RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Irańskie czołgi pod Kaukazem. Nowa wojna z Izraelem w tle?

Rośnie napięcie na granicy Azerbejdżanu i Iranu (fot. Scott Peterson/Getty Images)
Rośnie napięcie na granicy Azerbejdżanu i Iranu (fot. Scott Peterson/Getty Images)

Rośnie napięcie na granicy Azerbejdżanu i Iranu. Po obu stronach wojskowe ćwiczenia. Teheran zarzuca północnemu sąsiadowi, że stał się militarnym przyczółkiem Izraela. Tyle że poważniejsze skutki ma sojusz Baku z Turkami.

Grożą elektrowni atomowej rakietami. Nowa odsłona wojny na Kaukazie

Na granicy Armenii i Azerbejdżanu wybuchły walki – najcięższe od czterech lat. Źródłem ciągłego konfliktu pozostaje faktyczna okupacja przez...

zobacz więcej

Iran zachowywał neutralność wobec ubiegłorocznej wojny Azerbejdżanu z Armenią. Wojny, której wynik niewątpliwie osłabił pozycję Teheranu w regionie. I której skutki terytorialne stały się zarzewiem obecnego konfliktu irańsko-azerbejdżańskiego. Wojenna retoryka pojawiła się bowiem po tym, jak w połowie września azerbejdżańskie służby zaczęły pobierać opłaty od kierowców irańskich ciężarówek zdążających do kontrolowanego przez Ormian Górskiego Karabachu.

Stało się to możliwe dzięki odbiciu przez Azerów kilku rejonów okupowanych wcześniej przez Armenię. Konflikt zaczął się po zatrzymaniu przez wojskowych azerbejdżańskich na międzynarodowej trasie M-2 z Iranu do Armenii dwóch irańskich kierowców ciężarówek. Do tej pory nie wyszli na wolność. Ale irańskie oskarżenia koncentrują się przede wszystkim na bliskiej współpracy Azerbejdżanu z Izraelem. Choć dotykają i innych kwestii, jak choćby udziału – sprowadzonych za pośrednictwem Turcji - syryjskich najemników w wojnie z Armenią po stronie Baku czy też perspektywy nieokreślonych „zmian granic” na Kaukazie.

„Syjoniści u bram”


Teheran powstrzymuje się jednak od krytykowania Turcji, skupiając na Izraelu. - Nie tolerujemy obecności i aktywności przeciwko naszemu narodowemu bezpieczeństwu ze strony syjonistycznego reżimu tuż przy naszych granicach i podejmiemy wszelkie konieczne działania w tym celu – powiedział nowy szef irańskiej dyplomacji nowemu ambasadorowi Azerbejdżanu 30 września. Kilka dni później, podczas wizyty w Moskwie, Hossein Amir-Abdollahian oświadczył, że Teheran ma „poważne obawy” w związku z działaniami Izraela na Kaukazie. Teheran od dawna z rosnącym niepokojem obserwuje zacieśnianie współpracy Azerbejdżanu z Izraelem. Obawia się, że Państwo Żydowskie założy tuż przy północnej granicy Iranu bazę wypadową dla operacji wywiadowczych i specjalnych. Dlatego ze szczególną uwagą śledzi używanie przez armię azerbejdżańską pozyskanych z Izraela dronów, rakiet, systemów przeciwczołgowych – jak choćby podczas ubiegłorocznej wojny o Górski Karabach. Azerbejdżan używał wtedy zarówno tureckich dronów Bayraktar, jak też kilkuset izraelskich dronów-kamikadze, w tym Aerostar, Orbiter 2M, Orbiter 3, Orbiter 1K, Hermes 450 i Heron 1. Większość z nich zakupiono na krótko przed wojną, jeszcze w 2020 r.

Na krawędzi wojny. Rosyjski protektorat na Kaukazie?

Wstrzymanie ognia w listopadzie ubiegłego roku nie oznacza, że na południe Kaukazu wrócił na stałe pokój. Daleko do zakończeniu konfliktu...

zobacz więcej

Podczas gospodarskiej wizyty w granicznym rejonie Dżabrail 5 października prezydent Ilham Alijew odniósł się do wątku izraelskiego obecnego w retoryce Iranu. - Mówią, jakoby Azerbejdżan ściągnął Izrael do regionu. Niech więc otworzą oczy i patrzą. Gdzie oni widzą tutaj Izrael? Nie mieszka tu ani jeden człowiek. Nie ma tu ani jednego budynku. Czy jest na to dowód? Nie – mówił prezydent Azerbejdżanu. Co nie zmienia faktu, że od 1992 roku relacje Azerbejdżanu z Izraelem są bardzo dobre, w niektórych kwestiach bardzo bliskie nawet.

Należy pamiętać, że relacje Baku z Teheranem uległy ochłodzeniu już w 2012 roku, gdy aresztowano trzy osoby planujące zamachy na obywateli Izraela w Baku w odwecie za serię zabójstw irańskich naukowców atomowych przez wywiad izraelski. Azerbejdżan jest bardzo ważnym dostawcą ropy naftowej do Izraela. Aż 40 proc. importu „czarnego złota” przez Państwo Żydowskie pochodzi właśnie od Azerów. Z kolei gazeta „Haaretz” twierdzi, że rodzina Alijewów zainwestowała w gospodarkę izraelską niemal 600 mln dolarów. W promowanie przyjaznych stosunków między państwami mocno zaangażowana jest społeczność żydowska w Azerbejdżanie – to ok. 7 tys. osób mieszkających głównie w Baku.

Tymczasem Azerowie rozpatrują opcję zakupu od Izraela systemu obrony przeciwrakietowej dalekiego zasięgu Arrow 3 – donosi właśnie „Israel Hayom”. Co nie jest wcale tanim produktem – wszak każdy pocisk tego systemu kosztuje jakieś 2,2 mln dolarów. To jeden z trzech flagowych systemów pocisków przechwytujących produkowanych wspólnie przez firmy amerykańskie i izraelskie. Z kolei inna izraelska gazeta, „Jerusalem Post” pisze, że do Baku wybrała się liczna delegacja przedstawicieli służb specjalnych Państwa Żydowskiego. Podobno Azerowie mieli usłyszeć, że w razie konfliktu zbrojnego z Iranem, mogą liczyć na duże wsparcie Izraela w działaniach obronnych. Wsparcie także wyrażone przez bezpośrednie zaangażowanie technicznych środków wojennych Izraela.

Azerbejdżan pręży muskuły


Nie tylko współpraca izraelsko-azerbejdżańska budzi coraz większy niepokój Teheranu. Irańczyków prowokować mogą też prowadzone w ostatnich tygodniach przez Azerbejdżan różne ćwiczenia wojskowe. Teheran krytykował choćby azerbejdżańsko-tureckie manewry na Morzu Kaspijskim, powołując się na podpisaną w 2018 roku przez państwa leżące nad tym akwenem konwencję, która zakazuje wojskowej obecności na Morzu Kaspijskim jakiegokolwiek państwa nie leżącego nad tym morzem. Tyle że dokument nie wszedł jeszcze w życie, bo to właśnie Iran, jako jedyny, jeszcze go nie ratyfikował.
(fot. Ministry Of Defense Of Azerbaijan)
(fot. Ministry Of Defense Of Azerbaijan)

Niezadowolenie Teheranu wzbudziły też wrześniowe ćwiczenia sił specjalnych Azerbejdżanu, Turcji i Pakistanu w Azerbejdżanie – z powodu złych relacji Iranu z Islamabadem.

Wreszcie nie można też zapominać o ćwiczeniach sił specjalnych Azerbejdżanu i Turcji w bezpośrednim sąsiedztwie tzw. korytarza laczyńskiego, czyli lądowego połączenia zamieszkałych przez Ormian części Karabachu z Armenią, zabezpieczanego przez rosyjskich „mirotworców”. Po raz pierwszy takie ćwiczenia odbyły się na terenach odbitych przez Azerbejdżan w ubiegłorocznej wojnie. Żołnierze pojawili się zaledwie 300 m od drogi znanej jako „korytarz laczyński”, zabezpieczanej wszak przez rosyjskie wojsko.

To wywołało głównie niepokój w Moskwie, ale w Iranie też nie zostało dobrze przyjęte. Tym właśnie korytarzem irańskie ciężarówki dostarczają różne ładunki do karabaskich Ormian bez konieczności pytania o zgodę Azerbejdżanu.

Nowy sojusz na Bliskim Wschodzie? Nieoczekiwana rola Moskwy

Rosja, USA oraz Izrael jednoczą się przeciwko Iranowi, jasno pokazując prezydentowi Syrii Baszarowi al-Asadowi, kto będzie określał przyszłość na...

zobacz więcej

We wtorek 5 października ruszyły azerbejdżańsko-tureckie ćwiczenia wojskowe „Niezachwiane Braterstwo”. Biorąc pod uwagę ścisły sojusz obu państw, nic nowego. Ale tym razem mają te ćwiczenia duże znaczenie polityczne. Mają miejsce w azerbejdżańskiej enklawie Nachiczewan, wciśniętej między Armenię, Turcję i Iran. No i rozpoczęły się kilka dni po inauguracji irańskich ćwiczeń przy granicy z Azerbejdżanem.

Czołgi i groźby ajatollaha


W reakcji na wrześniowe ćwiczenia Azerbejdżanu z Turcją i Pakistanem, Iran rozmieścił dodatkowe siły w pobliżu granicy: dwie dywizje rakietowe i posiłki z 16. Dywizji Pancernej z Qazvin. Zwiększył też aktywność dronów obserwacyjnych i postawił system obrony powietrznej w stan najwyższej gotowości przy północno-zachodniej granicy kraju. Jak Iran tłumaczy przesunięcie dodatkowych wojsk w stronę granicy z Azerbejdżanem? - Nie będziemy tolerować obecności Izraela na naszych tyłach – oznajmił gen. Mohammad Pakpour, dowódca Sił Lądowych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

21 września Iran rozpoczął ćwiczenia wojskowe na obszarze graniczącym z azerbejdżańskimi rejonami Fizuli, Dżabrail i Zangilan, które Azerowie odbili z rąk Ormian w ubiegłorocznej wojnie o Górski Karabach. To pierwsze w historii Iranu manewry przy liczącej 700 km granicy z Azerbejdżanem. Co ważniejsze, zorganizowane akurat przy tym jej odcinku (130 km), nad którym Baku odzyskało rok temu kontrolę.

Ropa i gaz, Rosja i Turcja. Gra o kaukaski korytarz

Przez długie lata układ był jasny. Armenię popiera Rosja, Azerbejdżan Turcja. Jednak prawdziwe interesy Moskwy i Ankary są dużo bardziej złożone,...

zobacz więcej

„Dlaczego teraz? Dlaczego akurat przy naszej granicy?” – pytał Ilham Alijew w rozmowie z turecką agencją informacyjną Anadolu (28 września). Warto zwrócić uwagę na to zdanie prezydenta: „Azerbejdżanie na całym świecie o to pytają”. To sformułowanie to zapewne aluzja do wielomilionowej populacji etnicznych Azerów w północnym Iranie. Być może nawet zawoalowana groźba pod adresem Teheranu, gdzie z niepokojem obserwowano ogromny entuzjazm tej grupy obywateli z powodu sukcesów wojennych Azerbejdżanu rok temu. W odpowiedzi na komentarz Alijewa głos zabrał rzecznik MSZ Iranu, mówiąc, że ćwiczenia wojskowe to „suwerenna sprawa” Teheranu i że Teheran „nie będzie tolerował obecności izraelskiego reżimu” wzdłuż granic Iranu.

Pierwszego października Iran rozpoczął drugą fazę ćwiczeń pod kryptonimem „Zdobywcy Chajbaru” (Fatehan-e Khaybar) nawiązującym do bitwy o Chajbar w 628 roku, gdy oddziały Mahometa zdobyły oazę zamieszkałą przez Żydów i wyrżnęły wszystkich jej mieszkańców. Gen. Kioumars Heydari, dowódca sił lądowych armii irańskiej, podkreślał znaczenie ćwiczeń w aspekcie czegoś, co nazwał „jawną i ukrytą obecnością sojuszników reżimu syjonistycznego oraz możliwością pojawienia się znacznej liczby terrorystów z Daesh w krajach regionu”.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Trzeciego października przywódca Iranu ajatollah Chamenei, odnosząc się do Azerbejdżanu, napisał na Twitterze: „Ci, którzy kopią dół dla swych braci, pierwsi do niego wpadną”.

Efekt? Dwa dni później Azerbejdżan zamknął przedstawicielstwo przywódcy duchowego Iranu w Baku. Tego samego dnia Alijew złożył wizytę w regionie przygranicznym, niedaleko od rejonu irańskich ćwiczeń, aby potępić oskarżenia ze strony Teheranu i wezwać, żeby „nie mieszano się nasze sprawy”. Przy okazji też pozując do zdjęć z bronią zakupioną od Izraela.
(fot. Ministry Of Defense Of Azerbaijan)
(fot. Ministry Of Defense Of Azerbaijan)

Nawet jeśli teraz nie dojdzie do wybuchu wojny irańsko-azerbejdżańskiej, to napięcie pozostanie. Więcej, z upływającym czasem ryzyko konfliktu będzie rosło. Po obu stronach dominuje wojownicza retoryka. Nie przypadkiem w irańskich mediach pojawiły się pomysły, żeby starać się o ustanowienie bazy wojskowej w armeńskiej prowincji Sjunik, przez którą biegnie korytarz Zangezur. Teheran nie może pozwolić na kolejne terytorialne zdobycze Azerbejdżanu, bo to będzie oznaczało odcięcie Iranu od Armenii, a dalej Gruzji i Rosji. Silniejszy Azerbejdżan to też większe wpływy Turcji na Kaukazie. I większe możliwości operacyjne Izraela...

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej