RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Turcja wchodzi, Iran wychodzi. A Rosja? Wielka gra o Kaukaz

Napięcie na linii Teheran-Baku to skutek irańskich obaw o utratę wpływów na Kaukazie Południowym (fot. Aziz Karimov/Getty Images)
Napięcie na linii Teheran-Baku to skutek irańskich obaw o utratę wpływów na Kaukazie Południowym (fot. Aziz Karimov/Getty Images)

Obecne napięcie na linii Teheran-Baku to przede wszystkim skutek irańskich obaw o utratę wpływów na Kaukazie Południowym. To jedna z długoterminowych konsekwencji drugiej wojny karabaskiej i deklaracji z Szuszy. Ale powstający blok Azerbejdżanu, Gruzji i Turcji może też zagrozić wpływom Rosji.

Mógł być nawet następcą Putina. Kogo cieszy śmierć generała?

Wciąż niejasne są okoliczności śmierci ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Jewgienija Ziniczewa. Oficjalna wersja przedstawiająca generała jako...

zobacz więcej

Obecny konflikt irańsko-azerbejdżański wywołały wydarzenia na drodze, którą irańskie ciężarówki podążają z towarem do kontrolowanego przez Ormian Górskiego Karabachu. Ale to tylko część większej, bardziej skomplikowanej układanki, w której – obok Azerbejdżanu, Armenii i Iranu – mamy także Turcję, Rosję, a nawet Gruzję. Po ubiegłorocznej wojnie w tym regionie wiele wskazuje na to, że dojdzie do geopolitycznych przetasowań na Kaukazie Południowym.

Kierowcy i geopolityka


W przeszłości Azerbejdżan nie raz wyrażał niezadowolenie z dużego ruchu ciężarówek między Iranem a Górskim Karabachem. Jeździły one bowiem przez terytorium okupowane przez Armenię, oficjalnie międzynarodowo uznawane za część Azerbejdżanu. Ale Baku mogło co najwyżej raz na jakiś czas wezwać ambasadora Iranu, by złożyć protest. Po wojnie na jesieni 2020 roku sytuacja się zmieniła. Odbijając swe terytorium otaczające enklawę karabaską, Azerbejdżan wzmocnił swą pozycję. Otóż dziś droga na odcinku między Kapan i Goris, dwoma miastami w południowej Armenii, na kilku małych odcinkach przecina terytorium kontrolowane od roku przez Azerbejdżan. Stanęły tam posterunki policji i celników. Od połowy września azerbejdżańska policja zaczęła sprawdzać samochody z irańskimi rejestracjami. I pobierać opłaty. Z relacji irańskich kierowców wynika, że to 120-130 dolarów od ciężarówki. Za każdym razem, w obie strony. Raz w drodze na północ, a potem podczas kursu powrotnego. Sytuację zaogniło aresztowanie przez Azerbejdżan kilku irańskich kierowców. Teheran żąda ich uwolnienia i nieprzeszkadzania w handlu z Ormianami w Karabachu. Odniósł się do tego w wywiadzie dla tureckiej agencji Anadolu 28 września prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew: „Czy ten rynek [25 tys. Ormian – red.] jest naprawdę tak ważny? Czy ten handel jest naprawdę tak znaczący, że okazujecie tak rażący brak szacunku dla Azerbejdżanu...?”. 4 października w Teheranie szefowie dyplomacji Armenii i Iranu zgodzili się, że należy jak najszybciej stworzyć alternatywne połączenie drogowe omijające tereny kontrolowane przez Azerbejdżan. Biegnie ono przez miasta Aghavani i Tatev, tyle że wciąż jest w budowie. To szlak leżący bardziej na zachód od drogi M12, na której stoją azerbejdżańskie posterunki.

Kwestia irańskich ciężarówek to tylko jedno ze źródeł obecnego konfliktu Iranu z Azerbejdżanem. Bynajmniej nie najważniejsze. Raczej pretekst. Główne przyczyny są dużo poważniejsze. Mają charakter geopolityczny i są ważne dla bezpieczeństwa wszystkich zainteresowanych państw. Bliska współpraca azerbejdżańsko-izraelska to ważna przyczyna pogłębiającego się sporu Iranu z Azerbejdżanem. Niewątpliwie przyczynia się do tego również rosnący wpływ Turcji na Kaukazie Południowym. Wielu polityków w Teheranie z dużym rozczarowaniem przyjęło wynik Drugiej Wojny Karabaskiej. Jeszcze rok temu wpływy tureckie w tym regionie nie były znaczące, więcej do powiedzenia miał choćby Iran. Militarne zwycięstwo Azerbejdżanu (z walną pomocą Ankary) nad Armenią, umocnienie się Azerbejdżanu w rejonach przygranicznych z Iranem, wreszcie deklaracja z Szuszy potwierdzająca silną pozycję Turcji w regionie, ale też pojawienie się rosyjskich wojsk w Karabachu – wszystko to osłabiło Iran, który został w całej tej grze kompletnie pominięty.

Na krawędzi wojny. Rosyjski protektorat na Kaukazie?

Wstrzymanie ognia w listopadzie ubiegłego roku nie oznacza, że na południe Kaukazu wrócił na stałe pokój. Daleko do zakończeniu konfliktu...

zobacz więcej

Azerbejdżan vs Iran


Seria wrześniowych ćwiczeń Azerbejdżanu z udziałem Turcji i Pakistanu, jak też doniesienia o planach zakupu izraelskiego uzbrojenia za 2 mld dolarów wywołały ostrą reakcję Teheranu. Dużym ćwiczeniom wojskowym w pobliżu granicy Azerbejdżanu towarzyszy nadzwyczaj ostra retoryka nie tylko wojskowych, ale też polityków irańskich. Piątego października władze azerbejdżańskie zamknęły salę zgromadzeń w przedstawicielstwie najwyższego duchowego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chamenei w Baku. Formalny powód? Wzrost zachorowań na koronawirusa. Oczywiście tak naprawdę był to odwet za wymierzone w Azerbejdżan tweety ajatollaha 3 października. Także 5 października izraelska gazeta „Israel Hayom” napisała, że służby bezpieczeństwa Azerbejdżanu rozpoczęły szeroko zakrojoną operację wymierzoną w „proirańskie elementy”. W jej ramach ma dochodzić do aresztowań aktywistów rozpowszechniających poglądy liderów z Teheranu. Azerowie są zjednoczeni, jeśli chodzi o odpowiedź na irańskie groźby, jak też jeśli mowa o współpracy z Izraelem. W tych dwóch sprawach podobnie jak rząd myśli także opozycja. „Chamenei otwarcie grozi Azerbejdżanowi na Twitterze” - napisał na Facebooku znany aktywista i bloger Bachtijar Hadżijew.



Dyplomaci mają ostatnio pełne ręce roboty. 4 października szef MSZ Iranu Hossein Amir-Abdollahian przyjął armeńskiego odpowiednika Ararata Mirzojana w Teheranie, by dwa dni później polecieć do Moskwy na spotkanie z Siergiejem Ławrowem. Po spotkaniu szefów dyplomacji Armenii i Iranu w mediach społecznościowych irańskich aż wrze od spekulacji, jakoby zawarto porozumienie o rozmieszczeniu wojskowych doradców z Iranu na terytorium Armenii. Z kolei 7 października Alijew zadzwonił do Putina. Pretekstem były życzenia urodzinowe, ale prezydenci rozmawiali też o napięciu w regionie. Elementem wojny propagandowej było na pewno pozowanie Alijewa do zdjęć z izraelskimi dronami podczas wizyty w przygranicznym Dżabrail.

Piątego października media azerbejdżańskie podały, że Iran cofnął zgodę na wykorzystywanie jego przestrzeni powietrznej dla wojskowych lotów sił azerbejdżańskich do eksklawy nachiczewańskiej. Dzień później Azerbejdżan wykonał pierwszy od siedmiu lat lot (cywilny rzecz jasna) w przestrzeni powietrznej Armenii. Samoloty przewoźnika narodowego AZAL na trasie Baku-Nachiczewan-Baku mają zgodę strony armeńskiej. Warto zaznaczyć, że nigdy ani Azerbejdżan, ani Armenia nie wprowadzały zakazu korzystania z własnej przestrzeni powietrznej dla samolotów drugiej strony. Dla wielu Ormian obecna sytuacja wydaje się dziwna. Z jednej strony bowiem Erywań dziękuję Iranowi za wsparcie w sporze z Azerbejdżanem, ale z drugiej strony, gdy tenże Iran blokuje swoją przestrzeń powietrzną dla Azerbejdżanu, Erywań pozwala Azerbejdżanowi korzystać z własnej. Nie jest jednak wykluczone, że Baku po prostu zaszantażowało Armenię, grożąc poważnym utrudnieniem komunikacji z Karabachem. Oliwy do ognia dolały władze gruzińskie, zatrzymując ok. 200 irańskich ciężarówek chcących przejechać do Rosji. 4 października w Gruzji ruszyły ćwiczenia wojskowe Eternity 2021. Według ministerstwa obrony, chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan. 5 października w gruzińskiej Kachetii spotkali się ministrowie obrony Azerbejdżanu, Turcji i Gruzji, aby omówić sposoby zwiększenia współpracy wojskowej.

Irańskie czołgi pod Kaukazem. Nowa wojna z Izraelem w tle?

Rośnie napięcie na granicy Azerbejdżanu i Iranu. Po obu stronach wojskowe ćwiczenia. Teheran zarzuca północnemu sąsiadowi, że stał się militarnym...

zobacz więcej

Korytarz Zangezu


Widać, że Tbilisi zaczyna dołączać do osi Baku-Ankara, ale póki co to właśnie premier Gruzji, zachęcony przez USA, chce się podjąć roli mediatora między Armenią a Turcją i Azerbejdżanem. Być może to było powodem jego wizyty 29 września w Baku. Irakli Garibaszwili przekazał tam, że Armenia jest otwarta na bezpośrednie rozmowy z Turcją. Jednak prezydent Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że wszelkie negocjacje z Erywaniem muszą być poprzedzone otwarciem przez Armenię korytarza transportowego pomiędzy Azerbejdżanem a jego eksklawą nachiczewańską. Iran twierdzi, że Azerbejdżan może sięgnąć po siłę, żeby uzyskać połączenie lądowe z eksklawą nachiczewańską. Rozejm z listopada 2020 r. zobowiązuje bowiem Armenię do zagwarantowania połączeń transportowych Azerbejdżan-Nachiczewań (tzw. korytarz Zangezur). Gdyby Azerowie postanowili zająć południową część prowincji armeńskiej Sjunik, odcięliby Iran od Armenii, sami zyskując lądowy pomost nie tylko do Nachiczewania, ale co ważniejsze, do Turcji.

Nie da się wykluczyć, że potencjalna normalizacja relacji Armenii z Azerbejdżanem i Turcją wzmaga nerwowość w Teheranie. Iran uważa otwarcie tzw. korytarza Zangezur poprzez południową Armenię, wzdłuż granicy irańskiej, za faktyczną „zmianę granic międzynarodowych”. Generał Kioumars Heydari, dowódca sił lądowych armii irańskiej, ostrzegł, że „możliwa słabość jednego kraju do obrony jego granic nie daje innym krajom powodu do zmiany granic. Republika Islamska na to nie pozwoli”. Inny wysokiej rangi oficer irański, gen. Mohammad Pakpour, dowódca sił lądowych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, zadeklarował, że „jakakolwiek geopolityczna zmiana w regionie” będzie przekroczeniem „czerwonej linii” dla Teheranu.


Na to prezydent Alijew kolejny raz podkreślił, że Azerbejdżan już drastycznie zmienił realia geopolityczne na Kaukazie Południowym poprzez Drugą Wojnę Karabaską, opisując deklarację z Szuszy o relacjach sojuszniczych z Turcją jako „największe święto nowej geopolitycznej rzeczywistości”. Korytarz Zangezur uosabia tę nową rzeczywistość regionalną, podkreślił azerbejdżański przywódca. Ale czy to oznacza koniec terytorialnych ambicji Baku? Wszak podczas defilady zwycięstwa w grudniu ub.r. Ilham Alijew oświadczył, że południe Armenii to „historyczne azerbejdżańskie ziemie”. Z kolei w maju tego roku żołnierze azerbejdżańscy przekroczyli oficjalną granicę Armenii w dwóch miejscach, w tym właśnie w prowincji Sjunik. W lipcu zaś pojawiły się doniesienia, że do prowokacji dochodzi też na granicy azerbejdżańskiej eksklawy Nachiczewan z Armenią.

Równoległe manewry wojskowe w Armenii i Azerbejdżanie

W Armenii rozpoczęły się manewry wojskowe. Dzień wcześniej na poligony wyszli żołnierze sąsiedniego Azerbejdżanu. Pięć miesięcy temu oba kraje...

zobacz więcej

Skazani na konflikt?


Na świecie są tylko cztery państwa, gdzie dominuje szyicka wersja islamu: Iran, Irak, Bahrajn i Azerbejdżan. Mogłoby się więc wydawać, że relacje Teheranu z Baku powinny być dobre, choć zapewne nie aż tak, jak z Bagdadem. Tyle że już od początku lat 90. XX w. układały się nie najlepiej. Baku od początku utrzymywało dobre relacje z Izraelem, na dodatek miało za złe Irańczykom, że czasach pierwszej wojny o Górski Karabach, gdy Armenia była właściwie w pełni zablokowana, właśnie Teheran otworzył dla niej granicę umożliwiając dostawy towarów. Zresztą przez kolejne lata relacje irańsko-armeńskie pozostawały bardzo dobre, co oczywiście miało z kolei negatywny wpływ na stosunki na linii Baku-Teheran. Na pewni tym stosunkom nie sprzyja fakt zamieszkiwania w północno-zachodnim Iranie dużej mniejszości azerskiej. Ilu ich jest dokładnie? Tu pojawiają się różne liczby, od 6 do 18 mln, choć są i tacy, co mówią o 30 mln. Najbliższa prawdy jest jednak liczna 13-15 mln. Baku nie raz oskarżało Teheran o prześladowanie mniejszości azerskiej, z kolei Iran twierdził, że to Azerbejdżan wykorzystuje irańskich Azerów do własnych celów.

Mimo tych różnic, Azerbejdżan i Iran zdołały ułożyć poprawne relacje. Szczególnie widząc potencjał we współpracy gospodarczej i komunikacyjnej. Teheran widział w Azerbejdżanie ważne ogniwo w budowie wielkiego transportowego korytarza Południe-Północ. Tyle że dziś nawet w tej sprawie pojawia się coraz więcej problemów. W 2018 roku Baku formalnie zatwierdziło przydział kredytu 500 mln dolarów na budowę na terenie Iranu brakującego odcinka kolejowego elementu NSTC (transkontynentalny szlak transportowy łączący Indie i Zatokę Perską z Rosją i Europą poprzez Iran i Azerbejdżan): 211 km między Rasztem a Astarą. Tyle że do dziś Azerbejdżan tych pieniędzy Teheranowi nie wypłacił. Wydaje się, że Baku zwleka, bo pojawiła się perspektywa reaktywacji pochodzących jeszcze z sowieckich czasów połączeń transportowych między Armenią a Azerbejdżanem – o czym mówi porozumienie kończące wojnę rok temu. Iranowi nie podoba się taka wizja, bo chce przenieść przynajmniej część ruchu z azerbejdżańskiej trasy kolejowej NSTC na irańsko-armeńską linię kolejową (przez azerbejdżańską eksklawę Nachiczewan), która ma zostać przywrócona po 30 latach. Z kolei Azerbejdżan wolałby położyć nacisk na transport „korytarzem Zangezur” - co by z kolei tłumaczyło wypowiedzi irańskie zdecydowanie przeciwne temu projektowi, acz argumentowane, jak wyżej wspomniano, rzekomą faktyczną zmianą granic.

Inną kością niezgody między Baku i Teheranem są projekty elektrowni wodnych Khudaferin i Qiz Qalasi. Chodzi o uzgodnienie finansowania planowanych dwóch tam na rzece Aras, między Azerbejdżanem i Iranem. Problemem numer 1 jest to, że budowa była prowadzona przez Irańczyków przez lata bez jakiegokolwiek zaangażowania Azerbejdżanu. Dlaczego? Bo był to obszar do jesieni ub.r. okupowany przez Armenię. Teraz trwają rozmowy o finansowym udziale Baku i pokryciu część kosztów przez Azerów. Po drugie, bez takiego porozumienia niemożliwe jest porozumienie o podziale zysków z elektrowni (produkcja energii elektrycznej). Narastające nieporozumienia w obszarze współpracy gospodarczej jedynie wpisują się w eskalację napięcia na linii Teheran-Baku. Coraz bardziej widoczna niechęć Azerbejdżanu do budowy połączeń południe-północ jest łatwa do wytłumaczenia. Teraz, zwłaszcza po zwycięstwie nad Armenią, realna stała się wizja wielkiego transportowego korytarza Europa-Turcja-Azerbejdżan-Azja Środkowa. Korzystna dla Baku i politycznie, i gospodarczo. Dla Iranu z kolei niekorzystna i politycznie, i gospodarczo. Oznacza bowiem nie tylko pożegnanie się z korzyściami z połączenia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej