Tajlandia: pół tysiąca ofiar powodzi

Zalanych jest siedem dzielnic Bangkoku, mieszkańcy cały czas są ewakuowani (fot. arch. PAP/Lui Siu Wai)

506 osób zginęło dotychczas w ogromnych powodziach, trwających od trzech miesięcy w Tajlandii. Woda wdziera się w głąb stolicy kraju, Bangkoku. Zalała główne drogi i zagraża centrum metropolii.

O tragicznym bilansie powodzi poinformowały oficjalne źródła rządowe. Wcześniej informowano jedynie o 60 ofiarach.

Największe od kilkudziesięciu lat powodzie w Tajlandii spowodowały deszcze padające niemal bez przerwy przez kilkadziesiąt dni. Początkowo woda zagrażała rejonom położonym na północ od Bangkoku, jednak dotarła również do stolicy, zamieszkanej przez 7 milionów ludzi.

Z danych rządowych wynika, że w największym mieście Tajlandii na razie nikt nie zginął. Spośród 15 dzielnic, siedem jest zalanych, a z ośmiu władze zdecydowały się ewakuować mieszkańców. Ścisłe centrum Bangkoku pozostało na razie suche, gdyż chronią je kilkukilometrowe wały przeciwpowodziowe.

Woda zalała też zagłębie przemysłowe, głównie branży samochodowej i elektronicznej w prowincji Ayutthaya. Około 300 z 2150 znajdujących się tam zakładów zostało zalanych, a wiele z nich musiało tymczasowo wstrzymać produkcję, m.in. Honda, Toyota i Suzuki oraz Hitachi i Nikon.

Ministerstwo rolnictwa podało, że powodzie mogą uszkodzić ponad 1 mln hektarów pól ryżowych. Jeśli tak się stanie, ryż podrożeje. Tajlandia jest jego największym eksporterem na świecie.

Według gazety „Bangkok Post", zagrożenie powodziowe wzrasta przez nieumiejętną koordynację walki z żywiołem, podjętej przez władze miejskie i państwowe.

źródło:
Zobacz więcej