdały się tłumaczenia kierownictwa organizacji, które przekonywało, że nie mogło wcześniej tego zrobić, gdyż w połowie lipca w jego siedzibie miała miejsce… rewizja.

Ostatnio zlikwidowano również, decyzją Sądu Najwyższego, na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości, Białoruski Komitet Helsiński (BHK). W ten sposób z tego kraju zniknęła ostatnia działająca organizacji praw człowieka. Ministerstwo zarzuciło BHK „poważne złamanie przepisów”, powołując się na materiały spraw karnych, które jeszcze nie trafiły do sądu.

Zobacz także: Białoruś: Reżim Łukaszenki aresztuje za wpisy w internecie


Sąd Najwyższy Białorusi zlikwidował przed kilkoma dniami także organizację „Mów Prawdę”, która założona została w 2010 roku przez poetę i ówczesnego opozycyjnego kandydata na prezydenta, Uładzimira Niaklajeua, a której celem było zbieranie i rozpowszechnienia informacji o realnym stanie państwa.

Białoruś. Andżelika Borys zdecydowała w sprawie prośby o ułaskawienie

Przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi przebywa w areszcie od 23 marca. Jest oskarżona o „podżeganie do nienawiści” i „rehabilitację nazizmu”....

zobacz więcej

Białoruski reżim wciąż prześladuje również przedstawicieli mniejszości polskiej w tym kraju. W aresztach już od ponad pół roku znajdują się działacze Związku Polaków na Białorusi: Andżelika Borys i Andrzej Poczobut.

Szefowa tej organizacji Andżelika Borys, znalazła się w areszcie w związku z upamiętnianiem na Żołnierzy Wyklętych. Białoruskie służby postawiły jej zarzut podżegania do nienawiści na tle narodowościowym, za co grozi jej kara do 12 lat więzienia. Z podobnego powodu do aresztu trafił polski dziennikarz i działacz społeczny Andrzej Poczobut.

Oboje zostali przez białoruskie organizacje zajmujące się obroną praw człowieka uznani za więźniów politycznych. Polskie władze nie ustają w apelach o ich uwolnienie.

Łukaszenka i podległe mu media co i rusz straszą Białorusinów rzekomą polską chęcią zajęcia terenów należących do tego kraju. Bzdury te zostały przez białoruskiego dyktatora powtórzone m.in. przed kilkoma dniami podczas jego wystąpienia przed „kolektywem pracowniczym” Biełkoopsojuzu, zrzeszenia białoruskich spółdzielców.

- Trzeba wybronić ten skrawek ziemi dla naszych dzieci i wnuków. Nie myślcie, że oni, kiedy Polacy zajmą Białoruś (jak oni by chcieli), wszyscy tu będą naczelnikami. Traficie pod bat, i to jeszcze jaki – mówił Łukaszenka. - Jeśli wytrzymamy w gospodarce, w działalności Biełkoopsojuzu, żadne sankcje, żadni Polacy, Amerykanie nie będą nam straszni. Mamy czym odpowiedzieć – przekonywał.

Zobacz także: Łukaszenka chwali napaść Sowietów na Polskę. Ustanowił święto


Sprawa przedstawicieli polskich działaczy przebywających w aresztach na Białorusi, podobnie jak wywoływanie przez reżim w Mińsku kryzysu migracyjnego na granicy z Polską, jest wciąż podnoszona przez Warszawę na forum międzynarodowym.

Mieszkańcy Mińska pozbawieni wody i ogrzewania

W aktywnej politycznie dzielnicy Nowaja Barawaja w Mińsku wyłączono wodę i ogrzewanie – informują we wtorek media białoruskie. Obrońcy praw...

zobacz więcej

Reżim stara się w ten sposób szantażować Unię Europejską i zmusić ją do wycofania się z wcześniej wprowadzonych sankcji. Jego działania wspierane są przez Moskwę, która wzmocniła swoje wpływy na Białorusi po sfałszowaniu przez władze wyborów prezydenckich, co spotkało się ze sprzeciwem dużej części społeczeństwa.

Dlatego też prześladowanie przez Łukaszenkę własnego społeczeństwa, likwidowanie niezależnych organizacji i wolności słowa, a także działania hybrydowe na granicach kraju, muszą się spotkać z bardziej zdecydowanymi reakcjami społeczności międzynarodowej. Istotne jest jednak, by dotyczyły one również władz rosyjskich, które, będąc sojusznikiem Mińska, są współodpowiedzialne za te działania.

Od tego, czy Zachód zdecyduje się na mocniejszą reakcję, zależy nie tylko bezpieczeństwo na granicy z Białorusią i koniec dramatu ściąganych przez reżim z różnych bliskowschodnich krajów migrantów, ale także zakończenie prześladowań białoruskich opozycjonistów, dziennikarzy, historyków, jak i przedstawicieli mniejszości polskiej.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Jeśli do tego nie dojdzie, będziemy świadkami nasilających się działań zdesperowanego reżimu w Mińsku, który w ten sposób chce się pokazywać, jako mogący dyktować warunki i narzucać swoją wolę.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej