RAPORT

Wojna na Ukrainie

Policja w domu dziennikarza „GW”. Chodzi o „groźby karalne pod adresem posłów”

Funkcjonariusze zabezpieczają laptopa (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk)
Funkcjonariusze zabezpieczają laptopa (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk)

Funkcjonariusze policji weszli do mieszkania dziennikarza „Gazety Wyborczej” z Zielonej Góry. „Policja próbuje zabrać służbowy laptop naszego dziennikarza” – napisał wicenaczelny gazety Mikołaj Chrzan. Jak poinformował wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik, „policja zabezpiecza urządzenie, z którego kierowane były groźby karalne pod adresem posłów”.

Gruzin przewoził nielegalnych imigrantów. Potrącił policjanta drogówki

Do szpitala trafił policjant, który został potrącony przez Gruzina przewożącego busem nielegalnych imigrantów – poinformował w czwartek rzecznik...

zobacz więcej

„Teraz, w mieszkaniu dziennikarza Gazety Wyborczej w Zielonej Górze policja bez żadnego nakazu, próbuje zabrać służbowy laptop naszego dziennikarza. Na miejscu są koledzy z redakcji, jadą też adwokaci” – pisał na Twitterze Mikołaj Chrzan, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” oraz szef redakcji lokalnych gazety.

Do wpisu pracownika „GW” odniósł się wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik. Jak wyjaśnił, „policja zabezpiecza urządzenie, na podstawie ustalonego IP, z którego kierowane były groźby karalne pod adresem posłów”. Wąsik nie poinformował, o jakich posłów chodzi.

Irmina Sulich z Komendy Stołecznej Policji poinformowała portal tvp.info, że takie czynności są teraz wykonywane. – Są to czynności w związku z przyjęciem zawiadomienia dotyczącego kierowania gróźb karalnych – mówi.

KSP przekazała na Twitterze, że „niestety w ostatnich latach zwiększa się liczba gróźb pozbawienia życia polityków”. „Pierwsze kroki ze strony policji polegają na ustaleniu IP komputera. Nie inaczej było w tym przypadku” – wskazano.

Konflikt w Agorze. Ujawniono mail wicenaczelnego „GW”

Zarząd Agory zamierza połączyć pion gazeta.pl i portal „Gazety Wyborczej”, co wiązałoby się ze zwolnieniami w redakcji gazety. „Oceniam, że Zarząd...

zobacz więcej

„IP przynależne jest pod adres poza garnizonem warszawskim, gdzie miejscowo funkcjonariusze wykonują czynności. Stąd pomoc prawna skierowana do miejscowej jednostki” – podkreślono.

Jak dodano, „nie ma możliwości odstąpienia od czynności tylko dlatego, że ktoś jest dziennikarzem, skoro spod tego adresu mogły być kierowane poważne groźby”.

„Wyborcza” twierdzi, że chodzi o mail, który dostał Jerzy Materna, poseł PiS z Zielonej Góry. Zapytany o sprawę Materna powiedział Onetowi, że w ostatnich dniach otrzymał maila z pogróżkami. Jak mówił, w wiadomości znalazła się zapowiedź mordu.

– Byłem zszokowany, pierwszy raz w życiu dostałem tak mocne groźby. Zgłosiłem to do pani marszałek, a ona zgłosiła to na policję. Wczoraj byłem przesłuchany. Żadnej ochrony nie chcę, ale przyznam, że przez pierwszą godzinę byłem zszokowany – przyznał.

Według relacji „GW” pracownik gazety „odmówił wydania służbowego sprzętu, ponieważ policjanci nie okazali nakazu prokuratora, który miałby być prawną podstawą do odebrania laptopa i telefonu. Nie ma także decyzji sądu o tym, by zwolnić dziennikarza z obowiązku tajemnicy dziennikarskiej”.

Jak czytamy, „pretekstem do zatrzymania służbowego sprzętu miałby być mail pogróżkami wobec jednego z lokalnych posłów PiS, który rzekomo został wysłany z IP routera, z którego korzysta także dziennikarz”.

– Na pewno nie wysyłałem takiego maila. Nikomu nigdy nie groziłem. Dla mnie to prowokacja albo zemsta za pisanie niewygodnych artykułów – mówi Piotr Bakselerowicz. Według „GW” dziennikarz „miał dobre relacje z posłem PiS, o którego miało chodzić. Niedawno przeprowadzał z nim wywiad dotyczący koszykówki”.

Michnik o sankcjach finansowych: W stanie wojennym też mówiono, że to godzi w suwerenność

Trzeba mówić prosto: pamiętajcie, że za nami jest ulica i zagranica. Ulica, czyli Komitet Obrony Demokracji, Strajk Kobiet, protestujący młodzi...

zobacz więcej

Oświadczenie „GW”: To próba zastraszenia


Kilka godzin później gazeta wydała oświadczenie.

„Dziennikarza »Wyborczej« potraktowano bezceremonialnie, z góry jako podejrzanego. Rzetelne organy ścigania powinny postępować zupełnie inaczej. Można było dziennikarza wezwać wcześniej pisemnie na przesłuchanie i próbować zweryfikować, czy są jakiekolwiek podstawy do tak drastycznej decyzji jak zarekwirowanie służbowego sprzętu elektronicznego” – czytamy w oświadczeniu.

Przedstawiciele gazety zasugerowali nawet, jakie działania powinna podjąć policja.

„Przede wszystkim należało sprawdzić, czy ktoś mógł korzystać z sieci WiFi działającej w mieszkaniu Piotra Bakselerowicza, bo mogłoby to świadczyć, że ktoś wrabia dziennikarza w przestępstwo wysyłania gróźb karalnych. Złamanie zabezpieczeń domowej sieci WiFi nie jest szczególnie trudne” – stwierdzono.

W Wyborczej obawiają się teraz, że „służby PiS zainstalują na komputerze dzienikarza kompromitujące materiały”.

„Niedawno cała Polska zobaczyła manipulacje ws. migrantów za pomocą słynnych, wydłubanych z internetu zdjęć m.in. »uchodźcy z krową«. Tę propagandową ohydę autoryzował osobiście szef MSWiA i koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński” – uzupełniono.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej