RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Wiceminister spraw zagranicznych ujawnia szczegóły z negocjacji ws. „Turowa”

Kolejna runda negocjacji ws. kopalni Turów zakończyła sie niepowodzeniam (fot. PAP/EPA/MARTIN DIVISEK)
Kolejna runda negocjacji ws. kopalni Turów zakończyła sie niepowodzeniam (fot. PAP/EPA/MARTIN DIVISEK)

Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński dementuje informacje szefa czeskiej dyplomacji Jakuba Kulhanka, dotyczące rozmów w sprawie kopalni w Turowie.

Kopalnia Turów: Po rozmowach z Czechami nadal brak porozumienia

Delegacjom Polski i Czech nie udało się uzgodnić treści porozumienia w sprawie kopalni Turów. Jak uważa minister klimatu i środowiska Michał...

zobacz więcej

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

„Nie mamy zwyczaju ujawniania treści negocjacji, ale skoro czeski minister spraw zagranicznych mija się z prawdą, jesteśmy zmuszeni to zrobić. Opinia publiczna w obu naszych krajach ma prawo do informacji, kto ponosi odpowiedzialność za fiasko rozmów i pogorszenie stosunków” – napisał wiceminister Paweł Jabłoński na Twitterze.

„Polska przedstawiła w ostatniej chwili propozycję, aby umowa czesko-polska była ważna tylko przez dwa lata. A w kopalni Turów wydobycie miałoby być prowadzone przez 22 lata” – napisał na Twitterze Jakub Kulhanek.

Jego informacjom zaprzecza wiceminister Paweł Jabłoński. „Nie proponowaliśmy »umowy na 2 lata«. Nasza oferta to umowa obowiązująca do końca działalności górniczej, z możliwością wypowiedzenia – na wypadek nadużywania jej przez którąś ze stron. To absolutny standard w umowach międzynarodowych zawieranych na partnerskich zasadach” – stwierdził minister.

„Co więcej – zaproponowaliśmy, by najważniejsze zapisy, wybrane i wskazane nam przez samą stronę czeską(!) działały nadal nawet do 2049 roku, także w razie wypowiedzenia umowy. Te zapisy dotyczyły m. in. monitoringu wód podziemnych. Rząd Czech twierdził, że to kluczowa sprawa.” – kontynuował Jabłoński.

„Nasza oferta gwarantowała 50 mln € na projekty wodne w Kraju Libereckim, ponadstandardowe zasady monitoringu wód, zanieczyszczeń, hałasu, regularne przekazywanie informacji – a nawet zakaz zbliżania się kopalni do czeskiej granicy, do czasu spełnienia całej listy warunków” – ujawnił.

Zobacz także: „Nie zagłodzicie Polaków”. Kluby „Gazety Polskiej” wręczyły petycję przedstawicielom KE

Czechy. Największa od maja liczba przypadków COVID-19

W ciągu ostatniej doby w Czechach wykryto 732 infekcje koronawirusem – poinformowało w czwartek ministerstwo zdrowia. To najwięcej nowych zakażeń...

zobacz więcej

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

„Wszystko to zostałoby wykonane w pierwszych miesiącach obowiązywania umowy. Zostało jednak odrzucone, ponieważ czeski rząd zażądał umowy, której Polska nigdy nie mogłaby wypowiedzieć – także w sytuacji, gdyby była ona nadużywana w przyszłości” – wyjaśnia Paweł Jabłoński.

Wiceminister podkreśla, że partnerzy nie zawierają umów na takich zasadach. "Odpowiedzialny negocjator nie może związać swojego państwa umową na 30 lat bez możliwości wyjścia, nie wiedząc czy druga strona nie będzie w przyszłości zachowywać się nieuczciwie. Efekt działań czeskiego rządu: mieszkańcy Kraju Libereckiego nie otrzymają żadnych pieniędzy na projekty wodne, żadnego dodatkowego monitoringu wód podziemnych, który nie jest wymagany przez prawo; kopalnia będzie mogła zbliżać się do granicy bez żadnych dodatkowych warunków"- napisał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych.

Siedemnasta tura rozmów


Polska i Czechy podczas wczorajszej, siedemnastej tury rozmów w sprawie kopalni węgla brunatnego Turów nie doszły do porozumienia. „Polska oferta stanowiła ponadstandardową odpowiedź na oczekiwania strony czeskiej – nie została ona przyjęta. Po dzisiejszej decyzji największym przegranym jest lokalna społeczność po obu stronach granicy” – powiedział po rozmowach minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka.

Zobacz także: Politico: Broń „praworządności” nadchodzi. Jaki: To napaść na praworządność

Ile węgla wydobywają Polska, Niemcy i Czechy? Oto liczby

Niemcy i Czechy sugerują, że są państwami ekologicznymi, a tylko Polska na masową skalę wydobywa i zużywa węgiel. Tymczasem gdy Polska wydobywa 46...

zobacz więcej

W wydanym oświadczeniu zapewnił, że polska delegacja przyjechała do Pragi z bardzo dobrą ofertą, która zawierała konkretne kwoty i rozwiązania dla mieszkańców Kraju Libereckiego. „Pozwoliłyby one na długofalowe zażegnanie sporu z naszymi południowymi sąsiadami, a także wzmocniłyby bezpieczeństwo ekologiczne w tym regionie. Nasza racjonalna propozycja spotkała się z eskalacja żądań strony czeskiej” – zaznaczył szef resortu klimatu środowiska.

Proponowane przez stronę polską kwoty miały być przeznaczone na realizację projektów w Kraju Libereckim, związanych przede wszystkim z budową infrastruktury gospodarki wodnej. Przedstawiono również propozycję zobowiązań do wzmocnienia monitorowania oddziaływania kopalni Turów w zakresie emisji pyłów, generowania hałasu i wpływu na wody podziemne.

„Oferowaliśmy też zacieśnienie współpracy właściwych służb obydwu państw w tym zakresie oraz ustalenie ścieżki działania w przypadku stwierdzenia przekroczeń obowiązujących norm” – wyjaśniał minister Michał Kurtyka.

Zdaniem Czechów, działanie kopalni powoduje obniżenie poziomu wód gruntowych po ich stronie. W maju Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się do wniosku Czech o wstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. 20 września TSUE nałożył na Polskę 500 tysięcy euro dziennej kary za niezaprzestanie wydobycia. Mimo to polski rząd zapowiedział, że kopalnia nie przerwie pracy.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej