RAPORT

Wojna na Ukrainie

Dementujemy trzy fake newsy po demonstracji Tuska

Manifestacja poparcia Unii Europejskiej w Warszawie (fot. PAP/Albert Zawada)
Manifestacja poparcia Unii Europejskiej w Warszawie (fot. PAP/Albert Zawada)

Robert Bąkiewicz zagłuszał walczącą w powstaniu warszawskim Wandę Traczyk–Stawską – grzmią po niedzielnej manifestacji liberalne media i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Sugerują, że narodowcy stojący przy Pomniku Małego Powstańca widzieli, kto jest akurat na scenie Donalda Tuska ustawionej przy kolumnie Zygmunta. Tymczasem gdy Traczyk–Stawka podeszła do mikrofonu, Bąkiewicz i Stowarzyszenie Marsz Niepodległości od niemal pół godziny przemawiali i puszczali patriotyczne piosenki.

„Babcia Kasia” zatrzymana podczas wiecu Tuska [WIDEO]

Katarzyna A., aktywistka opozycyjna znana jako „Babcia Kasia”, została zatrzymana podczas niedzielnego wiecu Donalda Tuska. Zaatakowała tęczową...

zobacz więcej

Demonstracja zwołana przez Donalda Tuska trwała około dwóch godzin. W tym czasie głos zabierali m.in. Marta Lempart, Maja Ostaszewska, Zbigniew Hołdys i Adam Bodnar.

Całość rozpoczęła się jednak od długiego przemówienia Donalda Tuska. Gdy szef PO zabrał głos, narodowcy rozpoczęli własne zgromadzenie: wystąpienia, skandowanie haseł i puszczanie patriotycznych piosenek. Ponieważ przywieźli ze sobą potężny sprzęt nagłaśniający, skutecznie przeszkadzali w wystąpieniu Tuska. Widać to wyraźnie po reakcjach polityka PO, który przerywał czasami mając świadomość, że jest słabo słyszany (zobacz film niżej).

Wniosek jest więc taki, że narodowcy zagłuszali swoim wydarzeniem demonstrację Donalda Tuska, a nie przeszkadzali celowo tej czy innej osobie. Według Google Maps kolumnę Zygmunta na Starym Mieście i Pomnik Małego Powstańca dzieli 400 metrów. Skąd narodowcy mieli wiedzieć, kto w danej chwili przemawia? Prowadzili po prostu własne zgromadzenie.

Zobacz także:   Wiec Tuska w czasie mszy ku pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej. „To obrzydliwa prowokacja”

Chociaż na scenie PO pojawiło się kilkanaścioro gości, partia i sprzyjające jej media podjęli narrację o skandalicznym zagłuszaniu akurat uczestniczki powstania. To narracja w stylu tych, że np. rząd nie powinien budować ogrodzeń na granicach, tylko przeznaczyć te pieniądze na chore dzieci. To granie na emocjach, ale też manipulacja.

Zresztą narracja z wykorzystywaniem osób starszych lub bezbronnych kilkulatków jest u tych środowisk powszechna. A to trochę tak, jakby rząd zaczął nagle dopytywać, dlaczego wydano miliony na Campus Polska Przyszłości, zamiast pomóc niepełnosprawnym albo po co była niedzielna demonstracja, skoro za te pieniądze można było pomóc dziesiątkom powstańców warszawskich.

Podsumowując ten wątek, Wanda Traczyk–Stawska pojawiała się na Strajkach Kobiet Marty Lempart, licznych protestach Platformy Obywatelskiej czy manifestacjach osób niepełnosprawnych organizowanych przez Iwonę Hartwich. Regularnie bierze udział w demonstracjach antyrządowych i wydarzeniach organizowanych przez Rafała Trzaskowskiego. Sugerując, że organizując niedzielną kontrmanifestację narodowcy chcieli zagłuszyć akurat ją, wprowadza się opinię publiczną w błąd.

Bąkiewicz: Tusk wprowadza ludzi w błąd [WIDEO]

My chcemy mówić, że prawo polskie stoi ponad prawem Unii Europejskiej, tak jest w Niemczech, we Francji, wielu innych krajach UE. Z kolei pan...

zobacz więcej

Lekceważyli hymn RP? Fake news numer dwa


Liberalne redakcje natychmiast po manifestacji PO zaczęły także rozpowszechniać narrację polityków Platformy o tym, że narodowcy zagłuszali hymn Polski – śpiewany przez zwolenników opozycji.

Tymczasem gdy Donald Tusk zaintonował hymn, stałem akurat między dwiema tymi grupami (w miejscu, gdzie Katarzyna A., aktywistka opozycyjna znana jako Babcia Kasia, próbowała przedrzeć się w kierunku zgromadzenia Stowarzyszenia Marsz Niepodległości).

Zobacz także:   Niemieckie media o Tusku: Łatwy w hodowli

Gdy przemawiał Tusk, przemawiał też Bąkiewicz. Gdy lider narodowców usłyszał, że spod kolumny Zygmunta dobiega hymn, powiedział: „Proszę państwa, śpiewany hymn. My też śpiewamy teraz hymn. Proszę zdjąć czapki”. Wystąpienia zostały więc przerwane, a zgromadzeni odśpiewali Mazurek Dąbrowskiego.

Tarczyński ostro o Tusku. Mówi o postkomunie [WIDEO]

To właśnie przeciw postkomunie opowiadało się PiS, deklarując chęć wstąpienia do UE – powiedział w programie „#Jedziemy” w TVP Info europoseł PiS...

zobacz więcej

100 tys. osób? Na 100 procent nie


Po niedzielnej manifestacji poza rzekomym zagłuszaniem Traczyk–Stawskiej i hymnu RP najwięcej pisze się o liczbie zwolenników opozycji, jaka wzięła udział w manifestacji Donalda Tuska.

„Na Placu Zamkowym zgromadziło się 80-100 tysięcy osób” – przekazała rzeczniczka warszawskiego ratusza Monika Beuth-Lutyk, a sympatycy Platformy i część mediów powielała narrację o 100–tysięcznym tłumie. „Największa manifestacja w historii III RP” – przekonywał w sieci Roman Giertych.

Sympatycy opozycji w sieci zaczęli z kolei rozpowszechniać zdjęcia, które miały przedstawiać tłumy demonstrantów zebrane także w innych miastach. „Tej siły już nic nie zatrzyma” – napisano wtedy na jednym z kont, którego autor dla żartu wrzucił zdjęcie rzekomych tłumów „w Krośnie na Podkarpaciu”. Wielu zwolenników Donalda Tuska rozpowszechniało jednak tę informację jako prawdziwą.

Zobacz także:  „Uzurpatorzy, pseudotrybunał, przebierańcy”. Hejt i straszenie polexitem w przemówieniu Tuska

Eksperci na pewno z czasem dokładnie to policzą, ale nie ma wątpliwości, że frekwencja była około 10-krotnie mniejsza, niż podaje część redakcji. Internauci mają prawo ulegać emocjom i na podstawie przekazów mediów mieć mało realny obraz wydarzeń. Ale dziennikarze, którzy brali udział w Marszach Niepodległości, Strajkach Kobiet czy demonstracjach przed Trybunałem Konstytucyjnym, doskonale wiedzą, jak odróżnić grupę 5 tys. demonstrantów od 20–tysięcznego tłumu, a ten ostatni od protestu, w którym bierze udział 100 tys. osób? Czemu więc powielają nieprawdziwe informacje?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej