RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krzysztof Wołodźko: A dla polskich dzieci szczaw i mirabelki

Liberałowie od Donalda Tuska programowo odnosili się do problemów nieco tylko mniej zamożnej Polski z obojętnością, politowaniem i wzgardą - ocenia autor (fot. Forum/Grzegorz Czykwin)
Liberałowie od Donalda Tuska programowo odnosili się do problemów nieco tylko mniej zamożnej Polski z obojętnością, politowaniem i wzgardą - ocenia autor (fot. Forum/Grzegorz Czykwin)

Znamy dobrze obrazki znad granicy. I z kilku największych polskich miast. Dobrze złapane w kadr dzieci, które najpierw trafiły z rodzicami do Mińska w ramach operacji „Śluza”. I pełne moralnego patosu bannery i plakaty uczestników i uczestniczek antyrządowych protestów. Gdyby ktoś nie znał dobrze liberalnej opozycji, mógłby pomyśleć, że rzeczywiście są to ludzie z sercem na dłoni. Tylko że to nieprawda.

Cienka granica między idiotyzmem a zdradą

Obserwując postawę dużej części elit polskiej opozycji i zblatowanych z nią mediów w sprawie kryzysu migracyjnego na granicy pozostaje sobie zadać...

zobacz więcej

Powiedzmy to od razu, bo to ważne: dzieci migrantów/uchodźców nie są niczemu winne. Ale odpowiedzialnym za ich cierpienia nie jest polski rząd. Liberalne media tak bardzo skoncentrowały się w tej sprawie na swoim głównym wrogu, Zjednoczonej Prawicy, że kompletnie im to umyka. Wolą zapomnieć, że obok problemu jednostkowego, etycznego, istnieje bardzo silny problem geopolityczny.

Problem, który na dłuższą metę także ma ważkie konsekwencje etyczne. Ale stoi za nim mocno niepoprawne politycznie pytanie: o kogo bardziej powinna troszczyć się polska władza? Czyj dobrostan przede wszystkim powinna mieć na względzie?

Zostawmy na boku rozważania, czy strategia opozycji medialno-politycznej wobec rządu w tej właśnie kwestii to zła wola, czy ślepota anty-PiS-owskiego zacietrzewienia. Efekt jest dokładnie taki sam. Skoro nie zadziałała w pierwszych tygodniach narracja o uciekinierach z Afganistanu (okazało się, że to goście reżimu Łukaszenki, z wykupionymi lotami wycieczkowymi z Iraku do Mińska), odpalono inną opowieść. Mocniejszą, bardziej radykalną. Taką, która w centrum stawia cierpienia dzieci. Wobec nich każdy argument wydaje się chybiony albo małoduszny.

Łzy niewinnego dziecka są w naszej kulturze miarą odniesienia do najsłabszych. A lewica i liberałowie chcą w naszych oczach uchodzić za najwrażliwszych. Przed 2015 rokiem Polską na ogół rządzili gospodarczy ultraliberałowie, nastawieni na realizację celów zachodniego kapitału w Polsce. Raz pobożni, raz bezbożni. Raz postsolidarnościowego, raz postkomunistycznego chowu. Ci pierwsi czasem nazywali się centroprawicą, czasem europejskimi liberałami. Dużo zależało od tego, co im się akurat bardziej opłacało.

Niektórzy z tych Europejczyków przed laty zabiegali o względy ojca Tadeusza Rydzyka, niektórzy współtworzyli tak zwany Kościół łagiewnicki. Jedną z tych postaci był Stefan Niesiołowski. Polityk dziś już na szczęście zmarginalizowany, który w latach rządów Platformy Obywatelskiej, pytany o biedę i głód wśród polskich dzieci, bajdurzył o szczawiu i mirabelkach na kolejowych nasypach. Nie było w tym za grosz przypadku.

Krzysztof Karnkowski: Zapytajmy o dzieci

Wydawało się, zwłaszcza tym bardziej naiwnym odbiorcom i komentatorom, że podczas pierwszego głosowania w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego...

zobacz więcej

Liberałowie od Donalda Tuska programowo odnosili się do problemów nieco tylko mniej zamożnej Polski z obojętnością, politowaniem i wzgardą. Z kolei Lewica przez długie lata swoich rządów w III RP najbardziej troszczyła się o portfele byłych esbeków i zabezpieczenie interesów dawnej PZPR-owskiej nomenklatury. Czyniła to skutecznie, dzięki temu wśród arcylewicowców znajdziemy dziś niejednego kamienicznika, niejednego burżuja i całe mnóstwo praktycznych i teoretycznych miłośników Leszka Balcerowicza.

Środowisko Razem jest naprawdę wyjątkiem, mocno już zresztą w swoich wpływach zmarginalizowanym. Obojętność wobec biedy i głodu wśród polskich dzieci była jedną z największych plag III Rzeczpospolitej. Na tyle dojmującą, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Andrzej Duda w 2015 roku mogli z dużą śmiałością odwoływać się do tego argumentu. Był to problem dojmujący nie tylko w po-PGR-owskich regionach, nie tylko w mniejszych i większych miastach Warmińsko-Mazurskiego czy Zachodniopomorskiego.

Nawet w wielkich miastach odczuwało się dobrze beznadzieję polskich rodzin, często rozpaczliwie próbujących radzić sobie z konsekwencjami dwucyfrowego bezrobocia, niskich stawek, niepewności jutra. Nie chodziło jedynie o skrajne ubóstwo czy biedę, duża część polskich dzieci z tzw. normalnych rodzin miała problem z regularnym wyjazdem na wakacje.

Czytaj także: Polska chciała wysłać pomoc humanitarną na Białoruś. Jest odpowiedź Mińska

Śmierć na granicy, kara z Luksemburga, teściowa Tuska

W tym tygodniu poznaliśmy nowego lidera opozycji, którym okazała się teściowa Donalda Tuska. Kto martwił się, że kobiety nie mają dużo do...

zobacz więcej

Gdy zaczęło się to zmieniać za rządów PiS, liberalni celebryci zaczęli głośno pomstować na plebs nad Bałtykiem. Dla polskich dzieci brakowało empatii i współczucia, choć dramaty części z nich wołały o pomstę do nieba. Ale wtedy odpowiedź liberalnego mainstreamu była jedna: szczaw i mirabelki. Albo pełne hipokryzji użalanie się nad biedą postkomunistycznej lewicy – choć to Leszek Miller rozwalił Fundusz Alimentacyjny, nad czym rozpaczały samotne matki.

Dziś zdecydowana większość Polek i Polaków nie wierzy lewicy i liberałom, gdy próbują wywołać moralną panikę wokół tematu uchodźców. To, co powiedziano wyżej, wyjaśnia tę sytuację. Obojętność wobec słabszych, egoizm lewicowo-liberalnych elit, szerzony przez medialno-polityczny liberalny mainstream kult finansowej samowystarczalności i wynikającej stąd pozycji społecznej („bogaci mają zawsze rację, biedni nigdy jej nie mają”), wreszcie darwnizm społeczny jako zasada III RP przed 2015 rokiem mają swoje skutki. Jakie? Otóż do dziś trudno zwykłym ludziom uwierzyć w empatię i wrażliwość polityków Platformy i Lewicy.

Wiele polskich rodzin stawia sobie pytanie: dlaczego nie byli nigdy tak wrażliwi na los naszych dzieci, naszych wnuków? Ludzie podejrzewają w tym wszystkim cynizm i lepszy szwindel. I w przytłaczającej większości wypadków pewnie się nie mylą.

Czytaj także: Prof. Simon o migrantach: Popełniają przestępstwo. Olejnik: Ale...

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej